Hej, założyłam ten temat bo szukam czegoś konkretnego i nie mogłam znaleźć w innych wątkach. Chodzi mi o afirmacje po jakimś poważnym konflikcie, czy tam po przemocy - kiedy człowiek czuje się roztrzęsiony i w ogóle nie czuje się bezpiecznie we własnym domu albo we własnej skórze. Czytałam różne listy afirmacji w necie ale one są takie... ogólne. "Jestem bezpieczna", "świat jest dobrym miejscem" - i jakoś to we mnie nie siada, bo moje ciało od razu wie, że to nieprawda i chyba dlatego nie działa. Czy ktoś miał podobnie? Może są jakieś afirmacje, które lepiej działają właśnie po takich trudnych przejściach?
Znam to uczucie o którym piszesz - że ciało "odrzuca" afirmację bo wie że kłamie. To jest bardzo ważna obserwacja i mało osób o tym mówi otwarcie. Myślę że problem z tymi standardowymi afirmacjami typu "jestem bezpieczna" jest taki, że są za duże. Za duży krok naraz. Jak masz za sobą coś ciężkiego to twój układ nerwowy jest w trybie czuwania i żadne słowa nie przestawią go od razu. Próbowałam kiedyś zaczynać od mniejszych kroków, np. "w tej chwili, w tym pokoju, nikt mi nie zagraża" albo "moje ciało pamięta spokój i może do niego wracać". Takie bardziej teraźniejsze, osadzone w konkretnym miejscu i chwili. Czy próbowałaś czegoś w tym kierunku?
Nie do końca mnie to przekonuje do całej tej dyskusji. Z jednej strony rozumiem po co są afirmacje, z drugiej - w kontekście przemocy to mi trochę za mało. sama pracowałam z pewną osoą (nie będę wchodzić w szczegóły) i widziałam jak samo powtarzanie słów bez żadnego innego wsparcia nic nie dało, a nawet trochę pogłębiło poczucie winy, bo "skoro ćwiczę a nie czuję się lepiej to coś ze mną nie tak". To jest realne ryzyko. Nie mówię że afirmacje są bez sensu, ale przy poważnych sprawach samo to nie wystarczy.
Słyszałem od kogoś kto sie tym zajmuje że afirmacje po traumie trzeba poprzedzic czymś co on nazywał "zakotwieczeniem" - czyli zanim powiesz afirmacje to najpierw robisz cos co łączy cię z tu i teraz. na przykład czujesz stopy na podłodze, bierzesz trzy oddechy, mowisz sobie w jakim miejscu jesteś. dopiero potem afirmacja. podobno dlatego że bez tego mózg jest ciągle w trybie "zagrożenia" i afirmacja leci w próznię. nie jestem pewien czy to ezoteryka czy bardziej psychologia ale podobno działa
To wszystko razem zaczyna mi się układać w jakiś sens. ale mam jeszcze jedno pytanie, może głupie - czy jest jakaś roznica między mówieniem afirmacji głośno a w myślach? bo ja mam tak że głośno czuję się jakoś dziwnie, jakby teatralnie, i nie wiem czy to nie blokuje efektu
Nie ma głupich pytań w takich tematach 😀 głośne mówienie angażuje inaczej, bo słyszysz swój własny głos i to może uruchomić inną reakcję niż myślenie. niektórzy mówią że przez to jest mocniejsze, inni że właśnie czują się przy tym sztucznie. imo to zależy od człowieka. ja mam tak że najlepiej działa mi pisanie - zapisuję afirmacje ręcznie w zeszycie, powoli, i to działa inaczej niż mówienie albo czytanie z ekranu. moze dlatego że angażuje jeszcze jeden zmysł i ciało bardziej "uczestniczy"
Pisanie to dobry trop, tu się zgadzam z Lucjanem. sama używam pisania do pracy z ziołami, zapisuję intencje i to jest inna jakość skupienia niż samo myślenie. przy afirmacjach po konfliktach pewnie podobnie działa. ale Wracając do tego, co pisałam wcześniej - bardzo chciałabym żeby ktoś powiedział wprost: jeśli ktoś jest po poważnej przemocy i ciągle się trzęsie to samo zapisywanie i powtarzanie nie wystarczy. joj, to jest punkt wyjścia, nie rozwiązanie.
No bez przesady, czytam ten wątek od początku i trochę mi ulżyło, że nie tylko ja tak miałam. u mnie to był bardzo trudny czas z poprzednim partnerem i pamiętam jak próbowałam jakichś afirmacji z internetu i właśnie miałam to uczucie o którym pisze Bazylka54, że coś we mnie mówi "to nieprawda" i zaraz sie robiło gorzej. to jest bardzo frustrujące. czy ta metoda z zakotwieczeniem o której pisał Trzygłow06 działa tesz wieczorami? bo u mnie najtrudniej było właśnie wieczorem i w nocy
O, nigdy bym nie pomyślała o herbacie jako o części praktyki, to ciekawe 😀 mam pytanie trochę z boku - czy do takich afirmacji na poczucie bezpieczeństwa można używać kamieni? słyszałam że obsydian albo czarny turmalin mają właściwości ochronne. czy to ma sens w tym kontekście czy to zupełnie inne zastosowanie?
Kamienie jako fizyczny punkt skupienia uwagi - ok, rozumiem. ale nie chciałabym żeby wątek poszedł w stronę, że turmalin zastąpi komukolwiek realne wsparcie po przemocy. to co opisuje Bazylka54 brzmi jak coś poważniejszego niż temat na afirmacje. nie mówię tego złośliwie, tylko martwię się o podejście "wyrecytuję odpowiednie słowa i będzie dobrze". sama praktyka afirmacji jest spoko, ale trzeba mieć świadomość jej granic.
Mam takie spostrzeżenie po dłuższej pracy z różnymi metodami - afirmacje najlepiej działają kiedy są dopasowane do konkretnej osoby i jej konkretnej sytuacji, a nie wzięte z gotowej listy. to co powiedziała Martusia.pl o mniejszych krokach jest dla mnie kluczowe. jak masz za sobą coś trudnego i mówisz "jestem bezpieczna" to twój wewnętrzny głos od razu rzuci kontrargument. ale jak powiesz "pozwalam sobie szukać bezpieczeństwa" albo "moje ciało uczy się znowu odpoczywać" to jest zupełnie inny poziom oporu. prowadzę notatki z różnych praktyk od jakiegoś czasu i ta różnica naprawdę widać
Nie ma po co mieć głupio,wieczor to naturalna pora bo wtedy myśli sie układają. ale tak jak pisalem, warto wtedy najpierw cos fizycznego - ta herbata, stopy na podłodze, cokolwiek co ściągnie uwagę do ciała. afirmacje potem, nie od razu. hmm, i nie za długo, bo zmęczone wieczorne ciało nie przyjmie za dużo
No dobra, herbata i stopy na podłodze to spoko, ale mam wrażenie że trochę mitologizujemy te mechanizmy. uziemienie jest pomocne, zgoda. natomiast jeśli ktoś jest po poważnym konflikcie albo przemocy, to te wieczorne sesje z afirmacją mogą być niewystarczające i chciałabym żeby to było jasno powiedziane. Kingusia juz to sygnalizowała. nie piszę tego złośliwie, tylko serio uważam że warto to stawiać wprost zamiast owijać w bawełnę
Właśnie, ten czas "między" jest chyba najtrudniejszy. ojejciu, zanim cokolwiek się zorganizuje, zanim trafi się na odpowiedniego człowieka, to mogą minąć tygodnie. i coś trzeba robić z tymi wieczorami ^^ te sformułowania od Latawica54 które cytowała Bazylka54 - mam pytanie czy można je modyfikować czy lepiej zostawić jak są? bo jedno mi pasuje a inne jakoś nie
Wróce do kamieni bo czuję że ten wątek trochę urwał 😀 Martusia.pl pisała że kamień jako punkt skupienia uwagi - ok, rozumiem to. ale czy ma znaczenie który to kamień? bo czytałam że obsydian jest mocno oczyszczający i że nie każdy go znosi. czy przy pracy z bezpieczeństwem lepszy byłby jakiś łagodniejszy kamień, np. ametyst albo agat?
Obsydian to ja słyszałam że faktycznie bywa za intensywny dla niektórych osób, szczególnie na początku. nie wiem czy to reguła ale kilka osób mi o tym mówiło. moze lepiej zacząć od czegoś spokojniejszego jak agat koronkowy albo właśnie ametyst i zobaczyć jak reagujesz
