Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje mog...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje mogą być karą dla siebie zamiast pomocą


Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Chcę poruszyć coś, o czym rzadko sie mówi w kontekście afirmacji. Większość poradników mówi: powtarzaj, wierz, działaj. I okej, to ma sens. Ale jest pewna pułapka, w którą sama wpadłam i widziałam jak wpadały w nią inne osoby. Kiedy afirmacje zamiast pomagać zaczynają być formą kary. Przykład z życia: ktoś codziennie rano powtarza "jestem godna miłości" albo "zasługuję na szczęście" i zamiast czuć się lepiej, po kilku tygodniach czuje się gorzej. Bo głęboko w środku jest głos, który mówi: "no to czemu tego nie masz?". I ta sprzeczność potrafi być naprawdę bolesna. Pytanie do Was, czy ktoś to przerabiał i jak sobie z tym radził?


Odpowiedz
12 odpowiedzi
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dokładnie to samo mi się przydarzyło. Robiłam afirmacje miłosne przez jakiś czas i zamiast spokoju to czułam coraz większy niepokój. jak by każde powtórzenie przypominało mi, że tej miłości jeszcze niema. Myślę, że problem jest w tym, że afirmacja musi jakoś pasować... oj nie, miałam nie używać tego słowa. Chodzi mi o to, że musi być choć trochę wiarygodna dla ciebie samej, inaczej umysł od razu ją odrzuca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Rozmaryn masz rację co do tego odrzucenia, ale chcę doprecyzować, bo to ważne. To zjawisko ma swoją nazwę w psychologii, efekt reaktancji. Kiedy coś mocno kłóci się z aktualnym przekonaniem o sobie, umysł broni się i wzmacnia stare przekonanie. Dlatego afirmacja "jestem bogata" dla osoby z kredytem po szyję często nie działa, a nawet działa odwrotnie. Lepiej sprawdzają się tzw. pytania afirmacyjne albo afirmacje pomostowe, czyli nie "jestem", tylko "uczę się być" albo "zaczynam rozumieć, że..." To mniejszy skok dla psychiki.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie tak. I właśnie dlatego coś mi tu nie gra do całej tej kultury afirmacji,która jest teraz wszędzie. Te listy "powiedz to 100 razy rano" bez żadnego kontekstu, bez rozeznania gdzie ta osoba jest teraz, to może być na prawdę szkodliwe 😉 czarownica dobrze to nazwała, kara. Bo kiedy masz niskie poczucie własnej wartości i codziennie mówisz sobie że jesteś wspaniała, a życie temu nie odpowiada, to nie leczysz rany, ty wsypujesz w nią sól.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale czy to nie jest kwestia tego, jak ktoś te afirmacje dobiera? Bo ja też to robiłam źle na początku, brałam gotowe z internetu, jedno zdanie, rzucałam w powietrze i tyle 🙂 Potem zaczęłam pisać własne i to zupełnie inna historia. Własne słowa jakoś lepiej trafiają. mystica, czy te pytania afirmacyjne to konkretna metoda, bo nie słyszałam o tym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Hela a no tak,to metoda opisana przez Noaha St. Johna, on to nazywa afformacjami. Chodzi o to, że zamiast twierdzić "jestem pewna siebie", pytasz "dlaczego jestem coraz pewniejsza siebie?". Umysł automatycznie zaczyna szukać odpowiedzi i dowodów, zamiast blokować twierdzenie. Nie mówię, że to złoty środek, ale dla osób z silnym wewnętrznym krytykiem to może być łagodniejsze wejście. Sama polecam zacząć właśnie od pytań, zanim przejdzie się do twierdzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Hej, hmm, brzmi sensownie ale mam pytanie, bo jestem sceptyczny wobec tego całego nurtu. Jak odróżnić, że afirmacja "działa" od tego że poprostu samemu zaczęłeś coś robić inaczej i to przyniosło efekt? Bo mi się wydaje, że często ludzie przypisują efekty afirmacjom, a tak naprawdę to zmieniło się ich zachowanie przy okazji, nie słowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Telesfor no ale czy to ma znaczenie? Jeśli powtarzanie "jestem zdolna do zmiany" sprawia, że zaczynam szukać szkoleń albo inaczej rozmawiam z ludźmi, to mechanizm jest wtórny wobec efektu. Afirmacje nie są magicznym zaklęciem, które zmienia rzeczywistość bez twojego udziału. Są bardziej jak nastawienie igły kompasu, dają kierunek, ale nogi i tak musisz ruszać sama.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

O rany, cieszę się, że natknęłam się na ten wątek, bo miałam ostatnio dokładnie ten problem o którym piszecie. robiłam afirmacje pod pewną sytuację życiową i po jakimś czasie zaczęłam się czuć jakby ta sytuacja mnie określała, jakby cały mój dzień kręcił się wokół tego jednego zdania. Czy to normalne że afirmacja może człowieka tak nakręcić zamiast uspokoić? pytam bo nie wiem czy źle to robiłam czy to poprostu nie dla mnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Dzidka.2 Z tego co piszesz wychodzi klasyczny objaw tego, że afirmacja jest podszyta lękiem, a nie spokojem. Kiedy powtarzasz coś, bo bardzo chcesz, żeby to było prawdą, a jednocześnie boisz się, że nie będzie, to każde powtórzenie wzmacnia ten lęk, nie pewność. to trochę jak modlitwa z zaciskniętymi zębami. Warto zapytać siebie przed każdą afirmacją: z czego to mówię? Ze spokoju czy z desperacji?


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@iwonka)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale jak ktoś jest na początku tej drogi i nie ma jeszcze żadnego spokoju, bo dlatego w ogóle zaczął robić afirmacje, to jak ma mówić ze spokoju? 😀 Trochę to błędne koło. Serio pytam, bo nie ogarniam tej logiki


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Iwonka właśnie 😀 I tu dotykamy sedna problemu, który ma cały ten segment samorozwojowy. Ludzie sięgają po afirmacje w kryzysie, a kryzys nie jest dobrym momentem na przekonywanie siebie, że wszystko jest świetnie. Trochę jak próba ugaszenia pożaru wiatrakiem. Nie mówię, że afirmacje są bezsensowne w ogóle, ale ich moment i kontekst mają znaczenie. Może najpierw coś innego żeby zejść z ostrzyku, a potem afirmacje


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@lelja_b)
Połączone: 3 lata temu

A czy nie jest tak, że właśnie te negatywne uczucia przy afirmacjach są sygnałem, że trafiłaś w coś ważnego? Słyszałam, że jak bardzo boli, to znaczy, że dotknęłaś prawdziwego przekonania, które trzeba zmienić. Czy to ma sens, czy to jakiś mit? 😉


Odpowiedz
Udostępnij: