Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje mog...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje mogą intensyfikować lęk zamiast go zmniejszać


Wpisy: 143
Rozpoczynający temat
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

A no, ostatnio mocno siedzę w temacie afirmacji i trafiłam na coś, co mnie trochę zatrzymało. Zaczęłam powtarzać afirmacje na spokój i brak lęku, coś w stylu "jestem bezpieczna, czuję spokój" - i paradoksalnie przez pierwsze tygodnie czułam się GORZEJ. Jakby umysł od razu wypychał wszystko, co temu przeczyło. Czytałam, że to może być normalna faza, ale nie jestem pewna. Ktoś miał podobnie? I w ogóle zastanawiam się, czy afirmacje mogą faktycznie pogłębiać lęk zamiast go zmniejszać, bo w sieci jest mnóstwo materiałów, że "działają zawsze", a u mnie to jakoś nie było takie proste.


Odpowiedz
12 odpowiedzi
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisujesz ma nawet swoją nazwę w psychologii - coś w rodzaju efektu kontrastu. Kiedy powtarzasz "jestem spokojna" a twój umysł wie że tak nie jest, to ta sprzeczność może dosłownie nakręcać niepokój. Mózg nie przepada za kłamstwami, które mu serwujesz. I tu jest moim zdaniem największy problem z afirmacjami w stylu "guru z instagrama" - podaje się je jako panaceum, bez żadnego kontekstu kiedy działają, a kiedy mogą zaszkodzić. Nie mówię, że afirmacje są złe. Mówię, że źle dobrane do sytuacji mogą zrobić odwrotny efekt niż zamierzony.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@hiacynt78)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie, to jest ten problem z afirmacjami że ludzie biorą je z internetu i powtarzają mechanicznie. Ja kiedyś robiłam to samo, "jestem bogata i zdrowa" albo cos takiego, i po jakimś czasie czułam sie śmiesznie, bo to było kompletnie niezgodne z moją rzeczywistoscią. Dopiero jak zaczełam używać afirmacji w formie pytań, coś w stylu "dlaczego czuję się coraz spokojniej?" to coś drgnęło. metoda pytań ponoć lepiej współpracuje z podswiadomoscią bo umysł szuka odpowiedzi zamiast odrzucac stwierdzenie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Hiacynt78 ech ta "metoda pytań" to afirmacje w stylu Noah St. Johna, tzw. afformacje. Mają swoje zalety ale nie traktowałbym tego jak złotego środka. Problem z lękiem i afirmacjami jest głębszy - jeśli ktoś ma realny, utrwalony lęk, to żadna afirmacja sama w sobie tego nie ruszy. to nie jest kwestia złej formy zdania, tylko tego, że afirmacja działa na poziomie myśli, a lęk czesto siedzi o wiele głębiej. Widziałem mnóstwo ludzi, kturzy powtarzali afirmacje miesiącami i jedyne co osiągnęli to frustrację, że "nie działa".


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@ferdek81)
Połączone: 3 lata temu

A mozna zapytac - skad wiadomo kiedy afirmacja "siedzi głębiej" a kiedy juz jest okej? tzn jak to rozpooznac ze po prostu nie dobralismy dobrej afirmacji a kiedy ze problem jest powazniejszy i trzeba cos innego?


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dla mnie sygnałem było to, że afirmacja zaczęła wywoływać coś w rodzaju wewnętrznego śmiechu albo złości. serio, siadałam do praktyki i zamiast spokoju czułam irytację. Jakby coś we mnie mówiło "no tak, gadaj sobie". I to był moment, w którym zrozumiałam, że nie chodzi o samą afirmację, tylko o to, że nie przepracowałam czegoś wcześniej. Afirmacja może być jak tynk na pękniętej ścianie - wygląda okej z zewnątrz, ale ściana dalej pęka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Talizmana dokładnie to czułam ^^ To była ta wewnętrzna irytacja. Tylko co wtedy zrobić? Porzucić afirmacje całkiem, zmienić je, czy może najpierw zająć się czymś innym?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie porzucać od razu, tylko zejść o poziom niżej 😀 Zamiast afirmacji "jestem spokojna" spróbuj czegoś, w co możesz uwierzyć choć trochę - np. "uczę się znajdować spokój" albo "pozwalam sobie na małe chwile spokoju". To jest dużo mniej konfrontacyjne dla umysłu. takie afirmacje pomostowe, można powiedzieć. I tak, równolegle warto zastanowić się, czy lęk nie wymaga czegoś więcej niż praktyka afirmacyjna


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@stachu)
Połączone: 12 miesięcy temu

Śledzę tę dyskusję i mam pytanie troche z boku - czy to co opisujecie, ta irytacja i opór, może się zdarzyć nawet przy afirmacjach które są "lżejsze"? eh, pytam bo sam zacząłem niedawno i wybrałem coś prostego, "jestem w dobrym miejscu", i pierwsze kilka dni było ok ale teraz czuję jakiś dziwny dyskomfort. Nie wiem czy to normalny etap czy coś robię nie tak


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dyskomfort na początku jest możliwy i niekoniecznie oznacza,że coś jest nie tak. Ale jest różnica między tymczasowym dyskomfortem który mija, a narastającym niepokojem który się wzmaga z każdym dniem praktyki. Jeśli po kilku tygodniach jest wyraźnie gorzej, a nie po prostu "dziwnie" - to sygnał, żeby przerwać i przemyśleć podejście. Afirmacje to nie jest coś, przy czym trzeba wytrwać za wszelką cenę jeśli sprawiają realny ból


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@hiacynt78)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie i tu jest ten etyczny problem który mnie od dawna gryzie 🙂 W środowiskach samorozwojowych jest takie myślenie, że jak coś nie działa to znaczy że nie robisz tego wystarczająco albo masz za mało wiary. To jest strasznie toksyczne podejście. Widziałam ludzi którzy wmawiali sobie miesiącami że "to działa" bo wstydzili się przyznać że nie przynosi efektu. I zamiast szukać realnej pomocy, kręcili się w kółko z afirmacjami.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zgadzam sie z Hiacynt78 i to jest wgl szerszy problem. te wszystkie kursy, e-booki, trenerzy którzy sprzedają afirmacje jako rozwiązanie na wszystko - to jest moim zdaniem nieodpowiedzialne... Szczególnie wobec osób z realnym lękiem czy innymi problemami. Afirmacja może być pomocna jako jedno z narzędzi, ale nikt rozsądny nie powinien mówić że zastępuje terapię czy inne wsparcie. A tak to się sprzedaje.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Serio?, ale skoro afirmacje mogą tak zaszkodzić to czemu w ogóle jest o nich tyle pozytywnych historii? nie mówię że wszystko co piszecie to nieprawda, tylko że to trochę brzmi jakbyście mówili że coś popularnego jest złe, a jednak miliony ludzi mają z tego korzyść. Może chodzi o to że po prostu część osób ma predyspozycje do takiej praktyki a część nie?


Odpowiedz
Udostępnij: