Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje na ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje na pieniądze przestają działać - zmęczenie praktyką

Strona 1 / 2

Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Zaczynam ten temat, bo sam przez to przeszedłem i widzę, że rzadko kto o tym mówi wprost. Afirmacje na obfitość finansową - przez jakiś czas działają naprawdę dobrze. Mam na myśli to, że zmieniają nastawienie, otwierają człowieka na możliwości, których wcześniej nie zauważał. Ale po kilku miesiącach codziennego powtarzania przychodzi moment, kiedy słowa brzmią pusto. Wypowiadasz je i czujesz, że twój umysł po prostu... nie reaguje. Jakbyś czytał cennik w sklepie. Zastanawiam się, czy to kwestia przyzwyczajenia neurologicznego - układ nerwowy przestaje traktować bodziec jako nowy i przestaje go przetwarzać - czy to coś głębszego. Może blok energetyczny, może przekonanie, które afirmacja tylko przykrywa, zamiast przepracować. Ciekaw jestem waszych doświadczeń z tym. Czy to u was też miało jakiś konkretny moment przełomowy, kiedy poczuliście, że praktyka 'stygnie'?


Odpowiedz
133 odpowiedzi
Wpisy: 248
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To zjawisko znam bardzo dobrze i myślę, że częściej niż się przyznajemy. Mnie się to przydarzyło po może czterech miesiącach intensywnej pracy z afirmacjami finansowymi. Dosłownie przestałam czuć cokolwiek podczas powtarzania, a skoro nie ma żadnego ładunku emocjonalnego, to jaki jest sens? Pytanie do ciebie, Protazy - czy próbowałeś wtedy zmieniać formę afirmacji, czy po prostu kontynuowałeś tę samą i liczyłeś, że 'wróci'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Runiarka próbowałem obu rzeczy i to jest ciekawe. Najpierw po prostu ciągnąłem tę samą afirmację, licząc że 'wróci' - nie wróciła, tylko brzmiała coraz bardziej martwo. Potem zmieniłem sformułowanie i owszem, na kilka dni pojawiła się jakaś iskra, ale też zgasła. I to mnie właśnie skłoniło do myślenia, że u mnie to nie było zwykłe znudzenie. Coué pisał o tym, że autosugestia przestaje działać, kiedy zderza się z silniejszym przekonaniem pod spodem - jego prawo odwróconego wysiłku mówi mniej więcej tyle, że im bardziej świadomie się starasz, tym mocniej wygrywa to, w co naprawdę wierzysz. I ja chyba na poziomie, którego nie chciałem przyznać, dalej nie wierzyłem, że pieniądze mogą przychodzić do mnie łatwo. Afirmacja to przykrywała, dopóki była nowa. Kiedy nowość znikła, zostało stare przekonanie. Dlatego skłaniam się ku temu, że zmęczenie praktyką bywa sygnałem, że pod spodem coś jest, a nie tylko że mózg się przyzwyczaił.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie i tu mam z tobą pewien spór. Bo teoria z Coué jest ok, ale wchodzisz w to jakby każde zmęczenie praktyką było oznaką głębokiego bloku. A może to po prostu fizjologia? Układ RAS - siatka aktywacji wstępującej - filtruje bodźce, które stają się rutynowe. To nie jest nic mistycznego, to mechanizm przetrwania. Mózg się uczy, że 'jestem magnesem na pieniądze' to nie zagrożenie i nie szansa, tylko szum tła. I go wycisza. Nie każde wyciszenie afirmacji to trauma finansowa ukryta w nieświadomości.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Blanka.2 Ale skąd wiesz, że to jedno wyklucza drugie? Może właśnie dlatego blok emocjonalny jest taki trudny do przepracowania, że mózg najpierw go normalnie przetwarza, a potem wycisza razem z resztą? Tzn. afirmacja na początku 'drze się' przez RAS, bo jest nowa, ale jeśli pod spodem jest stare przekonanie, to nawet kiedy bodziec jest świeży, zmiana jest powierzchowna. A jak staje się rutyną, to już w ogóle nic nie przenika.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Ilonka65 Dobra, to uczciwy argument. Przyznam, że tak postawione - ma sens. Ale to nadal nie odpowiada na pytanie, jak rozróżnić jedno od drugiego. Bo jeśli siedzę i czuję, że afirmacje przestały działać, to jak mam stwierdzić, czy to mój RAS je wyciszył, czy mam do przepracowania jakieś głębsze przekonanie o pieniądzach?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Blanka.2 To bardzo konkretne pytanie i myślę, że jest kilka wskaźników. Pierwszy - emocja towarzysząca samej myśli o pieniądzach poza sesją afirmacji. Jeśli gdy ktoś mówi 'ile zarabiasz' czujesz ścisk w klatce piersiowej albo wstyd, to raczej nie RAS. Drugi - reakcja na cudzy sukces finansowy. Jeśli widzisz, że ktoś zarabia dobrze i pierwsze co czujesz to niechęć albo 'to niemożliwe', to masz sygnał, że nie chodzi tylko o przyzwyczajenie neurologiczne. RAS można przeprogramować zmianą formy bodźca. Przekonania wymagają pracy innego rodzaju.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero zaczynam się tym interesować - ale czy afirmacje finansowe w ogóle różnią się od zwykłych afirmacji na pewność siebie czy zdrowie? Zastanawiam się, czy to zmęczenie, o którym mówicie, jest specyficzne dla tych o pieniądzach, czy po prostu każde afirmacje po czasie tracą siłę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Teodorka Dobre pytanie. Moim zdaniem afirmacje finansowe są specyficzne, bo pieniądze mają wyjątkowo mocny ładunek emocjonalny w naszej kulturze. Praca ze zdrowiem czy pewnością siebie często nie uruchamia tylu starych programów co praca z pieniędzmi. Wyniesione z domu przekonania o tym, czy 'nasza rodzina jest od pieniędzy', czy 'pieniądze to coś dla innych' - to siedzi głęboko. Dlatego właśnie ta kategoria afirmacji tak szybko napotyka opór.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam coś takiego po jakichś sześciu miesiącach i zrobiłam jedną zmianę, która trochę pomogła - zamiast afirmacji w formie twierdzenia zaczęłam używać pytań. Zamiast 'jestem obfita finansowo' mówiłam 'dlaczego pieniądze tak łatwo do mnie płyną?'. Podobno mózg inaczej przetwarza pytanie - szuka odpowiedzi, zamiast konfrontować twierdzenie z rzeczywistością. Przez jakiś czas znów poczułam, że coś się dzieje. Czy ktoś z was próbował tej metody?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Nadzieja96 Słyszałam o tym, to się chyba nazywa afirmacje w formie pytań Noaha St. Johna. Ale zastanawiam się - czy to nie jest tylko kolejna sztuczka na ten sam RAS? Tzn. znowu zmieniamy formę, żeby umysł znów zaczął przetwarzać, ale za kolejne kilka miesięcy znowu to samo?


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Ilonka65 Szczerze? Podejrzewam, że tak. U mnie trwało to ze trzy miesiące, potem znów spłaszczenie. Ale te trzy miesiące coś zmieniły, więc nie żałuję. Może chodzi o to, żeby nie traktować afirmacji jako stałej praktyki na lata, tylko jako sposób na konkretny etap, a potem robić coś innego. Tylko nie wiem co 'coś innego' miałoby oznaczać po afirmacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę z pewnym niepokojem, bo myślę, że gdzieś po drodze gubimy jeden ważny element. Afirmacje finansowe w większości znanych mi podejść nie są praktyką samą w sobie - mają być wsparciem dla działania. Jeśli ktoś powtarza 'pieniądze płyną do mnie swobodnie' i jednocześnie nie zmienia nic w swoim życiu - nie szuka nowych możliwości, nie uczy się, nie otwiera się na inne źródła dochodu - to afirmacja jest pusta z definicji. Nie dlatego, że RAS ją wyciszył, tylko dlatego, że nie ma się do czego przykleić. To trochę jak smarowanie kół wozu, który stoi w stodole.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Simma To ważna uwaga, ale nie do końca zgadzam się z tym, że działanie 'zewnętrzne' jest warunkiem koniecznym. Afirmacje mają zmieniać percepcję - co zauważasz, na co się otwierasz, jak interpretujesz zdarzenia. Ktoś, kto zmieni wewnętrzne nastawienie do pieniędzy, zaczyna widzieć okazje, których wcześniej nie widział. Działanie pojawia się naturalnie, nie jest warunkiem wstępnym. Choć przyznam, że twój obraz ze stodołą jest celny dla osób, które liczą, że afirmacja zastąpi im całą resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się co do zmiany percepcji - to jest właśnie mechanizm. Ale problem, który opisujesz na początku tego wątku, czyli 'afirmacje przestają działać po jakimś czasie', często jest moim zdaniem sygnałem, że percepcja już się zmieniła tyle, ile mogła zmienić bez realnych doświadczeń, które by ją ugruntowały. Umysł potrzebuje potwierdzenia. Bez niego zaczyna odrzucać twierdzenie jako niespójne z rzeczywistością. I wtedy afirmacja rzeczywiście traci siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo trochę się gubię w tej dyskusji. Czy wy mówicie, że afirmacje finansowe w ogóle na dłuższą metę nie działają? Czy tylko, że trzeba je zmieniać co jakiś czas? Bo zaczęłam je stosować niedawno i zastanawiam się, czy mam się czym przejmować już teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Orlikowa68 Nie, to nie jest ta konkluzja. Raczej mówimy o tym, że sama mechaniczna powtarzalność po czasie przestaje przynosić efekty i trzeba rozumieć, dlaczego tak się dzieje, żeby móc to korygować. Jeśli zaczynasz i czujesz efekt - kontynuuj. Zmęczenie praktyką to etap, który pojawia się zwykle po miesiącach, nie po tygodniach.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Mam w swoich notatkach zapisane, kiedy dokładnie poczułam, że moje afirmacje finansowe 'wygasły' - był to piąty miesiąc codziennej praktyki, rano, 10 minut. I co ciekawe, zbiegło się to z momentem, kiedy zaczęłam je nagrywać i odsłuchiwać, zamiast mówić na głos. Zastanawiam się, czy tryb pasywny - słuchanie - szybciej wytwarza ten mechanizm wyciszenia niż aktywne mówienie. Ktoś z was eksperymentował z formą głosową?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Wincentyna_01 To ciekawy trop. Intuicyjnie bym powiedziała, że aktywne mówienie wymaga więcej zaangażowania układu nerwowego i przez to dłużej pozostaje 'świeże'. Ale nie mam na to żadnych twardych danych, to tylko moje przypuszczenie. A ty po przełączeniu na odsłuchiwanie poczułaś wyraźną różnicę w jakości praktyki, czy to była stopniowa erozja?


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Blanka.2 Stopniowa, ale dość szybka. W ciągu może trzech tygodni od zmiany formy. Wróciłam do mówienia na głos i faktycznie trochę się to ożywiło. Ale zastanawiam się też nad tym, co pisał Protazy - czy to nie jest tylko kolejna sztuczka opóźniająca nieuchronne, czy jednak forma naprawdę ma znaczenie głębsze niż tylko 'nowy bodziec dla RAS'.


Odpowiedz
Wpisy: 647
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę w tę rozmowę z jednym spostrzeżeniem, które może być niepopularne. Zmęczenie afirmacjami finansowymi może być sygnałem, że sama praktyka zrobiła swoje i czas ją zakończyć, a nie ratować. Nie wszystko musi trwać wiecznie. Jeśli przez kilka miesięcy zmieniłaś nastawienie do pieniędzy, może to wystarczy i czas przejść do czegoś, co adresuje kolejny poziom - a nie kręcić się w kółko i pytać, dlaczego afirmacje przestały działać tak jak na początku.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Kminek To jest chyba najuczciwsza rzecz, jaką ktoś napisał w tym wątku. Większość rozmów o zmęczeniu afirmacjami kręci się wokół pytania 'jak to naprawić', a rzadko pada pytanie 'czy w ogóle naprawiać'. Ale mam do ciebie pytanie - skąd wiesz, że praktyka zrobiła swoje? Bo to jest właśnie ten moment, który jest najtrudniejszy do rozpoznania od środka.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Kminek Ale jak to ocenić? Serio pytam, bo siedzę z tym pytaniem od jakiegoś czasu. Czy jest jakiś sygnał, który odróżnia 'praktyka skończyła robotę' od 'mój umysł się po prostu przyzwyczaił i teraz ją ignoruje'? Bo z zewnątrz te dwa scenariusze wyglądają tak samo - afirmacje przestały działać.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Ilonka65 Jeden sygnał, który obserwuję u siebie - stosunek do tematu poza praktyką. Jeśli temat pieniędzy przestał być emocjonalnie naładowany, jeśli myślę o finansach spokojnie i bez tego starego ścisku - to dla mnie znak, że coś się rzeczywiście zmieniło. Jeśli natomiast nadal czuję napięcie, ale afirmacje są nudne, to raczej habituacja.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Kminek To jest ciekawe rozróżnienie, ale czy spokój wobec pieniędzy może być też po prostu znieczuleniem? Mam na myśli - można stać się obojętnym na dany temat bez żadnej realnej zmiany. Jak ty to u siebie sprawdzasz w praktyce, nie na poziomie odczucia, ale jakiegoś konkretnego testu?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Wincentyna_01 Patrzę na decyzje. Nie na uczucia, bo uczucia można sobie wmówić. Czy podjęłam decyzje finansowe inaczej niż rok temu? Czy odrzuciłam coś z lęku, czego wcześniej bym nie odrzuciła? Czy przyjęłam coś, co wcześniej wydawało mi się 'nie dla mnie'? Zachowanie jest uczciwszym wskaźnikiem niż odczucie spokoju.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Kminek To jest w sumie behawioralne kryterium i jako takie ma sens. Ale tu wychodzi jeden problem - co jeśli decyzje się nie zmieniły, bo okoliczności się nie zmieniły? Ktoś w bardzo stabilnym, zamkniętym życiu może nie mieć okazji do żadnej nowej decyzji finansowej, nawet po realnej zmianie przekonań.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że krążymy wokół jednego założenia, które może być błędne - że zmęczenie praktyką zawsze jest problemem do rozwiązania albo sygnałem do interpretacji. A co jeśli to po prostu jest moment, w którym afirmacje jako format przestają być odpowiednim dopasowaniem do etapu, na którym jest dana osoba? Nie każde sposób pasuje do każdego momentu życia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 78

@Runiarka A co zamiast afirmacji? Pytam serio, bo jeśli afirmacje finansowe po jakimś czasie przestają pasować, to do czego przejść? Czy jest coś, co działa podobnie, ale inaczej?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Teodorka Wizualizacja ma inny charakter - angażuje bardziej zmysły niż język, więc trudniej o habituację przez samo powtarzanie. Journaling finansowy to kolejna opcja - zamiast twierdzić, piszesz co już masz, co przyszło, co się zmieniło. Zmiana medium zmienia też trochę to, co przetwarza mózg.


Odpowiedz
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 92

@Simma Czyli sugerujesz, że po afirmacjach naturalnym krokiem jest journaling? Czy to jest jakiś ustalony porządek, czy raczej twoja własna obserwacja? Pytam, bo szukam czegoś, co mogłabym po afirmacjach wprowadzić, ale nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Orlikowa68 To moja obserwacja, nie żaden ustalony porządek. Afirmacje działają dobrze na początku, bo aktywnie podważają stare przekonanie. Journaling przydaje się, gdy przekonanie jest już mniej więcej zmienione i chcesz zbudować nowy stosunek do tematu przez konkretne przykłady z własnego życia. Ale nie ma jednej ścieżki.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym jeszcze dodała coś z własnego doświadczenia - że zmęczenie przyszło u mnie dokładnie wtedy, gdy zaczęłam traktować afirmacje jako obowiązek. Kiedy poczułam, że muszę to zrobić żeby 'działało', to zaczęło przestawać działać. Nie wiem, czy to się mieści w tym, co opisujecie jako habituację, czy to jest coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Nadzieja96 Myślę, że to trochę co innego. Habituacja to zjawisko neurologiczne - mózg przestaje reagować na bodziec, który jest przewidywalny. To, co opisujesz, brzmi bardziej jak zmiana intencji stojącej za praktyką. Jedno może wzmacniać drugie, ale to nie jest to samo.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Ilonka65 Masz rację, że to pewnie nie to samo. Ale zastanawiam się, czy to ma znaczenie praktyczne - tzn. czy jeśli znam przyczynę, to efekt jest inny? U mnie zmiana podejścia na mniej obowiązkowe nie ożywiła afirmacji jakoś spektakularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do czegoś, co napisała Kminek, bo myślę, że to jest klucz, który gdzieś zgubiliśmy. Behawioralne kryterium jest uczciwe, ale wymaga czasu obserwacji. Problem w tym, że większość osób, które doświadcza zmęczenia praktyką, chce wiedzieć co zrobić teraz - i przez to szuka odpowiedzi w samej praktyce, zamiast patrzeć na to, co zmieniło się wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Ale to, co mówisz, zakłada, że osoba ma wystarczająco dużo dystansu do siebie, żeby tę obserwację przeprowadzić uczciwie. A jeśli ma duży ładunek emocjonalny wokół finansów, to może widzieć zmiany tam, gdzie ich nie ma, albo odwrotnie - nie widzieć realnych zmian, bo filtry emocjonalne są za mocne. Czy uwzględniasz to w tym co proponujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Mam notatki z mniej więcej roku praktyki i patrząc na nie teraz widzę, że zmęczenie przychodziło falami, nie jako jeden punkt. Był moment plateau, potem małe ożywienie, potem dłuższe plateau. Zastanawiam się, czy te fale mają jakiś rytm, czy to czysto losowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Wincentyna_01 Jeśli prowadzisz notatki od roku, to ciekawe - czy zmieniałaś w tym czasie coś innego w swoim życiu? Stres, sen, duże decyzje? Pytam, bo mam podejrzenie, że te fale mogą korelować ze stanem ogólnym, a nie tylko z samą praktyką afirmacji.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Runiarka Patrząc wstecz - tak, trochę tak. Dłuższe plateau zbiegło się z bardzo intensywnym okresem w pracy. Ale nie jestem pewna, czy to przyczyna, czy zbieżność. Może w napięciu po prostu mniej uważnie byłam przy samej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącam - przeczytałem całą tę rozmowę i mam podstawowe pytanie. Czy afirmacje finansowe powinno się robić rano czy wieczorem? I czy pora dnia ma w ogóle wpływ na to, jak szybko przychodzi to zmęczenie, o którym mówicie?


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Jasnowidz59, pora dnia to akurat jeden z tych tematów, gdzie narosło dużo przekonań, ale mało konkretów. Rano RAS (układ siatkowaty wstępujący) jest świeższy, więc afirmacje mogą łatwiej 'wejść' zanim uruchomią się automatyczne wzorce myślenia. Wieczorem mózg jest bliżej stanu alfa, co też sprzyja sugestii. Ale uczciwie? Nie widzę dowodów, że pora decyduje o zmęczeniu praktyką. Zmęczenie bierze się z powtarzalności, a nie z godziny. Możesz robić afirmacje o 6 rano przez rok i zmęczyć się równie dobrze, jak robiąc je o 22.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję, to bardzo pomocne wyjaśnienie. Czyli rozumiem, że powinienem skupić się raczej na tym, jak robię afirmacje, a nie kiedy? Czy jest jakaś konkretna zasada, którą polecasz na początek?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Jasnowidz59 Jedno małe doprecyzowanie do tego, co napisał Protazy - nie ma 'jednej zasady na początek', bo to jest właśnie ta pułapka, która potem prowadzi do zmęczenia. Szukamy protokołu do wykonania zamiast kontaktu z tym, co mówimy. Może zanim zaczniesz, zapytaj siebie po co chcesz zacząć akurat afirmacje finansowe? Co masz nadzieję, że się zmieni?


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Runiarka Pytanie o motywację jest słuszne, ale nie odpowiada na to, o co pyta Jasnowidz59. On pyta o konkret, a ty mu dajesz filozofię. Jeśli ktoś zaczyna, to potrzebuje jakiegoś punktu wyjścia, nie tylko refleksji nad własną motywacją.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Blanka.2 Ale Runiarka ma rację w jednym - jeśli ktoś zaczyna bez świadomości po co, to szybciej się zmęczy. To akurat jest powiązane z tematem tego wątku. Zmęczenie praktyką często nie wynika z długości, tylko z braku wewnętrznego powodu, żeby ją kontynuować.


Odpowiedz
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, co napisała Wincentyna_01 o falach - mam podobne obserwacje u siebie, tylko że nie prowadziłam tak systematycznych notatek. Ale pamiętam wyraźnie, że były okresy, gdy afirmacje szły lekko, i okresy, gdy każde zdanie było jak zmuszanie się. I te trudniejsze okresy nie zawsze były w momentach gorszych zewnętrznie. Czasem było wręcz odwrotnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 220

@Simma To jest interesujące, że mówisz 'wręcz odwrotnie'. U mnie też był taki epizod - zewnętrznie spokojny czas, a praktyka zupełnie nie szła. Zastanawiam się czy to nie jest tak, że w spokojniejszych momentach mózg ma mniej pilnego powodu, żeby przyjmować nowe przekonanie. Jak nie ma napięcia, to zmiana jest mniej 'potrzebna' z perspektywy systemu.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Wincentyna_01 To jest trop, który znam z pracy z czakrami - kiedy energia jest zrównoważona, ciało nie chce interwencji. Może z afirmacjami jest podobnie. Jeśli układ nerwowy nie czuje zagrożenia ani pilnej potrzeby, sygnał afirmacji jest po prostu mniej istotny. Nie wiem, czy to dobrze wyjaśnia mechanizm, ale zgadza się z tym, co obserwuję.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Kminek Ale to by oznaczało, że afirmacje działają lepiej w kryzysie niż w spokoju. To trochę odwrotne do tego, co zwykle się mówi - że powinno się je robić regularnie, też gdy jest dobrze, żeby 'utrzymać wibrację'. Czy naprawdę twierdzisz, że regularna praktyka w dobrym czasie jest mniej skuteczna?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Blanka.2 Nie twierdzę, że mniej skuteczna. Twierdzę, że mózg inaczej przetwarza sygnał w zależności od stanu ogólnego. To nie znaczy, że w spokoju nie warto, tylko że efekt może być inny - bardziej konsolidujący niż zmieniający. Może dlatego w spokojnych momentach trudniej poczuć, że coś 'działa', bo nie ma dramatycznej zmiany do zaobserwowania.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam jedno pytanie do Blanka.2, bo mnie to ciekawi - piszesz, że ktoś może nie widzieć zmian bo nie miał okazji do nowych decyzji. Ale czy to nie jest też wymówka, której używamy, żeby nie przyznać, że afirmacje po prostu przestały działać? Pytam szczerze, sama się z tym borykam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Nadzieja96 Szczera odpowiedź: tak, może być wymówką. Ale może też być prawdą. I to jest właśnie problem z behawioralnym kryterium, które zaproponował Protazy wcześniej - wymaga zewnętrznych warunków do testowania, a nie każdy je ma. Nie wiem jak to odróżnić od wymówki, nie mając dostępu do czyichś realnych okoliczności życiowych.


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Widzę, że krążymy teraz wokół pytania o skuteczność vs. zmęczenie i chcę to rozdzielić. Zmęczenie praktyką nie jest tym samym co brak skuteczności. Można być zmęczonym czymś, co działa. Można też być zmęczonym czymś, co przestało działać. To są dwie różne sytuacje wymagające innej reakcji. Zmęczenie przy braku skuteczności to sygnał do zmiany. Zmęczenie przy ciągłej skuteczności to sygnał do regeneracji, nie porzucenia.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to odróżnić praktycznie? Bo właśnie tego nie rozumiem - skąd wiedzieć, czy coś dalej działa, jeśli jestem już zmęczona i trudno mi oceniać obiektywnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Teodorka Jedno pytanie, które polecam sobie zadać: czy cokolwiek się zmieniło od kiedy zaczęłam praktykę, nie tylko finansowo, ale w sposobie myślenia o pieniądzach? Jeśli odpowiedź jest 'nie wiem' albo 'chyba nie', to warto się zatrzymać i zrobić przegląd, zamiast kontynuować z automatu. Jeśli odpowiedź jest 'tak, ale chcę więcej', to może być sygnał, że zmęczenie pochodzi ze zbyt wysokich oczekiwań, a nie z braku działania afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku, ale myślę że jest związane z tematem. Czy ktoś próbował robić przerwę w afirmacjach - nie porzucać ich, ale świadomie zrobić tydzień, dwa przerwy - i co z tego wynikło? Czy po przerwie wróciło coś świeżego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Orlikowa68 Tak, robiłam. Raz celowo, raz przez zapomnienie. Celowa przerwa - dwa tygodnie, po których wróciłam z innym zestawem afirmacji, bardziej dopasowanym do aktualnego momentu. To zadziałało lepiej niż kontynuacja na siłę. Przerwa przez zapomnienie - wróciłam mechanicznie do tych samych zdań i szybko znów się zmęczyłam. Myślę, że przerwa pomaga tylko wtedy, gdy po niej coś się weryfikuje, a nie tylko odczekuje.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Simma A co konkretnie weryfikujesz po przerwie? Pytam, bo chcę zrozumieć co sprawia, że powrót po celowej przerwie jest inny niż powrót przez zaniedbanie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Ilonka65 Sprawdzam, czy zdania, które miałam, nadal opisują coś, w co chcę wierzyć, czy to już nieaktualne przekonanie. Afirmacje finansowe często pisze się raz i powtarza latami, a tymczasem to, czego się od siebie oczekuje, zmienia się. Czasem wracam po przerwie i widzę, że afirmacja dotyczy czegoś, co już się wydarzyło albo co już mi nie zależy. Wtedy wiadomo, że trzeba pisać od nowa.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@wincentyna_01)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówi Simma o nieaktualności afirmacji, jest dla mnie zupełnie nowym tropem w tej rozmowie. Do tej pory myślałam o zmęczeniu jako problemie częstotliwości albo emocji. A tu wychodzi, że może chodzić o to, że afirmacje po prostu przestają być prawdziwe jako intencja, bo człowiek już jest gdzieś indziej. To by tłumaczyło dlaczego ten sam tekst, który działał rok temu, teraz nic nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

To, co napisała Wincentyna_01 o nieaktualności afirmacji, jakoś mi zostało. Czy to znaczy, że afirmacje finansowe trzeba w ogóle co jakiś czas przepisywać od nowa? Jak wy to robicie - macie jeden stały zestaw czy go modyfikujecie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Orlikowa68 Przepisywanie to za mocne słowo. Raczej weryfikowanie. Raz na jakiś czas sprawdzam, czy zdanie, które powtarzam, nadal opisuje coś, czego naprawdę chcę, czy tylko coś, czego chciałam pół roku temu. To różnica, bo mózg bardzo dobrze wyczuwa, kiedy powtarzasz coś bez przekonania.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Runiarka Ale skąd wiesz, że 'mózg wyczuwa'? Mówisz to jakby to była ustalona zasada, a to chyba tylko twoje obserwacje, nie? Pytam, bo sama nie wiem, czy to działa tak samo u każdego.


Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Blanka.2 Masz rację, że to moje obserwacje, nie laboratoryjna reguła. Ale jest coś w teorii dysonansu poznawczego, co to wspiera - jeśli powtarzasz zdanie, które wewnętrznie odbierasz jako fałszywe, pojawia się napięcie zamiast przyjęcia. Nie twierdzę, że to prawo fizyki, ale nie jest też wymysłem.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co to jest ten dysonans poznawczy w kontekście afirmacji? Nie rozumiem jak to jest powiązane ze zmęczeniem praktyką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Teodorka Krótko: dysonans to uczucie napięcia, które pojawia się, kiedy dwa przekonania są ze sobą sprzeczne. Mówisz sobie 'jestem osobą finansowo obfitą', a gdzieś głębiej wiesz, że konto jest prawie puste. Mózg musi to jakoś rozwiązać - albo zacznie przyjmować afirmację, albo zacznie ją odrzucać. Zmęczenie pojawia się właśnie wtedy, gdy układ nerwowy długo tkwi w tym napięciu bez rozwiązania.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy ten mechanizm zależy od tego, jak bardzo 'nieprawdziwa' jest afirmacja na start? Bo intuicyjnie mi się wydaje, że 'jestem coraz bliżej finansowej niezależności' to coś, co mózg łatwiej przyjmie niż 'jestem milionerem', nawet jeśli to drugie bardziej motywuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Ilonka65 Dokładnie w tym kierunku idą bardziej pragmatyczne podejścia do afirmacji. Zdania procesowe, jak 'coraz lepiej zarządzam pieniędzmi', wywołują mniejszy opór niż zdania stanowe, jak 'jestem bogaty'. Pierwsze jest weryfikowalne i niesprzeczne z rzeczywistością, drugie uderza w dysonans od pierwszego słowa. Nie ma jednej szkoły, ale ta obserwacja pojawia się dość konsekwentnie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: