Forum

Asystent AI
Afirmacje na radzen...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na radzenie sobie z samotością bez ucieczki w uzależnienia

Strona 1 / 2

Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Temat, który chciałam gdzieś poruszyć od dłuższego czasu. Samotność i ucieczka w używki albo kompulsywne zachowania - to naprawdę częsty schemat i nie widzę, żeby ktokolwiek tu o tym pisał wprost. Mnie afirmacje pomogły, ale nie od razu i nie tak, jak myślałam. Najpierw próbowałam klasycznych 'jestem kochana i otoczona troską' - i nic, bo głębiej wiedziałam, że to nieprawda. Przełom nastąpił, kiedy przestałam afirmować stan, który chcę osiągnąć, a zaczęłam afirmować proces. Coś w stylu 'uczę się być ze sobą' albo 'wybieram siebie zamiast uciekać'. To brzmi mniej efektownie, ale działa zupełnie inaczej. Ktoś jeszcze próbował takiego podejścia procesowego zamiast stanowego?


Odpowiedz
161 odpowiedzi
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

To, co opisujesz, ma sens, bo afirmacje stanowe często rozbijają się o tzw. gap - przepaść między tym, co mówisz, a tym, co czujesz w ciele. Umysł to od razu wyłapuje i zamiast wzmocnienia dostajesz opór. Afirmacje procesowe są bliżej prawdy, więc mózg ich nie odrzuca. Ale chcę dopytać - co rozumiesz przez 'uczę się być ze sobą'? Bo to może oznaczać bardzo różne rzeczy. Czy chodzi o bycie z własnymi emocjami bez ich zagłuszania, czy raczej o budowanie jakiejś wewnętrznej aktywności, żeby nie czuć pustki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Nocnica Bardziej to pierwsze. Chodzi o to, żeby samotność nie była automatycznym wyzwalaczem szukania czegoś, co ją przykryje. Kieliszek wina, scrollowanie, serial do czwartej rano - to wszystko jest tym samym mechanizmem. Afirmacja 'uczę się być ze sobą' dla mnie znaczy: siedzę z tym co jest, nawet jeśli jest niekomfortowo, i nie uciekam. Nie twierdzę, że jest pięknie, tylko że mogę z tym być.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisuje Hela, bardzo przypomina mi to, co w pracy z czakrami dotyczy czwartej czakry i niepełności Anahaty. Kiedy Serce jest energetycznie 'puste' albo zablokowane, to naturalnie szukamy substytutu - czegoś, co da poczucie wypełnienia. I wtedy te afirmacje skierowane na zewnątrz ('przyciągam miłość', 'jestem otoczony ludźmi') w ogóle nie trafiają, bo problem leży głębiej. Ja przy pracy z tym używałem afirmacji połączonych z oddechem do serca - każde wdechowe 'jestem' i wydechowe 'wystarczam'. Proste, ale po kilku tygodniach naprawdę poczułem różnicę w tym, jak spędzam wieczory sam.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Jestem sceptyczna wobec tego, że powtarzanie zdań może zmienić to, po co sięgamy w trudnych momentach. Ale czytam i zastanawiam się - może chodzi o coś więcej niż samo powtarzanie? Bo to, co opisuje Hela i Tytus00, brzmi bardziej jak trening uważności niż klasyczne afirmacje z karteczek na lustrze. Czy to nadal afirmacje, czy już coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Thalia To pytanie jest bardziej na miejscu, niż myślisz. Granica między afirmacją a intencją uważnościową jest płynna. Klasyczna afirmacja w ujęciu Coué to autosugestia przez powtórzenie - bez angażowania głębszego skupienia. To, co opisuje Hela, jest bliższe temu, co w tradycji kontemplacyjnej nazwalibyśmy intencją osadzoną w ciele. Czy to nadal afirmacja? Zależy, jak definiujesz afirmację. Praktycznie - działa na podobnym mechanizmie: przeformułowanie wewnętrznego narracji przez regularny, świadomy kontakt z nowym wzorcem myślenia. Ale nie musisz tego nazywać afirmacją, żeby z tego korzystać.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Ale ile czasu to zajmuje zanim zaczyna działać? Bo ja próbowałam afirmacji przy samotności i po tygodniu nic nie czułam. Może robię coś nie tak?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Strzybozka66 Tydzień to zdecydowanie za mało, żeby oceniać. To nie jest coś, co działa jak tabletka. Z mojego doświadczenia - pierwsze zauważalne zmiany w reakcjach ciała (nie w myśleniu, właśnie w ciele) przychodziły po trzech, czterech tygodniach regularnej praktyki. I to pod warunkiem, że afirmacja była naprawdę regularna - nie 'jak pamiętam', tylko codziennie, o stałej porze. Co dokładnie powtarzałaś i kiedy to robiłaś?


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Tytus00 Rano przed lustrem, 'jestem szczęśliwa i spełniona'. Codziennie przez tydzień. Ale wieczorami i tak sięgałam po telefon i przeglądałam social media przez dwie godziny, więc chyba nie zadziałało.


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Strzybozka66 Właśnie tu jest problem - ta afirmacja mówi ci coś, o czym wiesz, że w danej chwili jest nieprawdą. I wieczorami to wychodzi. Mózg nie da się tak łatwo nabrać. Spróbuj czegoś, co jest prawdziwe w tej chwili, na przykład 'jestem bezpieczna nawet kiedy jestem sama' albo 'potrafię wybrać coś innego niż scrollowanie'. To pierwsze brzmi prawie jak nic, ale jest uczciwe.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja tez miałam ten problem z afirmacjami, które sa 'za duże'. Zaczęłam od małych, konkretnych rzeczy. Np. 'dzisiaj wieczorem przez 15 minut posiedzę bez telefonu'. I to powtarzałam rano. Nie wiem czy to jeszcze afirmacja czy już coś innego, ale mi pomogło bardziej niż wielkie deklaracje.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się tutaj, bo pojawia się ważny temat, który łatwo przeoczyć. To, co Polaryska opisuje, to właściwie afirmacja behawioralna - zamiast opisywać stan, opisuje konkretne działanie. I to jest bardzo sensowne podejście przy pracy z uzależnieniami kompulsywnymi, bo te często mają silniejszy komponent behawioralny niż emocjonalny. Możesz czuć się świetnie, a i tak sięgnąć po telefon, bo to nawyk w ręce, nie w głowie. Afirmacja behawioralna wchodzi w ten nawyk bezpośrednio. Ale mam pytanie do Was obu - czy łączycie to z jakimś konkretnym momentem dnia, rytuałem, czy to jest luźne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Paradoxa U mnie to jest zawsze wieczorem, zaraz po kolacji, bo wtedy zwykle zaczyna się to ściąganie w stroną telefonu. Mówię sobie tę afirmację przy zmywaniu naczyń, dosłownie na głos, żeby ją usłyszeć. Śmiesznie brzmi ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co pisze Polaryska bardzo mnie zastanawia. Czytałam gdzieś, że afirmacje wypowiadane na głos mają inny efekt niż powtarzane w myślach, właśnie dlatego, że angażują słuch. Czy ktoś z Was sprawdzał obie wersje i czuł różnicę? Mnie zawsze trochę głupio mówić do siebie na głos, ale może po prostu się nie przełamałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Jasnoslyszka65 To nie jest tylko intuicja - mówienie na głos angażuje inne ścieżki przetwarzania niż myślenie. Słyszysz swój własny głos jako coś zewnętrznego, co mózg przetwarza trochę inaczej niż wewnętrzny monolog. Przy pracy z samotnością i uzależnieniami to może mieć znaczenie, bo część problemu siedzi właśnie w tym wewnętrznym głosie, który mówi 'i tak nie dasz rady', 'i tak jest pusto'. Nowy głos wypowiadany na zewnątrz przebija się przez ten szum inaczej. Co do wstydu - zacznij od szeptu, nie od mówienia pełnym głosem. Efekt jest zbliżony.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy przy pracy z samotnością i takim wewnętrznym pustką, afirmacje w ogóle wystarczą? Ja próbowałam i zawsze mi czegoś brakowało. Czy nie warto połączyć tego z czymś na poziomie energetycznym, np. z kamykami albo medytacją na czakrę serca?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Danusia54 Ja właśnie tak pracuję i uważam, że połączenie sensowne. Kamień przy sercu podczas afirmacji to nie jest magia dla magia - to zakotwiczenie fizyczne, które pomaga być bardziej obecnym w ciele podczas mówienia. Sam używam różańca kwarcowego przy pracy z Anahatą. Ale chciałbym żebyś odpowiedziała mi na jedno pytanie - kiedy mówiłaś, że czegoś brakowało, to chodziło o to, że nic nie czułaś podczas afirmacji, czy że efekty nie przychodziły w życiu?


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Tytus00 Raczej to pierwsze. Mówiłam te zdania i czułam się trochę jakbym recytowała coś bez związku z tym co jest w środku. Zero rezonansu. Przy medytacji z kamieniem jest inaczej, jest jakieś skupienie, ale nie wiedziałam jak to połączyć w jedną praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam, bo dopiero zaczynam się tym interesować - czy takie afirmacje przy kamieniach to nie jest przypadkiem coś, co wymaga jakiegoś przygotowania kamienia, naładowania go albo czegoś takiego? Czy można wziąć zwykły kamień z półki i to zadziała tak samo?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gracjan Dobre pytanie, ale trochę mija temat wątku. Krótka odpowiedź: kamień nie jest konieczny do afirmacji, to tylko zakotwiczenie fizyczne, które jednym osobom pomaga, innym nie. Jeśli chcesz pogłębić temat kamieni, jest tu kilka wątków o litoterapii. Tu skupiamy się bardziej na samej praktyce afirmacyjnej i na tym, jak pomagają przy samotności bez uciekania w kompulsje. To może Cię interesować ze swojego powodu?


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Paradoxa Dobra, przyjęłam. Wracam do swojego pytania sprzed chwili, bo nie dostałam odpowiedzi - czy ktoś z Was rzeczywiście porównywał afirmacje mówione na głos z tymi w myślach i czuł różnicę? Mnie ten wątek naprawdę interesuje, bo sama mówię w myślach i zastanawiam się czy nie tracę czegoś przez to.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Jasnoslyszka65 Tak, porównywałam i różnica jest wyraźna, ale nie dla każdego jednakowa. Przy pracy z samotnością kluczowe jest to, że słyszysz siebie jako kogoś zewnętrznego - jakbyś dostawała komunikat od kogoś innego, nie od wewnętrznego krytyka. To ważne właśnie wtedy, kiedy ten krytyk jest głośny. Ale jest jedno zastrzeżenie - mówienie na głos wymaga, żebyś naprawdę słuchała, a nie recytowała. Jeśli mówisz głośno i jednocześnie myślisz o czymś innym, efekt jest gorszy niż cicha, skupiona wersja w myślach.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Nocnica To trochę zmienia moje myślenie o tym. Zawsze zakładałam, że głośne mówienie jest lepsze bo bardziej 'realne', a tu wychodzi, że liczy się jakość uwagi, nie forma. Ale jak to sprawdzić u siebie? Po czym poznać, że afirmacja 'weszła', a nie tylko poleciała obok?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dla mnie sygnałem jest to, co dzieje się w ciele w ciągu dnia, nie podczas samej afirmacji. Jeśli wieczorem zamiast sięgnąć po telefon odczuwam choćby chwilę zatrzymania - sekundę, dwie - to znaczy, że coś zaczęło pracować. Nie jakaś wielka zmiana, po prostu mała przerwa między bodźcem a reakcją. To właśnie to, o co w tym chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

A ja tej przerwy nigdy nie czuję. Serio. Dosłownie zanim się zorientuję, telefon jest już w ręce. Może to znaczy że mam za słabe afirmacje albo za krótko?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Strzybozka66 Nie chodzi o siłę afirmacji. Chodzi o to, że mechanizm sięgania po telefon jest szybszy niż świadoma myśl - to nawyk wbudowany w ciało, nie w głowę. Żadna afirmacja wypowiedziana rano nie zdąży tam dotrzeć wieczorem, jeśli nie ma nic pomiędzy. Co robisz bezpośrednio przed tym, jak bierzesz telefon? Jest jakiś moment, jakiś stan, który poprzedza to sięganie?


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Paradoxa Nudność chyba? Albo taka cisza, która zaczyna być głucha. Kończę robić coś i nagle nie wiem co zrobić z rękami.


Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Strzybozka66 O, to dokładnie to samo co u mnie było. Ta głucha cisza to jest ten moment, w którym afirmacja mogłaby zadziałać, ale żeby to się stało, to ty musisz w tym momencie coś powiedzieć do siebie, nie rano przy lustrzre. Ja zaczęłam mieć jedną afirmację specjalnie 'na ciszę' - inną niż poranna. Coś w stylu 'mogę tu być' i tyle. Prosto.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Polaryska To bardzo ciekawe że masz różne afirmacje na różne momenty dnia. Ja do tej pory myślałam, że to jest jedna stała fraza powtarzana rano. Czy to znaczy, że można mieć ich więcej naraz i to nie przeszkadza?


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Danusia54 Można, ale jest ryzyko. Jeśli masz ich za dużo, żadna nie ma szansy się zakorzenić. Lepiej mieć dwie, trzy maksymalnie, ale dobrane do konkretnych momentów. Jedna ogólna, jedna na ten kryzysowy moment, kiedy wiesz, że zaraz coś zrobisz odruchowo.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam takie podstawowe pytanie - skąd wiecie, że afirmacja jest 'dobra', czyli że pasuje do Was? Jak ją wybrać żeby nie była ani za duża jak mówiła Hela wcześniej, ani za ogólna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Anesja5 Jest jeden prosty test, który stosuję - powiedz afirmację na głos i sprawdź pierwszą myśl, która po niej przychodzi. Jeśli mózg od razu mówi 'ale to nieprawda' albo 'chyba nie', to afirmacja jest za duża albo za daleka od aktualnego stanu. Jeśli po powiedzeniu jest cisza albo coś miękkiego - jest szansa, że pasuje. To oczywiście subiektywne, ale na początku to wystarczający filtr.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja bym dodała jeszcze jedno kryterium - czy ta afirmacja jest o Tobie, czy o tym, jak chcesz żeby było? Bo to dwie różne rzeczy. 'Jestem spokojna' a 'uczę się znajdować spokój' to nie to samo i dla różnych osób jedno albo drugie będzie bardziej prawdziwe. Przy samotności i uzależnieniach behawioralnych, o których tu mówimy, te drugie frazy - procesowe - wydają mi się bezpieczniejsze.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Frezja A skąd ta różnica, że procesowe są 'bezpieczniejsze'? Mam rozumieć, że 'jestem spokojna' może coś zaszkodzić?


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Thalia Nie zaszkodzić, ale wywołać opór. Jeśli jesteś w trudnym miejscu i mówisz sobie 'jestem spokojna', a czujesz coś zupełnie przeciwnego, to możesz poczuć jeszcze większe rozjechanie między tym co mówisz a tym co jest. Procesowa forma - 'uczę się', 'pozwalam sobie na', 'zaczynam rozumieć' - jest bliższa prawdzie w danej chwili i mózg jej nie odrzuca tak szybko.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Frezja To dobre rozróżnienie, ale mam do niego pytanie. Czy to nie jest tak, że przy dłuższej praktyce ta forma procesowa powinna się zmieniać w stwierdzającą? Bo jeśli po roku nadal mówię 'uczę się być ze sobą', to może to znaczyć, że afirmacja nie zadziałała, tylko że ciągle jestem w procesie i nigdzie nie dochodzę?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tytus00 To zależy od tego, jak rozumiesz 'zadziałała'. Jeśli afirmacja zmieniła wzorzec zachowania - przestałaś sięgać po substytut przy każdej chwili ciszy - to zadziałała, nawet jeśli nadal używasz formy procesowej. Forma afirmacji to nie jest wskaźnik postępu. Lepszym wskaźnikiem jest to, co robisz wieczorem przy tej głuchej ciszy, o której pisała Strzybozka66.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam taką obserwację z zupełnie innej strony. Przy runach pracuję z energią intencji - i tam jest podobna zasada. Runa wyryta bez skupienia i bez zakorzeniania się w chwili jest martwa. Afirmacja powiedziana mechanicznie to to samo. Nie chodzi o słowa, chodzi o moment, w którym je mówisz. Czy tu ktoś pracuje z jakimś kotwiczeniem przed samą afirmacją? Oddech, gest, cokolwiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Ravenna84 Ja używam oddechu - trzy powolne wdechy zanim zacznę. To banalnie proste ale naprawdę zmienia jakość skupienia. Bez tego afirmacja jest faktycznie automatyczna, czyli właściwie bezużyteczna przy tym temacie.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, może głupie pytanie, ale czy afirmacje przy samotności mogą działać jeśli człowiek mieszka sam i nie ma prawie kontaktu z ludźmi na co dzień? Bo mi się wydaje, że moje poczucie samotności jest bardziej fizyczne niż myślowe i nie wiem czy samo powtarzanie zdań to zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam doprecyzować to co napisałam - nie chodzi mi o to, że nie wierzę w afirmacje, tylko że kiedy wracam do pustego mieszkania i nie ma tam żywej duszy, to żadne zdanie nie zmienia tego, że jest cicho. Czy ktoś miał podobnie i jakoś to przepracował?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Wiechlina To ważne rozróżnienie, które robisz. Samotność fizyczna i samotność emocjonalna to dwa różne poziomy i nie każda afirmacja dociera do obu naraz. Afirmacja działająca na poziomie przekonań - 'jestem wystarczająca', 'nie potrzebuję zewnętrznych bodźców, żeby czuć się bezpieczna' - nie wypełni ciszy w mieszkaniu, bo nie o to jej chodzi. Ona zmienia to, co robisz z tą ciszą. To subtelna różnica, ale kluczowa. Czy zauważyłaś, jaka jest Twoja pierwsza reakcja na tę ciszę - co chcesz zrobić zanim jeszcze sięgniesz po cokolwiek?


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Nocnica Pierwsza reakcja to chyba włączam telewizor albo muzykę. Automatycznie, zanim zdążę pomyśleć. Nie wiem nawet co chcę obejrzeć, po prostu musi być jakiś dźwięk w tle.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Wiechlina Ten telewizor to nie jest problem sam w sobie - to sygnał. Mówi Ci coś o tym, jak Twoje ciało reaguje na brak zewnętrznego bodźca. Afirmacja, która tu może działać, to nie 'lubię ciszę' - to za duży skok. Raczej coś w stylu 'pozwalam sobie na chwilę ciszy zanim coś włączę'. Jedna sekunda intencji między wejściem do domu a sięgnięciem po pilota. Czy byłabyś w stanie to przetestować przez kilka dni?


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Paradoxa Ale to nie jest afirmacja, to bardziej instrukcja dla siebie, nie? Mam wrażenie, że te granice się tu trochę zacierają w tej rozmowie i nie wiem już co jest afirmacją, a co jest po prostu nawykiem uważności.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Thalia Myślę, że masz rację, że to nie jest klasyczna afirmacja w formie stwierdzenia o sobie. Ale Paradoxa opisuje coś, co można traktować jako most - mikrointencja, która poprzedza afirmację i daje jej szansę zaistnieć. Bez tego mostu afirmacja 'ląduje' w głowie, która jest już zajęta telewizorem.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Frezja To co opisujesz przypomina mi pracę z czakrą gardła - żeby cokolwiek wypowiedzieć ze skutkiem, potrzeba najpierw zatrzymania, czegoś w rodzaju wewnętrznego 'otwarcia'. Bez tego słowa są puste. Czy to nie jest dokładnie ten sam mechanizm co przy afirmacjach?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Tytus00 Mechanizm podobny, ale bym nie mieszała różnych systemów bez potrzeby. Przy runach też jest ta zasada skupienia przed intencją, ale wynika ona z konkretnej tradycji pracy z energią. Przy afirmacjach wystarczy zostać przy psychologii - efekt skupienia przed wypowiedzeniem jest dobrze opisany bez odwoływania się do czakr. Nie mówię, że jedno wyklucza drugie, ale dla kogoś kto dopiero szuka swojej drogi, mieszanie może zaciemnić obraz.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Ravenna84 Dobra uwaga. Mnie to pomaga, bo pracuję na wielu poziomach naraz, ale masz rację że dla kogoś w punkcie startowym to może być dezorientujące.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do Wiechlinej - myślę, że bardzo ważne jest to co powiedziała Paradoxa o jednej sekundzie. Nie chodzi o to, żeby natychmiast polubić ciszę, tylko żeby przestać jej uciekać odruchowo. Ja przez długi czas myślałam, że potrzebuję najpierw poczuć się lepiej, a potem zacznę ćwiczyć. A to jest odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ta cisza jest naprawdę nieznośna i żadna afirmacja nie działa bo za każdym razem kończy się tym że i tak włączam coś albo piszę do kogoś? Znaczy się rozumiem co mówicie ale to takie łatwe do powiedzenia...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Strzybozka66 Pytanie, które zadajesz, jest dobre i uczciwe. Żadna afirmacja nie działa, jeśli poziom dyskomfortu przekracza to, na co możesz w danej chwili odpowiedzieć nowym zachowaniem. To nie jest kwestia słabości afirmacji ani Twojej. To kwestia tego, że próbujesz przestawić nawyk, który pełni realną funkcję - łagodzi napięcie. Zanim afirmacja przejmie tę funkcję, potrzebuje czasu i powtórzeń w momencie mniejszego napięcia. Napisanie do kogoś to nie musi być ucieczka - zależy od tego, co robisz potem.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę, ale mam pytanie do Nocnicy - napisałaś że afirmacja potrzebuje czasu i powtórzeń w momencie mniejszego napięcia. To znaczy, że rano kiedy jest spokój to dobry czas? Czy to dlatego wszyscy mówią, żeby robić afirmacje rano?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Anesja5 Rano to jeden z lepszych momentów, ale nie z powodu magii poranku - tylko dlatego, że większość ludzi nie jest jeszcze w trybie reagowania, napięcie jest niższe, łatwiej o kontakt ze sobą. Problem z robieniem afirmacji wyłącznie rano jest taki, że kryzysowe momenty - ta cisza o której mówi Wiechlina, sięganie po telefon - zdarzają się wieczorem. I wtedy nie ma żadnego śladu po porannej afirmacji, bo od tej chwili minęło kilkanaście godzin.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Paradoxa A to znaczy, że powinno się powtarzać afirmacje kilka razy dziennie? Bo nie wiedziałam, że to tak działa. Myślałam, że raz rano wystarczy.


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Danusia54 Zależy od afirmacji i od celu. Jeśli pracujesz z czymś ogólnym - samooceną, wdzięcznością - to rano może wystarczyć na start. Jeśli pracujesz z konkretnym wyzwalaczem, jak ta cisza, to sens ma mieć afirmację właśnie przy nim. Nie chodzi o to żeby mówić ją dwadzieścia razy, tylko żeby powiedzieć ją raz, ale wtedy kiedy jest potrzebna.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

U mnie właśnie tak się to ustawiło z czasem. Mam jedną ogólną na start dnia i jedną krótką na te momenty kiedy czuję ze zaraz coś zrobię żeby uciec. Ta druga jest bardzo krótka, bo kiedy jest trudno to nie ma się siły na długie zdania.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Polaryska A co to jest za afirmacja, jeśli możesz powiedzieć? Pytam bo zastanawiam się jak krótko można ją skonstruować żeby nadal miała sens.


Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Thalia Moja brzmi mniej więcej 'jestem tu, wystarczy'. Nie wiem czy to jest 'dobra' afirmacja według jakichś zasad, ale mi ta konkretna działa bo jest naprawdę krótka i prawdziwa. Nie czuję przy niej tego oporu o którym Frezja pisała wcześniej.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Polaryska To jest bardzo dobry przykład afirmacji zakorzenionej w teraźniejszości. 'Jestem tu' to zdanie, któremu trudno zaprzeczyć, a 'wystarczy' to ta część, która robi robotę - zmienia ocenę sytuacji. Myślę, że ta kombinacja działa właśnie dlatego, że pierwsza część jest niezaprzeczalna, a druga jest aspiracyjna, ale krótka.


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Frezja No dobra, ale jak to działa w praktyce, kiedy naprawdę jest źle? Bo ta afirmacja 'jestem tu, wystarczy' brzmi pięknie, tylko że jak siedzę sama i zaraz zacznę przeglądać telefon albo pisać do kogoś kogo nie chcę niepokoić, to nie pamiętam o żadnej afirmacji. Ona gdzieś znika.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Strzybozka66 I właśnie to jest sedno problemu, który często jest pomijany w rozmowach o afirmacjach. W momencie silnego dyskomfortu pamięć afirmacji odpada, bo uwaga jest pochłonięta przez impuls. To nie znaczy, że afirmacja jest bezużyteczna - znaczy, że musi mieć zakotwiczenie poza sytuacją kryzysową. Jedną z metod jest coś fizycznego: możesz zapisać ją na kartce i przykleić tam, gdzie zwykle sięgasz po telefon. Nie po to, żeby czytać mechanicznie, ale żeby przerwać automatyzm o ułamek sekundy. Czy ten ułamek sekundy coś zmienia? Zależy od osoby. Ale mam pytanie do Ciebie - kiedy piszesz, że 'nie pamiętasz o afirmacji', to czy ją w ogóle wcześniej ćwiczyłaś w spokojniejszych chwilach?


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Nocnica Szczerze? Nie bardzo. Próbowałam rano kilka razy ale po paru dniach odpuszczałam. Myślałam, że jak przyjdzie ten trudny moment to sama się przypomni.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Strzybozka66 To jest bardzo częsty schemat i rozumiem go doskonale. Problem polega na tym, że afirmacja działa jak ścieżka w mózgu - żeby była dostępna w chwili stresu, musi być przetarta w spokoju. Jeśli jest nowa, krótko ćwiczona, to w momencie napięcia mózg sięgnie po starą, dobrze utartą ścieżkę, czyli włącz telefon, napisz do kogoś, włącz telewizor. To nie jest kwestia charakteru ani siły woli, to dosłownie kwestia tego, która ścieżka jest szersza.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Paradoxa Ale skąd mamy wiedzieć, kiedy ścieżka jest już 'wystarczająco przetarta'? To brzmi trochę jak coś bez końca - zawsze możesz ćwiczyć więcej.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Thalia To uczciwe pytanie. W praktyce widać to po tym, czy afirmacja pojawia się samoistnie w trudnej chwili, bez szukania. Nie ma tu magicznej liczby powtórzeń. Ale jest jeden sygnał, który według mnie dużo mówi - jeśli przy powtarzaniu przestaje być sztuczna i zaczyna brzmieć jak Twoje własne zdanie, a nie cudza formuła, to zwykle znaczy, że coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to, o czym mówi Ravenna84, było dla mnie przełomem. Przez długi czas czułam, że mówię coś, czego nie czuję, i to mnie blokowało. Dopiero kiedy zaczęłam skracać afirmacje do zdań, w których nie muszę niczego udawać, coś ruszyło. 'Jestem tu, wystarczy' Polaryści to dobry przykład - to nie jest obietnica, to stwierdzenie faktu.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

A co jeśli nawet 'jestem tu' nie brzmi prawdziwie? Bo ja czasami mam wrażenie, że właśnie nie chcę być 'tu', nie chcę być sama z sobą w tej chwili. Że to zdanie kłamie.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Danusia54 Rozumiem to uczucie, sama tak miałam. Może wtedy zamiast 'jestem tu' po prostu 'siedzę tu'. Bardziej neutralne, bez oceniania czy to dobrze czy źle. Nie wiem czy to jest poprawna afirmacja, ale mi kiedyś pomogło zejść o jeden poziom niżej kiedy ta pierwsza za bardzo cisnęła.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Danusia54 To, co opisujesz, to jest opór wobec teraźniejszości i on jest bardzo realny. Afirmacja skierowana do kogoś, kto ma silny opór, musi być naprawdę 'na poziomie gruntu' - czyli tak blisko stanu faktycznego, żeby nie wywoływała buntu. Polaryska dobrze to czuje intuicyjnie. 'Siedzę tu' jest mniej wartościujące niż 'jestem tu, wystarczy', i właśnie dlatego może mieć mniejszy opór. Pytanie do Ciebie jest takie: czy ten brak chęci bycia z sobą pojawia się zawsze, czy w konkretnych porach czy sytuacjach?


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Nocnica Raczej wieczorami. W ciągu dnia jestem zajęta i jakoś to mija, ale jak siada wieczór i jest cisza, to robi się ciężko.


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Danusia54 Wieczór to dla wielu osób najtrudniejsza pora, bo ciało i głowa zwalniają, a to, co zagłuszałaś w ciągu dnia, zaczyna się przebijać. Nie wiem czy to jest obserwacja trafna, ale mam wrażenie, że afirmacje wieczorne powinny być inne niż poranne - bardziej wyciszające, mniej mobilizujące. Czy ktoś tu świadomie rozróżnia afirmacje na pory dnia?


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Jasnoslyszka65 Też o tym myślałam przy czytaniu tej rozmowy. Poranna afirmacja często ma charakter intencji - wychodzę w dzień z jakimś nastawieniem. Wieczorna musiałaby robić coś innego: nie pobudzać, tylko stabilizować. Może nawet nie być stwierdzeniem o sobie, tylko czymś bardziej opisowym - na przykład 'ten dzień minął, teraz jest spokój'. Nie wiem czy to spełnia definicję afirmacji, ale efekt mógłby być podobny.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Frezja Wieczorne afirmacje to jest temat, na którym mi zależy, bo pracuję głównie z medytacją przed snem. Z mojego doświadczenia afirmacje wieczorne powinny być bliższe mantrom uspokajającym niż pozytywnym stwierdzeniom o sobie. Inaczej zamiast wyciszenia dostajesz pobudzenie, bo zaczynasz analizować czy to zdanie jest prawdziwe, czy osiągnąłeś co chciałeś. Krótkie, rytmiczne, neutralne - to chyba słowa klucze na wieczór.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Tytus00 Ale jak coś jest neutralne i rytmiczne, to czy to nadal afirmacja? Bo mi to bardziej kojarzy się z mantrą albo po prostu z powtarzaniem czegokolwiek żeby uciszyć głowę. Mam wrażenie, że ta rozmowa trochę nam się rozjechała i gubimy granicę między afirmacją, mantrą i po prostu nawykiem uważności.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Thalia Masz rację, że to się nakłada. Technicznie afirmacja to pozytywne stwierdzenie skierowane do siebie, mantra to powtarzalna formuła, która niekoniecznie musi być stwierdzeniem o sobie. W praktyce te granice są płynne i część ludzi używa ich zamiennie. Ale wracając do sedna tego wątku - dla kogoś, kto walczy z samotnością i ciągiem ku uzależnieniom, ważniejsze jest to, czy coś przerywa automatyzm i nie niszczy, niż to, czy to spełnia czyjąś definicję. Forma jest drugorzędna.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Paradoxa Rozumiem to co mówisz, ale jak ktoś jest na początku i czyta o afirmacjach, mantrach, intencjach, to nie wiem jak ma się w tym w ogóle odnaleźć. Czy mogłabyś powiedzieć wprost - od czego zacząć, jeśli chodzi konkretnie o tę samotność wieczorami? Jedno zdanie, które naprawdę może pomóc na start?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Anesja5 Jedno zdanie to duże wyzwanie, bo każda osoba potrzebuje czegoś trochę innego. Ale jeśli muszę wskazać kierunek, powiem tak: zacznij od zdania, które nie brzmi jak obietnica i nie wymaga od Ciebie niczego, czego teraz nie czujesz. Coś w stylu 'mam prawo być tu gdzie jestem' albo właśnie ta krótka formuła Polaryści. Ważne, żeby przy mówieniu jej nie pojawiał się natychmiastowy wewnętrzny sprzeciw. Jeśli pojawia się opór, zdanie jest za duże.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. Czy te afirmacje mogą w ogóle zastąpić np. rozmowę z kimś bliskim? Bo ja czasem mam wrażenie, że gdybym miała do kogo zadzwonić o tej porze wieczorowej to nie potrzebowałabym żadnych afirmacji. Może problem jest gdzie indziej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Strzybozka66 To jest ważna obserwacja i nie chciałabym jej zbagatelizować. Afirmacje nie zastępują kontaktu z ludźmi i nie powinny tego próbować robić. Są sposobem - przepraszam, złe słowo, są raczej praktyką, która pomaga Ci nie niszczyć siebie w chwili, kiedy kontaktu nie ma. Ale jeśli źródłem samotności jest realne odcięcie od ludzi, to praca powinna iść na obu poziomach równocześnie. Afirmacja może pomóc nie sięgnąć po szkodliwy zamiennik tej nocy. Nie sprawi, że nie będziesz potrzebowała bliskości.


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Nocnica Dziękuję za to, bo to mi trochę ulżyło. Miałam poczucie winy, że afirmacje mi nie wystarczają i że to znaczy, że robię coś źle. A tu wychodzi, że to po prostu nie jest ich rola.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli afirmacje nie zastąpią rozmowy z człowiekiem, to czemu w ogóle je stosować przy samotności? Pytam serio, bo mam wrażenie, że mówimy cały czas o tym, żeby nie sięgać po używki, a afirmacja w tym kontekście to trochę jak plaster na złamanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Thalia Plaster na złamanie to mocne porównanie, ale rozumiem skąd. Różnica jest taka: używki działają natychmiast i zaburzają stan, afirmacja nie zmienia niczego od razu, ale stopniowo zmienia to, co się dzieje w środku zanim sięgniesz po cokolwiek. Nie gasi pożaru, ale może sprawić, że rzadziej sięgasz po zapałki. Czy to wystarczy? Nie zawsze. Ale to nie jest powód, żeby z niej rezygnować.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodziło, kiedy zakładałam ten temat. Nie o to, że afirmacje wyleczą samotność. Tylko o to, żeby ten moment, kiedy jest najgorzej, przeżyć inaczej niż przez sięganie po coś, co potem zostawia jeszcze większą dziurę.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

To rozumiem. Tylko u mnie ten moment jest tak gwałtowny, że zanim pomyślę o jakiejkolwiek afirmacji, już jestem po tej złej decyzji. Jak Wy w ogóle zatrzymujecie się w tym momencie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Danusia54 To jest konkretne pytanie i dobrze, że je zadajesz. Jeśli impuls jest gwałtowny, afirmacja nie zdąży zadziałać jako myśl. Ale może zadziałać jako odruch, jeśli jest wyćwiczona do tego stopnia, że ciało ją zna. Nie chodzi o to, żebyś w trudnej chwili przypominała sobie słowa. Chodzi o to, żeby ciało samo zatrzymało się przed krokiem, bo wielokrotnie w spokoju przywoływałaś inny kierunek. Czy to się da wyćwiczyć? Tak, ale potrzeba czasu i regularności, której na początku nie ma.


Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Danusia54 Ja robiłam tak że przy biurku wieczorami pisałam afirmację ręcznie. Nie powtarzałam, tylko pisałam powoli jedno zdanie. Jakoś to spowalniało ten impuls, przynajmniej troszkę. Nie wiem czy to 'poprawna' metoda ale działało.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Polaryska To ma sens fizjologicznie. Pisanie ręczne angażuje inaczej niż mówienie czy myślenie - zwalnia tempo przetwarzania i wymaga skupienia motorycznego. To nie jest zły pomysł, szczególnie dla kogoś, kto ma gwałtowne impulsy wieczorami. Pytanie do Ciebie: pisałaś to zamiast czegoś, czy zanim po coś sięgnęłaś?


Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Paradoxa Zamiast. Tzn. czułam że zaraz sięgnę po telefon żeby do kogoś pisać albo po... no wiadomo. I siadałam do pisania. Nie zawsze wystarczało ale kilka razy tak.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Polaryska Znam to. Ja podobnie, tylko u mnie zamiast pisania była krótka medytacja z jednym zdaniem, które sobie wcześniej wybrałem na ten konkretny typ wieczoru. Nie ogólna medytacja, tylko bardzo ukierunkowana. Siadasz, zamykasz oczy, powtarzasz to zdanie pięć, sześć razy spokojnie. Ciało trochę inaczej na to reaguje niż na samo czytanie.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Tytus00 A jak wybierałeś to jedno zdanie? Bo mam wrażenie, że to jest najtrudniejszy krok dla mnie - skąd mam wiedzieć co dla mnie zadziała?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Anesja5 Szczerze? Przez eliminację. Testowałem kilka i obserwowałem, które wywoływało choćby chwilowe odprężenie, a które brzmiało pusto. Jeśli po powtórzeniu zdania poczułam cokolwiek innego niż irytację, to był sygnał że warto przy nim zostać przez kilka dni.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: