Mam taką sytuację od jakiegoś czasu i nie wiedziałam jak o tym powiedzieć - mieszkam z mężem i jego mamą, i mówienie afirmacji na głos jest totalnie niemożliwe. Jak raz spróbowałam rano w łazience to teściowa zapukała i spytała czy wszystko ok, bo słyszała że coś mówię sama do siebie 🙂 od tej pory chodzę z tym po cichu. Ale zastanawiam się czy ta cicha wersja w ogóle działa tak samo? no, bo gdzieś czytałam że głos ma znaczenie, że wibracja słowa wypowiedzianego na głos dociera inaczej do podświadomości niż ta myślana. Czy ktos wie jak to jest naprawdę?
Afirmacje szeptane działają... Sprawdzone latami. Nie musisz krzyczeć do lustra żeby to miało sens - liczy się regularność i to że jesteś skupiona na tym co mówisz, a nie objętość dźwięku. Ten mit o "wibrowaniu głosu" trochę namieszał ludziom w głowach bo nie o to chodzi. Masz wewnętrzny dialog który leci przez całą dobę, i afirmacja ma tam wejść. szept to zupełnie wystarczy
A ile razy dziennie powinno się je powtarzać? ^^ Pytam bo robiłam przez tydzień i nic się nie zmieniło wgl
Ja bym tu jednak nie odpuszczała tematu wibracji - mówienie na głos faktycznie uaktywnia inne obszary mózgu niż samo myślenie i dlatego eksperci od czakry gardłowej zawsze podkreślają że dźwięk ma znaczenie dla manifestacji... Wibracja krtani działa na Vishuddha i to przekłada się na moc intencji. Dlatego jeśli naprawdę nie możesz mówić głośno, to polecam przynajmniej szept z ręką na gardle, żebyś czuła ten rezonans.
To co napisałaś na początku o nagraniu siebie i słuchaniu w słuchawkach - to chyba super pomysł, właśnie o tym myślałam! Mam podobny problem bo mieszkam z rodzicami i jakoś głośne gadanie do lustra jest no... mhm, dziwne dla wszystkich wokół. Czy ta nagrana wersja własnego głosu to popularny sposób? Sama bym nie wpadła
Nagranie własnego głosu działa, znam kilka osób które tak robią. Jest jeden haczyk - własny głos z nagrania brzmi inaczej niż go słyszysz na żywo i część ludzi ma z tym dyskomfort, a to może rozpraszać zamiast pomagać. Jak to przetestujesz kilka razy i ci nie przeszkadza to spoko. Co do regularności, którą ktoś pytał wcześniej - tydzień to za mało żeby oceniać efekty, to nie jest tabletka. Minimum miesiąc codziennie, i nie liczymy dni kiedy "prawie".
