Zaczęłam ostatnio pracować z afirmacjami i trafiłam na kilka list w sieci, ale żadna nie dotyczy dokładnie tego, czego szukam. Chodzi mi o osoby, które mają problem z wyrażaniem własnych potrzeb, z mówieniem wprost czego chcą, proszeniem o pomoc 😛 Sama mam z tym duży kłopot od lat i pomyślałam, że może afirmacje mogłyby tu coś zmienić. Czy ktoś pracował z tym konkretnie? zastanawiam się od czego w ogóle zacząć, bo czytałam, że trzeba zaczynać od pierwszej czakry, ale nie jestem pewna czy to właściwy kierunek
Ojej, właśnie to samo! Ja mam z tym straszny problem, całe życie wszystkim potakuję i potem siedzę nieszczęśliwa... Próbowałam różnych afirmacji, "moje potrzeby są wazne", "mam prawo prosić o pomoc" i podobne. Na początku czułam sie głupio to powtarzając, ale po jakimś czasie coś zaczęło się zmieniać, przynajmniej w głowie. Działanie w praktyce to już gorzej 😀 ale i tak polecam spróbować. Chociaż muszę przyznać ze nie wiem nic o czakrach, więc nie mogę doradzić od której zaczynać.
Kwestia czakr jest tu całkiem na miejscu, bo blokada w wyrażaniu potrzeb bardzo często siedzi w pierwszym ośrodku, nie w gardle jak wiele osób błędnie zakłada. gardło odpowiada za sam akt mówienia, ale jeśli ktoś nie potrafi nawet poczuć, czego chce, to problem leży głębiej. Pierwsza czakra to poczucie bezpieczeństwa, ugruntowanie, prawo do istnienia i do zajmowania miejsca. Jeśli tam jest blokada, człowiek nie czuje, że ma prawo czegoś potrzebować w ogóle, więc żadna afirmacja o "wyrażaniu" tego nie naprawi, dopóki nie dotknie się podstawy.
To co opisuje Nikodema w pracy to klasyczna blokada pierwszego ośrodka właśnie. Tam nie chodzi tylko o bezpieczeństwo fizyczne ale też o poczucie, że masz prawo zajmować przestrzeń w grupie, że twoje zdanie cokolwiek znaczy. Jak tego nie ma, mózg poprostu nie generuje potrzeb, bo po co, i tak nie będą zaspokojone. Afirmacje które mogą tu pomóc to nie są te o "wyrażaniu siebie" tylko najpierw te o samym istnieniu. Np. "moje istnienie ma wartość", "jestem bezpieczna", "mam prawo zajmować to miejsce". Brzmi banalnie, ale przy głębokiej blokadzie to jest właśnie ten poziom od którego trzeba zacząć.
Zaglądam tu regularnie i mam inne doświadczenie. Pracowałem kiedyś z afirmacjami przez kilka miesięcy i zauważyłem ze samo powtarzanie zdań bez żadnej praktyki cielesnej dawało mi niewiele. Dopiero kiedy zacząłem łączyć afirmacje z uziemieniem, dosłownie chodzenie boso, kontakt z ziemią, to coś ruszyło. jak by słowa potrzebowały zakorzenienia żeby dotrzeć głębiej. Nie wiem czy to czakry, nie jestem w tym specjalistą, ale coś w tym jest że sam umysł nie wystarczy.
To ciekawe co Zegota pisze, bo ja gdzieś czytałam o łączeniu afirmacji z oddechem, że jak się je mówi na wydechu to jakoś lepiej wchodzą do podświadomości. Nie wiem czy to prawda czy wymysł, ale brzmi logicznie? Ktoś to praktykuje?
A mnie ciekawi cos innego, czy te afirmacje muszą być koniecznie w pierwszej osobie? 😉 wszędzie piszą "ja jestem", "ja mam prawo", ale mi jakoś dziwnie mówić do siebie "ja". czytałam że można mowic do siebie po imieniu, że to podobno działa lepiej. Ktoś tak próbował?
Nie wiedziałam że to tak skomplikowane, myślałam ze po prostu się powtarza zdania i tyle. Ale to co Boleslaw i Malachitka piszą o tej pierwszej czakrze, to jak w ogóle sprawdzić czy właśnie tam mam problem a nie gdzieś indziej? Bo ja tesz mam podobnie jak Nikodema, w ogóle nie umiem prosić o pomoc, rodzice zawsze mówili żebym dawała radę sama.
Sobieslawa, to co opisujesz z rodzicami to właśnie klasyczny mechanizm który blokuje pierwszy ośrodek od dziecka. Przekaz "dawaj radę sama" to w istocie przekaz "nie masz prawa potrzebować". Afirmacje mogą pomóc przepisać ten wzorzec, ale to wymaga czasu i pewnie nie stanie się po tygodniu. Ja bym w twoim miejscu zaczął od czegoś prostego i powtarzanego regularnie, nie od razu od rozbudowanych wizualizacji. Samo "mam prawo prosić o pomoc" albo "moje potrzeby są realne" wypowiadane spokojnie, codziennie, przez dłuższy czas 😀
