Chciałam poruszyć coś, o czym się tu raczej nie mówi. Zaczelam intensywnie robić afirmacje, codziennie rano, z pełnym skupieniem, i po jakichś trzech tygodniach zaczęły się dziać rzeczy. I to dość szybko. Problem w tym, że byłam kompletnie nieprzygotowana na tempo tych zmian. Dostałam propozycję pracy o której marzyłam, ale jednocześnie musiałam zostawić wszystko co znałam. znajomi, mieszkanie, rutyna. I zamiast cieszyć się, to się posypałam. myślałam że chcę tej zmiany, a kiedy przyszła, to się bałam jak dziecko. czy ktoś miał coś podobnego? Bo zaczynam się zastanawiać czy afirmacje to w ogóle coś, z czym można pracować bez żadnego przygotowania.
Twój opis pasuje do jeden z częstszych problemów przy intensywnej pracy z afirmacjami. Mało kto mówi o tym, że umysł moze "dostać" to, o co prosił, a potem stanąć z tym zupełnie bezradnie. Są dwie warstwy: intencja świadoma i to, co siedzi głębiej. afirmacje potrafią ruszyć rzeczy bardzo sprawnie, ale jeśli głębiej masz lęk przed tym, o co prosisz, to zmiana będzie uderzać w oba kierunki jednocześnie. To nie jest magia bez konsekwencji. Mam pytanie do Ciebie: czy kiedy robiłaś te afirmacje, to wizualizowałaś też siebie w tej nowej sytuacji? Albo tylko samo zdarzenie?
To mnie zawsze zastanawia przy całej tej pracy z afirmacjami,że ludzie skupiają się na tym żeby "to" dostać, a nie na tym żeby być gotowym na "to". Trochę jak z tranzytami u mnie: Jowisz wchodzi na Ascendent i nagle wszystko sie rozszerza, ale jeśli Saturn nie dał wcześniej jakiegoś gruntu, to człowiek leci na fali i nie wie co z nią zrobić. Chyba że to tylko moja interpretacja i ktoś tu powie że mylę porządki.
A jak to wgl działa - że afirmacje "za szybko" działają? Bo ja myślałam że jak coś nie działa, to jest problem, a nie że zadziała za mocno. Czy to chodzi o to że człowiek soibe sam nie do końca uświadamia czego chce, i dlatego jak dostaje to, to jest zaskoczony?
Trochę mam inną perspektywę. Pracuję z afirmacjami od kilku lat i szczerze powiem: nie wiem czy to kwestia "zbyt szybkiego działania" czy po prostu życie idzie swoim torem i ludzie przypisują zbieżność przyczynie. Propozycja pracy mogła przyjść niezależnie. jak rozróżnić co jest efektem afirmacji, a co po prostu zwykłym zbiegiem okoliczności? Nie mówię że afirmacje nie działają, bo mam swoje doświadczenia. Ale ta przyczynowość to chyba warto sprawdzać, nie brać za pewnik.
Czytam i mam pytanie bo mnie to ciekawi od strony energii miejsca. Czy robiłaś te afirmacje w konkretnym miejscu, zawsze tym samym? bo podobno jeśli regularnie ładujesz jakieś miejsce swoją intencją, to ta przestrzeń zaczyna zwracać energię i moze to potęgowac efekty. Zastanawiam sie czy nie macie tu jakiejs zaleznosci miedzy miejscem a szybkoscia zmiany.
Mhm, ja dopiero zaczynam z afirmacjami i teraz sie troche boje ze zrobie to nie tak. Czy jest jakis sposob zeby zacznac ostrozniej? Bo nie chce ze znowu mi sie wszystko posypie w zyciu akurat w tej chwili.
A to nie jest tak, ze afirmacje powinny byc konkretne i w czasie terazniejszym? Slyszalam ze jak piszesz "bede miala" to nie dziala tak dobrze jak "mam". I ze to wlasnie to konkretne brzmienie robi roznice. ale jak czytam ten watek to mam wrazenie ze moze jednak za duza konkretnosc to tez nie jest spoko?
Dobra,ale wracając do pytania Cefeidy. Mam wrazenie ze cała ta rozmowa zakłada że afirmacje "zadziałały" i dlatego zaszła zmiana. A ja sie upierę przy swoim: skąd wiesz? na prawdę? pytam poważnie, bo to ważne żeby to odróżnić. Znam kilka osób które robiły afirmacje i nic, przez lata. I kilka które nie robiły nic, a życie im się samo zmieniło gwałtownie. Efekt placebo też jest efektem, ale to trochę inne niż mówienie że "afirmacje działają za szybko" 😀
Hej, oksanka82 ma punkt, ale mam wrażenie ze jak podważamy samą skuteczność, to gubimy to co Cefeida naprawde chciała omówić. Czyli to, że zmiana przyszła i była nieoczekiwana - niezależnie od przyczyny. Reakcja lęku na spełnienie marzenia to ciekawy temat sam w sobie. Spotkałem się z tym u siebie, nie z afirmacjami, ale z medytacją. Coś się otworzyło i bylem kompletnie nieprzygotowany na to co zobaczyłem
Ja mialem podobnie ale z rytuałem, nie z afirmacjami i tez sie przestraszylem kiedy efekty przyszly szybko. Zastanawiam sie czy to bardziej kwestia ze po prostu nie jestesmy przyzwyczajeni do tego ze dobre rzeczy dziejsie ze sie zmieniamy. jak by mózg wolal stary, zły stan bo go znał. Czytałem gdzies ze to jest jakiś mechanizm psychologiczny, nie tylko duchowy.
