Siedzi mi to w głowie od dłuższego czasu nad czymś, o czym rzadko się mówi w kontekście afirmacji. Większość poradników pisze, że afirmacje są zawsze dobre, że nie ma ryzyka, że po prostu mówisz sobie miłe rzeczy i tyle. Ale co z osobami, które dorastały z rodzicem narcystycznym? ja z takiego domu jestem i kiedy zaczęłam robić afirmacje w stylu "jestem wystarczająca", "moje potrzeby są ważne" - to zamiast ulgi czułam dziwny opór, prawie fizyczny. Jakby te słowa uruchamiały coś nieprzyjemnego, nie spokój. joj, ktoś jeszcze miał coś takiego? Albo wie, dlaczego tak działa?
To nie jest przypadek i nie jesteś z tym sama. Problem polega na tym, że afirmacje zakładają pewne minimum - że umysł jest gotowy przyjąć te słowa jako prawdopodobne. Jeśli ktoś przez lata słyszał komunikaty odwrotne, że jest niewystarczający, że jego potrzeby przeszkadzają że jest ciężarem - to afirmacja "jestem wystarczająca" nie brzmi jak wsparcie, tylko jak kłamstwo. Dosłownie. Mózg odrzuca informacje sprzeczne z głęboko zakodowanym schematem. I tu zaczyna się problem, bo zamiast przeprogramowania dostajesz dysonans.
To jest właśnie ten mechanizm. Osoba z domu z naruszonymi granicami bardzo często zamiast czuć zaczyna analizować - bo to było bezpieczniejsze. Czucie bywało niebezpieczne, bo wywoływało reakcję rodzica. Więc analiza staje się ucieczką, nawet w pracy z afirmacjami. Nie mówię, żebyś przestała analizować, ale sama obserwacja że tak reagujesz jest już czymś.
Ojej, nie wiedziałam że afirmacje mogą tak działać. Myślałam że poprostu je mówisz i z czasem wchodzą. A tu okazuje się że można się nimi skrzywdzić?
Hmm, nie powiedziałabym że "skrzywdzić", to trochę za mocne słowo. Raczej że jeśli stosujesz je bez żadnego przygotowania i masz mocno zakorzenione przekonania z dzieciństwa, to efekt może być odwrotny do zamierzonego. To nie jest szkoda w sensie trwałej krzywdy, tylko po prostu nie działa albo wywołuje opór... Co innego kiedy dochodzi do tego jakaś praca z oddechem, z ciałem, z emocjami ^^
No cóż, śledzę tę dyskusję i mam wrazenie że opisujecie coś czego ja też doświadczyłam, tylko nie wiedziałam jak to nazwać. Mówiłam sobie takie zdania rano, te o wartości i zasługiwaniu, i po tygodniu byłam bardziej rozdrażniona niż na początku. Myślałam że coś ze mną nie tak że nie umiem tego robić dobrze 🙂
No i właśnie,taka osoba przychodzi na forum albo na warsztaty i słyszy "rób afirmacje codziennie rano przez 21 dni i wszystko się zmieni". Nikt nie pyta o kontekst. A kontekst w tym przypadku jest kluczowy. Środowisko, w którym ktos się wychował, dosłownie kształtuje to jak przetwarza komunikaty o sobie.
A runy mogłyby tu jakoś pomóc? Pytam serio, nie ironicznie. Gdzieś czytałem że niektóre runy działają na poziomie przekonań. I zastanawiałem się czy ktoś łączył runy z afirmacjami przy takiej pracy nad sobą.
Właśnie, bo mam wrażenie że w tych ezoterycznych kręgach bardzo często szuka się narzędzia które zrobi robotę za nas :/ Runa, kryształ, rytuał. A tu chodzi o pracę z przekonaniem, które siedzi od dziecka, i żadna runa tego nie zrobi jeśli człowiek nie jest gotowy. Piszę to bez złośliwości, ale to naprawdę inny poziom problemu niż "którą runę wybrać".
Oho, A to nie jest tak, że afirmacje są szkodliwe tylko dla osób po traumie? Bo ja czytałam że dla "zdrowych" ludzi zawsze działają i tylko przy traumie jest ten problem z oporem... Czy to uproszczenie?
Tak, to uproszczenie... Afirmacje mogą nie działać albo szkodzić też u osób bez diagnozy traumy - jeśli ktos ma poprostu silne przekonanie o niskiej wartości (niezależnie od źródła) albo jest w złym momencie emocjonalnym. Trauma z narcystycznym rodzicem to jeden z głębszych przypadków, bo tu ten wzorzec jest bardzo trwały i dotyczy samego rdzenia tożsamości ale nie jedyny.
Dziekuje że ten temat w ogóle się pojawił. Naprawdę. Ja wychowywałam się z matką która była taka jak opisujecie i zawsze czułam że cos jest ze mną nie tak kiedy słyszałam o afirmacjach od koleżanek. oho, jakbym grała w inną grę tymi samymi zasadami i zawsze przegrywała
Mam pytanie - czy jest jakis sposob zeby sprawdzic zanim sie zacznie czy sie do tej grupy naleze? Bo jak mam czytac takie opisy "narcystyczny rodzic" to nie wiem do konca czy to o moim tacie tez chodzi. Moze to zbyt osobiste pytanie
Właśnie, i to jest moim zdaniem ważniejszy trop niż szukanie czy tata "spełnia kryteria" 🙂 To co zostawia ten typ wychowania to konkretne przekonania: że twoje odczucia są nieważne, że musisz zasłużyć na uwagę, że bezpieczeństwo zależy od dostosowania się. I afirmacje działają bezpośrednio na te przekonania, dosłownie w nie uderzają. dlatego opór jest taki silny, nie dlatego że ktoś jest "trudny", tylko że umysł broni sie przed czymś co przez lata było niebezpieczne. To ma swoją logikę, choć z zewnątrz wygląda irracjonalnie
