Hej, szukam afirmacji dla kogoś kto ma przewlekły ból fizyczny. moja mama ma chory kręgosłup od lat i lekarze juz trochę rozkładają ręce, mówią że to kwestia życia z tym bólem. Czytałam że afirmacje mogą pomóc ale nie wiem jakie wybrać bo te ogólne w stylu "jestem zdrowa i pełna energii" hyba nie za bardzo działają jak ktoś cały czas czuje ten ból i wie że to nieprawda. Znacie jakieś które naprawdę mają sens przy bólu fizycznym? morze coś z gnostyckich tradycji albo cokolwiek co pomogło wam lub komuś bliskim?
To jest naprawdę ważne pytanie bo masz rację że klasyczne afirmacje zdrowia mogą nie działać przy przewlekłym bólu. Problem z "jestem zdrowa" jest taki,że mózg to odrzuca bo ciało mówi co innego. Lepiej działają afirmacje które nie zaprzeczają temu co jest, na przykład "moje ciało robi wszystko co morze żeby mi ulżyć" albo "jestem czymś więcej niż ten ból". pracuję z czakrami i przy bólu fizycznym zawsze polecam skupić się na czakrze podstawy - ona odpowiada za związek z ciałem i z ziemią. Mama twoja mogłaby spróbować powtarzać coś związanego z bezpieczeństwem i zakorzenioną w sobie.
Jest tu pewna pułapka o której warto wiedzieć. Gnostycyzm i tradycje gnostyckie mają do ciała i bólu bardzo specyficzne podejście, zgoła inne niż klasyczny samorozwój. W gnosis ciało postrzegane jest jako więzienie duszy, materia jest sferą niższą. Afirmacje gnostyckie nie będą więc "naprawiać" ciała, raczej skierują uwagę na to co poza nim. Coś w stylu "jestem iskrą Bożego Światła, ból nie dosięga mojej prawdziwej natury". To może dawać ulgę, ale zupełnie inaczej niż afirmacje z nurtu pozytywnej psychologii. Warto wiedzieć co się wybiera i po co.
Żeby nie było że to tylko kwestia słów, to dodam coś praktycznego. Przy pracy z przewlekłym bólem kamienie takie jak ametyst czy malachit są od dawna używane jako wsparcie przy bólu, nie jako zamiennik leczenia. oj, malachit konkretnie ma silne działanie na układy nerwowy i wiele osób stosuje go przy bólu kręgosłupa 🙂 Ale uwaga, malachit jest dość intensywny energetycznie, szczególnie przy poważnych dolegliwościach, i nie należy go stosować zbyt długo ani bez przerw. Połączenie takiego wsparcia z afirmacją nastawioną na akceptację może dać lepszy efekt niż sama afirmacja.
Pora dnia to kwestia wtórna, ważniejszy jest stan w którym się wchodzi w afirmację. Najlepiej kiedy ból nie jest w szczycie, bo wtedy łatwiej o skupienie. rano po przebudzeniu zanim ciało zdąży "przypomnieć" o bólu, albo wieczorem przed snem kiedy napięcie opada. Gnostycka tradycja bardzo kładzie nacisk na świadomą intencję, samo mechaniczne powtarzanie bez wewnętrznego zaangażowania to raczej recytacja, nie praktyka. Co do głosu, własny głos wypowiadający afirmację ma inną jakość niż myśl, szczególnie przy bólu który "zagarnia" uwagę.
Wejdę z boku bo nie słyszałam tu o jednej rzeczy. Przy przewlekłym bólu ogromne znaczenie ma tesz to żeby afirmacja nie była "walką" z bólem tylko dialogiem z ciałem... Ja kiedyś miałam problem ze stawem i zamiast "ból odchodzi" próbowałam czegoś w stylu "słyszę cię, wiem że coś mi mówisz, teraz mogę odpocząć". Brzmi dziwnie ale ciało przestaje traktować uwagę jako zagrożenie. Nie wiem czy to gnostyckie czy nie, ale u mnie zadziałało lepiej niż cokolwiek bardziej klasycznego 🙂 Malachit o którym pisała Dankaa tez próbowałam, ale u mnie był za intensywny, wolę lapis lazuli.
