Siedzę tu już jakiś czas i czytam różne wątki, ale nie znalazłam nic dokładnie o tym co mnie męczy. Chodzi o sytuację kiedy jesteś w związku ale partner jakby przez ciebie przechodzi wzrokiem. Jesteś, a jakby cię nie było. Rozmawiałam z kilkoma osobami i słyszę że afirmacje mogą pomóc, ale nie wiem od czego zacząć. Czy ktoś ma doświadczenie z afirmacjami właśnie w takiej sytuacji, nie ogólnymi o miłości, ale konkretnie o tym żeby partner w ogóle zaczął cię zauważać? 😀 I drugie pytanie - czy runy mogą pokazać gdzie leży problem, skoro sama nie wiem czy to moja blokada czy jego?
O,dokładnie to samo przeżywałam. I też szukałam afirmacji, ale te ogólne w stylu "jestem kochana i wartościowa" jakoś nie trafiały w sedno, bo problem nie był w tym że nie czułam własnej wartości, tylko że on po prostu... nie reagował. Jakby był za szybą. Ciekawa jestem jak runy miałyby to pokazać, bo runy to dla mnie czarna magia w sensie że w ogóle nie rozumiem jak je czytać 🙂
Dobre pytanie ale zanim ktoś tu wrzuci gotową listę afirmacji, to warto się zastanowić co tak naprawdę chcemy zmienić. bo "chcę żeby mnie zauważał" to bardzo rozne rzeczy morze oznaczać. czy chodzi o uwagę fizyczną, emocjonalną, o to że nie słucha, nie rozmawia, czy po prostu żyjecie obok siebie? to zmienia cały kierunek pracy. Afirmacja do zmiany nawyku uwagi partnera będzie zupełnie inna niż afirmacja do odbudowania własnej obecności w związku.
Opisujesz coś, co wygląda na klasyczny wzorzec wycofania. I tu afirmacje same w sobie mogą nie wystarczyć, bo afirmacja zadziała jeśli trafia na realne przekonanie które chcesz zmienić. A jeśli gdzieś w środku wiesz, że on nie słucha, to powtarzanie "mój partner mnie widzi i słyszy" może po prostu nie przejść przez ten filtr. Mózg odrzuca to co jest sprzeczne z tym co obserwuje... Dlatego najpierw pytanie: co się stało że zaczęłaś się wycofywać? Bo to jest punkt wyjścia.
Ja bym się nie zgodził że afirmacje tu nie zadziałają. Działają, tylko trzeba je dobrać pod konkretny mechanizm. Jeżeli problem jest w tym że osoba straciła swoją energię obecności, poczucie że zajmuje miejsce w przestrzeni, to afirmacje zorientowane na ciało i obecność fizyczną mogą zrobić robotę. Cos w stylu "jestem w pełni obecna, moje ciało i głos są wyraźne" albo "zajmuję przestrzeń w tym związku". Nie o partnera, tylko o siebie. I to połączyłbym z czymś praktycznym, jakimś gestem fizycznym, żeby zakotwiczać
Czuję w tym co piszesz coś głębszego. To uczucie niewidzialności w związku to często nie jest tylko problem komunikacji. czasem jest to echo czegoś starszego, z domu, z dzieciństwa, gdzie też błyaś niewidzialna. I wtedy przyciągasz sytuacje które to powtarzają. Afirmacje mogą dotknąć warstwy, ale nie korzenia 🙂 Czy zdarza ci się że to uczucie bycia niewidzialną pojawia się też poza tym związkiem? W pracy, z rodziną?
Trochę mi to zgrzyta wobec całej tej rozmowy. Z jednej strony rozumiem że szukanie narzędzi jest naturalne,ale martwi mnie że pytanie brzmi "jak zrobić żeby on mnie zauważał" a nie "czy ten związek w ogóle ma przyszłość". Afirmacje nie zmienią drugiego człowieka. mogą zmienić ciebie, twoje zachowanie, morze twój sposób komunikacji, ale jeśli partner poprostu nie jest zaangażowany, to żadna afirmacja tego nie naprawi. I to nie jest pesymizm, to jest uczciwosc.
Czytam to i troche mnie to dotyka bo sam byłem po drugiej stronie. Znaczy byłem tym który "nie widział" partnerki, a nie dlatego że mi na niej nie zależało, tylko poprostu miałem głowę gdzie indziej, praca, stres i tak dalej. Ona robiła afirmacje i różne rzeczy, a mi by bardziej pomogło gdyby mi powiedziała wprost że się czuje ignorowana 🙂 Nie wiem, może to nie na temat ale wydaje mi się że czasem afirmacje są takim obejściem problemu zamiast rozmowy.
Odezwę się, choć czytam głównie po cichu, ale mam pytanie. Te afirmacje to trzeba mówić na głos czy wystarczy myśleć? I ile razy dziennie? Bo czytałam że trzeba 21 razy ale gdzie indziej że 3 razy i nie wiem co prawda.
