Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje na ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje na pieniądze przestają działać - zmęczenie praktyką

Strona 2 / 2

Wpisy: 220
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówi Protazy, tłumaczy coś, co obserwowałam u siebie, ale nie umiałam nazwać. Zaczęłam kiedyś od bardzo 'wielkich' zdań i po tygodniu nie mogłam ich już czytać bez wewnętrznego 'ale to nieprawda'. Kiedy zamieniłam je na coś bliższego obecnej sytuacji, zmęczenie cofnęło się o kilka stopni. Nie zniknęło całkiem, ale wyraźnie zelżało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Wincentyna_01 To ciekawe, że mówisz 'nie zniknęło całkiem'. Czemu? Jeśli zdanie jest bliższe prawdy i mniej wywołuje ten dysonans, to co dalej powoduje zmęczenie?


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Nadzieja96 Myślę, że sama powtarzalność. Niezależnie od treści, codzienne robienie czegoś w ten sam sposób staje się po czasie mechaniczne. I wtedy, nawet jeśli zdanie jest dobre, uwaga odpływa. Robisz afirmacje, ale myślisz już o czymś innym. Nie wiem czy to można w ogóle całkowicie wyeliminować.


Odpowiedz
Wpisy: 647
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

To, co opisuje Wincentyna_01, to klasyczny efekt habituacji. Układ nerwowy przestaje reagować na bodziec, który pojawia się regularnie w niezmienionej formie. Działa to na poziomie neurologicznym, niezależnie od intencji. Dlatego zmiany w formie praktyki - głos, pozycja, pora dnia - mogą mieć sens nie jako magia, ale jako sygnał nowości dla układu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Kminek Dobra, ale czy to nie jest przypadkiem tak, że cały czas szukamy technicznych usprawnień, żeby praktykę 'naprawić', zamiast przyznać, że może po prostu czas na pauzę? Zmieniamy godzinę, potem zdania, potem formę - i ile razy można to robić zanim to stanie się ucieczką od decyzji o przerwie?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Blanka.2 To jest bardzo uczciwe pytanie i sama je sobie zadawałam. Myślę, że różnica jest w tym, z jakiego miejsca przychodzi zmiana. Jeśli zmieniam formę, bo naprawdę czuję, że potrzebuję odświeżenia - to jedno. Jeśli zmieniam formę, żeby nie przyznać sobie, że jestem zmęczona i potrzebuję odpocząć - to drugie. Ale szczerze? Nie zawsze łatwo odróżnić jedno od drugiego w danym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca rozumiem tego, co napisała Kminek o habituacji. Czy to znaczy, że afirmacje z definicji przestają działać po pewnym czasie, bo tak działa mózg? To by znaczyło, że żadna regularna praktyka nie może być naprawdę skuteczna długoterminowo, a to brzmi trochę pesymistycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Jasnowidz59 Nie, habituacja nie oznacza, że coś przestaje działać całkowicie - oznacza, że intensywność reakcji maleje przy powtarzaniu bez zmian. Ale mózg można 'resetować' przez kontekst, emocję albo formę. Codzienna praktyka nadal ma wartość konsolidującą, nawet jeśli nie wywołuje tego samego uderzenia co na początku. Problem pojawia się, gdy oczekujemy, że efekt będzie zawsze równie wyraźny jak przy pierwszym razie.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co mówi Kminek, jakoś porządkuje mi w głowie całą rozmowę. Zmęczenie praktyką może więc wynikać z co najmniej trzech różnych rzeczy: nieaktualności afirmacji, dysonansu między treścią a przekonaniem i habituacji. I każda z tych przyczyn wymaga innej odpowiedzi. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Ilonka65 Tak, i to jest rozróżnienie, które rzadko pada wprost w rozmowach o afirmacjach. Większość porad zakłada, że zmęczenie ma jedną przyczynę i jedno lekarstwo. A tu wychodzi, że trzeba najpierw zdiagnozować, o który rodzaj zmęczenia chodzi, zanim w ogóle zaczniemy szukać odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Czyli jak mam wrażenie, że afirmacje przestały mi 'robić cokolwiek', to żeby stwierdzić dlaczego, muszę najpierw odpowiedzieć sobie na jakieś konkretne pytania? Czy jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić, bo to co opisujecie brzmi sensownie, ale nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Orlikowa68 Trzy pytania na start: Po pierwsze, czy afirmacja, którą powtarzasz, nadal opisuje coś, w co chcesz wierzyć, czy to już nieaktualne? Po drugie, czy kiedy ją mówisz, czujesz chociażby lekkie 'tak', czy tylko pustkę albo opór? Po trzecie, czy forma jest taka sama od bardzo dawna, bez żadnych zmian? Odpowiedzi na te trzy pytania zazwyczaj wskazują, z którym rodzajem zmęczenia masz do czynienia.


Odpowiedz
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 92

@Runiarka Okej, te trzy pytania są dużo konkretniejsze niż wszystko, co do tej pory o tym czytałam. Ale mam problem z tym środkowym - 'czujesz lekkie tak czy pustkę'. Co jeśli nie czujesz nic szczególnego? Ani oporu, ani tego 'tak'. Po prostu... nic. Czy to jest jedna z tych trzech przyczyn, czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Orlikowa68 To 'nic' jest najczęściej właśnie habituacją, o której pisała Kminek. Układ nerwowy przestał reagować na bodziec. Nie ma oporu, bo nie ma już żadnego zaangażowania - zdanie stało się tłem, jak muzyka w sklepie, której po chwili przestajesz słyszeć. To nie jest neutralna pozycja wyjściowa, to wyraźny sygnał, że forma wymaga zmiany.


Odpowiedz
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Runiarka Dziękuję, bo to zdanie o tej muzyce w sklepie coś mi naprawdę wyjaśniło. Ale mam pytanie - skąd wiadomo, że to habituacja, a nie po prostu to, że afirmacja już 'weszła' i jest przyjęta? Bo może 'nic' nie zawsze jest złe?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Jasnowidz59 Dobre rozróżnienie. Jeśli afirmacja została naprawdę zinternalizowana, nie odczuwasz pustki przy jej wypowiadaniu - po prostu zaczynam żyć zgodnie z nią i przestaje być potrzebna jako zdanie. Efektem jest zmiana zachowania albo odczuć, nie tylko brak reakcji podczas samego powtarzania. Jeśli mówisz zdanie i nic się nie zmienia ani w środku, ani w życiu - to raczej habituacja niż sukces.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Kminek A jak to sprawdzić u siebie? Bo to, co opisujesz, brzmi logicznie, ale nie wiem, jak odróżnić 'przestałam reagować na zdanie, bo je zinternalizowałam' od 'przestałam reagować, bo mi zbrzydło'. Prowadzę notatki od dłuższego czasu i widzę, że moje zapis z pierwszych tygodni praktyki są dużo bardziej emocjonalne niż późniejsze. Ale nie wiem, jak to interpretować.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Wincentyna_01 Jedno proste sprawdzenie: wyobraź sobie, że ktoś mówi ci coś przeciwnego do twojej afirmacji - że finansowa niezależność jest dla ciebie nieosiągalna, na przykład. Jeśli to zdanie wywołuje opór albo chcesz zaprzeczyć - afirmacja prawdopodobnie coś zrobiła. Jeśli to zdanie brzmi tak samo obojętnie jak afirmacja - to sygnał habituacji, nie sukcesu.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Kminek To jest ciekawy test, przyznam. Ale mam wątpliwość - czy brak oporu na zdanie przeciwne nie może też znaczyć, że po prostu nie wierzę ani w afirmację, ani w jej zaprzeczenie? Czyli pełna obojętność wobec tematu pieniędzy, nie spokój, nie pewność, tylko... nieobecność. Czy to w ogóle jest coś, na co afirmacje mogą coś poradzić?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Blanka.2 To, co opisujesz, to raczej punkt wyjścia przed praktyką niż jej efekt uboczny. Jeśli ktoś zaczyna od głębokiej neutralności wobec tematu finansów, afirmacje mogą w ogóle nie trafić w żaden aktywny przekaz. Działają na przekonania, które są obecne i aktywne - nawet te negatywne. Przy pełnej obojętności warto najpierw sprawdzić, co faktycznie myślimy o pieniądzach, kiedy nikt nie patrzy.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co Protazy pisze o aktywnych przekonaniach, zatrzymało mnie na chwilę. Czy to znaczy, że afirmacje działają efektywniej, kiedy mamy silne negatywne przekonanie do przepisania, niż kiedy zaczynamy od neutralności? Bo to byłoby dość nieoczekiwane - że silny opór to lepszy punkt startowy niż brak zdania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Ilonka65 Można to tak ująć, tak. Silne przekonanie, nawet negatywne, znaczy, że temat jest dla kogoś emocjonalnie załadowany. A emocja to paliwo zmiany - w obie strony. Przy neutralności brakuje tego paliwa. Nie mówię, że lepiej mieć blokady, ale praca z nimi jest bardziej uchwytna niż próba budowania czegoś na pustym fundamencie.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że temat zmęczenia praktyką trochę odpłynął w stronę tego, kiedy afirmacje w ogóle zaczynają działać. Wracając do tytułu - czy ktoś wie, czy jest jakaś typowa 'długość życia' praktyki afirmacyjnej na pieniądze? Bo u mnie po mniej więcej czterech miesiącach wszystko zaczęło zamierać i zastanawiam się, czy to moja norma, czy zbieżność z tym, co ktoś inny obserwował.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Nadzieja96 Nie sądzę, żeby była jedna odpowiedź dla wszystkich. Ale to, co obserwowałam u siebie i słyszałam od innych, to taki cykl - pierwsze kilka tygodni dużo energii, potem plateau, a jeśli wtedy nie zmieni się czegoś w praktyce, plateau zamienia się w to zamieranie, o którym piszesz. Cztery miesiące to akurat moment, kiedy pierwsza faza entuzjazmu dawno minęła i sama mechanika już nie wystarczy.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Simma A co zmieniałaś u siebie w tym momencie plateau? Pytam, bo kilka razy już słyszałam 'zmień formę', ale nie bardzo wiem, co to konkretnie znaczy, kiedy od miesięcy powtarzam te same zdania.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Nadzieja96 U mnie sprawdziło się kilka rzeczy, ale żadna nie była rewolucyjna. Raz nagrałam afirmacje własnym głosem i słuchałam zamiast mówić - coś się przestawiło, bo słyszałam siebie z zewnątrz. Innym razem zaczęłam dopisywać jedno zdanie w notatniku po afirmacji - dlaczego w to wierzę albo co widziałam ostatnio, co to potwierdza. Nie wiem, które zadziałało, może oba razem.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Simma To z tym zapisywaniem bardzo mi się zgadza. Sama zaczęłam podobnie prowadzić dziennik po afirmacjach i pierwsze co zauważyłam, to że przez kilka tygodni nie potrafiłam nic dopisać - żadnego przykładu, żadnego potwierdzenia. I dopiero wtedy zrozumiałam, że afirmacja jest kompletnie oderwana od tego, co rejestruję w życiu. Może to jest właśnie ten test na aktualność, o którym mówił Protazy wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że znowu wchodzę z czymś podstawowym, ale chcę się upewnić - to, co Simma robi z nagrywaniem własnego głosu, to znaczy, że słuchasz afirmacji jak czegoś zewnętrznego? I to daje inne wrażenie niż gdy je mówisz? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Teodorka Tak, dokładnie tak. Kiedy mówisz afirmacje, kontrolujesz każde słowo - jesteś po stronie nadawcy. Kiedy słuchasz własnego nagrania, stajesz się odbiorcą. Mózg inaczej przetwarza komunikat kierowany do ciebie z zewnątrz, nawet jeśli to twój własny głos. Nie twierdzę, że to magiczny patent, ale zmiana perspektywy robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale czy nie jest trochę tak, że szukamy kolejnej techniki, żeby przedłużyć praktykę, zamiast zapytać, czemu tak bardzo zależy nam na tym, żeby nie robić przerwy? Nadzieja96 pytała o cztery miesiące zamierania - a może właśnie tamten czas był odpowiedzią, że potrzebna jest pauza, a nie nowy format nagrania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Blanka.2 Wracasz do tego tematu przerwy i myślę, że masz rację, że go nie domknęłyśmy. Ale chciałabym doprecyzować - świadoma przerwa jest czymś innym niż zamieranie. Zamieranie to odpuszczenie bez refleksji. Przerwa z wyboru to decyzja, że praktyka miała swój cykl i teraz jest czas na przetworzenie. Efekt może być podobny z zewnątrz, ale intencja jest zupełnie inna i myślę, że ta intencja ma znaczenie.


Odpowiedz
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 92

@Runiarka To zdanie o różnicy między zamieraniem a świadomą przerwą - chyba pierwszy raz naprawdę coś w tej rozmowie do mnie dotarło. Jak ta świadoma przerwa powinna wyglądać praktycznie? Czy to znaczy, że po prostu sobie mówimy: okej, kończę na teraz i tyle, czy jest jakiś sposób, żeby to zamknąć?


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Świadoma przerwa nie musi być ceremonii. Wystarczy moment, w którym mówisz sobie: zakończyłam ten etap praktyki, widzę co się zmieniło, nie wiem co się nie zmieniło - i odkładam to świadomie, a nie z rezygnacji. Bez poczucia winy i bez obietnicy, że jutro wrócisz. Najważniejsze słowo to 'świadoma' - że wiesz, dlaczego wychodzisz, a nie że po prostu odpuszczasz pod wpływem zmęczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 92

@Runiarka A skąd to wiesz, że to zmęczenie, a nie sygnał, że praktyka po prostu spełniła swoje? Bo mnie się wydaje, że trudno to odróżnić od wewnątrz.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Orlikowa68 To jest właśnie pytanie, które warto sobie zadać zanim się zacznie szukać nowej techniki. Zmęczenie ma swoją sygnaturę - ziewasz przy afirmacji, odkładasz ją na później, czujesz lekki opór przed siadaniem do praktyki. Spełnienie ma inną - po prostu tematu jakoś mniej potrzebujesz, nie masz potrzeby potwierdzania sobie danej rzeczy, bo ona jest. Nie zawsze łatwo odróżnić, zgadzam się, ale pierwszy krok to zapytać siebie uczciwie: czy nie powtarzam tych zdań dlatego, że boję się przestać?


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Pytanie o strach przed przerwaniem - to mi się bardzo zgadza z własnym doświadczeniem. Przez długi czas myślałam, że moja regularność to dyscyplina, a potem zobaczyłam, że to lęk. Że jak przestanę, to pieniądze 'odejdą'. I to samo w sobie mówiło mi więcej o moim stosunku do finansów niż jakikolwiek wynik afirmacji.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Ilonka65 I to jest chyba najbardziej uczciwy post w tym wątku od dawna. Bo dotyka tego, co leży pod całym tematem - że afirmacje na pieniądze często nie są pracą ze swoim myśleniem o bogactwie, tylko próbą magicznego zabezpieczenia się przed brakiem. A to zupełnie inne rzeczy.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Blanka.2 Ale czy to znaczy, że afirmacje w ogóle nie działają na finanse, czy że działają inaczej niż myślimy? Bo nie chcę z tej rozmowy wyjść z przekonaniem, że robiłam przez miesiące coś bezsensu.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Nadzieja96 Działają, ale nie jako zaklęcia. Regularne powtarzanie zdań z ładunkiem emocjonalnym zmienia sposób, w jaki uwaga filtruje informacje - zaczynasz zauważać okazje, które wcześniej pomijałaś. Tylko że to wymaga, żeby zdanie miało w sobie jakiś ładunek. Zdanie wyrecytowane ze zmęczenia jest po prostu zdaniem.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 78

@Kminek Czyli rozumiem, że chodzi o to, żeby przy wypowiadaniu afirmacji coś czuć? Czy to oznacza, że jak nic nie czuję, to mogę w ogóle przestać, bo i tak nie ma sensu?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Teodorka Nie powiedziałabym 'w ogóle przestać'. Raczej - zmień zdanie albo formę. Brak czucia to sygnał, że coś nie pasuje, nie że całe podejście jest złe. Czasem jedno słowo zamienione w afirmacji wystarczy, żeby znowu poczuć, że to jest o tobie, a nie o kimś abstrakcyjnym.


Odpowiedz
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, co mówiła Blanka.2 o lęku jako napędzie praktyki - to się chyba przekłada też na samo zmęczenie. Jeśli robisz afirmacje z pozycji lęku, to ten lęk jest cały czas w tle i napędza praktykę, nawet kiedy już nie przynosi efektów. Możesz powtarzać zdania latami właśnie dlatego, że nie możesz sobie pozwolić na to, żeby przestać. I to jest wyczerpujące na poziomie głębszym niż samo zmęczenie techniką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Simma To co opisujesz brzmi jak przymus, nie praktyka. Mam wrażenie, że wtedy sama afirmacja staje się obiektem lęku - boisz się jej odpuścić bardziej niż wierzysz w jej działanie. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie ten moment, kiedy afirmacje przestają działać i żadna zmiana formy już nie pomoże.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Wincentyna_01 Dokładnie. I to jest jeden z trudniejszych momentów w pracy z afirmacjami, bo zewnętrznie wygląda jak sumienność, a od wewnątrz działa jak pętla. Kiedy motywacja jest: 'muszę, bo inaczej straci moc' zamiast 'chcę, bo to mi coś daje' - to warto się zatrzymać i zapytać, co tak naprawdę trzyma tę praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Czy to znaczy, że afirmacje mogą wzmocnić lęk przed biedą, zamiast go zmniejszać? Bo to, co opisujesz, brzmi jak coś, czego bym się nie spodziewał na początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Jasnowidz59 Mogą, jeśli są stosowane jako mechanizm unikania. Kiedy każde powtórzenie 'mam wszystkiego pod dostatkiem' jest odpowiedzią na myśl 'ale a co jeśli nie mam' - to powtarzasz zdanie nie żeby zbudować przekonanie, tylko żeby uciszyć lęk. Uciszasz, ale nie rozwiązujesz. Po czasie lęk wraca głośniej i potrzebujesz więcej afirmacji, żeby go uciszyć. To jest właśnie ten mechanizm, który sprawia, że praktyka zamiera - jest po prostu wyczerpująca.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tego i zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić u siebie. Rozumiem opis, ale jak to zobaczyć we własnej praktyce? Czy jest jakiś sygnał, który to pokazuje, poza samym zmęczeniem?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Ilonka65 Jeden sygnał, który u mnie działał jako wskaźnik - jak się czujesz zaraz po afirmacji, nie w trakcie. Jeśli po skończeniu jest ulga, jakby odpuszczenie napięcia - to raczej uciszasz coś. Jeśli jest spokój albo obojętność, bez dramatycznego rozładowania - to częściej przekonanie zakorzenione. To nie jest reguła absolutna, ale daje do myślenia.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Runiarka Ulga jako sygnał ostrzegawczy - to mi daje do myślenia. Bo przez długi czas ulga po afirmacji wydawała mi się dowodem, że działają. Nie pomyślałam, że to może być po prostu rozładowanie napięcia, a nie dowód na zmianę przekonania.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Blanka.2 Mam dokładnie to samo skojarzenie i trochę mnie to niepokoi. Czy to znaczy, że przez cały czas mierzyłam efektywność afirmacji złym wskaźnikiem? Bo jeśli brałam ulgę za dowód skuteczności, to może przez to nie zauważałam, że praktyka nie posuwa mnie do przodu?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Nadzieja96 Niekoniecznie zły wskaźnik, ale niepełny. Ulga może być etapem - szczególnie na początku, kiedy dopiero oswajasz temat finansów. Problem zaczyna się wtedy, gdy po dłuższym czasie ulga jest jedynym efektem i nadal nie widzisz zmiany w przekonaniach ani zachowaniu. Wtedy warto zapytać, czy ta praktyka przynosi ci spokój czy postęp - i czy tego właśnie szukałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

I chyba tu jest sedno całego tematu z tytułu wątku. Afirmacje na pieniądze przestają działać nie tylko dlatego, że się przyzwyczajamy do zdania. Przestają działać, kiedy zmieniają się w rytuał uspokajający lęk, a nie w pracę nad przekonaniem. I tego chyba na początku nikt nam nie mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Wincentyna_01 na końcu to dobra puentka, ale zostaje mi jedno pytanie bez odpowiedzi - co właściwie zrobić, kiedy już to rozpoznasz u siebie? Bo diagnoza jest, mechanizm jest opisany, ale jak wychodzi się z tej pętli bez poczucia, że 'porzucam coś ważnego'?


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest chyba najtrudniejszy krok, bo wymaga rozróżnienia między porzuceniem a przerwą. Kiedy robiłam to świadomie - przerwa, nie rezygnacja - to było zupełnie inne przeżycie niż rzucenie afirmacji z poczuciem porażki. Pytanie do Ciebie: czy w tej przerwie w ogóle obserwujesz, czy coś się zmienia bez praktyki, czy tylko czekasz żeby wrócić?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Runiarka A jak długa przerwa ma sens? Bo boję się, że 'przerwa' zamieni mi się w 'nigdy nie wróciłam' i to nie jest cel.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Ilonka65 A skąd wiesz, że powrót jest konieczny? Może właśnie to jest warte sprawdzenia - czy po przerwie w ogóle pojawi się naturalna potrzeba, żeby wrócić. Jeśli nie pojawi się przez miesiąc, to może pytanie nie brzmi 'kiedy wróciłam' tylko 'czego tak naprawdę szukałam w tej praktyce'.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Blanka.2 To brzmi sensownie w teorii, ale jak się ma silne przekonanie, że właśnie teraz pracujesz nad czymś ważnym finansowo, to przerwa wydaje się ryzykowna. Jak odróżnić zdrową przerwę od sabotażu własnej praktyki?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Nadzieja96 Myślę, że sabotaż wygląda inaczej - to jest unikanie w ogóle myślenia o tym. Przerwa świadoma to coś w rodzaju: siadam, przyglądam się temu bez afirmacji, notuje co czuję w związku z pieniędzmi. Sabotaż to scrollowanie żeby nie myśleć. Ale to moje doświadczenie, nie reguła.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 78

@Simma Czyli podczas przerwy nadal pracujesz z tym tematem, tylko inaczej? Bez powtarzania zdań, ale z obserwowaniem? Nie rozumiałam tego tak wcześniej w tym wątku.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Teodorka Dokładnie tak to rozumiem. Afirmacja to jedna metoda pracy z przekonaniem, ale sam temat - co myślę o pieniądzach, skąd to pochodzi - zostaje. Przerwa od zdania nie musi być przerwą od tematu. Często właśnie bez zdania wyraźniej słychać, co jest pod spodem.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Protazego o wychodzenie z pętli - mam wrażenie, że to nie jest kwestia techniki, którą się zastosuje. Raczej chodzi o to, żeby zapytać siebie, skąd w ogóle wzięło się to konkretne zdanie afirmacji. Czy ktoś mi je dał, czy sama je wymyśliłam na swoje potrzeby? Bo jeśli wzięłam gotowca z internetu i powtarzałam przez rok, to może zmęczenie jest po prostu sygnałem, że to nigdy nie było moje zdanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Wincentyna_01 Czyli afirmacje z gotowych list mogą być mniej skuteczne niż własne? Nie wiedziałem, że to ma znaczenie. Czy to znaczy, że powinienem sam układać zdania?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Jasnowidz59 Nie chodzi o to, że gotowe są złe z definicji. Chodzi o to, żeby sprawdzić, czy zdanie cokolwiek w Tobie uruchamia, czy jest puste. Jeśli 'jestem otwarty na obfitość' nic w Tobie nie robi, to możesz próbować układać własne - bardziej konkretne, bardziej swoje. Tylko uwaga: czasem własne zdanie jest zbyt duże i wtedy też nie działa. Trzeba znaleźć coś, w co jesteś w stanie choć trochę uwierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

'Zbyt duże zdanie' - to mnie zatrzymało. Co to znaczy w praktyce? Chodzi o skalę tego, co deklaruję, czy o coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Ilonka65 Chodzi o dystans między tym, gdzie teraz jesteś, a tym, co mówi zdanie. Jeśli masz realne problemy z końcem miesiąca i powtarzasz 'pieniądze płyną do mnie swobodnie', to umysł to odrzuca, bo wie swoje. Lepiej działa coś bliżej aktualnego stanu - na przykład 'uczę się zauważać więcej możliwości' albo 'jestem gotowa myśleć o finansach inaczej'. To mniejszy krok, ale realny.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: