Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje pow...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje powinny być proactive versus reactive - kiedy zacząć


Wpisy: 45
Rozpoczynający temat
(@bratek_o)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i nie znalazłam na nie odpowiedzi w innych wątkach. Chodzi o to, KIEDY właściwie zacząć pracę z afirmacjami - czy przed problemem (proaktywnie, żeby w ogóle nie dopuścić do kryzysu) czy dopiero kiedy już jesteś w dołku i próbujesz się z niego wydostać (reaktywnie). Bo intuicyjnie czuję, że to są dwie różne rzeczy i że nie każda afirmacja sprawdza się w obu sytuacjach. Ale nie wiem jak to ugryźć. Zaczęłam się nad tym zastanawiać szczególnie w kontekście osób które mają za sobą jakieś trudne przeżycia - traumy, straty - i nie wiem czy afirmacje w ogóle powinny tam wchodzić na wczesnym etapie. co myślicie?


Odpowiedz
15 odpowiedzi
Wpisy: 697
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

O, dobry temat. ja tez sie nad tym zastanawiałam ale jakoś nigdy nie ułożyłam tego w słowa tak konkretnie jak ty. Z mojego doswiadczenia - jak probowałam afirmacje w najgorszym momencie to sie odbijały jak od sciany. Powtarzałam sobie "jestem spokojna i bezpieczna" a gdzies w środku cos krzyczało ze to nieprawda i wogóle czułam sie przez to gorzej. jak by to kłamstwo wchodziło w konflikt z tym co naprawde czuję. Dopiero jak się trochę ustabilizowałam to zaczęło dzialac. Więc imo - reaktywnie owszem, ale nie w samym środku kryzysu tylko troche pozniej.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@paulinka52)
Połączone: 3 lata temu

Czytam i zastanawiam się - a co to właściwie znaczy "proaktywnie"? Że się powtarza afirmacje na zapas, zanim coś złego się wydarzy? Nie wiem, jakoś dziwnie to brzmi, bo skąd wiadomo co cię spotka. Nie pytam złośliwie, serio nie rozumiem tej logiki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bratek_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 45

@Paulinka52 dokladnie tak - proaktywnie znaczy zanim pojawi się kryzys. Budujesz jakby poduszkę, zakorzeniony wzorzec myślenia, zeby jak przyszło coś trudnego to masz już zbudowany fundament. Nie chodzi o przewidywanie konkretnych zdarzeń, tylko o ogólne wzmacnianie - poczucie własnej wartości, bezpieczeństwo, zaufanie do siebie. Przynajmniej tak to rozumiem 😀


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Tamarka.2 trafnie to opisała i chcę to rozwinąć, bo to jest kluczowa kwestia, która często umyka w dyskusjach o afirmacjach. Jest coś, co w psychologii nazywa się konfliktem poznawczym - kiedy afirmacja jest zbyt daleko od twojego aktualnego stanu, umysł ją odrzuca. I to nie jest słabość ani błąd w praktyce, to jest mechanizm ochronny. Dlatego w pracy z osobami po trudnych przeżyciach - szczególnie urazowych - afirmacje w klasycznej formie mogą nie tylko nie pomóc ale wręcz pogłębiać poczucie porażki. "Jestem silna i szczęśliwa" powiedziane osobie w ostrym stanie po traumie to jak naklejenie plastra na złamanie. Nie chodzi o to, żeby nie pracować ze słowem i intencją, chodzi o to, że trzeba dobrać sposób do etapu. Czy ktoś z was pracował z afirmacjami pomostowymi - takimi, które nie zaprzeczają aktualnemu stanowi, tylko przesuwają o jeden krok?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Szeptucha a czy to nie jest właśnie ten kierunek, który niektórzy nazywają afirmacjami procesu zamiast afirmacji stanu? Tzn. zamiast "jestem zdrowa" - "wybieram działania, ktore wspierają moje zdrowie". Coś, co jest prawdziwe juz teraz, bez zaprzeczania temu co jest. Spotkałam sie z tym i wydaje mi sie, że to łagodniejszy wjazd, szczególnie po ciężkim okresie. Tylko nie wiem czy to wystarczy przy głębszych ranach.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Otylka tak, właśnie o tym mówię. I to działa, pod warunkiem że ktoś jest już w stanie w ogóle sformułować takie zdanie bez ironii wewnętrznej. Przy poważnych zaburzeniach pourazowych nawet to może być za dużo na start. Tam często trzeba zacząć od jeszcze prostszego poziomu - od samego faktu, że się oddycha że ciało funkcjonuje. Brzmi trywialnie, ale nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 5 dni temu

Słuchajcie, wchodzę tu z nieco innej strony, bo mnie to pytanie "proaktywnie czy reaktywnie" skojarzyło się ze starymi słowiańskimi praktykami ochronnymi - tam nie czekało się na zło, tylko regularnie odnawiano ochronę domu, siebie, bliskich... Coś w stylu codziennej higieny duchowej. Może proaktywne afirmacje to jest właśnie to - nie przewidywanie katastrof, tylko regularne utrzymywanie wewnętrznego porządku. A reaktywne to już bardziej praca naprawcza, inna jakościowo. Nie wiem czy to porównanie ma sens dla was, ale mi jakoś pomaga to odróżniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Radomir porównanie ciekawe, ale trochę ryzykowne, bo sugeruje że jak ktoś "nie utrzymywał porządku" to sam sobie winien tragedii. Widziałam takie myślenie u ludzi i to im szkodziiło bardziej niż pomagało. Trauma nie jest efektem zaniedbanej duchowej higieny. To trzeba wyraźnie powiedzieć, żeby ktoś czytający ten wątek nie doszedł do błędnych wniosków.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 502

@Lunaria_G racja, to uczciwa uwaga i zgadzam sie z nia w pelni - nie miałem na myśli przyczynowości ani winy. bardziej to ze regularna profilaktyka buduje odporność, nie że jej brak powoduje traumę. Ale widzę że mogłem to powiedzieć precyzyjniej.


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@druidka02)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie trochę z innej strony - co jeśli ktoś nie wie, że ma traumę? Np. długo myślał że po prostu "tak ma" albo że jest za słaby, a dopiero teraz zaczyna rozumieć że to mogło być coś poważniejszego. I w tym czasie przez lata robił afirmacje bo gdzieś wyczytał że trzeba. Czy to mu szkodziło? 🙂 bo teraz się trochę boję


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Druidka02 nie panikuj. Sama praca z afirmacjami w takim przypadku raczej nie zaszkozi, chyba że ktoś używał ich do tłumienia tego co czuje zamiast do budowania - tzn. "jestem szczęśliwa" jako sposób na zaklejenie czegoś, czego nie chciał widzieć. To jest subtelna różnica, ale ważna. Jeśli afirmacje były rodzajem ucieczki od czucia, to mogły opóźniać, a nie wspierać. Ale samo powtarzanie pozytywnych zdań, jeśli nie blokowało kontaktu z emocjami, to neutralne albo lekko pomocne. napewno warto teraz porozmawiać z kimś, kto zna się na tym od strony terapeutycznej, afirmacje to za mało jako jedyne działanie przy realnej traumie.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@wodnica)
Połączone: 2 lata temu

Od dawna tu zaglądam i mam wrażenie że w ogóle nie poruszyłyście jednej rzeczy - a mianowicie CZASU. bo nawet jeśli ktoś wie że jest po trudnym przeżyciu i chce zacząć z afirmacjami reaktywnie,to skąd ma wiedzieć że już "pora"? Że jest wystarczająco stabilna żeby to miało sens, a nie sie odbijało jak Tamarka pisała? Jest jakiś sygnał, znak, coś konkretnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Wodnica u mnie sygnałem bylo to ze zaczełam słyszeć te zdania bez natychmiastowego wewnętrznego "ale to nieprawda". nie że od razu wierzyłam, ale przynajmniej nie było tego twardego oporu. mozę troche naiwne kryterium, ale mnie działało jako wskaźnik.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Tamarka.2 to co mówi Tamarka.2 ma sens, chociaż dodam że warto tesz patrzeć na ciało, nie tylko na głowę. Jak siedzisz i powtarzasz afirmację a twoje ramiona same się spinają albo oddech się zatrzymuje, to sygnał że jeszcze za wcześnie albo że ta konkretna afirmacja dotyka czegoś, co nie jest gotowe. ciało rzadko kłamie w takich rzeczach. Przynajmniej to obserwuję u siebie i u kilku osób, z którymi rozmawiałam


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Śledziłem ten wątek i mam takie naiwne może pytanie - czy ktoś próbował robić coś w stylu afirmacji proaktywnych jako rutyna poranna, zanim jeszcze wiadomo co będzie tego dnia? Coś krótkiego, 2-3 zdania. uff, zastanawiam się czy to ma wogóle sens jeśli nie jesteś w żadnym kryzysie, po prostu chcesz być bardziej odporny na co dzień.


Odpowiedz
Udostępnij: