Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje mog...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje mogą być niesprawiedliwe wobec naszych doświadczeń


Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio wróciłam do afirmacji po jakiejś przerwie i coś mnie zaczęło uwierać. Powtarzam sobie "jestem spokojna i wdzięczna" w momencie, kiedy naprawde jest mi źle, i zamiast ulgi czuję... no, jakiś fałsz. jakbym okłamywała samą siebie. I zaczęłam się zastanawiać, czy afirmacje nie są czasem takim udawaniem, że bólu nie ma. że zamiast go przeżyć, po prostu go zaklejamy pozytywnym myśleniem. Znacie to uczucie? Chodzi mi o tę granicę między tym, że naprawdę zmieniam nastawienie, a tym, że po prostu zagłuszam coś, co powinnam usłyszeć.


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 303
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie tak samo miałam! I wiesz co odkryłam, że klucz to afirmacje w czasie przyszłym a nie teraźniejszym. Zamiast "jestem spokojna" mówisz "staję się spokojna" albo "uczę się spokoju" i wtedy mózg tego nie odrzuca, bo to nie jest sprzeczne z tym co czujesz teraz. Czytałam o tym że to chodzi o cos co sie nazywa dysonans poznawczy i dlatego afirmacje w teraźniejszości nie działają jak jesteś w złym miejscu emocjonalnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pierwiosnkowa90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Halszeczka.x hm, to z tym dysonansem to nie do końca tak. Dysonans pojawia się kiedy afirmacja jest za bardzo rozbieżna z tym co realne, ale sam czas gramatyczny to nie jest jedyne rozwiązanie 😉 Niektórzy pracują właśnie z teraźniejszością i im to działa, bo traktują afirmację jak intencję a nie opis stanu. Skąd ten wniosek o czasie przyszłym, bo słyszałam różne wersje tego podejścia?


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Pierwiosnkowa90 no dobra czytałam o tym w kilku miejscach, nie pamiętam teraz dokładnie źródeł ale to był jakiś tekst o neurolingwistyce i afirmacjach. Może nie wyraziłam się precyzyjnie, ale chodzi o to że mózg odrzuca twierdzenia które są sprzeczne z tym co aktualnie "wie"... Czas przyszły czy właśnie ta forma "uczę się" to jest jedna z metod obejścia tego 🙂 Ale ok, nie twierdzę że to jedyna droga.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@lunella69)
Połączone: 9 miesięcy temu

A mi się wydaje, że problem jest głębszy niż czas gramatyczny. czy afirmacje w ogóle uwzględniają to że niektóre rzeczy po prostu bolia i mają prawo boleć? joj, bo jak mi umarł ktoś bliski i mam sobie powtarzać "jestem pełna radości i wdzięczności" to to jest hyba wręcz niemoralne wobec tego co przeżywam, nie? Jakby afirmacja mówiła mi żebym przestała żałować


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodzi. Nie mówię że afirmacje są złe, bo naprawdę mi pomagały przy codziennych rzeczach, przy pewności siebie, przy tej całej pracy wewnętrznej. Ale jest moment kiedy coś poważnego się dzieje i wtedy ta technika zamiast pomagać zaczyna być jakimś mechanizmem ucieczki. I zastanawiam się czy sama praktyka jest wtedy winna, czy my ją źle stosujemy?


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@asterka)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam takie pytanie może głupie, ale czy afirmacje to nie jest właśnie po to żeby zmieniać to złe na dobe? Czyli jak jest źle to właśnie wtedy powinno się ich używać, żeby to przeprogramować? Bo tak to rozumiałam. Chyba że chodzi o coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Asterka no trochę tak to działa, ale to nie jest takie proste. Afirmacje działają na podświadomość, na te wzorce myślowe ktore mamy zakorzenione. Ale jeśli jest jakaś świeża, aktywna rana emocjonalna to żadne powtarzanie słów tego nie uleczy, bo trzeba najpierw tę emocję dopuścić do głosu. Zresztą w wielu tradycjach pracy z czakrą serca właśnie o to chodzi, że blokada powstaje właśnie kiedy tłumimy a nie kiedy czujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@pierwiosnkowa90)
Połączone: 3 lata temu

Okej, rozumiem skąd to, bo rzeczywiście jest taki nurt i coś w tym jest. Mnie bardziej zastanawia co Faustynka napisała na początku, bo to jest inna kwestia niż skuteczność techniczna afirmacji... To jest pytanie o to czy w ogóle powinniśmy chcieć czuć się "dobrze" zanim naprawdę przepracujemy coś trudnego 🙂 I tu się trochę zgadzam z Lunellą. Akceptacja nie równa się minimalizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@joasieńka77)
Połączone: 2 lata temu

Mogę zapytać co to znaczy "przepracować emocję"? Serio pytam bo nie rozumiem. To znaczy po prostu ją poczuć, popłakać sie i już? Czy trzeba coś zrobić konkretnego? Bo zawsze myślałam że afirmacje są właśnie po to żeby nie siedzieć w tym złym uczuciu za długo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Joasienka77 no to jest właśnie sedno, i uczciwie mówiąc sama szukam na to odpowiedzi. Ale rozumiem to mniej więcej tak, że "przepracować" to znaczy dopuścić że ta emocja jest i nie uciekać od niej od razu w "ale bedzie dobrze". Nie chodzi o tonięcie w niej, tylko o to żeby jej nie zagłuszać zanim wogóle ją zrozumiesz. Afirmacja nałożona na tłumioną emocję to jak plaster na coś co wymaga innego leczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@lunella69)
Połączone: 9 miesięcy temu

Uff, właśnie, i mam wrażenie że dużo poradników o afirmacjach w ogóle o tym nie mówi. Mówią żeby powtarzać rano i wieczór, konsekwentnie, z przekonaniem, a co jeśli człowiek nie ma przekonania bo ma ważny powód żeby go nie mieć? Czy wtedy afirmacja jest uczciwa wobec siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@zaneta01)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, czytam i mam takie odczucie że morze chodzi o to kiedy te afirmacje stosujemy. Jak jest dobrze i chcemy się wzmocnić - ok. Ale jak jest naprawdę ciężko to może nie czas na afirmacje tylko na coś innego. Nie wiem, może na zwykłe siedzenie z tym uczuciem? Może to dwie różne sytuacje i dlatego czasem działają a czasem nie.


Odpowiedz
Wpisy: 506
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mhm, jest jeszcze jedna rzecz którą warto tu dodać, bo trochę pomijamy. Afirmacje wywodzą się z różnych tradycji i nie wszystkie one mówią że masz się czuć dobrze od razu. W niektórych podejściach, np. w pracy z czakrami, afirmacja jest bardziej jak deklaracja kierunku niż opis stanu... "Zasługuję na miłość" nie znaczy "teraz mi dobrze", tylko "w to wierzę jako w cel". Ale wiem że wiele popularnych szkół to zupłnie spłyca.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@bogusia76)
Połączone: 2 lata temu

A mnie ciekawi praktyczna strona, bo czytam tutaj dużo teorii. Jak wy konkretnie rozróżniacie w praktyce kiedy afirmacja pomaga a kiedy jest właśnie tym zaklejaniem o którym pisze Faustynka? Bo ja nigdy nie wiem czy dobrze to stosuję.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

U mnie to czuć właśnie po tym "fałszu" o którym pisała Faustynka na początku. Jak afirmacja działa to jest jakieś małe kliknięcie w środku, jakieś "no tak, mogę w to uwierzyć". A jak jest ten fałsz to dla mnie sygnał że albo zła afirmacja, albo zły moment. Nie wiem czy to metodologia 🙂 ale tak to czuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@asterka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Halszeczka.x ojejciu a skąd wiesz że to "kliknięcie" to nie jest właśnie ta ucieczka w dobry nastrój? bo może właśnie wtedy kiedy jest łatwo afirmować to znaczy że i tak byłaś ok, a nie że afirmacja pomogła? Przepraszam jeśli to głupie pytanie ale nie mogę tego rozgryźć.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@pierwiosnkowa90)
Połączone: 3 lata temu

Spokojnie, to sensowne pytanie, serio. I myślę że tu nie ma jednej odpowiedzi 🙂 ech, różnica między akceptacją a minimalizacją bólu jest naprawdę cienka i każdy ją czuje inaczej. Może zamiast szukać metody która działa dla wszystkich, warto się zapytać: czy po tej afirmacji czuję się bliżej siebie, czy dalej? Jeśli dalej, to może to jest właśnie ta zaklejka.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@franuś)
Połączone: 2 lata temu

Dzięki za tą rozmowę, naprawde dużo tu dla mnie. Mam jedno pytanie, czy to co mówicie dotyczy też afirmacji robionych np. no, przy świecach albo z jakimś rytuałem, czy tylko tych zwykłych porannych? Bo wydaje mi się ze to morze byc róznica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Franus myślę że mechanizm emocjonalny jest ten sam niezależnie od oprawy. Rytuał może pogłębiać skupienie i intencję, ale nie zmienia tego podstawowego pytania: czy idziesz z afirmacją w kierunku siebie czy od siebie. Chociaż faktycznie rytuał może bardziej uważność wymusić, bo nie mówisz mechanicznie w biegu tylko siadasz i faktycznie to czujesz. I może właśnie wtedy ten fałsz jest trudniejszy do zignorowania


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@joasieńka77)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, dobra, ale mam pytanie do całej tej rozmowy bo nadal nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o tym żeby "być z emocją" i jej nie unikać, ale przecież afirmacje są właśnie po to żeby coś zmienić, nie? Więc kiedy koniec z tym siedzeniem i kiedy zaczynam afirmować? Bo mam wrażenie że można w kółko czekać że "jeszcze nie czas" i nigdy nie zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pierwiosnkowa90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Joasienka77 to nie jest złe pytanie i rozumiem ten dylemat. Tylko nie chodzi o czekanie aż ból minie, tylko o rozróżnienie czy używam afirmacji żeby coś przepracować, czy żeby tego nie poczuć. To są dwie różne intencje i dają różne efekty. Wychodzisz z bólu przez ból, nie obok niego. Afirmacja może być krokiem po tym, nie ucieczką przed.


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Oj tam, I to jest właśnie ta granica o której pisałam na początku. Ja też nie mam gotowej odpowiedzi kiedy "moment jest dobry", ale chyba wyczuwam to po tym czy afirmacja sprawia że jest mi lżej bo coś rozumiem, czy lżej bo udaję że problemu nie ma. ten drugi rodzaj lekkości potem wraca ze zdwojoną siłą.


Odpowiedz
Udostępnij: