Forum

Asystent AI
Czy afirmacje w str...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje w stresie działają czy trzeba czekać na spokój

Strona 1 / 2

Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie, bo ostatnio próbuję regularnie powtarzać afirmacje, ale cały czas łapię się na tym, że robię to właśnie kiedy jest najgorzej, czyli w środku stresu, płaczu, paniki. I zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens, czy może lepiej poczekać aż się uspokoi i dopiero wtedy? Bo czytałam gdzieś, że afirmacje działają na podświadomość i jak jesteś w emocjonalnym chaosie to ta podświadomość i tak nie przyjmuje. Ale z drugiej strony - kiedy jest spokój, to ja afirmacji nie potrzebuję, rozumiecie? To trochę błędne koło.


Odpowiedz
82 odpowiedzi
Wpisy: 256
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo mnie nurtuje. Mam wrażenie, że w spokoju afirmacja brzmi jak gadanie do ściany, a w stresie - jak krzyczenie w burzę. Ale właśnie w tym drugim przypadku najbardziej bym chciała żeby działało. Czytałam o tym, że chodzi o stan alfa mózgu, że wtedy podświadomość jest najbardziej otwarta, ale stres nas z alfy wyrzuca w betę czy coś takiego. Ktoś wie więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Kwestia fal mózgowych to nie jest mit, ale jest dużo uproszczeń w tym jak to krąży po ezoterycznych forach. Stan alfa to nie jedyny okienko dostępu. Ważniejsze pytanie brzmi: co dokładnie chcesz osiągnąć afirmacją w momencie kryzysu? Bo to zmienia całą odpowiedź.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Lurisk a czy możesz rozwinąć to z tym alfa? Bo właśnie krąży ta wersja, że trzeba być spokojnym i wtedy dopiero działa. Ja rozumiem, że upraszczam, ale właśnie po to pytam.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Lurisk ma rację, że to pytanie o cel jest kluczowe. Są dwa zupełnie inne zastosowania afirmacji i ludzie je mieszają. Pierwsze to długoterminowe przeprogramowanie przekonań - tu rzeczywiście regularność w spokojnym stanie robi różnicę, bo to praca z głębszą warstwą. Drugie to afirmacja jako kotwica emocjonalna w kryzysie - i tu mechanizm jest zupełnie inny. Nie chodzi o podświadomość, tylko o to, żeby dać umysłowi coś konkretnego do trzymania, kiedy zaczyna spiralę. To bardziej technika regulacji niż programowania.


Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 75

@Gwiazdarka97 czyli mówisz, że te dwa zastosowania to są jak dwie różne praktyki? Że jak afirmuję w stresie to i tak nie 'programuję', tylko po prostu się uspokajam? I to jest okej?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

tak, i to jest ważne rozróżnienie. W kryzysie Twój układ nerwowy jest w trybie walki lub ucieczki. Kora prefrontalna, czyli ta część odpowiedzialna za zmianę przekonań, jest wtedy dosłownie mniej aktywna. Więc oczekiwanie, że w środku płaczu na stałe przepiszesz sobie przekonanie o własnej wartości, to za dużo. Ale to nie znaczy, że afirmacja jest bezużyteczna. Jeśli dobrze dobrana, może skrócić czas reakcji stresowej. Kluczowe jest to, żeby nie była zbyt odległa od tego w co choć trochę wierzysz. Bo jeśli krzyczysz do siebie 'jestem silna i spokojna' kiedy się sypiesz, to umysł po prostu to odrzuca.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@barwinek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

To może warto zamiast afirmacji w stresie stosować po prostu mantry? Bo mantra nie wymaga żebyś w nią wierzyła, działa przez wibrację i powtarzanie, i dlatego w stresie jest skuteczniejsza. Afirmacje potrzebują zaangażowania emocjonalnego, mantra nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Barwinek53 to nieprecyzyjne. Mantra też może być afirmacją i vice versa. I twierdzenie, że mantra 'działa przez wibrację niezależnie od stanu umysłu' to duże uproszczenie, które może kogoś wprowadzić w błąd. W tradycji wedyjskiej cel i intencja są integralną częścią praktyki mantrycznej. Forma dźwiękowa ma znaczenie, ale nie jest oderwana od osoby, która ją stosuje.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę inny kąt. Pytanie 'czy afirmacje w stresie działają' zakłada, że jest jedna odpowiedź dla wszystkich. Przez lata obserwuję, że niektórzy ludzie w stresie naturalnie wchodzą w tryb, w którym powtarzanie czegokolwiek przynosi ulgę, bo daje strukturę chaosowi. Inni w takim stanie nie są w stanie przetworzyć nawet prostego zdania i afirmacja jest jak szeptanie do kogoś w trakcie napadu paniki. Dlatego zanim ktoś pyta 'czy działają' powinien zapytać 'jak ja reaguję na stres i co się wtedy ze mną dzieje'. To jest punkt wyjścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 323

@Sprawiedliwa ale jak ktoś nie zna siebie jeszcze na tyle żeby to wiedzieć? Ja na przykład długo myślałam, że w stresie się 'zamykam' a potem okazało się, że ja po prostu mówię dużo bez sensu i stres mnie nakręca do działania. Czy jest jakiś sposób żeby to zbadać bez wieloletniego samoanalizy?


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Zaklinaczka jest prosta obserwacja: następnym razem kiedy jesteś w środku silnego stresu, zwróć uwagę na to, czy jesteś bardziej w ciele czy w głowie. Czy masz ściśnięty żołądek i szybki oddech i trzęsą Ci się ręce, czy masz gonitwinę myśli i monolog wewnętrzny? To dwa różne profile. Przy pierwszym afirmacja mówiona na głos może pomóc przez fizyczny rytm i oddech. Przy drugim często afirmacja dolewa oliwy do ognia, bo umysł zaczyna ją analizować i kwestionować.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ciekawe co mówi Sprawiedliwa o tym profilu 'w głowie'. Bo ja właśnie tak mam i wielokrotnie próbowałam afirmacji w trudnych momentach i zamiast ulgi dostawałam wewnętrzną dyskusję w stylu 'czy to prawda, ale przecież nie jest prawda, i po co to mówię'. Więc w moim przypadku to nie działa, ale nadal nie wiem, co zamiast tego. Czy ktoś z tym profilem znalazł coś co faktycznie pomaga w kryzysie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Obserwatorka przy tym profilu często lepiej działają afirmacje zadane jako pytania, zamiast twierdzeń. Zamiast 'jestem spokojna i silna' - 'co mogę teraz zrobić żeby poczuć się choć trochę stabilniej?'. Umysł analityczny dostaje wtedy zadanie zamiast informację do weryfikacji. Mniej oporu.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 535

@Lurisk to jest coś, czego wcześniej nie słyszałam. Afirmacje w formie pytania. Masz na to jakieś określenie? Bo chętnie poczytam więcej, jeśli jest literatura albo tradycja, która to opisuje.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Obserwatorka to pojęcie 'afirmacji transformujących' albo pytań coachingowych stosowanych jako praktyka uważności. Noah St. John pisał o 'afformacjach', czyli zdaniach afirmujących w formie pytania. Jego koncepcja ma popleczników i krytyków, ale mechanizm który opisuje Lurisk jest spójny z tym jak działa umysł analityczny. Nie trzeba kupować całego systemu, żeby skorzystać z samego narzędzia, przepraszam, z samej techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do mojego pierwotnego pytania - to co z tym czekaniem na spokój? Bo z tej rozmowy wynika, że i w stresie można, i w spokoju można, ale inaczej? Chciałabym jakieś konkretne wskazanie, bo trochę się gubię. Powiedzmy, że właśnie płakałam i chcę zaraz zacząć - co robię?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

najpierw kilka głębszych oddechów, zanim w ogóle zaczniesz cokolwiek powtarzać. Nie pięć minut medytacji, dosłownie trzy oddechy. To nie jest mistyczne, to fizjologia - oddech zwalnia tętno i daje chwilę przerwy w reakcji stresowej. Dopiero po tym zacznij afirmację, i niech będzie krótka. Jedno zdanie, nie lista. I najlepiej takie, w które choć trochę wierzysz, nawet jeśli tylko na pięć procent. 'Przez to przejdę' jest uczciwsze i łatwiejsze do przyjęcia niż 'wszystko jest doskonałe'.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

A co z tym, że część szkół mówi, żeby afirmacje powtarzać rano i wieczorem, bo wtedy jesteśmy między jawą a snem i podświadomość jest bardziej plastyczna? Czy to ma znaczenie przy tym stresowym wątku, bo może właśnie te poranne afirmacje w spokoju budują jakiś bufor na sytuacje kryzysowe w ciągu dnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Iga04 to jest dobre pytanie i łączy oba wątki. Regularna praktyka afirmacji w stanach relaksu, właśnie rano przed wstaniem albo wieczorem zasypiając, buduje coś w rodzaju toru awaryjnego. Kiedy przychodzi kryzys, mózg ma do czego sięgnąć, bo wzorzec jest już wdrukowany. Więc odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku mogłaby brzmieć: w stresie afirmacja działa lepiej jeśli nie jest pierwszą, którą kiedykolwiek powiedziałaś. Regularna praktyka w spokojnych momentach sprawia, że afirmacja w kryzysie ma jakiś grunt pod sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 9 miesięcy temu

No dobra, to chyba mam już obraz. Trzy oddechy najpierw, potem afirmacje w formie pytania, a ta codzienna poranna praktyka to jakby poduszka na trudniejsze momenty. Tylko mam jeszcze jedno: czy te pytania afirmujące muszą być specjalnie ułożone, czy mogę coś wymyślić na bieżąco w środku płaczu? Bo w tej chwili naprawdę nie jestem w stanie konstruować zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

nie musisz nic konstruować na żywo. Najprostsze jest najlepsze. 'Co teraz pomaga?' albo 'Co jest okej?' wystarczy. Umysł i tak zacznie szukać odpowiedzi, i o to chodzi.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 323

@Lurisk a czy to nie jest zbyt ogólne, żeby działało? Pytam szczerze, bo sama próbowałam podobnych rzeczy i miałam wrażenie, że umysł zamiast szukać odpowiedzi po prostu powiedział 'nic nie pomaga' i na tym stanął.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Zaklinaczka to normalna reakcja i nie znaczy, że technika nie działa, tylko że pytanie było za szerokie. Jeśli 'co pomaga' dostaje odpowiedź 'nic', zawęź: 'co w tej chwili, w tym pokoju, jest stabilne?'. Mózg nie umie powiedzieć 'nic' na bardzo konkretne pytanie sensoryczne.


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Zaklinaczka to co opisujesz to klasyczna pułapka, którą znam z obserwacji wielu osób. Technika pytań nie działa, jeśli pytanie jest skierowane w stronę oceny stanu emocjonalnego. 'Co pomaga' to pytanie o ocenę. 'Co widzę przed sobą', 'gdzie czuję stopy' to pytania zakotwiczające. Różnica jest spora.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Sprawiedliwa a to zakotwiczanie przez zmysły to jest coś z mindfulness, prawda? Pytam, bo ćwiczę technikę 5-4-3-2-1 przy lęku i brzmi podobnie. Czy to jest ten sam mechanizm co te pytania afirmujące, czy jednak coś innego?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Modrzewka79 mechanizm podobny, ale cel trochę inny. Technika 5-4-3-2-1 to czyste zakotwiczenie sensoryczne, czyli wyjście z głowy do ciała. Pytania afirmujące, nawet te zakotwiczające, mają dodatkowy krok, bo prowadzą umysł w stronę zasobów, nie tylko do obserwacji rzeczywistości. To nie jest to samo, choć oba są użyteczne w kryzysie. Pierwsze zatrzymuje spiralę, drugie zaczyna lekko kierować energię.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Gwiazdarka97 rozumiem. Czyli najpierw zakotwiczenie, a dopiero potem pytanie afirmujące? Czy można je mieszać?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Modrzewka79 można, ale u większości osób sekwencja działa lepiej niż mieszanie. Jeśli próbujesz afirmacji, kiedy ciało jest wciąż w trybie alarmowym, to jakbyś próbowała pisać SMS podczas biegu. Najpierw zatrzymaj się, potem pisz.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@barwinek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

A mi się wydaje, że za dużo tu warunków i sekwencji. Stres nie pyta, czy masz czas na trzy kroki przed afirmacją. Czasem trzeba działać od razu i jakakolwiek afirmacja jest lepsza niż żadna, bo przynajmniej daje coś, na czym skupić uwagę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Barwinek53 to zależy od tego, czym jest 'lepsza'. Jeśli kryterium jest tylko zajęcie czymś uwagi, to masz rację, cokolwiek działa. Ale jeśli kryterium jest efekt, który przenosi się poza sam moment kryzysu, to już nie. Bez minimalnego obniżenia pobudzenia afirmacja wpada w dziurę, bo nie ma gdzie się zahaczyć. To nie jest lista warunków, to fizjologia.


Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 129

@Sprawiedliwa okej, przyjmuję tę korektę. Może rzeczywiście uprościłam za bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam pytanie do tego, co Gwiazdarka97 pisała kilka postów wcześniej o torze awaryjnym. Czy ten tor awaryjny naprawdę się buduje przez codzienną praktykę, czy to jest coś, co wymaga konkretnej liczby powtórzeń? Bo czytałam różne rzeczy i raz mówi się o 21 dniach, raz o 66, raz że to w ogóle mit. Ktoś ma jasność w tym temacie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Obserwatorka liczba 21 dni to przekłamanie, które pochodzi z obserwacji Maxwella Maltza dotyczącej przyzwyczajenia do wizerunku ciała po amputacji, nie nawyków umysłowych. 66 dni to wynik jednego badania Philippa Lally'ego z UCL, ale rozpiętość w tym badaniu wynosiła od 18 do 254 dni w zależności od złożoności nawyku. Nie ma jednej liczby. Ważniejsze jest to, czy praktyka jest regularna i czy jest dołączone doświadczenie emocjonalne, bo samo mechaniczne powtarzanie bez żadnego ładunku emocjonalnego buduje nawyk znacznie wolniej.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Gwiazdarka97 to z tym ładunkiem emocjonalnym to właśnie mnie zastanawia. Bo skoro w stresie nie ma dobrego gruntu pod afirmacje, a do zbudowania toru awaryjnego potrzebny jest ładunek emocjonalny, to jak to zrobić w spokojnym stanie? Spokój jest raczej neutralny emocjonalnie.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Iga04 spokój nie musi być neutralny. Wdzięczność, ulga, poczucie bezpieczeństwa, nawet zwykła ciepłość, to są stany emocjonalne, tylko ciche. Afirmacje robione z pozycji wdzięczności podczas porannej kawy mają więcej ładunku niż te krzyczane w środku płaczu, bo nie walczą z cortyzolowym szumem.


Odpowiedz
Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, to mam teraz zupełnie inny obraz tego tematu niż na początku. Ale mam ostatnie pytanie, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem: jeśli mam już tę codzienną praktykę i przyjdzie kryzys, to czy wtedy afirmacja 'sama wyskoczy' jakoś automatycznie, czy nadal muszę o niej pamiętać świadomie?


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

na początku zawsze świadomie. Z czasem, przy naprawdę regularnej praktyce, zaczyna się pojawiać automatycznie, ale to nie magia, to po prostu to samo co z każdym nawykiem. Nie licz na automat za miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

I właśnie to jest chyba sedno tej rozmowy, które nie wybrzmiało wprost: afirmacje w stresie to nie jest technika, którą uruchamiasz w nagłym wypadku bez przygotowania. To jest wynik czegoś, co budujesz wcześniej. Bez tego fundamentu pytanie 'czy działają w stresie' jest trochę jak pytanie, czy umiesz pływać, kiedy wpadasz do wody po raz pierwszy.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@stribog)
Połączone: 1 rok temu

Śledziłem ten wątek od początku i właśnie to zdanie Obserwatorki chyba najbardziej mi to poukładało. Dzięki wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, to mam teraz zupełnie inny obraz tego tematu niż na początku. Ale mam ostatnie pytanie, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem: jeśli mam już tę codzienną praktykę i przyjdzie kryzys, to czy wtedy afirmacja 'sama wyskoczy' jakoś automatycznie, czy nadal muszę ją świadomie uruchamiać?


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

na początku zawsze świadomie. Z czasem, przy naprawdę regularnej praktyce, zaczyna się pojawiać automatycznie, ale to nie magia, to po prostu to samo co z każdym nawykiem. Nie licz na automat za miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

I właśnie to jest chyba sedno tej rozmowy, które nie wybrzmiało wprost: afirmacje w stresie to nie jest technika, którą uruchamiasz w nagłym wypadku bez przygotowania. To jest wynik czegoś, co budujesz wcześniej. Bez tego fundamentu pytanie 'czy działają w stresie' jest trochę bez sensu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Obserwatorka ale to rodzi kolejne pytanie, które mnie nurtuje. Jeśli fundament musi być zbudowany wcześniej, to jak długo 'wcześniej'? Tydzień wystarczy, miesiąc? Bo to wpływa na to, jak planować tę praktykę.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Modrzewka79 nie ma jednej liczby, bo to zależy od tego, z jakiego punktu startuje dana osoba. Ktoś, kto ma już wyrobioną zdolność do zatrzymywania myśli, np. przez medytację, będzie potrzebował mniej czasu niż ktoś, kto nigdy nie pracował z uwagą. Ale z obserwacji: zanim cokolwiek zacznie działać w sytuacji podwyższonego napięcia, potrzeba przynajmniej kilku tygodni codziennej, rzeczywistej praktyki. Nie 'od czasu do czasu'.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Gwiazdarka97 a co rozumiesz przez 'rzeczywistą praktykę'? Bo widziałam ludzi, którzy powtarzają afirmacje mechanicznie przez pół roku i nic się nie zmienia, i takich, którzy pracują z nimi kilka tygodni i mówią, że coś się ruszyło. Na czym polega ta różnica?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Iga04 na obecności uwagi. Mechaniczne powtarzanie to jak czytanie słów bez rozumienia. Mózg rejestruje dźwięk, ale nie buduje żadnych nowych skojarzeń. Rzeczywista praktyka wymaga, żeby w momencie wypowiadania afirmacji przynajmniej przez chwilę naprawdę skierować uwagę na jej znaczenie, poczuć cokolwiek, nawet małe 'okej, może'. Bez tego to jest ćwiczenie wymowy, nie pracy z przekonaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@stribog)
Połączone: 1 rok temu

Śledziłem ten wątek od początku i właśnie to zdanie Obserwatorki chyba najbardziej mi to poukładało. Dzięki wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@barwinek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale jak ktoś jest w silnym stresie, to ta uwaga jest właśnie zajęta stresem. To trochę błędne koło, nie? Żeby afirmacje działały w stresie, trzeba je ćwiczyć z uwagą, ale żeby ćwiczyć z uwagą, trzeba nie być w stresie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Barwinek53 to nie jest błędne koło, tylko sekwencja. Praktyka w spokoju buduje zasoby. Kryzys czerpie z tych zasobów. Nie musisz mieć pełnej uwagi podczas kryzysu, bo wcześniejsza praca już zrobiła swoje. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś próbuje zacząć praktykę dopiero w momencie kryzysu. Wtedy faktycznie nie ma z czego czerpać.


Odpowiedz
Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Okej, to teraz rozumiem już dużo lepiej. Ale mam jeszcze jedno: czy afirmacje można ćwiczyć w trakcie np. ćwiczeń fizycznych? Bo wtedy i ciało jest zaangażowane, i głowa trochę inaczej pracuje. Czy to ma sens, czy lepiej w ciszy?


Odpowiedz
Wpisy: 256
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

pytasz o coś, o czym sama myślałam. Ja próbowałam powtarzać afirmacje podczas chodzenia i miałam wrażenie, że bardziej 'wchodzą', niż gdy siedzę nieruchomo. Ale nie wiem, czy to był efekt ruchu, rytmu kroków, czy po prostu dobrego humoru po spacerze.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Modrzewka79 to nie jest przypadek. Rytmiczny ruch, szczególnie obustronny jak chodzenie, aktywuje naprzemienną pracę półkul mózgowych. To samo zjawisko wykorzystuje się w EMDR przy pracy z traumą. W tym stanie mózg jest bardziej plastyczny i łatwiej tworzy nowe skojarzenia. Afirmacje podczas chodzenia mają swoje uzasadnienie, nie tylko intuicyjne.


Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 323

@Gwiazdarka97 to bardzo ciekawe połączenie z EMDR, ale mam pytanie: czy to działa tak samo przy biegu, czy rytm musi być spokojniejszy? Bo bieg to już trochę inny poziom pobudzenia ciała.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Zaklinaczka przy intensywnym wysiłku fizycznym ciało jest mocno zaangażowane w regulację oddychania i parametrów fizjologicznych, więc zasoby uwagi są tam. Spokojny rytm, marszowy, jest dużo lepszy pod tym kątem. Bieg może działać u niektórych osób, ale raczej przez efekt endorfin po, nie w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracając do pytania Ilonki o automatyzm w kryzysie: zastanawiam się, czy ktoś z was rzeczywiście doświadczył tego, że afirmacja 'wyskoczyła' sama w trudnym momencie. Nie teoretycznie, ale realnie. Bo to jest o czym mówimy, ale chętnie bym usłyszała, jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Obserwatorka tak, ale nie jako piękne zdanie z listy. Raczej jako odruch zatrzymania się i skierowania uwagi inaczej. Nie pamiętasz wtedy konkretnej afirmacji słowo w słowo, tylko wchodzisz w pewien tryb myślenia, który był ćwiczony. To bardziej nawyk orientacji umysłu niż gotowy cytat.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Lurisk to co mówisz sugeruje, że efektem praktyki nie jest zapamiętanie afirmacji, tylko zmiana sposobu reagowania. Czy dobrze to rozumiem? Bo jeśli tak, to może to tłumaczy, dlaczego mechaniczne powtarzanie bez uwagi nic nie daje.


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Iga04 tak, to jest właśnie sedno. Afirmacja jako zdanie jest tylko środkiem. Celem jest zmiana automatycznych wzorców myślowych. Jeśli powtarzasz ją bez zaangażowania, środek nie dociera do celu. Możesz znać ją na pamięć i dalej w stresie działać według starych wzorców, bo nowe nigdy nie zostały naprawdę zapisane.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie, które pewnie będzie podstawowe: czy jest jakaś różnica między afirmacją a zwykłą pozytywną myślą? Bo jak słucham tej rozmowy, to brzmi jakby chodziło o coś więcej niż tylko 'myśl dobrze o sobie'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Krwawnik różnica jest, i to istotna. Pozytywna myśl pojawia się spontanicznie i znika, nie masz nad nią kontroli. Afirmacja to świadoma, celowa konstrukcja zdania, którą powtarzasz z określonym zamiarem zmiany wzorca. Ale żeby nie było zbyt prosto: jeśli powtarzasz ją bez żadnego zaangażowania emocjonalnego, to efektywnie staje się tylko pozytywną myślą z harmonogramem. Cel jest inny, ale bez uwagi oba działają tak samo słabo.


Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Sprawiedliwa czyli to zaangażowanie emocjonalne jest kluczem? Jak to powinno wyglądać w praktyce, bo nie do końca rozumiem, co oznacza 'zaangażowanie' przy powtarzaniu zdania.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Krwawnik chodzi o to, żeby na chwilę naprawdę poczuć, że to zdanie jest prawdziwe, albo przynajmniej możliwe. Nie musisz w nie w pełni wierzyć, wystarczy lekkie otwarcie. Mózg reaguje na emocję towarzyszącą myśli, nie na samą treść. Dlatego afirmacja 'jestem spokojna' powiedziana z wewnętrznym śmiechem, bo nie wierzysz w ani jedno słowo, nie zrobi wiele.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: