Zbieram się do tego od dawna, trochę utknęłam i nie wiem jak się z tego wyciągnąc. Od jakiegos czasu mam wrażenie że wszystko idzie nie tak i nawet jak próbuję myśleć pozytywnie to po chwili znowu wpadm w ten dół. Słyszałam że afirmacje mogą pomóc ale nie wiem od czego zacząc i czy to w ogole działa przy takim totalnym braku optymizmu 😉 Czy energie można jakoś "przestawic" przez samo powtarzanie słów? Bardzo mi zależy żeby to zrozumieć zanim zacznę na oślep coś powtarzać.
Energia działa niezależnie od tego czy wierzysz czy nie, więc tak - samo powtarzanie robi robotę. Ważne żeby afirmacje były w czasie teraźniejszym i krótkie. oj tam, żadne "chciałabym być szczęśliwa", tylko "jestem pełna spokoju", "mam siłę". Czakra serca jest tu kluczowa, jak jest zablokowana to żadna afirmacja nie przebije się do środka. Polecam przy okazji kamienie, różowy kwarc na serce, naprawde czuć różnicę.
Ja się wtrącę bo widzę że rozmowa jedzie w stronę czakr a pytanie było inne. Gracja pytała o optymizm i o to czy energia daje się przestawic przez słowa. I tu jest ciekawy wątek bo ja przez lata pracowałam z afirmacjami i moje doswiadczenie jest takie: samo powtarzanie bez żadnego ładunku emocjonalnego to troche jak czytanie listy zakupów na głos. Nic się nie dzieje. Dopiero kiedy zaczniesz naprawde czuć to co mówisz, nawet odrobinę, coś drga. nie wiem czy to "energia" w sensie metafizycznym, ale na pewno coś się zmienia w ciele.
To jest bardzo częste i ma nawet swoją nazwę, ktoś kiedyś mówił mi że to "opór ego" ale nieważne jak to nazwiemy. Praktyczny trik który mi pomógł: nie zaczynam od "jestem" tylko od "wybieram" albo "pozwalam sobie"... Brzmi mniej jak kłamstwo. "Pozwalam sobie na spokój" jest jakoś strawniejsze niż "jestem spokojna" kiedy środek trzęsie sie ze stresu. Z czasem można te afirmacje stopniowo wzmacniać 🙂
A jak to jest z tą energią którą się wysyła przez afirmacje? Bo czytałem że afirmacja to nie tylko słowa ale też intencja energetyczna i że można ją wzmocnić przez medytację przed powtarzaniem. Ma to sens?
Dla mnie afirmacje zaczęły działać dopiero kiedy przestałam traktować je jak zaklęcia a zaczęłam jak takie... ćwiczenie uwagi. Tzn. nie chodzi o to żeby słowa miały magiczną moc, tylko żeby trenować gdzie kierujesz myśl w ciągu dnia. Jak wstajesz i pierwsze co robisz to przypominasz sobie o czymś dobrym, to trochę inaczej zaczyna się reszta. Nie zawsze, nie cudwónie, ale jednak.
Dobry wątek. Mam jedno pytanie do całej dyskusji bo czegoś nie rozumiem: mówicie o "energii afirmacji", o "ladunku emocjonalnym", o "przestawianiu energii". Ale co konkretnie mamy na myśli przez tę energię? Bo jak mówimy o energii cieplnej albo elektrycznej to wiadomo o czym mowa. Tu mam wrażenie że słowo energia służy jako placeholder na coś czego nie umiemy opisać inaczej. I nie mówię że to złe, po prostu chciałbym wiedzieć czy ktos ma jakiś konkretny model jak to działa, bo bez tego trudno ocenić czy dane podejście jest skuteczniejsze od innego.
