Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje jaw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje jawnie nie działają - głośne porażki i ponowne podejście

Strona 2 / 4

Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czy ten 'oddech' o którym mówi Martusia58 może być bardzo subtelny? Pytam bo sama nie wiem, czy go nie przegapiam. Mam tendencję do dużego skupienia na treści i myślę, że przez to omijam sygnały z ciała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Stellaria Tak, może być bardzo subtelny. U mnie przez długi czas był to tylko moment kiedy ramiona trochę opadały. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki ktoś mi nie powiedział, żeby obserwować właśnie takie mikrosygnały. Zaczęłam to zauważać dopiero kiedy celowo zwolniłam i po każdej afirmacji siedziałam chwilę w ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie cały wątek rozmowy o sygnałach z ciała i o tym kiedy odpuszczać, a kiedy trwać, to jest dla mnie o wiele bardziej użyteczne niż pytanie czy afirmacje 'działają'. To drugie pytanie jest zbyt ogólne, żeby miało sensowną odpowiedź.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Tytus Zgadzam się, ale rozumiem skąd to pytanie się bierze. Jak ktoś zaczyna i słyszy, że afirmacje 'zmieniają przekonania', to naturalnie chce wiedzieć, czy u niego działa. Nie masz kontekstu, żeby od razu pytać o subtelne sygnały. Dlatego te ogólne pytania na początku są nieuniknione.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Mieszko To akurat rozumiem. Ale zastanawiam się, czy są jakieś obszary, w których afirmacje szczególnie często zawodzą? Nie dlatego że ktoś źle je robi, ale dlatego że sam temat jest trudny do przepracowania tą metodą.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Jeremiasz Tak i nie boi się tego powiedzieć. Afirmacje słabo działają tam, gdzie problem ma konkretne, praktyczne źródło, które nie zostało usunięte. Jeśli ktoś powtarza 'jestem bezpieczny finansowo' i jednocześnie nie ma żadnego dochodu i nie szuka pracy, to afirmacja niczego nie zmieni, bo nie może. Natomiast w obszarach stricte przekonaniowych, gdzie blokuje samo myślenie, a nie zewnętrzne okoliczności, efekty są bardziej realne.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Tu jest chyba najczęstszy błąd przy porażkach afirmacyjnych, o którym za mało się mówi. Ludzie używają afirmacji jako zastępstwa działania, zamiast jako wsparcia dla działania. Byłam kiedyś w tym miejscu. Mówiłam sobie afirmacje o odwadze, ale jednocześnie unikałam wszystkiego co wymagało odwagi. I oczywiście nic się nie zmieniło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Sliwka I jak to u ciebie przeszło? Bo mam wrażenie, że to bardzo łatwo powiedzieć 'zacznij działać', a dużo trudniej zrobić, szczególnie jeśli właśnie strach blokuje.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Anesja5 Uczciwie? Nie przeszło samo przez się. Potrzebowałam zewnętrznego impulsu, konkretnej sytuacji, która zmusiła mnie do działania bez czasu na przemyślenie. Dopiero potem zobaczyłam, że afirmacje, które robiłam przez te miesiące, mogły mieć jakiś wpływ, bo zareagowałam inaczej niż wcześniej bym zareagowała. Ale bez tego impulsu pewnie nadal bym siedziała z samymi afirmacjami.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Sliwka jest chyba kluczem do całego tematu tego wątku. Afirmacja przepracowuje wewnętrzną narrację, ale nie zastąpi ruchu na zewnątrz. Porażka pojawia się kiedy oczekujemy, że sama zmiana słów coś zrobi w świecie, a nie tylko w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale to rodzi pytanie, czy w ogóle warto inwestować czas w afirmacje, skoro i tak finalnie trzeba działać? Może po prostu działać, a przekonania zmienią się same przez doświadczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Juliusz Część osób tak właśnie funkcjonuje i dla nich afirmacje nie są potrzebne. Problem pojawia się wtedy, gdy blok przekonaniowy jest na tyle silny, że działanie w ogóle nie startuje. I tu afirmacja może być czymś w rodzaju pierwszego kroku, który zmniejsza opór do tyle, żeby w ogóle ruszyć. Ale to nie jest zasada dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Czyli według tego co mówisz, afirmacje są dla osób z mocno zakorzenionym blokiem, a nie dla wszystkich? Nigdy o tym tak nie myślałam. Zawsze przedstawiało mi się to jako coś dla każdego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Denarka98 Nie do końca. Są użyteczne dla różnych osób, tylko w różny sposób. Dla kogoś z głębokim blokiem to może być powolna, długa praca. Dla kogoś, kto po prostu chce utrwalić pozytywne nastawienie, efekty są szybsze i bardziej oczywiste. Różny cel, różna skala czasu, różna miara sukcesu. I dlatego tak trudno mówić o afirmacjach jako jednej metodzie, jakby działały albo nie działały.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tytułu wątku, bo mam wrażenie, że odpowiadając na to 'co robić po porażce', powinniśmy też zapytać: co to w ogóle znaczy że ktoś 'wraca do tematu' po nieudanej próbie. Czy wraca z tym samym zestawem afirmacji, czy cokolwiek zmienia w podejściu? Bo samo ponowne podejście bez refleksji to tylko powtórzenie tego samego eksperymentu i oczekiwanie innych wyników.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Mieszko To jest dokładnie mój punkt. Ja po pierwszej 'porażce' wróciłem z tym samym tekstem, tylko bardziej zdeterminowany. I oczywiście efekt był taki sam. Dopiero kiedy zacząłem zmieniać nie tylko słowa, ale całą strukturę, jak mówię, kiedy, jak słucham siebie, coś drgnęło. Samo powtórzenie próby bez analizy jest stratą czasu.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Tytus A co zmieniłeś konkretnie w tej strukturze? Bo 'całą strukturę' to brzmi dość ogólnie. Mówisz o porze, o treści, o emocjach przy mówieniu, o czymś innym?


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Wrenna Głównie trzy rzeczy. Po pierwsze przestałem mówić afirmacje mechanicznie przed snem kiedy już byłem półprzytomny. Po drugie skróciłem tekst do jednego zdania zamiast pięciu. Po trzecie zacząłem obserwować, co czuję po powiedzeniu, zamiast po prostu odhaczać że 'zrobione'. To ostatnie chyba zmieniło najwięcej.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak obserwujesz co czujesz, to czy nie przeszkadza ci to w samym wypowiadaniu? Bo mi jak tylko zaczynam analizować, to wylatuję z rytmu i zaczynam wątpić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Denarka98 Tak, na początku przeszkadzało. Ale z czasem zauważyłem, że właśnie to wychodzenie z rytmu i wątpienie było sygnałem, że afirmacja jest ustawiona za wysoko. Że mówię coś, w co kompletnie nie wierzę, i ciało to wie. Może właśnie te 'wyjścia z rytmu' są warte uwagi, a nie przeszkoda?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Tytus jest spójne z tym, co wiem o pracy z przekonaniami. Ciało reaguje na niespójność między tym co mówisz a tym w co wierzysz. Dlatego afirmacje w formie pytań, 'czy mogę pozwolić sobie na...', 'co by było gdybym...', czasem działają lepiej niż twierdzenia. Zmniejszają opór, bo mózg nie musi od razu 'akceptować' jako prawdy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Martusia58 Afirmacje w formie pytań? To trochę brzmi jak coś przeciwnego do afirmacji. Jak to w ogóle działa, że pytanie ma 'przeprogramowywać'?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Juliusz Afirmacja jako pytanie nie przeprogramowuje bezpośrednio, tylko kieruje uwagę. Kiedy pytasz 'dlaczego mi idzie coraz lepiej?', mózg zaczyna szukać odpowiedzi i zauważać rzeczy, które pasują do pytania. To inna mechanika niż powtarzanie twierdzenia. Nie wiem czy to 'ezoterycznie' lepsze, ale działa na inny sposób i dla części osób omija ten mur oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie wiedziałam o tej odmianie z pytaniami. Czy to ma jakąś konkretną nazwę, żeby można było poszukać więcej informacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Stellaria Niektórzy mówią o 'afirmacjach pytających' albo używają angielskiej nazwy afformations, to Noah St. John to spopularyzował. Ale zanim zaczniesz szukać, powiem ci szczerze: idea jest prosta, nie musisz kupować żadnej książki. Bierzesz swoją afirmację i przerabiasz na pytanie. 'Jestem pewna siebie' zamienia się w 'dlaczego jestem coraz pewniejsza siebie'. I obserwujesz przez kilka dni.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Przetestowałam właśnie takie pytanie przez chwilę i od razu coś mnie uderzyło. Mój mózg zaczął odpowiadać. Ale zaczął odpowiadać negatywnie. 'Dlaczego jestem pewna siebie?' i nagle głos w głowie mówi 'bo nie jesteś'. Czy to normalne i jak to ominąć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Anesja5 To jest bardzo normalne i szczere. Właśnie dlatego wiele osób zatrzymuje się na tym etapie i mówi, że coś nie działa. Ale ten głos, który mówi 'bo nie jesteś', to jest właśnie to przekonanie, które chciałaś przepracować. Teraz je słyszysz wyraźnie, zamiast zagłuszać je pozytywnym twierdzeniem. To nie jest krok wstecz.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Martusia58 Dobra, rozumiem to teoretycznie. Ale co z tym zrobić praktycznie? Siedzieć z tym głosem i go słuchać? To brzmi jak coś, co bardziej zaszkodzi niż pomoże.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Anesja5 Miałam bardzo podobnie. To co mi pomogło, to nie tyle siedzieć z tym głosem, ile po prostu go zapisać. Dać mu miejsce na kartce i pójść dalej. Nie walczyć, nie potwierdzać, tylko zapisać i zostawić. Odpowiedź na pytanie afirmacyjne staje się wtedy materiałem do pracy, a nie przeciwnikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Wrenna opisuje to jest w zasadzie prowadzenie dziennika, tylko w specyficznym kontekście. Ja robiłam podobnie i to faktycznie wyciągało na zewnątrz rzeczy, których normalnie nie widziałam. Problem był taki, że po jakimś czasie zaczęłam pisać tylko o problemach i zapomniałam wracać do samej afirmacji. Skończyło się na tym, że miałam pięknie opisane przekonania i zero postępu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Sliwka A jak wyszłaś z tej pętli? Pytam serio, bo brzmi to jak coś, w co bardzo łatwo wpaść.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Mieszko Trochę przypadkowo. Ktoś mi powiedział, że prowadzenie dziennika ma działać jak spuszczenie powietrza, a nie jak stała siedziba. Zmieniłam podejście, że po wypisaniu tego co trudne, dopisuję jedno zdanie o tym, czego szukam. Nie wielkie twierdzenie, tylko kierunek. To wystarczyło, żeby nie utknąć w samym opisywaniu problemów.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Cały ten wątek z prowadzeniem dziennika i pytaniami to dla mnie nowe spojrzenie na temat z tytułu. Kiedy afirmacje nie działają, często szukamy winy w samej afirmacji, zmienamy słowa, szukamy lepszej formuły. A może problem jest w tym, że nie mamy żadnej pętli zwrotnej? Nie obserwujemy co się pojawia, nie wychodzimy z przekonaniem na zewnątrz, nie mamy gdzie zostawić tego co wyskakuje.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku. Skoro mówi się o tym, że ciało reaguje na niespójność, to czy jest jakaś metoda na sprawdzenie, czy w ogóle jesteś gotowy na konkretną afirmację? Zanim zaczniesz, a nie po miesiącu porażki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Jeremiasz Jedna z prostszych rzeczy, którą można zrobić na początku: powiedz afirmację na głos i obserwuj pierwszą reakcję, nie myśl, tylko odczucie w ciele. Jeśli coś się ściska, jeśli pojawia się śmiech albo wewnętrzny sprzeciw, to jest znak, że odległość między tym twierdzeniem a tym, w co wierzysz, jest za duża. Wtedy warto zejść niżej, szukać afirmacji, która jest bliżej twojego aktualnego punktu startowego.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Brygidka71 Dziękuję za to, naprawdę. To bardzo konkretna wskazówka i po raz pierwszy od dawna mam poczucie, że rozumiem skąd zacząć. Zapisałem sobie i spróbuję tak przetestować swoje afirmacje zanim zacznę kolejne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do tego co Twilighta_63 napisała o pętli zwrotnej - to mnie zastanawia. Czy chodzi o to, że bez jakiegoś mechanizmu sprawdzania po prostu nie wiemy, czy idziemy w dobrą stronę, czy kręcimy się w kółko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Jeremiasz Dokładnie o to chodzi. I to jest jeden z głównych powodów, dla których ludzie po kilku tygodniach mówią 'nie działa'. Nie mają żadnego punktu odniesienia poza poczuciem, że nadal jest tak samo. A poczucie to bardzo nieprecyzyjny miernik, szczególnie przy zmianach, które zachodzą powoli.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbowałem robić coś w stylu cotygodniowej notatki - zapisywałem jak się czuję w obszarze, na który nakierowana jest afirmacja. Skala od 1 do 10. Głupio brzmi, ale po miesiącu miałem realny obraz czy coś drga, czy stoi w miejscu. Bez tego naprawdę ciężko ocenić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Tytus Ale co jeśli przez miesiąc jest ciągle 3 na 10 i nic się nie zmienia? Mam wtedy po prostu kontynuować i wierzyć, że w końcu ruszy? Czy to jest już sygnał, że coś jest nie tak z afirmacją albo z podejściem?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Denarka98 To nie jest sygnał do porzucenia, ale do zmiany podejścia. Miesiąc bez żadnego drgnięcia przy regularnej praktyce sugeruje zazwyczaj jedną z dwóch rzeczy: albo afirmacja jest zbyt odległa od aktualnego stanu przekonań, albo jest jakaś blokada głębiej, której samo powtarzanie nie dosięga. Nie chodzi o wytrwałość za wszelką cenę.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Brygidka71 A jak rozpoznać, która z tych dwóch rzeczy jest przyczyną? Bo obie brzmią bardzo podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Anesja5 Dobry sposób to sprawdzić, jak reagujesz na afirmację w różnych momentach dnia. Rano, tuż po przebudzeniu, kiedy filtr racjonalny jest jeszcze leniwy, a wieczorem, kiedy jesteś zmęczona. Jeśli rano czujesz coś zupełnie innego niż wieczorem, to często sygnał, że przekonanie gdzieś tam jest, ale coś je blokuje. Jeśli obydwa razy czujesz to samo - pustkę albo sprzeciw - to może być kwestia dystansu samej afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie pomyślałabym o tej różnicy między porą dnia a reakcją na afirmację. Czy to znaczy, że pora dnia naprawdę ma znaczenie i że lepiej ćwiczyć rano niż wieczorem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Stellaria Nie chodzi o to, że rano jest lepiej, tylko że rano jesteś mniej 'nastawiona' przez cały dzień myślenia i reagowania na zewnętrzne sygnały. Przez to twoja autentyczna reakcja na afirmację jest bardziej wyraźna. Wieczorem masz już na sobie warstwy interpretacji. Przy okazji odkrywasz też, czy afirmacja w ogóle zostaje z tobą przez dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś innym. Dużo mówimy o tym, jak dostroić afirmację, żeby zadziałała. Ale temat jest o tym, kiedy jawnie nie działa. Czy ktoś z was miał sytuację, gdzie po prostu musiał odpuścić dany obszar i zmienić afirmację na coś zupełnie innego? Nie dostroić, tylko porzucić kierunek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Mieszko Ja miałam. Przez długi czas pracowałam z afirmacjami nakierowanymi na pewność siebie w relacjach. Nic. Absolutnie nic przez kilka miesięcy. W końcu zorientowałam się, że tak naprawdę boję się nie tego, czego myślałam. Zmieniłam cały kierunek na poczucie bezpieczeństwa w sobie i po kilku tygodniach coś zaczęło się ruszać. Nie spektakularnie, ale jednak.


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Sliwka To bardzo ciekawe, bo właściwie odkryłaś, że afirmacja była odpowiedzią na złe pytanie. Nie błędna formuła, tylko błędna diagnoza problemu. I to chyba jest ta sedno tego, co się dzieje, kiedy afirmacje nie działają latami.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

A skąd wiadomo, że diagnoza była błędna, a nie że po prostu za krótko pracowałaś na tym pierwszym kierunku? To brzmi trochę jak post-hoc tłumaczenie - działa, to znaczy że kierunek był dobry, nie działa, to znaczy że kierunek był zły.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Juliusz To uczciwa wątpliwość. Prawda jest taka, że nigdy nie masz pewności. Ale dla mnie sygnałem było to, że kiedy zmieniłam kierunek, pierwsze efekty pojawiły się szybko i wyraźnie - nie po kolejnych miesiącach. To nie musi być dowód, ale dało mi do myślenia.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Juliusz Tak naprawdę ten problem dotyczy każdej praktyki, nie tylko afirmacji. Kiedy coś w końcu działa, nie zawsze wiesz co dokładnie sprawiło różnicę. Czas? Zmiana podejścia? Coś innego w życiu? Trudno to rozplątać.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Sliwka opisała z odkryciem prawdziwego źródła lęku bardzo mi pasuje. Znaczy - nie pasuje. Chodzi mi o to, że to bardzo do mnie przemawia, bo sam nie jestem pewien, czy dobrze zdefiniowałem, co chcę zmienić. Czy jest jakiś sposób, żeby to ustalić zanim się zacznie, a nie po miesiącach prób?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Tadek Jedno proste pytanie na start: czego naprawdę się boisz, że się nie zmieni? Nie co chcesz osiągnąć, ale co czujesz, kiedy wyobrażasz sobie, że nic się nie zmienia za rok. Ta odpowiedź często pokazuje, gdzie naprawdę jest problem.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Ale co jeśli odpowiedź na to pytanie jest zbyt ogólna? Mnie na przykład boi się prawie wszystko jak tak o tym myślę. Że zostanę sama, że nie osiągnę nic, że inni mnie oceniają. Nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Denarka98 To co opisujesz to sygnał, że afirmacja nie jest na razie tym, czego potrzebujesz jako pierwszego kroku. Jeśli lęk jest tak rozległy, to praca z jednym zdaniem powtarzanym codziennie będzie jak przyklejanie plastra na coś, co wymaga innego podejścia. Nie mówię że afirmacje są złe, mówię że kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Brygidka71 To ciekawe, bo trochę odwraca to, co większość poradników mówi. Że afirmacje są właśnie od takich stanów, żeby z nich wychodzić. A ty mówisz, że czasem są za późnym etapem, nie za wcześnym?


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest odwrócenie logiki. Afirmacje nie są lekiem na wszystko i nigdy nie były. Są jednym z możliwych kroków, ale jeśli ktoś jest w stanie, gdzie lęk jest tak rozległy, że nie umie go nawet nazwać, to afirmacja będzie się ślizgać po powierzchni. Żadna zmiana przekonania nie zajdzie, jeśli nie ma do czego się przyczepić. Dlatego mówię, że czasem afirmacja to za późny etap - nie za wczesny. Poradniki tego nie mówią, bo poradniki sprzedają prostotę.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Brygidka71 Ale skąd wiadomo, kiedy jest się gotowym na afirmacje, a kiedy jeszcze nie? Jest jakiś sygnał, że to właściwy moment?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Jeremiasz Pytanie jest dobre, ale nie ma jednej odpowiedzi. Dla mnie takim sygnałem jest to, czy jesteś w stanie powiedzieć, co konkretnie chcesz zmienić - nie ogólnie 'chcę być szczęśliwy', ale coś bardziej precyzyjnego. Kiedy nie umiesz tego sformułować, afirmacja staje się mgłą. Możesz ją powtarzać, ale nie za bardzo wiesz, po co.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Brygidka71 Niesamowite, jak prosto to ująłaś. Naprawdę mi to dało do myślenia. A co jeśli ktoś umie sformułować cel, ale sama afirmacja wywołuje w nim jakiś opór? Nie wiem jak to inaczej nazwać, po prostu mówię to zdanie i czuję, że coś we mnie mówi 'nie'.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Tadek Ten opór ma nazwę - w różnych tradycjach mówi się o tym inaczej, ale sprowadza się do tego samego. Twój system przekonań odrzuca zdanie jako niezgodne z tym, w co faktycznie wierzysz. To nie jest problem z afirmacją, to jest informacja. Pokazuje dokładnie, gdzie jest blokada. Zamiast walczyć z oporem, warto zapytać siebie: co konkretnie jest nieprawdziwe w tym zdaniu według mnie?


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Martusia58 Dziękuję, to naprawdę inne spojrzenie. Nigdy nie myślałem o oporze jako o informacji, zawsze traktowałem go jak przeszkodę. To zmienia trochę całe podejście.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Martusia58 Zgadzam się z tym, że opór to sygnał, ale mam pytanie praktyczne - co robisz z tą informacją? Zakładam, że samo zidentyfikowanie blokady nie wystarczy, żeby coś ruszyło.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Tytus Nie wystarczy, masz rację. Ale to już zależy od tego, co ta blokada ujawnia. Jeśli afirmacja mówi 'jestem godna miłości' i opór jest silny, to pytanie brzmi: od kiedy wierzę, że nią nie jestem i skąd to przekonanie pochodzi. Nie zawsze da się to rozgryźć samodzielnie. Ale samo zadanie pytania już coś uruchamia.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

A jeśli się zadaje to pytanie i nic nie przychodzi? Siedzę, pytam siebie skąd ten opór i jest cisza. Jak wtedy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Denarka98 Cisza też jest odpowiedzią, tylko inaczej zakodowaną. Mnie kiedyś ktoś powiedział, żebym nie szukała odpowiedzi słownej, tylko żebym sprawdziła co czuję w ciele, kiedy wypowiadam afirmację. Nie co myślę, tylko co fizycznie się dzieje. Ściśnięcie w klatce, napięcie karku, cokolwiek. To jest szybsze i często bardziej szczere niż próba wyciągnięcia czegoś z głowy.


Odpowiedz
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Wrenna To co mówisz o ciele bardzo mnie ciekawi. Czytałam coś o pracy z ciałem przy afirmacjach, ale nie wiedziałam jak to wyglada w praktyce. Czy chodzi o to, żeby po prostu zauważyć tę reakcję, czy coś z nią zrobić?


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Stellaria Na początku samo zauważenie jest wystarczające. Nie próbuj tego zmieniać ani naprawiać. Jeśli mówisz afirmację i czujesz np. ścisk w brzuchu, to po prostu zostań z tym przez chwilę. Nie oceniaj, nie analizuj. Ten krok często jest pomijany, bo ludzie chcą od razu efektów, ale to uważność na tę reakcję powoli zmienia jej intensywność.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa powoli odchodzi od tytułu wątku. Tytuł mówi o jawnych porażkach i ponownym podejściu. A my rozmawiamy o tym, jak rozpoznać blokady i co czuć w ciele. Pytanie do wszystkich - czy ktoś faktycznie miał taką sytuację, że po porażce z afirmacjami wrócił do nich zupełnie od nowa i co zmienił w podejściu? Konkretnie, nie ogólnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Juliusz Ja miałam, pisałam wyżej o tym. Ale powiem więcej: kiedy wróciłam, to zaczęłam od krótkiego okresu bez żadnych afirmacji. Celowo. Żeby sprawdzić jak się czuję bez tej praktyki. I okazało się, że przez jakiś czas nic się nie zmieniało na gorsze, co samo w sobie było ważną informacją - znaczyło, że poprzednie afirmacje i tak nic nie robiły.


Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Sliwka A ta przerwa miała jakiś konkretny czas trwania, czy po prostu tyle ile potrzebowałaś?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Mieszko Nie wyznaczałam z góry żadnego czasu. Powiedziałam sobie, że wróce kiedy sama poczuję, że chcę, a nie dlatego, że 'powinnam'. Okazało się, że to było kilka tygodni. I wróciłam z zupełnie inną afirmacją, bo w tym czasie zmieniło się to, co chciałam przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

To co Sliwka opisuje z przerwą jest dla mnie kluczowe. Większość podejść do afirmacji zakłada ciągłość - że przerwa to cofnięcie się. A tu wychodzi, że przerwa może być właśnie tym momentem, kiedy coś się układa samo bez wysiłku. Czy ktoś jeszcze miał podobne doświadczenie z celową przerwą?


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja miałam taką przerwę, ale nie do końca celową. Po prostu przestałam, bo nie wierzyłam już w to co mówię. I przez jakiś czas czułam się z tym nieswojo, jakbym coś porzuciła. Ale po kilku tygodniach wróciłam i to co zmieniłam to przede wszystkim czas - zamiast rano, wieczorem, przed snem. I coś zaskoczyło. Nie wiem czy to pora, czy sama przerwa, czy po prostu inny etap.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Alusia83 Właśnie to jest trudne do ocenienia, o czym pisałem wcześniej. Za dużo zmiennych naraz. Ale ta obserwacja o wierze w to co się mówi jest dla mnie ważna. Czy da się w ogóle robić afirmacje na 'sucho', bez żadnego poczucia, że to prawda? Czy to wtedy w ogóle ma sens?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tytus To jest jedno z kluczowych pytań w tej praktyce i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jest podejście, które mówi, że afirmacja ma właśnie budować wiarę, której jeszcze nie masz - więc brak przekonania jest punktem startowym, nie błędem. Ale jest też podejście, że jeśli twój umysł w 100% odrzuca zdanie jako fałszywe, to powtarzanie go jest bezskuteczne i może nawet nasilać przekonanie o tym, że to nieprawda. Dlatego część osób zaczyna od łagodniejszych wersji - nie 'jestem pewna siebie', tylko 'uczę się być pewna siebie'. Mniejszy opór, bardziej wiarygodne zdanie.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Brygidka71 To rozróżnienie, które podałaś na końcu, jest kluczowe i rzadko się o tym mówi wprost. Te dwa podejścia faktycznie mają różną logikę działania i mieszanie ich ze sobą prowadzi do sporych problemów. Czy możesz powiedzieć więcej o tym drugim - tym, gdzie afirmacja ma odzwierciedlać coś, w co już wierzysz? Bo dla mnie to brzmi jakby zaprzeczało samemu sensowi zmiany przekonań.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Martusia58 Właśnie o to chodzi - to podejście nie jest o zmianie przekonań, tylko o utrwalaniu i wzmacnianiu tego, co już w jakimś stopniu czujesz jako prawdziwe. Jeśli masz nawet mały zalążek przekonania, że coś jest możliwe, afirmacja to wzmacnia. Ale jeśli tego zalążka nie ma, to zdanie wisi w powietrzu i nic nie robi. Stąd te porażki, o których jest ten wątek.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Brygidka71 Czyli z tego wynika, że zanim zaczniesz afirmować, powinieneś sprawdzić czy masz ten zalążek? Ale jak to sprawdzić? Nie mam pojęcia jak odróżnić 'mam mały zalążek przekonania' od 'przekonuję sam siebie że mam zalążek'.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Tytus Właśnie tu wracamy do ciała, o czym mówiłam wcześniej. Kiedy mówisz zdanie i czujesz jakiekolwiek rozluźnienie albo neutralność - nawet nie entuzjazm, ale brak oporu - to jest właśnie ten zalążek. Opór jest sygnałem, że zalążka nie ma. To naprawdę nie jest bardziej skomplikowane, chociaż wiem, że tak brzmi.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś jest tak napięty na co dzień, że ciało w ogóle nie daje czytelnych sygnałów? Pytam serio, bo mnie to dotyczy. Kiedy mówię jakąkolwiek afirmację to i tak gdzieś coś czuję i nie wiem czy to opór czy po prostu moje normalne tło lękowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Denarka98 To jest ważna obserwacja i nie masz być w stanie tego od razu odróżnić. Jeśli masz takie tło lękowe, najpierw warto zadbać o to, żeby w ogóle mieć jakiś moment dziennie kiedy to tło cichnie - i dopiero wtedy sprawdzać reakcje na afirmacje. Bez tego rzeczywiście nie ma punktu odniesienia.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: