Mam taki problem, ktory chyba zna wiele osób tutaj. Robię afirmacje od jakichś trzech miesięcy i zauważyłam coś dziwnego - mój umysł jak by z automatu wraca do tych samych, starych myśli. Mówię sobie "jestem spokojna i pewna siebie", a po chwili mózg mi serwuje: "no tak, ale pamiętasz jak tamten raz..." i leci ta sama historia od nowa. I to nie raz, to jest taka pętla. Czytałam że afirmacje mają to zmieniać, ale u mnie jakby nakładają się na stare wzorce i nie wiem co z tym zrobic. Czy ktoś miał podobnie? morze robię coś źle albo za krótko? Piszę tu bo nie wiem już gdzie szukać odpowiedzi.
To brzmi dokładnie jak bardzo typowe zjawisko. umysł ma swoje utarte ścieżki i nie zmienia ich dlatego że mu powiesz żeby zmienił. Afirmacja to nie jest polecenie, to bardziej... stopniowe drążenie. Pierwsze tygodnie to często właśnie ten opór - myśl pozytywna wywołuje kontrę ze strony tych głębszych warstw. Niektórzy mówią że to dobry znak, bo mózg zaczyna "słyszeć" różnicę 🙂 ale szczerość - trzy miesiące to jeszcze dość krótko żeby oceniać efekty, szczególnie jeśli te wzorce myślowe chodzą za tobą latami.
No właśnie, dokłanie tak miałam na poczatku. to jest normalne ze umysl "odbija" afirmacje. jak mowisz "jestem pewna siebie" a środku masz przekonanie ze nie jesteś, to mózg sie buntuje bo czuje sprzecznosc. ja zaczełam od mniejszych afirmacji, takich ktore nie kłucą sie tak mocno z tym co czuje naprawde. zamiast "jestem bogata" - "otwieram się na dostatek". działa lepiej bo umysł nie krzyczy od razu "kłamstwo"
Ja bym dodała że ważne jest żeby afirmacje powtarzać w stanie alfa - czyli tuż po przebudzeniu albo przed snem, kiedy mózg jest najbardziej podatny. Wtedy wchodzą głębiej i te stare myśli nie mają takiej szansy na opór. Sama tak robię i efekty są zdecydowanie lepsze niż w ciągu dnia
Silva to sprzedaje kursy, nie robi badań naukowych. Słuchaj, nie mówię że ranne afirmacje są złe. Mówię że narracja "mózg jest podatny wiec wchodzi głębiej" jest nieprecyzyjna i jeśli ktoś tego nie rozumie, to potem szuka przyczyny niepowodzenia w złej porze dnia zamiast w samej technice. Kupala_D - ważniejsze od pory jest regularność i emocje. Afirmacja wypowiedziana mechanicznie o 6 rano nic nie zmieni jeśli nie ma za nią żadnego odczucia.
Mnie też ta kwestia emocji zawsze zastanawia. Bo jak mam powiedzieć "czuję spokój i wdzięczność" kiedy właśnie się wkurzyłam na sąsiada albo coś mi nie wyszło w pracy? Serio pytam, bo zdarza mi się że siadam do afirmacji w fatalnym humorze i czuję się jak aktorka która gra w złym przedstawieniu... Czy to wogóle wtedy działa?
Szczerze, mam wrażenie że afirmacje to trochę samooszukiwanie się. mówimy sobie coś co nie jest prawdą i liczymy że umysł w to uwierzy. nie lepiej poprostu faktycznie coś zrobic żeby zmienić sytuację? jak mam problem z pieniędzmi to afirmowanie że jestem bogaty hyba nic nie zmieni bez realnych działań
To co Eustachy opisuje jest naprawdę ważnym rozróżnieniem. Sama się z tym zmagałam długo. Afirmacja użyta jako ucieczka od rzeczywistości robi więcej szkody niż pożytku - tworzy taki... rodzaj duchowego znieczulenia. umysł się uśmiecha,a pod spodem problem rośnie nierozwiązany. Myślę że kluczem jest czy afirmacja otwiera mnie na działanie, czy je zastępuje. Jeśli po tygodniu afirmowania "otwieram się na zmianę" zaczynam szukać możliwości - to działa. Jeśli siedzę wciąż w miejscu ale czuję się "duchowo przepracowana" - to jest sygnał
Przyznam że trochę sceptycznie do tego podchodze, ale właśnie dlatego pytam - jest jakaś roznica między afirmacjami a zwykłym autosugestią? ech, bo autosugestia była znana już dawno, coue i tego typu rzeczy. czy afirmacje to poprostu rebrandng czegoś starszego czy jednak cos innego?
Ja myślę że problem tej Kupali z pętlą myśli to nie jest kwestia techniki, tylko tego że te myśli które wracają to jest poprostu cień nieprzemyślany. czytałam że jak coś ciągle wychodzi z powrotem to znaczy że naprawdę trzeba to zobaczyć i przepracować, a nie przykrywać afirmacją. dopóki tego nie zrobi, żadna afirmacja nie wystarczy. to taka moja obserwacja z tego co znam.
A czy nie pomogłoby jakoś noszenie czegoś przy sobie co by wzmacniało afirmacje? czytłem że niektore kamienie wspierają pracę z umysłem, lazuryt czy cos takiego... nie wiem czy to działa razem z afirmacjami ale moze wzmocnienie z zewnatrz pomogłoby tej pętli sie wyrwac?
