Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje mog...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje mogą być pasywną formą wymówki na brak działania

Strona 2 / 2

Wpisy: 52
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę tak, że niektóre cele po prostu wymagają długiego przygotowania zanim cokolwiek widać? Tzn. ktoś może przez miesiąc zbierać wiedzę i to też jest działanie, tylko bez widocznych efektów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Celestia tak, zbieranie wiedzy jest działaniem, ale ma jeden konkretny sygnał odróżniający je od odkładania - po zebraniu wiedzy pojawia się decyzja. Jeśli ktoś 'zbiera wiedzę' od pół roku i nie podjął żadnej decyzji, to zbieranie wiedzy stało się już samym celem. Trochę jak afirmacje.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Eufemka_51 hm, to ciekawe połączenie. Czyli zarówno afirmacje, jak i nadmierne zbieranie informacji mogą pełnić tę samą funkcję - dawać poczucie ruchu bez faktycznego ryzyka?


Odpowiedz
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Celestyn56 tak to rozumiem. To są różne formy tego samego mechanizmu. Afirmacje, research bez końca, planowanie bez wykonania, medytacja jako unikanie. Mechanizm jest jeden, tylko opakowania różne.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Ja się tu trochę bronię, bo przez długi czas myślałam, że jestem osobą działającą, bo planuję. Miałam rozpisane kroki, terminy, afirmacje do każdego etapu. I kiedy porównałam to ze swoimi rzeczywistymi działaniami, to zobaczyłam, że plan był piękny, a rzeczywiste ruchy - minimalne. Najgorsze było to, że czułam się zorganizowana. To chyba właśnie o tym mówi ten wątek.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się: czy jest w ogóle jakiś sposób na to, żeby używać afirmacji i nie wpaść w tę pułapkę? Bo po tym wątku mam wrażenie, że prawie każde użycie może być potencjalnie wymówką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Hipolit54 jest, i to właściwie proste w teorii, trudne w praktyce. Afirmacja musi być powiązana z konkretnym działaniem, które nastąpi tego samego dnia lub tygodnia. Nie jako nagroda po działaniu, ale jako poprzednik. 'Robię krok, bo tego chcę' zamiast 'jestem osobą, która osiąga'. Kiedy afirmacja poprzedza zadanie, a nie zastępuje je, zmienia funkcję.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

to brzmi jak odwrócenie kolejności. Czyli nie afirmuję, że już jestem, tylko afirmuję że zrobię - i potem faktycznie robię. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wozka prawie. Nie tyle 'afirmuję że zrobię', ile 'przypominam sobie po co działam' tuż przed działaniem. To jest bliżej motywacji i intencji niż stwierdzenia faktu. Różnica subtelna, ale myślę, że spora w skutkach.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tego, co pisała Dagmarka o swoich notatkach - to jest chyba klucz, którego nam brakowało w tej rozmowie. Nie forma afirmacji sama w sobie, nie jej treść, ale to, co jest obok niej. Kiedy jest plan i działanie, afirmacja wchodzi w rolę wspierającą. Kiedy jest sama, wchodzi w rolę zastępczą. I chyba nikt nie powie ci z zewnątrz, która rola jest aktywna - to trzeba sprawdzić samemu, tak jak Dagmarka ze swoimi notatkami.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 361

@Gienia właśnie to chciałam powiedzieć, ale nie umiałam tego tak postawić. Kontekst robi robotę, nie sama afirmacja. Moje notatki pokazują to samo - w tygodniach bez żadnego działania afirmacje były jak nakręcanie zegarka, który nie ma mechanizmu. Ładnie tyka, ale nic nie robi.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Gienia ale to trochę rozbija cały sens afirmacji jako czegoś samodzielnego, nie? Bo jeśli one działają tylko w połączeniu z działaniem, to może w ogóle nie ma sensu ich wydzielać jako osobna praktyka - to po prostu część motywowania się przed zrobieniem czegoś konkretnego.


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Celestyn56 nie do końca. Są rzeczy, które też nie działają samodzielnie - rozgrzewka przed bieganiem. Nikt nie mówi, że rozgrzewka jest bezużyteczna, bo sama w sobie nie przebiegniesz kilometra. Problem zaczyna się, gdy ktoś robi rozgrzewkę godzinę i nigdy nie wychodzi z domu.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Ambrozy o, to porównanie do rozgrzewki jest dobre. Ale skoro tak, to czy afirmacja jako rozgrzewka ma jakiś optymalny czas trwania? Bo rozgrzewka 10 minut - okej. Rozgrzewka 2 godziny - problem. A z afirmacjami jak to wygląda?


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Selenka z mojej praktyki - jeśli afirmacja zajmuje więcej czasu i uwagi niż przygotowanie do konkretnego kroku, to już jest sygnał. Nie ma jednej liczby minut, ale proporcja jest wyraźna. Działanie powinno być dłuższe i trudniejsze niż to, co mu poprzedza.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@natka75)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale co z sytuacją, kiedy ktoś w ogóle nie jest gotowy do działania, bo ma głęboki lęk? Mam wrażenie, że w tej rozmowie zakładamy, że wszyscy mamy jednakowo dostępne 'działanie'. A co jeśli dla kogoś naprawdę dużym krokiem jest wstanie rano i powiedzenie sobie czegoś pozytywnego, bo bez tego w ogóle nie funkcjonuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Natka75 to ważne zastrzeżenie. Tylko że tutaj pojawia się kwestia, którą warto rozdzielić - afirmacja jako chwilowa stabilizacja w kryzysie to inna funkcja niż afirmacja jako metoda zmiany. Jeśli ktoś używa jej żeby w ogóle wstać, to nie jest pułapka pasywności. Pułapka zaczyna się wtedy, gdy ta stabilizacja staje się stałym trybem i nigdy nie przechodzi w coś więcej.


Odpowiedz
(@natka75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Eufemka_51 okej, to rozumiem. Ale kto i kiedy ma zadecydować, że 'stabilizacja się skończyła i czas na więcej'? Bo jeśli to ma robić sama zainteresowana osoba, to jest ryzyko, że będzie przedłużać ten etap w nieskończoność. A jeśli ktoś z zewnątrz - to już brzmi jak terapia, nie samorozwój.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Natki jest chyba najuczciwszym pytaniem w tym wątku. Bo nie ma zewnętrznego arbitra w samorozwoju - to jest właśnie sedno problemu. Każdy sam sobie wystawia ocenę, a oceniamy siebie zazwyczaj dużo łagodniej niż inni by to zrobili.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Ambrozy a czy nie byłoby pomocne, jakby afirmacje miały coś w rodzaju 'daty ważności'? Tzn. wiem, że to brzmi dziwnie, ale - jeśli przez określony czas afirmacja nie przełożyła się na żadne działanie, to może sygnał, że trzeba zmienić podejście? Czy ktoś tak robił?


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Oraklia51 ja robiłam coś podobnego, choć nie planowo. Po jakimś czasie patrzyłam wstecz i liczyłam, co się zmieniło nie w moim myśleniu, ale w moich decyzjach. Jeśli przez miesiąc afirmowałam 'działam odważnie' i jednocześnie nie zrobiłam nic, czego normalnie bym nie zrobiła - to była jasna odpowiedź.


Odpowiedz
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Bazylka_76 ale to wymaga bardzo spokojnej i szczerej oceny siebie. Mnie się zdarza, że wmawiam sobie, że 'ta rozmowa z koleżanką to już był odważny krok' - i technicznie tak, ale tak naprawdę to był krok, który i tak bym zrobił, afirmacja czy nie.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Hipolit54 to dobry przykład. Jedno z ćwiczeń, które polecałem kiedyś komuś w podobnej sytuacji: zadaj sobie pytanie, czy zrobiłbyś to działanie bez afirmacji. Jeśli odpowiedź jest 'prawdopodobnie tak' - afirmacja nic nie dodała. Jeśli 'raczej nie' - to coś jednak ruszyła.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

to jest bardzo konkretny test. Mogę spytać - gdzie jest granica między 'afirmacja mnie ruszyła' a 'i tak bym to zrobił, po prostu zbiegło się w czasie'? Bo czasem naprawdę nie wiem, co było przyczyną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wozka szczerze - tej granicy nie da się zawsze ustalić z zewnątrz. Ale jeśli zadajesz sobie to pytanie uczciwie i regularnie, to z czasem zaczynasz rozpoznawać własne wzorce. Ktoś, kto przez rok afirmuje i przez rok nic nie robi - wzorzec jest dość czytelny. Ktoś, kto afirmuje i robi - wzorzec też.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam jeszcze do jednego wątku, który mi umknął - Eufemka pisała o afirmacji jako stabilizacji versus metoda zmiany. To jest rozróżnienie, którego naprawdę brakowało mi na początku tej rozmowy. Bo problem z większością dyskusji o afirmacjach jest taki, że miesza się te dwie funkcje w jedno i potem nie wiadomo, o czym w ogóle się mówi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Gienia mam takie pytanie do tego - jeśli ktoś zaczyna od stabilizacji i to mu działa, to jak właściwie ma przejść do tej drugiej fazy? Bo nie wyobrażam sobie, że nagle z dnia na dzień człowiek mówi sobie 'ok, stabilizacja za mną, teraz zaczynam działać'. To chyba nie tak działa?


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Celestia zwykle nie ma wyraźnej granicy. To bardziej wygląda tak, że stopniowo pojawia się jeden mały krok, potem kolejny - i w pewnym momencie patrzysz wstecz i widzisz, że byłaś w ruchu, zanim zdążyłaś to zaplanować. Problem jest wtedy, gdy ten ruch nigdy się nie pojawia i wszystko zostaje przy stabilizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dziękuję za tę rozmowę, naprawdę. Przez długi czas myślałam, że robię coś złego, bo afirmacje mi nie 'działały' tak jak miały działać z filmów i książek. A tu wychodzi, że pytanie nie jest 'czy działają', tylko 'co jest obok nich'. To zmienia perspektywę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 361

@Kaplanka właśnie i to jest chyba wniosek, który nie pada wprost, ale można go wyciągnąć z tej rozmowy - afirmacje rzadko nie działają przez to, jakie są. Częściej przez to, czego przy nich nie ma. I to nie jest wada samych afirmacji, to jest pytanie o to, jak my je używamy.


Odpowiedz
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Dagmarka to co napisałaś na końcu - że afirmacje rzadko nie działają przez to jakie są, tylko przez to czego przy nich nie ma - to mnie uderzyło. Bo przez długi czas szukałem 'lepszych' afirmacji, zmieniałem sformułowania, próbowałem różnych technik. A może problem był zupełnie gdzie indziej.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Hipolit54 i tu jest pułapka, bo rynek samorozwojowy na tym żeruje. Jak coś nie działa, to zawsze można sprzedać 'ulepszoną wersję'. Nowe sformułowanie, inna pora dnia, specjalny zeszyt. I człowiek kręci się w kółko nie robiąc nic poza udoskonalaniem narzędzia, które ma go do czegoś zaprowadzić.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Selenka a nie jest tak po prostu, że niektórzy ludzie mają taką osobowość - wolą przygotowywać się niż działać? I afirmacje to tylko jeden z elementów tego schematu, a bez nich robiliby to samo z czymś innym?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Celestyn56 to jest bardzo trafna obserwacja i myślę, że w dużej mierze tak właśnie jest. Afirmacje nie tworzą pasywności - one ją ujawniają albo jej służą. Ktoś z tendencją do unikania działania znajdzie sobie inny rytuał zastępczy, jeśli nie afirmacje. Pytanie nie brzmi 'czy afirmacje są złe', tylko 'czy używam ich zamiast czegoś'.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@natka75)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy to nie jest trochę zbyt wygodna odpowiedź? Że to nie afirmacje są winne, tylko człowiek? Bo to zdejmuje całą odpowiedzialność z metody i zrzuca na użytkownika. A jeśli metoda jest zaprojektowana tak, że łatwo ją nadużyć - to może coś jest nie tak z samą metodą?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Natka75 ale większość metod można nadużyć. Medytacja może być ucieczką od rzeczywistości. Terapia może stać się wiecznym analizowaniem bez zmiany. To nie dyskwalifikuje metody - to mówi coś o tym, jak jej używamy i z jaką intencją.


Odpowiedz
(@natka75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Lunaria58 okej, ale czy ktoś wprost mówi o tym przy wprowadzaniu do afirmacji? Bo ja gdy zaczęłam - słyszałam tylko 'powtarzaj, a się zmieni'. Zero słowa o tym, że samo powtarzanie nie wystarczy. To trochę jak sprzedawać lek bez ulotki.


Odpowiedz
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Natka75 to jest problem z tym, jak afirmacje są przekazywane w popularnych źródłach, nie z samą koncepcją. Jeśli ktoś sięga do oryginalnych założeń - powiedzmy autosugestii Coué albo późniejszych prac z nurtu poznawczo-behawioralnego - to kontekst działania jest zawsze tam. Problem zaczyna się na etapie upraszczania dla mas.


Odpowiedz
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Eufemka_51 a czy mogłabyś powiedzieć więcej o tym Coué? Bo słyszałam tę nazwę, ale nie wiem, czym to się różni od zwykłych afirmacji. Czy tam też jest to samo ryzyko, o którym rozmawiamy?


Odpowiedz
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Celestia Coué zakładał, że wyobraźnia jest silniejsza od woli - i że autosugestia działa nie przez silne skupienie, ale przez lekkie, powtarzane obrazy. Jego słynna formuła to 'każdego dnia, pod każdym względem, jest mi coraz lepiej'. Różnica w stosunku do wielu współczesnych afirmacji jest taka, że Coué nie mówił 'jestem bogaty' ani 'jestem odważny' - używał procesu, nie stanu. Ryzyko pasywności jest mniejsze, bo samo sformułowanie sugeruje ruch, nie statyczny cel.


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Eufemka_51 to jest ciekawe rozróżnienie - afirmacja stanu versus afirmacja procesu. Bo jak mówię sobie 'jestem odważna', to mogę łatwo zaznaczyć w głowie 'okej, jestem, koniec', i nie robić nic. Ale jeśli mówię 'staję się coraz odważniejsza', to zdanie samo w sobie zakłada jakiś ruch. Czy to jest ta różnica, którą masz na myśli?


Odpowiedz
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Bazylka_76 dokładnie tak. I to nie jest kosmetyczna zmiana słów - to zmiana założenia. Jedno zakłada, że jesteś, drugie - że zmierzasz. A jak zmierzasz, to logicznie musisz gdzieś iść, czyli działać.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Eufemka jest ważne, ale mam wrażenie, że w praktyce większość ludzi i tak nie odczuje tej różnicy. Bo ktoś, kto szuka wymówki, znajdzie ją w 'staję się coraz odważniejsza' równie dobrze jak w 'jestem odważna'. Liczy się chyba to, co dzieje się poza samą afirmacją, nie tylko jak jest zbudowana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Gienia masz rację, że samo sformułowanie nie wystarczy. Ale to nie znaczy, że jest bez znaczenia. Struktura afirmacji może ułatwiać albo utrudniać ucieczkę. Nie gwarantuje nic, ale stwarza warunki. Ktoś powiedział wcześniej o 'dacie ważności' - i właśnie coś takiego może uzupełniać konstrukcję samego zdania. Jedno i drugie razem daje więcej niż każde z osobna.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

wróciłeś do tego pomysłu z datą ważności. Mam pytanie - czy to nie stworzy nowego problemu? Bo ktoś, kto jest naprawdę pasywny, może po prostu przesuwać datę. Tak jak się przesuwa postanowienia noworoczne na 'od następnego poniedziałku'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wozka tak, może. Ale każde sposób samooceny można obejść, jeśli ktoś jest wystarczająco zdeterminowany, żeby się nie zmienić. Data ważności nie ma być strażnikiem - ma być momentem zatrzymania i pytania: co się faktycznie zmieniło. Jeśli ktoś przesuwa ją bez żadnej refleksji, to przynajmniej staje się widoczne, że przesuwa.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

to co opisujesz - ten moment zatrzymania i pytanie o zmianę - to jest właściwie trudniejsze niż sama afirmacja. Afirmację mogę powtarzać na autopilocie. Ale zatrzymać się i uczciwie ocenić co się zmieniło - to wymaga czegoś innego. Większej odwagi, może.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 361

@Kaplanka i to jest chyba nieprzypadkowe. Bo systemy, które są łatwe, przyciągają ludzi, którzy szukają czegoś łatwego. Gdyby afirmacje od początku wymagały regularnej szczerej oceny i korekty kursu, to może byłyby skuteczniejsze, ale pewnie mniej popularne.


Odpowiedz
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Dagmarka a czy to nie jest problem całego samorozwoju jako branży, nie tylko afirmacji? Wszystko jest sprzedawane jako proste, dostępne i szybkie. I potem się dziwimy, że efekty nie przychodzą albo są chwilowe.


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Oraklia51 tak i właśnie dlatego ten wątek jest rzadki - bo uczciwie patrzy na odwrotną stronę. Nie 'jak robić afirmacje żeby działały', tylko 'kiedy afirmacje stają się wymówką'. To pytanie, które większość poradników samorozwojowych pomija, bo odpowiedź jest dla nich niewygodna.


Odpowiedz
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Ambrozy a czy ktoś próbował kiedyś celowo sprawdzić, kiedy afirmacja przestaje działać? Tzn. nie odczuciowo, ale naprawdę porównać - no to minął miesiąc, co się zmieniło poza tym, że czuję się nieco spokojniej?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Oraklia51 właśnie o to chodzi. Spokój wewnętrzny to efekt, ale nie dowód zmiany. Można czuć się lepiej, a nadal unikać wszystkiego, co wymagałoby realnego ruchu. I to jest ten moment, w którym afirmacja staje się czymś w rodzaju kołdry - ciepło, ale nie wychodzisz spod niej.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ten wątek cały czas krąży wokół tego samego pytania - czy afirmacja to praktyka czy znieczulenie. I nikt nie odpowiedział na to wprost, bo chyba nie da się odpowiedzieć bez znania konkretnej osoby i jej sytuacji.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 361

@Gienia zgadzam się, że zależy od osoby, ale zastanawiam się, czy nie da się jednak wskazać jakichś sygnałów ostrzegawczych. Takich zachowań, które pojawiają się wtedy, gdy afirmacja zaczyna zastępować działanie, a nie je wspierać. Czy ktoś ma jakiś konkretny przykład z własnego doświadczenia?


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Dagmarka u mnie wyglądało to tak, że przez kilka tygodni rano robiłam afirmacje i czułam się po nich bardzo dobrze - spokojnie, optymistycznie. I właśnie przez to dobre samopoczucie nie czułam 'pilności', żeby cokolwiek zmienić. Jakby emocja sukcesu przychodziła przed samym sukcesem i zaspokajała tę potrzebę.


Odpowiedz
(@natka75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Bazylka_76 to jest bardzo konkretne i właśnie to mnie zastanawia. Skoro emocja może przyjść przed działaniem - to czy afirmacje nie uczą trochę mózgu, żeby się zadowalał samym wyobrażeniem? Nie jest to trochę jak oglądanie jedzenia zamiast jedzenia?


Odpowiedz
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Natka75 to co opisujesz ma nawet swoją nazwę w psychologii - substytucja symboliczna. Mózg traktuje wyobrażony cel jako częściowo osiągnięty i redukuje motywację do działania. Gabriele Oettingen robiła na tym badania i wyniki były wyraźne - samo pozytywne wizualizowanie celu bez konfrontacji z przeszkodami obniżało skuteczność działania w porównaniu z grupą kontrolną. Afirmacje bez elementu realistycznej oceny mogą wpadać w ten sam mechanizm.


Odpowiedz
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Eufemka_51 czyli mózg dosłownie 'myśli', że już to osiągnęłam, bo czuję tak jakbym osiągnęła? Jak to w ogóle działa - czy to jest coś, co można jakoś przełączyć, czy już tak po prostu jest?


Odpowiedz
(@eufemka_51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Celestia nie jest tak, że 'już myśli, że osiągnęłaś' w sensie dosłownym. Chodzi o to, że pozytywny obraz aktywuje podobne obszary nagrody co rzeczywiste działanie - i to wystarczy, żeby zredukować napięcie, które normalnie pcha nas do ruchu. Można to przełamać właśnie tym, o czym pisałam wcześniej - dołączając do wizualizacji realistyczny obraz przeszkód. Oettingen nazywała to WOOP - Wish, Outcome, Obstacle, Plan. Sama próbowałam i robi różnicę.


Odpowiedz
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 272

@Eufemka_51 to jest naprawdę dużo do przemyślenia, dziękuję że to tak konkretnie opisałaś. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że pozytywne myślenie samo w sobie jest złe? Bo trochę tak to brzmi i nie wiem, czy dobrze rozumiem.


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kaplanka nie chodzi o to, że pozytywne myślenie jest złe. Chodzi o to, że pozytywne myślenie bez osadzenia w rzeczywistości może działać jak środek przeciwbólowy - znosi dyskomfort, który miał cię skłonić do działania. Ból znika, problem zostaje.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Lunaria58 i tu wracamy do sedna całego wątku. Afirmacja jako środek przeciwbólowy - to jest chyba najcelniejsza metafora, jaka tu padła. Środek przeciwbólowy jest dobry, jeśli pomaga ci funkcjonować, żeby leczyć. Jest zły, jeśli zamiast leczyć - tylko tłumi sygnały.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno pytanie, które nie dawało mi spokoju - czy jest jakiś sposób, żeby samemu to sprawdzić? Tzn. jak mam wiedzieć, czy moje afirmacje mnie wspierają, czy tylko uśmierzają? Jakiś prosty test, który można zrobić samodzielnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 361

@Wozka ja próbowałam zadawać sobie jedno pytanie po każdej sesji z afirmacjami - co konkretnego zrobię dzisiaj w kierunku tego, o czym właśnie mówiłam. Nie jutro, nie ogólnie. Dzisiaj. Jeśli nie przychodziło mi nic konkretnego do głowy, to był sygnał, że jestem bardziej w trybie 'czucia' niż 'robienia'.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: