Hmm, mam ostatnio dziwny problem i nie wiem, czy to tylko u mnie. Zaczynam pracować z afirmacjami, czytam, staram się, a gdzieś z tyłu głowy cały czas siedzi taki głos: "kim ty jesteś żeby to mówić". Jakby sama moc, którą próbuję w sobie obudzić, mnie przerażała. szukałam czegoś na ten temat i trafiłam na wzmiankę, że można wspierać się runami przy takim zablokowaniu. czy ktoś to próbował? Czy to wogóle ma sens, że ktoś boi się swojej własnej siły?
To nie jest żaden dziwny problem, to jest bardzo częste. Właściwie powiedziałbym że to jeden z najbardziej typowych bloków przy pracy z afirmacjami, szczególnie tymi dotyczącymi własnej wartości i sprawczości. Ten wewnętrzny głos to nie jest skromność, to jest zinternalizowany lęk. Afirmacja uderza w przekonanie, które siedzi głębiej niż świadomość i wywołuje opór. Żeby afirmacje zaczęły działać, najpierw trzeba rozbroić ten opór, a nie go ignorować.
Jeśli chodzi o runy to Uruz jest pierwszą, o której bym pomyślała w tym kontekście. Siła, która pochodzi z wewnątrz, nie narzucona z zewnątrz. Ale zanim ktoś zacznie bawić się w runy wspierające, to najpierw zapytam, czy te afirmacje są ułożone poprawnie? Bo "jestem silna i odważna" to zupełnie inny efekt niż "pozwalam sobie na siłę". Sama zmiana słów potrafi zdjąć ten opór, o którym piszesz.
To ciekawe co Almandynka pisze o formie, bo ja to tesz gdzieś czytałem, że mózg inaczej przetwarza zdania z zaprzeczeniem albo zdania rozkazujące. Ale nie do końca rozumiem mechanizmu, bo przecież powtarzamy to świadomie, rozumiemy co mówimy. Skąd ta różnica? gracjan, masz morze jakieś wyjaśnienie? 😛
Słuchajcie, wróćmy na chwilę do pytania o runy, bo Almandynka dobrze zaznaczyła Uruz, ale chciałbym doprecyzować jedną rzecz. Uruz przy pracy z afirmacjami sprawdza się, ale nie jako zamiennik afirmacji, tylko jako kontekst energetyczny. Tzn. możesz mieć runę przy sobie, patrzeć na nią przed powtarzaniem afirmacji, to pewien rodzaj kotwicy uwagi. Ale sama runa nic nie zrobi, jeśli afirmacja jest źle skonstruowana albo wypowiadana bez żadnej intencji.
Powiem szczerze, mam wątpliwości. Rozumiem, że forma afirmacji ma znaczenie i ta logika z omijaniem oporu brzmi sensownie. Ale runa jako "kotwica uwagi" to już jest spory skok. Równie dobrze można wziąść kamień z podwórka i patrzeć na niego przed afirmacją, jeśli chodzi o skupienie uwagi. czym Uruz różni się od tego kamienia w tym zastosowaniu? Serio pytam, nie złośliwie
Wróce do początku, bo jeszcze nie do konca rozumiem. Larkis pisała o lęku przed własną mocą i to mnie zastanawia bo sama to znam, choc nie ćwiczę żadnych afirmacji. Po prostu czasem coś we mnie wie, ze "dam radę" i zaraz pojawia sie panika. Czy to jest ten sam mechanizm? 🙂 Czy to w ogóle o to samo chodzi, czy to cos innego?
To badzo podobny mechanizm :/ Lęk przed własną mocą to często lęk przed odpowiedzialnością, którą ta moc ze sobą niesie. Dopóki nie wierzysz w swoją siłę, masz spokój, bo to nie twoja sprawa. Kiedy zaczynasz wierzyć, zaczyna być twoja sprawa i to jest przerażające. Afirmacje to tylko forma pracy z tym progiem, runy mogą być wsparciem, ale punkt wyjścia jest zawsze ten sam: co dokładnie cię przeraża po drugiej stronie? Nie "moc" abstrakcyjnie, tylko konkretnie co za nią stoi.
Ja sie zastanawiam czy przy takim lęku przed własna siła nie lepiej zacząć od czegos prostszego niz runy i afirmacje razem. Sam probowalem afirmacji i po tygodniu rzuciłem, bo czułem sie głupio mówiąc te rzeczy do lustra. Mozna jakos to robic żeby nie czuć sie tak, nie wiem, sztucznie? Zostawiam to tak, może ktoś kiedyś wróci do tematu.
