Forum

Asystent AI
Czy afirmacje na zd...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje na zdrowie mogą wspierać leczenie bez zastępowania leków

Strona 1 / 2

Wpisy: 113
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio nurtuje. Zaczęłam stosować afirmacje na zdrowie - powtarzam sobie każdego ranka kilka zdań o tym, że moje ciało jest silne i leczy się samo. Mam przy tym jedno duże pytanie: czy to może w jakiś sposób wspierać leczenie, które prowadzi lekarz? Nie chodzi mi o zastąpienie leków, tylko o takie... dopełnienie. Czy ktoś to stosował razem z normalnym leczeniem i miał z tego coś konkretnego?


Odpowiedz
83 odpowiedzi
Wpisy: 985
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest bardzo sensowne rozróżnienie, które robisz - między zastępowaniem a dopełnianiem. W pracy z czakrami często spotykam się z podobnym pytaniem. Ciało ma warstwy - fizyczną i energetyczną. Medycyna trafia w fizyczną, afirmacje działają na poziomie przekonań i energii. Jedno nie wyklucza drugiego. Pytanie brzmi raczej: w jakim stanie jest twój układ nerwowy, bo to on pośredniczy między tymi dwoma poziomami. Mam jednak pytanie do ciebie - jak długo to stosujesz i czy zauważyłaś jakąkolwiek zmianę, choćby małą, w samopoczuciu?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś z innej strony. Mam dość długie doświadczenie z medytacją i czakrami i patrząc na to z perspektywy bioenergii - afirmacja to nie tylko słowa. To intencja skierowana do konkretnych obszarów ciała. Czakra splotu słonecznego reguluje między innymi układ trawienny i odpornościowy. Jeśli afirmacje pomagają utrzymać tę czakrę aktywną i niezablokowaną, to fizyczne skutki są jak najbardziej realne. Nie zamiast leków - razem z nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@honorek)
Połączone: 12 miesięcy temu

A jak właściwie rozróżnić, czy afirmacja działa na poziomie energetycznym, czy to po prostu efekt placebo? Pytam serio, nie ironicznie. Bo słyszałem różne opinie i nie wiem, jak to od siebie odróżnić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Honorek To rozróżnienie, które stawiasz, jest trochę fałszywą opozycją. Efekt placebo to udokumentowany mechanizm, w którym przekonanie umysłu wpływa na reakcje fizjologiczne - zmniejszenie bólu, przyspieszone gojenie, lepsza odpowiedź immunologiczna. To nie jest 'tylko wyobraźnia', to są mierzalne zmiany w ciele. Afirmacje mogą uruchamiać podobny mechanizm. Pytanie 'czy to energetyczne czy to placebo' zakłada, że jedno wyklucza drugie. Niekoniecznie.


Odpowiedz
(@dewanna89)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Arbogi Okej, ale skoro sam mówisz, że to może być efekt placebo, to po co w ogóle owijać w bawełnę i mówić o energii? Nie prościej po prostu powiedzieć, że człowiek sam siebie przekonuje do zdrowia i tyle? Nie atakuję, naprawdę pytam, bo trochę się w tym gubię.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Dewanna89 Bo 'przekonuje się do zdrowia' to też nie jest takie proste. Mechanizm jest znany od strony neurologii - kiedy powtarzasz określone zdania, aktywujesz te same ścieżki nerwowe, co przy faktycznym doświadczeniu. Mózg nie odróżnia dobrze wyobrażenia od rzeczywistości. Dlatego afirmacje zdrowotne mogą wpływać na poziom kortyzolu, na układ odpornościowy. To nie jest magia w sensie mistycznym - ale też nie jest 'tylko wyobraźnia'. Jest gdzieś pomiędzy. W ezoteryce nazywamy to pracą z intencją, w neurologii - neuroplastycznością. Oba opisy mówią o tym samym, innymi słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Arbogim co do zasady, ale chce dodać ważną rzecz praktyczna. Afirmacje zdrowotne najlepiej działają kiedy są konkretne i wiarygodne dla osoby która je stosuje. Jak ktoś powtarza 'jestem całkowicie zdrowa' a czuje ból - to umysł to odrzuca, bo jest sprzeczność z rzeczywistością. Lepiej stosować zdania w stylu 'moje ciało robi wszystko co może żeby mi pomóc' albo 'każdego dnia czuję się trochę lepiej'. To jest do przyjęcia przez podświadomość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Miroslawa.pl Właśnie to mnie zastanawiało od początku! Moje afirmacje brzmią dokładnie tak jak piszesz, że nie powinny - 'jestem silna i zdrowa', 'moje ciało jest w pełni sprawne'. Myślisz, że powinnam je zmienić? Bo teraz zaczynam się zastanawiać, czy nie działam przeciwko sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Zmień brzmienie, ale nie rezygnuj z praktyki. Miroslawa.pl ma rację w tym, że podświadomość rejestruje dysonans. Mózg nie lubi sprzeczności i potrafi odrzucić afirmację zanim jeszcze zdążysz ją przetworzyć. Natomiast nie wpadaj w panikę - kilka tygodni pracy z niedopasowaną afirmacją to nie katastrofa. Po prostu skalibruj przekaz. Spróbuj czegoś w rodzaju: 'moje ciało zna drogę do zdrowia i podąża nią każdego dnia'. To jest i pozytywne, i prawdziwe jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w ten wątek, bo pracuję z afirmacjami od dłuższego czasu i mam jedno spostrzeżenie, którego tu jeszcze nie widzę. Mówicie o treści afirmacji, ale nie o porze i stanie, w jakim się je wykonuje. Afirmacja powiedziana mechanicznie, na odczepnego, między jednym a drugim zadaniem - ma zupełnie inną siłę niż ta sama afirmacja powiedziana po pięciu minutach spokojnego oddechu, w ciszy, tuż po przebudzeniu. Stan relaksacji otwiera dostęp do podświadomości. Treść to jedno, ale kontekst to drugie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Rusalka.2 To jest bardzo ważna uwaga. W medytacji mówimy o stanie alfa - kiedy mózg zwalnia i staje się bardziej podatny na sugestię. Tuż po przebudzeniu albo tuż przed zaśnięciem to są naturalnie okna, w których afirmacje trafiają głębiej. Nie musisz robić żadnej specjalnej medytacji - wystarczy nie sięgać od razu po telefon i zostać chwilę z ciszą. Czy stosujesz jakiś konkretny schemat, Rusalka?


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 124

@Dadzbog Tak, mam swój rytm. Rano kilka minut leżenia z zamkniętymi oczami zanim wstanę - wtedy afirmacje zdrowotne. Wieczorem po rozluźnieniu przed snem - te nastawione bardziej na regenerację i spokój. Nie robię z tego godzinnego rytuału. Kwadrans dziennie w sumie, ale regularnie. Regularność moim zdaniem ważniejsza niż długość sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę, bo mam trochę inne zdanie niż większość tutaj. Afirmacje zdrowotne to nie jest złe sposób... przepraszam, zły sposób pracy - ale widzę w tym wątku pewne uproszczenie. Mówicie o nich jakby działały na każdą chorobę tak samo. A to nieprawda. Przy stanach przewlekłych, autoimmunologicznych, przy chorobach nowotworowych - podejście 'moje ciało się leczy' może być naprawdę szkodliwe, bo zwalnia czujność i opóźnia szukanie pomocy medycznej. Znacie kogoś, kto przez nadmierne zaufanie do afirmacji zaniedbał leczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Jaromir To jest ważna uwaga i zgadzam się z nią co do zasady. Ale pamiętaj, o czym jest ten temat - o dopełnieniu, nie o zastępowaniu. Jeśli ktoś rezygnuje z chemioterapii na rzecz afirmacji, to jest problem decyzyjny i zdrowotny, nie problem z afirmacjami jako takim. Nóż może uratować życie albo skrzywdzić - zależy od tego, jak się go używa. Sensowniej byłoby rozmawiać o tym, jak stosować afirmacje odpowiedzialnie razem z leczeniem, niż ostrzegać przed nimi jako takimi.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@onufry)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam takie podstawowe pytanie, może głupie. Ile razy dziennie trzeba te afirmacje powtarzać, żeby miały jakiś sens? Bo czytałem różne rzeczy - jedni piszą trzy razy, drudzy sto razy, a jeszcze inni że wystarczy raz ale z pełnym przekonaniem. Kto ma rację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 68

@Onufry Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to zależy od osoby i od tego co afirmuje. Ogólnie przyjmuje się że regularność jest ważniejsza od ilości powtórzeń w jednej sesji. Lepiej powiedzieć 5 razy rano z uwaga niż 50 razy mechanicznie w ciągu dnia. Ale co do liczb - to nie ma jednego wzorca, każdy musi sam sprawdzić co działa na niego.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i jedna rzecz mi nie daje spokoju. Mówicie o podświadomości, o stanie alfa, o czakrach - ale czy jest jakiś sposób, żeby w ogóle stwierdzić, że afirmacja zadziałała na zdrowie a nie po prostu choroba przeszła sama? Jak odróżnić te dwie sytuacje? Bo jeśli nie można tego odróżnić, to skąd pewność, że to nie jest przypadek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Inwokacja_D Trudno to udowodnić w sensie naukowym i nie będę tu udawać, że można. Ale wiesz co? Dla mnie ważniejsze jest to, że człowiek czuje się aktywnym uczestnikiem swojego zdrowienia, a nie biernym pacjentem który czeka aż tabletka zadziała. To psychologicznie ma ogromne znaczenie - zmniejsza poczucie bezradności, redukuje stres, a stres bezpośrednio spowalnia gojenie. Nawet jeśli afirmacja nie 'leczy energetycznie' - ten mechanizm jest wystarczającym uzasadnieniem, żeby ją stosować jako uzupełnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Klimcią, ale powiem tez z własnego doświadczenia - miałam dość poważny problem z tarczycą rok czy dwa lata temu i stosowałam afirmacje równolegle z leczeniem endokrynologicznym. Lekarze robić swoje, ja swoje. Nie twierdzę ze to afirmacje mnie wyleczyły, ale byłam spokojna, mniej się bałam i chyba przez to lepiej odpowiadałam na leki. Mój lekarz nawet zapytał co robię bo postęp był szybszy niż się spodziewał. Nie wiem czy to zbieg okoliczności ale nie żałuję.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Agatowa_R A jak wyglądało to u ciebie w praktyce? Tzn. czy afirmacje robiłaś na własną rękę, czy ktoś ci pomógł je ułożyć? Pytam bo sam mam kogoś bliskiego z problemami zdrowotnymi i nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Damianek Sama układałam, metodą prób i błędów szczerze mówiąc. Na początku kopiowałam gotowe z internetu i nic nie czułam, dopiero jak zaczęłam pisać własne, dopasowane do mojej sytuacji, coś się ruszyło. Ale mam pytanie do ciebie - co konkretnie dolega tej osobie bliskiej? Bo afirmacje zdrowotne to dosyć szeroka kategoria i inne będą przy bólu chronicznym a inne przy problemach z narządami.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Agatowa_R Dziękuję za odpowiedź! Chodzi o problemy z kręgosłupem, długotrwałe, leczenie idzie, ale wolno. Zastanawiałem się czy afirmacje mogłyby jakoś wspomóc ten proces, ale nie chcę nic robić na własną rękę bez wiedzy co robię.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Damianek Kręgosłup to dobry przykład, bo tu afirmacje mogą działać na kilku poziomach jednocześnie. Po pierwsze napięcie mięśniowe jest ściśle powiązane ze stresem i ze stanem psychicznym. Po drugie - ból chroniczny często ma komponent lękowy, czyli strach przed bólem nakręca sam ból. Afirmacja, która redukuje ten lęk, może realnie zmniejszyć odczucia bólowe. Ale - i to ważne - czy ta osoba sama chce spróbować? Bo afirmacje robione przez kogoś dla kogoś bez jego zgody i zaangażowania nie mają sensu.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Klimcia O, tego nie pomyślałem. Ma rację - ona musiałaby sama to robić, nie ja za nią. To zmienia sprawę. Ale skoro już jestem w temacie - te afirmacje przy bólu, to jak je w ogóle sformułować żeby nie brzmiały jak kłamstwo? Bo 'nie czuję bólu' to chyba nie przejdzie.


Odpowiedz
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 68

@Damianek Dokładnie tak jak mówiłam wcześniej w wątku - 'nie czuje bólu' to klasyczny błąd bo umysł to odpycha. Lepiej coś w stylu 'moje ciało wie jak się regenerować' albo 'każdego dnia czuje się trochę swobodniej'. Nie kłamstwo, a kierunek. Różnica jest spora.


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Miroslawa.pl Zgadzam się z tą zasadą, ale chciałbym dopytać o jedno. Piszesz 'każdego dnia czuję się trochę swobodniej' - a co, jeśli ktoś ma zły dzień i czuje się gorzej niż poprzedniego? Czy ta afirmacja nie tworzy wtedy kolejnego dysonansu, tylko odwrotnego?


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 124

@Jaromir To jest dobra obserwacja i sama się nad tym zastanawiałam. Moje rozwiązanie było takie, żeby afirmacje nie odnosiły się do porównania 'dzisiaj vs ostatnio', tylko do procesu jako całości. Na przykład 'moje ciało jest w procesie zdrowienia' zamiast czegokolwiek z 'każdego dnia'. To zdejmuje presję konkretnego dnia.


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Rusalka.2 Tak, to ma więcej sensu. Ale to mnie prowadzi do pytania bardziej ogólnego - czy istnieje jakaś zasada dotycząca tego, kiedy afirmację należy zmodyfikować, a kiedy po prostu ją porzucić? Bo widzę tu niebezpieczeństwo wiecznego poprawiania zamiast rzeczywistej pracy.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Jaromir To pytanie dotyka sedna. Z mojej perspektywy sygnałem do modyfikacji jest opór - kiedy coś w środku mówi 'to nieprawda' za każdym razem. Sygnałem do porzucenia jest natomiast całkowita obojętność - kiedy słowa przestają cokolwiek znaczyć, stają się tylko dźwiękami. Ale i tu bym ostrożnie z pochopnym porzucaniem - czasem obojętność to etap przejściowy przed wejściem głębiej.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Arbogi Skąd wiesz, że to etap przejściowy, a nie że afirmacja po prostu nie działa? To mi się wydaje bardzo trudne do oceny z zewnątrz, nie mówiąc już o ocenie własnej.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Inwokacja_D Nie wiesz tego z góry i to uczciwa odpowiedź. Nie ma zewnętrznego wskaźnika który powie 'kontynuuj' lub 'stop'. Można patrzeć na inne zmiany w zachowaniu i samopoczuciu - czy coś się rusza choćby nieznacznie, czy absolutnie nic. Ale to wymaga regularnego sprawdzania siebie, nie codziennie bo to za krótko, ale może co kilka tygodni.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@honorek)
Połączone: 12 miesięcy temu

A czy ktoś tu kiedyś przestał stosować afirmacje i zauważył że cofnął się do wcześniejszego stanu? Bo zastanawiam się, czy to jest praca jednorazowa, czy coś, co trzeba robić właściwie bez końca żeby efekty się utrzymały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Honorek W medytacji mówimy, że to bardziej zmiana nawyku niż jednorazowa operacja. Efekty afirmacji zdrowotnych, jeśli są głębiej zakorzenione, nie znikają od razu po zaprzestaniu. Ale tak jak trening fizyczny - mięśnie budowane latami atrofują wolniej niż te z trzech miesięcy ćwiczeń. Pytanie ile czasu faktycznie ta praca trwała i jak głęboko dotknęła podświadomość.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@rgielka)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wejdę z boku, ale mam pytanie trochę od strony praktycznej. Czy afirmacje zdrowotne można mówić na głos czy tylko w myślach? Bo mieszkam z rodzina i czułabym się głupio gdyby ktoś to usłyszał, więc może są jakieś inne metody?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Rgielka Spokojnie, nie trzeba mówić na głos. Pisanie działa równie dobrze, a według niektórych podejść nawet lepiej, bo angażuje rękę, wzrok i proces formułowania jednocześnie. Dziennik afirmacji to dobra forma właśnie dla takich sytuacji. Rano kilka zdań napisanych ręcznie zamiast wypowiadanych. Spróbuj przez kilka tygodni i obserwuj czy cokolwiek się zmienia.


Odpowiedz
(@dewanna89)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Klimcia A czy pisanie odręczne ma faktycznie znaczenie, czy to tylko mit? Pytam serio, bo czytałam o tym gdzieś, że ręczne pisanie angażuje inne obszary mózgu niż klawiatura, ale nie wiem czy to ma przełożenie konkretnie na afirmacje.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Dewanna89 To nie jest mit, jest na to parę badań z zakresu neurologii pisania - ręczne pisanie angażuje więcej obszarów motorycznych i jest wolniejsze, co wymusza głębsze przetwarzanie treści. Nie ma jednak badań bezpośrednio o afirmacjach pisanych ręcznie versus na klawiaturze. Ekstrapolacja ma sens, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że to wnioskowanie przez analogię, nie udowodniony fakt w tym konkretnym zastosowaniu.


Odpowiedz
(@dewanna89)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Runolog70 Okej, to przynajmniej uczciwa odpowiedź. Znaczy - spróbować można, ale nie traktować tego jako pewnik. To mi wystarczy żeby nie wyjść na głupią jeśli komuś o tym powiem.


Odpowiedz
Wpisy: 113
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku bo przez całą tę rozmowę zaczęłam inaczej myśleć o tym co robiłam. Zmieniłam swoje afirmacje tak jak tu radziliście - usunęłam 'jestem całkowicie zdrowa' i zastąpiłam czymś w stylu 'moje ciało ma zasoby żeby się regenerować'. I wiecie co - już samo ich mówienie jest inne. Nie muszę walczyć sama ze sobą żeby w to uwierzyć. Mam pytanie do tych co praktykują dłużej - czy to normalne że samo przeformułowanie afirmacji zmienia odczucia już przy pierwszym powiedzeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Dominiczka.ka, to ciekawe że sama to zauważyłaś - że zmiana sformułowania zmieniła coś w odbiorze. Bo tu jest właśnie sedno całej dyskusji o afirmacjach przy zdrowiu. Nie chodzi o to żeby coś sobie wmówić, tylko żeby przestać sobie zaprzeczać. Pytanie tylko - czy po tej zmianie coś konkretnie poczułaś, czy bardziej chodziło o to, że przestałaś się czuć źle z tymi słowami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Jaromir Obie rzeczy naraz chyba. Przestałam się czuć jak oszustka mówiąc te słowa, i jednocześnie coś jakby... odpuściłam trochę napięcie wokół tematu zdrowia. Nie wiem czy to afirmacja zadziałała czy po prostu ulga że przestałam walczyć sama ze sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz - odpuszczenie napięcia - może być ważniejsze niż sama treść afirmacji. Chroniczne napięcie wokół choroby, takie ciągłe monitorowanie 'czy już lepiej, czy jeszcze nie lepiej' potrafi samo w sobie podtrzymywać problem. Afirmacja może tu działać nie tyle jako przekaz, co jako przerwa w tym zapętleniu. Ale to mnie zastanawia - czy wy rozróżniacie afirmacje skupione na ciele od tych skupionych na procesie zdrowienia? Bo to chyba nie jest to samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Klimcia Dobra obserwacja z tym rozróżnieniem. Ciało kontra proces. Mnie się wydaje, że afirmacje ciała - 'moje ciało jest silne, zdrowe' - są bardziej ryzykowne właśnie przy poważnych schorzeniach, bo mogą wchodzić w konflikt z tym co osoba faktycznie czuje. Afirmacje procesu - 'idę w kierunku zdrowia', 'moje ciało zna drogę' - są bardziej elastyczne. Czy ktoś próbował obu podejść i ma jakieś porównanie?


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 124

@Dadzbog Próbowałam. Przez jakiś czas robiłam bardzo konkretne afirmacje ciałowe przy problemach trawiennych i to było właśnie to 'moje ciało jest zdrowe i sprawne' - i cały czas czułam wewnętrzny sprzeciw. Przeszłam na 'mój układ trawienny stopniowo się uspokaja' i to jakoś łatwiej mi było powiedzieć bez poczucia że kłamię. Efekt? Trudno powiedzieć bo robiłam jednocześnie inne rzeczy, ale ten dyskomfort z afirmacją zniknął.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@honorek)
Połączone: 12 miesięcy temu

A mnie zastanawia coś innego. Skoro afirmacje przy zdrowiu mają być uzupełnieniem, a nie zamiennikiem leczenia, to jak w ogóle wiadomo że to afirmacje cokolwiek zrobiły, a nie po prostu leczenie? Czy da się to w ogóle rozróżnić?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Honorek Nie da się i to jest uczciwa odpowiedź. Nie ma jak odseparować jednego czynnika od drugiego w warunkach życia codziennego. Można jedynie obserwować czy ogólny proces idzie w dobrym kierunku i czy stan psychiczny sprzyja leczeniu. To drugie ma z kolei udokumentowane przełożenie na fizjologię - poziom kortyzolu, jakość snu, napięcie mięśniowe. Ale bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między 'powiedziałem afirmację a wyzdrowiałem' nie da się tu wyizolować i nie warto udawać że się da.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Runolog70 I to jest chyba największy problem z całą tą dyskusją - że operujemy w obszarze gdzie nie da się niczego sprawdzić. Czy to nie jest trochę wygodne? Jak działa - to przez afirmacje, jak nie działa - to za krótko, za rzadko, złe sformułowanie. Serio pytam, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Inwokacja_D Ten argument można odwrócić. Wiele interwencji psychologicznych w konwencjonalnej medycynie działa podobnie - terapia poznawczo-behawioralna przy bólu chronicznym też nie ma prostego wskaźnika skuteczności dla każdego pojedynczego pacjenta. Pytanie nie jest 'czy to działa na pewno', tylko 'czy ryzyko jest niskie, a potencjalna korzyść realna'. Przy afirmacjach ryzyko jest naprawdę niskie - pod warunkiem że nie zastępują leczenia. I to jest punkt wyjścia całego wątku.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Arbogi Dobra, to przekonuje mnie bardziej niż argument 'bo tak działa'. Ale wciąż mam pytanie - gdzie jest granica między 'uzupełniam leczenie' a 'zacząłem wierzyć że afirmacje wystarczą'? Czy to nie jest coś, w co można wpaść niepostrzeżenie?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Inwokacja_D To jest realne ryzyko i nie ma co go bagatelizować. Widziałam osoby, które zaczynały od 'afirmacje jako wsparcie' a skończyły na przekonaniu, że jeśli nie wyzdrowiały, to mają 'negatywne myśli' albo 'słabe wibracje'. To jest bardzo toksyczna pętla. Granica moim zdaniem przebiega tam, gdzie afirmacje zaczynają zastępować działanie - chodzenie do lekarza, branie leków, wykonywanie ćwiczeń rehabilitacyjnych. Dopóki tego nie zastępują, są w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Klimcia i dodam jeszcze jedno. Ten mechanizm obwiniania samego siebie za brak efektów - 'nie wyzdrowiałem bo myślę negatywnie' - to jest chyba najgorsza rzecz jaka może się stać z pracy z afirmacjami. Osoba chora nie potrzebuje dodatkowego poczucia winy. Widziałam to i to naprawdę robi krzywdę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Miroslawa.pl O tym nie pomyślałem wcześniej i to jest naprawdę ważna uwaga. Bo jak ktoś ma np. chorobę przewlekłą i słyszy że 'myśl pozytywnie a wyzdrowiejesz', a potem nie zdrowieje tak szybko - to to jest okrutne. Dzięki że to powiedziałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

To co Miroslawa.pl i Klimcia opisują to jest znany problem w środowiskach self-help - tzw. victim blaming wbudowany w system. Twoje życie jest złe bo za mało się starasz, twoja choroba trwa bo masz zły mindset. To jest odwrócenie logiki i wygodne dla tych, którzy sprzedają te systemy, bo nieważne co się stanie - winny zawsze jest klient. Afirmacje same w sobie nie są złe, ale ten sposób myślenia wokół nich potrafi być szkodliwy.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale jak w takim razie używać afirmacji żeby nie wpaść w tę pułapkę? Bo z jednej strony mówicie że pomagają, z drugiej że mogą zaszkodzić. Trochę się gubię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Wrzosowa Różnica jest chyba w tym, czego oczekujesz. Jeśli afirmacja ma zmienić twoje samopoczucie i nastawienie - to realistyczny cel. Jeśli afirmacja ma wyleczyć chorobę - to już nierealistyczne oczekiwanie. Jedno i drugie wygląda podobnie z zewnątrz, ale motywacja i oczekiwania są zupełnie inne. To skąd to wiedzieć? Zapytaj siebie czego tak naprawdę oczekujesz od tej praktyki.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Wrzosowa Powiem tak z mojej strony - przez długi czas robiłam afirmacje zdrowotne z nadzieją ze 'to zmieni coś na fizycznym poziomie'. Jak zaczęłam robić je z myślą ze 'chce żeby mi było łatwiej psychicznie przez ten czas' - to zaczęły naprawdę pomagać. To jest ta granica o której mówi Dadzbog.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@rgielka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam takie pytanie praktyczne. Czy afirmacje przy zdrowiu powinny być robione o konkretnej porze dnia? Słyszałam ze rano jest najlepiej bo umysl jest bardziej otwarty ale nie wiem czy to coś znaczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Rgielka Rano faktycznie jest wymieniane jako dobry czas, ale z konkretnego powodu - tuż po przebudzeniu jesteśmy w stanie między snem a pełną świadomością i próg krytyczny jest wtedy nieco niższy. To samo dotyczy momentu zasypiania. Ale to nie znaczy że inne pory nie działają - działają, po prostu może wymagać więcej skupienia żeby rzeczywiście wejść w treść, a nie tylko mechanicznie powtarzać.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Rgielka Ja robię rano zaraz po przebudzeniu, dosłownie zanim wstanę z łóżka. I to chyba dlatego że wtedy jeszcze nie zdążę sobie nazbierać różnych myśli z dnia i jest jakiś spokój. Nie wiem czy to 'naukowo' działa, ale dla mnie to po prostu łatwiejszy moment.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@honorek)
Połączone: 12 miesięcy temu

A jak długo ty to robisz? Bo zastanawiam się czy kilka tygodni to za mało żeby poczuć różnicę, czy to kwestia miesięcy.


Odpowiedz
Wpisy: 113
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Ja chyba z cztery miesiące, ale nie liczyłam dokładnie. Na początku robiłam bardzo nieregularnie, raz na kilka dni. Dopiero ostatnio weszło mi to w nawyk i dopiero wtedy poczułam że coś się zmienia - ale bardziej w głowie niż fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co mówisz o regularności. Mam wrażenie że większość osób rzuca afirmacje właśnie przez nieregularność, a potem mówią że 'nie działają'. Ale żeby być precyzyjnym - co konkretnie zmieniło się w głowie? Bo to jest chyba sedno tej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Dadzbog Trudno to opisać, ale... mniej paniki? Jak szłam do lekarza to wcześniej nakręcałam się myślami z tygodnia na przód. Teraz jakoś spokojniej. Nie wiem czy to afirmacje, czy po prostu czas.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz brzmi jak zmiana w reakcji na stres, nie na samą chorobę. I to jest akurat realistyczny obszar działania afirmacji. Pytanie, czy zauważyłaś że to przekłada się jakoś na sam przebieg leczenia, czy pozostaje na poziomie samopoczucia?


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@rgielka)
Połączone: 3 miesiące temu

A można w ogóle mieszac afirmacje z medytacja? Czy to nie jest za dużo naraz i się nie gryzą ze sobą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Rgielka To zależy od tego, jak rozumiesz medytację. Jeśli chodzi o medytację koncentracyjną, to afirmacje w trakcie mogą faktycznie rozpraszać, bo medytacja tego typu polega na wyciszeniu myśli, a nie na ich generowaniu. Ale jeśli masz na myśli skan ciała albo medytację uważności, to afirmacja na końcu sesji, kiedy umysł jest spokojny, ma całkiem logiczne uzasadnienie.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Rgielka Ja tak robię od jakiegoś czasu - najpierw krotka medytacja, potem afirmacje. I nie czuje ze się gryzą, wręcz odwrotnie, jakby medytacja otwierała jakieś okno i afirmacje łatwiej 'wchodzą'. Ale może to kwestia przyzwyczajenia po prostu.


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Agatowa_R To 'otwarte okno' to całkiem trafny opis. Chodzi o to że po medytacji stan krytyczny umysłu jest nieco obniżony i komunikat dociera inaczej. To nie jest magia, to jest po prostu fizjologia uwagi. Ale Runolog70 ma rację - nie każda medytacja do tego pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tego co mówiła Klimcia o pułapce - skąd w ogóle wiadomo że się w nią wpada? Czy jest jakiś znak, że zaczynam traktować afirmacje zbyt serio jako leczenie, a nie wsparcie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Wrzosowa Jeden konkretny objaw - zaczynasz zaniedbywać lekarzy albo leki, bo 'pracujesz nad tym inaczej'. Drugi - zaczynasz się obwiniać że choroba nie ustępuje, bo pewnie 'myślisz negatywnie'. Trzeci - twoje afirmacje mają już bezpośrednie cele fizyczne zamiast emocjonalnych. Jak choć jeden z tych trzech - to sygnał.


Odpowiedz
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 68

@Jaromir Dodałabym jeszcze jeden - kiedy zaczynasz ukrywać przed lekarzem ze stosujesz afirmacje albo inne praktyki, bo się boisz ze się nabije. To może znaczyć ze sama czujesz ze przekroczyłaś jakąś granicę i się wstydzisz. Warto się zatrzymać w takim momencie.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Miroslawa.pl To jest ciekawy punkt, bo ja akurat miałam odwrotnie - bałam się powiedzieć psycholodze że medytuję, bo myślałam że to uzna za 'niepoważne'. A ona sama zaczęła o tym mówić. Więc ten wstyd chodzi w obie strony chyba.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Inwokacja_D To jest ważna obserwacja. Medycyna konwencjonalna coraz częściej nie odrzuca takich praktyk z góry, szczególnie jeśli chodzi o techniki redukcji stresu. Problem pojawia się kiedy pacjent ukrywa że rezygnuje z leczenia, nie że w ogóle medytuje.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: