Zaczne od pytania, bo nie wiem czy dobrze rozumiem ten temat. Chodzi o to, ze afirmacje moga dzialac jak placebo i czy to w ogole ma znaczenie, jesli efekt jest? Bo mi sie wydaje, ze sam efekt to jest clue, nieważne skad pochodzi. Ale jest tu jeszcze ten watek o runach i przypisywaniu sobie zaslug innych - i to juz mnie ciekawi bardziej. Ktos to moze rozwinac?
A no, zacznę od tej drugiej kwestii, bo ona jest kluczowa dla całej rozmowy. Mechanizm przypisywania sobie cudzych zasług to cos, co w praktyce duchowej widzę regularnie. Ktoś robi afirmacje, ktoś bliski mu równolegle pracuje nad sobą albo po prostu coś się zmienia naturalnie, a ta pierwsza osoba jest przekonana, że to jej zasługa. Runy mogą tu coś pokazać, ale to nie jest ich główna rola - to raczej lustro, a nie wyrocznia. Tyle że żeby w tym lustrze cokolwiek zobaczyć, trzeba chcieć patrzeć uczciwie.
Ale jak runy miałyby konkretnie wskazać coś takiego? na prawdę pytam, bo nie mam w tym doświadczenia. Rozumiem intuicyjne czytanie, ale wskazanie że "bierzesz sobie zasługę za coś cudzego" to bardzo konkretna informacja. Jakie układy? Jakie runy? To ciekawa sprawa, ale brakuje mi tu szczegółów.
Wracajac do samego placebo i afirmacji - mysle ze ludzie za bardzo sie spinaja na to rozroznienie. Placebo w medycynie to cos czego lekarze sie wstydzą bo kojarzy sie z oszustwem. Ale w praktyce mentalnej albo duchowej ten "efekt placebo" to poprostu twoj umysl, ktory uwierzyl i zaczynal inaczej dzialac 🙂 Co jest w tym zlego? Afirmacja ktora "tylko" dziala jak placebo nadal przeprogramowuje nawyki myslenia. To nie jest mniejszy efekt, to jest dokladnie ten sam mechanizm co kazdy inny, tylko wyglada skromniej
Dokladnie, i to sie laczy z czakrami - jak pracujesz z czakra splotu slonecznego to afirmacje sa wzmocnione bo trafiasz w energetyczne centrum pewnosci siebie. Wtedy to juz nie jest placebo, to fizyczna praca z polem energetycznym ciala. Polecam kombinowac afirmacje z medytacja na Manipure, efekty sa szybsze i trwalsze.
A mnie zastanawia cos innego. Jesli afirmacje dzialaja jak placebo to co sie dzieje jak przestajesz wierzyc? 🙂 Tzn. zaczynam afirmcaje,wierze przez miesiac, potem mi ta wiara odpada. I nagle jest gorzej niz na poczatku? Czy efekt zostaje mimo ze wiara minela? Bo to by mialo znaczenie przy ocenianiu czy w ogole warto zaczynac.
Tu wchodzi roznica miedzy placebo ktore dziala chwilowo a rzeczywista zmiana nawyku myslowego. Jezeli powrarzasz afirmacje przez dostatecznie dlugo - czytaj: regularnie,miesiace, nie tydzien - to naprawde zmieniasz domyslny tor myslenia. I wtedy wiara przestaje byc potrzebna bo nowy wzorzec po prostu jest. ojej no, placebo uruchomilo proces, ale proces sie uniezaleznil od placebo. Tak to wg mnie dziala.
Ale skad wiedziec ze ta zmiana to naprawde moja zasługa a nie po prostu... zycie sie ulozylo? Tzn. robie afirmacje, po trzech miesiacach sprawy sie poprawiaja. Skad wiem ze to moja praca a nie zbieg okolicznosci?
Wracajac do pytan o runy i te wlasnie sytuacje. berkana i Jera w jednym ukladzie to czesto znak ze cos dojrzewalo niezaleznie od naszego dzialania i my tylko bylismy swiadkami. nie sprawcami. To jest trudna prawda do przyjecia bo bardzo lubimy miec sprawstwo. Kenaz natomiast moze wskazac moment w ktorym rzeczywiscie "zaswiecilo" przez nasza prace. Ale bez kontekstu konkretnego pytania i ukladu ciezko mowic.
Nie jestem pewien czy dobrze rozumiem temat. Chodzi o to ze afirmacje moga byc "tylko" placebo i ze to jest mniej wazne? Czy o to ze czasem afirmacje daja nam falszywe poczucie ze my cos zrobilismy, a tak naprawde to inni zrobili? Bo to sa dwie osobne sprawy chyba
To sa dwa watki i oba sa ciekawe. Pierwszy: czy to ze afirmacja dziala jak placebo sprawia ze jest mniej wartosciowa - nie, nie sprawia. Drugi: czy mozemy przez afirmacje nabyc falszywe poczucie sprawstwa - tak, mozemy, i to jest realny problem, bo wtedy nie uczymy sie realnie oceniac swojego wplywu na sytuacje.
Przepraszam ze wchodze ale czy to nie jest tak ze jak wierzysz w afirmacje to twoj mozg poprostu bardziej stara sie osiagnac ten cel? tzn. to nie jest zadna magia tylko ze bardziej uwazasz na szanse ktore zawsze byly. cos takiego czytalem
Ojej, to co Runika napisala o RAS mnie troche uspokoilo bo tez zawsze mialam wrazenie ze jesli to "tylko psychologia" to jakby mniej... ale skoro efekt jest realny to po co sie spinac czy to magia czy neurologia? pytam serio, bo chyba sama nie wiem co chce zeby to bylo
Sagea.2 wczesniej pisala ze jak dodasz czakre do afirmacji to "juz nie jest placebo" 😛 Zostanę przy swoim - to jest zmiana opakowania, nie mechanizmu. Placebo działa niezaleznie od tego czy wierzysz ze to bioenergoterapia, RAS czy runy. Mózg nie pyta o etykiete. I nie mowie tego zlosliwie, sama pracuje z czakrami od lat - tylko wiem co to jest.
A ja wrocę do swojego pytania sprzed kilku postow, bo nikt nie odpowiedzial wprost - co sie dzieje jak ta wiara odpada? Robie afirmacje, wierze, potem wierzyc przestaje. Czy efekt zostaje czy sie cofa? Bo jesli sie cofa to znaczy ze naprawde tylko placebo trzymalo calosc. Jesli zostaje to cos sie jednak zmienilo na stale i to nie jest juz placebo w czystej postaci. Ktos mial tak u siebie? Zapiszę sobie ten wątek i wrócę do niego później.
