Nie wiem czy dobrze trafiłam z tematem do tej kategorii ale chciałam zapytać właśnie tutaj bo chodzi mi o pracę z własnym strachem, nie o same runy. Mam taką sytuację - zajmuję się teatrem i trochę filmem, i ten strach przed bólem który jest nieunikniony, czyli krytyką, odrzuceniem roli, totalną porażką na przesłuchaniu - to jest coś z czym naprawdę nie umiem sobie poradzić. Słyszałam, że runy mogą pomagać przy blokowaniu takich lęków ale tesz że afirmacje mają sens właśnie jak się je łączy z jakimś symbolem 😛 więcej nie wiem. Czy ktoś próbował łączyć afirmacje ze swoją praktyką i to jakoś działało przy takim strachu, który nie znika bo wiemy że ból PRZYJDZIE i to tylko kwestia czasu?
No bez przesady, sama się nad tym zastanawiałam i rozumiem skąd się bierze ten problem. Strach przed bólem nieuniknionym to zupełnie inny rodzaj lęku niż strach przed czymś hipotetycznym. tu umysł wie, że to nastąpi, i zaczyna pracować przeciwko sobie. Afirmacje w klasycznej formie, czyli mówienie sobie "wszystko będzie dobrze" raczej tu nie zadziałają, bo twój umysł wie, że to nieprawda i odrzuci taką afirmację zanim ją wogóle przyjmie. Mnie bardziej do takich sytuacji przemawiają afirmacje neutralizujące, czyli nie "nie będzie bolało" ale "jestem w stanie przejść przez to czego się boję". Czy próbowałaś w ogóle jakichś afirmacji czy dopiero szukasz?
Jest w tym co Nemezis napisała coś ważnego - ale chcę dodać warstwę, o której rzadko się mówi. Numerologicznie rok, w którym ktoś wchodzi w cykl czwórki albo ósemki, to czas kiedy lekcja właśnie DOTYCZY oporu wobec nieuchronnego. Czwórka uczy stabilności przez ból, a ósemka - siły przez utratę złudzeń. Afirmacje wbrew cyklowi rocznym działają jak pływanie pod prąd. nie mówię, że numerologia zastąpi pracę wewnętrzną, ale warto wiedzieć w jakim cyklu się jest, zanim dobierze się słowa afirmacji. Czy wiesz jaki jest twój rok osobisty?
Szczerze? Sama przez lata używałam różnych kamieni przy takich stanach i uważam, że do strachu przed konkretnym, realnym wydarzeniem najlepiej działa obsydian albo czarny turmalin - zakładasz, idziesz na przesłuchanie, i masz coś co fizycznie przypomina ci że jesteś zakorzeniona. Afirmacje same w sobie, bez żadnego zakorzenienia w ciele albo w przedmiocie, w mojej ocenie przy ostrym strachu po prostu nie działają. To jest trochę jak mówienie sobie że nie boli jak coś boli.
Hej, może głupie pytanie ale czemu afirmacja ma działac inaczej przy "nieuniknionym bólu" niż przy zwykłym strachu? Przecież to wciąż słowa które się powtarza. albo działają albo nie, nie?
Rok osobisty oblicza się z daty urodzenia i roku bieżącego - dodajesz dzień i miesiąc urodzenia do cyfr roku i redukujesz do jednej cyfry. To jest podstawa. Co do twojego pytania o cykle teatralne - to jest naprawdę celna obserwacja. Premiera i krytyki po niej to w numerologii coś w rodzaju punktu karmy, czyli momentu gdzie zbiera się to, co było sadzone. Afirmacja na taki moment powinna dotyczyć nie oceny z zewnątrz, ale twojej własnej relacji z tym co stworzyłaś. Coś w stylu "moja praca ma wartość niezależnie od tego co usłyszę". Brzmi prosto ale przy regularnym powtarzaniu przez kilka tygodni przed premierą zmienia optykę.
Wczytuję się w to od kilku dni i mam jedno zastrzeżenie do wątku z kamieniami. Kamień fizycznie trzymany w ręku może faktycznie zmniejszyć napięcie, ale to mechanizm podobny do ściskania długopisu albo kostki - redukcja kortyzolu przez dotyk. Nie jestem przekonana, że to zasługa akwamarynu czy obsydianu konkretnie. To nie znaczy że nie działa, ale warto wiedzieć dlaczego działa, żeby to działało świadomie. A co do afirmacji przy nieuniknionym bólu - ciekawi mnie jedno. Czy strach przed krytyką teatralną to strach przed bólem, czy strach przed tym że ból okaże się słuszny, czyli że krytyk będzie miał rację?
Właśnie to co Pandora napisała trochę mnie zatrzymało. Bo ja sama boję się nie tyle że coś będzie bolało, tylko że jak już zaboli to sie okaże że faktycznie zasługiwałam na to. I nie wiem jak afirmacja miałaby z tym pracować. Czy afirmacja "jestem wystarczająca" wogóle może zadziałać jak głęboko wewnątrz wiem że mam wątpliwości?
Hm, wchodzę tu trochę z boku bo temat mi bliski z innej strony. Parę lat temu robiłem rozkłady dla kilku osób ze środowiska teatralnego i co ciekawe, strach przed nieuniknionym bólem to w kartach bardzo czesto ukryty Miecz Dziesiątka - ta karta mówi nie tyle o samym cierpieniu ile o tym że człowiek leży pod mieczami ktore sam sobie wbił wyobraźnią, zanim cokolwiek się stało... Afirmacja przy takim wzorcu powinna rozbijać ten obraz katastrofy, nie zaprzeczać że coś nastąpi. czyli właśnie to co Eliksira opisała - nie "nie będzie bolało" tylko "ból mnie nie zdefiniuje". To mi się zgrywa z tym co widziałem w kartach u tych ludzi
