Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio nurtuje - czy w ogóle dzielicie się swoimi afirmacjami na social mediach? Bo ja regularnie wrzucam na Instagrama te które mi pomagają, i zastanawiam się czy to nie szkodzi praktyce. jedna znajoma powiedziała mi że ujawniając intencje publicznie "rozładowujesz" ich energię i efekt jest słabszy. Ale z drugiej strony widzę mnóstwo kont które wręcz zachęcają żeby wrzucać i dzielić się. Ktoś ma jakieś zdanie na ten temat?
Z mojego doświadczenia to zależy głównie od intencji. Jeśli wrzucasz afirmacje po to żeby zaimponować innym albo zebrać lajki to efekt jest żaden, bo skupiasz się na zewnętrznej walidacji zamiast na pracy wewnętrznej. Natomiast jeśli wrzucasz żeby zainspirować kogoś, to energia może wręcz rosnąć bo dodajesz do niej czyjąś uwagę. Sam pracuję z afirmacjami od jakiegoś czasu i nigdy specjalnie nie ukrywam swoich, jakoś mi to nie przeszkadza.
Ja mam wrażenie że to zależy też od rodzaju afirmacji 😀 Te bardzo osobiste, związane z konkretną sytuacją czy osobą - raczej nie powinna dawać się publicznie... Ale ogólne w stylu "jestem silna i spokojna" - czemu nie? Sama wrzucam czasem i nie mam poczucia żeby to czemukolwiek szkodziło, a parę osób napisało mi że im pomogło.
Ta znajoma ma rację tylko po części... To nie jest kwestia "rozładowania energii" jako takiej, bo to trochę uproszczone myślenie. Chodzi o coś innego - kiedy dzielisz się intencją publicznie, wystawiasz ją na cudze energie, w tym cudze wątpliwości, sceptycyzm, zazdrość. Nie każdy kto zobaczy twój post życzy ci dobrze, i nawet jeśli nie robi tego świadomie, to jego energia wchodzi w kontakt z twoją intencją. To jest realne ryzyko i nie ma co go bagatelizować.
Eh, nie chodzi o "zabranie", to nie jest złodziej energii. Chodzi o interferencję. Wyobraź sobie że wysyłasz sygnał radiowy i ktoś nadaje na tej samej częstotliwości - nie kradnie twojego sygnału, ale go zagłusza albo zniekształca 😉 Przed tym możesz się chronić przez zamknięcie afirmacji energetycznie zanim ją upublicznisz - czyli np... przepracować ją najpierw przez kilka dni tylko dla siebie, i dopiero potem udostępnić jako "martwą" afirmację, taką która już wykonała swoje zadanie.
Hmm ale poczekajcie, bo mi tu coś nie gra. oj, mamy afirmacje które "żyją" i takie które są "marwe"? Nigdy tak nie myślałam o tym. Skąd wiadomo że afirmacja już "wykonała zadanie" zanim efekt jest widoczny w zyciu? To trochę jak mierzyć niewidzialne.
No i mamy klasyczny spór - psychologia kontra energia. Szczerze? Mnie osobiście przekonuje bardziej ta pierwsza wersja, bo daje się jakoś zweryfikować. Ale rozumiem że dla wielu osób tutaj energia jest równie realna. Moje pytanie jest praktyczne - Jacenty.ka i Cecylka53, oboje macie rację że coś tu działa, ale jaka jest rada dla Klarysy81 w praktyce? Bo ona pyta co robić, a nie o teorię.
Właśnie, bo mi też ta dyskusja trochę odpływa od tego co Klarysa pytała. Czy ktoś ma jakieś konkretne doświadczenie z tym że afirmacja wrzucona publicznie przestała działać? Bo na razie mamy teorię a chciałabym usłyszeć czy ktos to rzeczywiście zaobserwował u siebie 🙂
Ja może powiem coś z trochę innej strony. Nie wiem za bardzo o energiach i takich rzeczach, ale słyszałam kiedyś żeby nie mówić nikomu o swoich marzeniach i celach bo wtedy się nie spełniają. Czytałam że jest na to nawet jakaś badanie psychologiczne - jak opowiesz o celu to mózg traktuje to jak osiągnięcie i traci motywację. Czy to nie jest podobny mechanizm co tutaj?
No właśnie i dla mnie to ciekawe połączenie tych dwóch wątków - energetycznego i psychologicznego. Bo morze oba mają w sobie ziarno prawdy? Tzn. psychologicznie ryzykujesz że "oswoisz" cel za wcześnie, a energetycznie wystawiasz intencję na cudze nastawienie. Ale nadal nie wiem co z tym zrobić praktycznie bo nie chcę przestać wrzucać, tylko chcę robić to mądrze.
Dobra, to powiem praktycznie skoro o to chodzi... Po pierwsze - afirmacje osobiste, dotyczące konkretnej sytuacji w twoim życiu, trzymaj dla siebie przez minimum kilka tygodni zanim je upublicznisz, jeśli w ogóle. Po drugie - przed wrzuceniem możesz je symbolicznie zamknąć, np. wyobraź sobie że owijasz je w złote światło i mówisz w myślach "to jest już moje, praca wykonana". Po trzecie - obserwuj komentarze i jeśli czujesz że ktoś reaguje z niedowierzaniem albo drwiną, nie czytaj tego uważnie, przejdź dalej bez angażowania się. Proste, ale działa.
Mam pytanie bo trochę się zgubiłam - to w ogóle warto wrzucać te afirmacje na media czy lepiej nie? Bo z jednej strony Cecylka mówi że można ale z zabezpieczeniem, a z drugiej strony Jacenty.ka mówi że to psychologia i kwestia intencji. a no, ja sama ostatnio zaczęłam pisać afirmacje rano w zeszycie i jakoś nie przyszło mi do głowy żeby to wrzucać gdzieś publicznie ale teraz się zastanawiam czy może warto, skoro niektórym pomaga.
Ja powiem szczerze że mam totalnie inne podejście do tego. Afirmacje wrzucane publicznie widzę głównie jako content,nie jako praktykę duchową. Ludzie kturzy mają konta z "daily affirmations" na insta robią to żeby zbierać obserwujących, a nie żeby pracować ze swoją energią. to dwie zupełnie różne rzeczy i trochę mnie śmieszy mieszanie ich razem. Jeśli ktoś realnie pracuje z afirmacjami, raczej nie trzeba mu do tego 10 tysięcy polubień.
Ok, to chyba mam już jakis ogólny obraz. Czyli trzymam osobiste afirmacje dla siebie dopóki "nie zakorzeniają się", mogę wrzucać bardziej ogólne rzeczy jeśli chcę się dzielić, i najlepiej przed publikacją jakoś je zamknąć energetycznie albo przynajmniej mentalnie się odciąć od reakcji. Dobrze rozumiem? Bo chcę to poukładać żeby nie robić czegoś na odwrót 🙂