Na głos jest skuteczniejsze, to jest jedna z rzeczy na której zgadza się większość praktyków i przy okazji ma swoje uzasadnienie, bo angażujesz więcej zmysłów jednocześnie. Co do ilości, liczba 21 pochodzi z różnych tradycji związanych z cyklem nawyku, ale to nie jest żadna magiczna reguła. ważniejsza jest regularność i stan w jakim jesteś kiedy powtarzasz, niż konkretna liczba. Jeśli powtarzasz mechanicznie jak automat podczas mycia zębów, efekt będzie słabszy niż 3 razy ale z pełną uwagą i poczuciem że to prawda.
A no, O, nie wiedziałam o tym ze stanem. Zawsze mówiłam swoje afirmacje trochę z automatu przy porannej kawie i teraz myślę że może dlatego nic nie czuję po nich żadnej różnicy. Dziekuje za wyjaśnienie, to naprawdę dużo zmienia! A czy moment dnia ma znaczenie, rano czy wieczorem?
Wracając do wątku z runami bo Pentaklia pytała i nikt nie odpowiedział konkretnie. Runy nie pokażą ci "gdzie leży wina", to nie jest policyne dochodzenie. Ale mogą pokazać energię sytuacji i to co jest niewidoczne. Hagalaz czy Isa mogą się pojawić jako znak że jest zastój, blokada, że coś jest zamrożone. Sowulo z kolei może pokazać że jest jakaś siła którą jeszcze nie uruchomiłaś 🙂 ale do tego potrzeba kogoś kto czyta runy, sama sobie trudno to obiektywnie zinterpretować kiedy jesteś w środku problemu
Ja się pytam czy te runy to się losuje tak samo jak karty tarota? Znaczy czy jest podobna zasada ze się wyciąga jedną albo kilka i patrzy co znaczą? Bo słyszałam o runach ale nie wiem jak to działa ^^
Mniej więcej tak, choc tradycji jest kilka i każda robi to trochę inaczej. jedni losują z woreczka, inni rzucają na płótno i patrzą jak upadają, są rzkłady trójelementowe jak w tarocie. Ale to zupełnie osobny temat, jest na forum dział o runach gdzie lepiej to wyczytasz... Tu wróćmy do afirmacji bo zaczynamy odpływać.
To co pisze Berkana o środkowej pozycji w rozkładzie bardzo mi pasuje, tzn. chodzi mi o to że ta warstwa "ukrytego" jest często tym co blokuje afirmacje. Próbujesz sobie wmówić że jesteś widziana, a gdzieś głębiej siedzi przekonanie odwrotne i te dwie rzeczy sie wzajemnie neutralizują. Dlatego mówię że sam dobór afirmacji jest kluczowy
Muszę tu wejść bo Sigilmistrz napisał to troche za prosto. Opór przy afirmacji nie zawsze znaczy że afirmacja jest zła albo że coś blokujesz. Czasem opór jest po prostu dlatego że twierdzenie jest nowe i umysł jeszcze go nie przetrawił. Różnica między tymi dwoma rodzajami oporu jest subtelna i osoby które dopiero zaczynają z afirmacjami mogą to mylić. Nie chcę żeby ktoś porzucił praktykę bo poczuł jakiś dyskomfort i uznał że to znak.
Ojej, no nie, nashiraa ma rację i to jest ważna rzecz do zaznaczenia. Opór przy afirmacji może być kilku rodzajów i warto je rozróżnić. Pierwszy to opór poznawczy, po prostu mózg mówi "to nieprawda" bo nie ma jeszcze potwierdzneia w doświadczeniu. Drugi to opór emocjonalny, coś boli kiedy to mówisz, bo dotyka starego przekonania o sobie. trzeci to zwykłe zażenowanie, szczególnie na początku, gdy mówienie do siebie głośno czuje się dziwnie. Tylko ten drugi jest sygnałem że tam coś głębszego siedzi. Pierwszy i trzeci mijają same w sobie przy regularnej praktyce.
Wracam do Pentaklii bo myślę że gdzieś w tej rozmowie gubi się to co najważniejsze.. 🙂 Pytałaś o afirmacje dla osób które czują się niewidzialne. I te afirmacje muszą zaczynać się od siebie,nie od partnera. Nie "mój partner mnie widzi" tylo "widzę siebie". Bo niewidzialność w związku zaczyna się najczęściej od tego że sami siebie gdzieś po drodze przestaliśmy widzieć. Partner jest tylko lustrem.
No i tu właśnie jest clou. Jak pisałem wcześniej,byłem po tej drugiej stronie. I mogę powiedzieć że nie chodziło o to że partnerka miała słabe poczucie wartości albo mocne. Chodziło o to że ja bylem gdzie indziej głową. Afirmacje które ona robiła nie dotarły do mnie w żaden sposób bo ja nie bylem w stanie ich "odebrać". W końcu sie rozstaliśmy i dopiero wtedy zrozumiałem o co jej chodziło. Więc Kanimir ma punkt.
