Forum

Asystent AI
Czy mogę pisać afir...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy mogę pisać afirmacje dla kogoś innego bez jego wiedzy - kwestia etyki

Strona 1 / 2

Wpisy: 237
Rozpoczynający temat
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zaczęłam się nad tym zastanawiać po rozmowie z koleżanką, która poprosiła mnie żebym "wysłała jej dobrą energię". No i pomyślałam - a co jeśli zamiast tego po prostu napiszę dla niej kilka afirmacji? Ona nie wie o magii, nie praktykuje, ale ma teraz bardzo ciężki okres. Czy to w ogóle etycznie, żeby pisać afirmacje dla kogoś bez jego wiedzy i zgody? Mam na myśli takie klasyczne - "Jestem zdrowa, jestem spokojna, przyciągam dobre rzeczy" - tylko że z jej imieniem. Intuicyjnie czuję, że to nie powinno być złe, skoro mam dobre intencje, ale coś mnie powstrzymuje.


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

To zależy, co rozumiesz przez "pisanie afirmacji dla kogoś". Jeśli siadasz i piszesz na kartce "Marta jest zdrowa i spokojna" i zostawiasz tę kartkę w szufladzie - to jest inne działanie niż gdybyś robiła z tym rytuał, pracowała energetycznie, kierowała intencję. To drugie już wchodzi w obszar pracy z czyjąś energią bez pytania. Pierwsze to... właściwie modlitwa za kogoś. Różnica jest spora.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Faddi Ale czy modlitwa za kogoś też nie jest działaniem bez jego zgody? Kiedy np. mama modli się za dziecko, nie pyta go o pozwolenie. Nie wiem, gdzie tu jest granica.


Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Nastie Właśnie o to chodzi, że ta granica jest rozmyta. Dla mnie pisanie afirmacji z imieniem osoby to już jest coś więcej niż modlitwa, bo angażujesz konkretny mechanizm intencji. Ale może się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Pytanie jest postawione dobrze, ale odpowiedź naprawdę zależy od podejścia, z jakiego pracujesz. W niektórych tradycjach afirmacja to po prostu myśl wysłana w przestrzeń - bez różnicy od życzenia komuś zdrowia. W innych afirmacja pisana z imieniem to już programowanie rzeczywistości tej osoby, a to bez zgody jest ingerencją w jej wolną wolę. Nie powiem, że jedno podejście jest słuszne, a drugie nie. Ale warto zdecydować, w co się samemu wierzy, zanim się zacznie pisać.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

A nie jest tak, że afirmacja działa głównie na tego, kto ją pisze i powtarza? Bo ja zawsze myślałem, że to mechanizm przeprogramowania własnego umysłu, nie coś co realnie zmienia sytuację drugiej osoby. Jeśli tak, to problem etyczny odpada - piszesz dla siebie, nie dla niej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Dobrusia_60 To jedno z częstszych nieporozumień. Afirmacja klasyczna - tak, działa przede wszystkim na piszącego, bo zmienia jego percepcję i działania. Ale jeśli ktoś świadomie kieruje afirmację ku drugiej osobie - wizualizuje ją, wpisuje jej imię, pracuje z intencją - to wychodzi poza zwykłe przeprogramowanie siebie. Wtedy już rozmawiamy o czymś innym. Pytanie do autorki wątku: jak dokładnie to sobie wyobrażasz? Bo od tego naprawdę zależy odpowiedź.


Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Sybilka Wyobrażam to sobie tak: siadam, piszę kilka zdań w stylu "Marta czuje spokój, Marta przyciąga pomoc i wsparcie", może zapalę świeczkę, skupię się przez chwilę na jej dobrostanie. Nie ma tu żadnego rytuału z elementami wiążącymi, żadnego zamawiania. Bardziej taka medytacja z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słyszę tutaj opis czegoś, co w różnych tradycjach nazywa się "pracą na odległość" lub "healingiem bez zgody" i to jest właśnie ten obszar, który budzi największe kontrowersje. Dobra intencja to nie to samo co prawo do działania. Twoja koleżanka powiedziała "wyślij mi dobrą energię" - i to jest zgoda. Ale na co konkretnie? Na wysłanie energii, nie na programowanie jej rzeczywistości afirmacjami z jej imieniem. To nie jest ta sama rzecz. Moim zdaniem różnica jest realna, nawet jeśli subtelna.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to naprawdę robi jakąkolwiek różnicę w praktyce? Mam na myśli - jeśli ktoś wierzy, że afirmacje działają, to rozumiem problem etyczny. Ale jeśli ktoś nie wierzy, to zapisanie czyjegoś imienia na kartce i zapalenie świeczki nic tej osobie nie zrobi. Przepraszam za sceptycyzm, ale to pytanie mnie trochę gryzie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Basienka To jest paradoks tej dyskusji. Jeśli nie wierzysz że to działa - nie ma problemu etycznego. Jeśli wierzysz że działa - masz problem etyczny. Sęk w tym że na tym forum większość osób wierzy, że to działa, więc pytanie jest jak najbardziej zasadne.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

A gdyby ta koleżanka dowiedziała się i była zła - co wtedy? Czy można "cofnąć" takie afirmacje, jeśli ktoś nie chce?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Irenka05 Tak, można. Intencję można wycofać - wygasić świeczkę z wyraźną myślą o zakończeniu działania, spalić kartkę z zamiarem rozwiązania. Ale to trochę nie o to chodzi w tej dyskusji. Ważniejsze jest pytanie: czy w ogóle zaczynać, nie czy daje się cofnąć.


Odpowiedz
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 222

@Czeslawa08 Dziękuję za to wyjaśnienie, to jest naprawdę pomocne. Nigdy nie myślałam że można "cofnąć" intencję w taki sposób. Ale rozumiem, że wolisz nie zaczynać bez zgody - czy to jest Twoja ogólna zasada przy pracy z energią innych osób?


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Walentyna78 Tak, to jest moja zasada przy wszystkim, co wykracza poza zwykłe życzenie dobrze komuś w myślach. Myśl - wolna, prywatna. Ale rytuał, nawet mały, z imieniem, świecą, skupieniem - to już działanie. I działanie wymaga jakiejś formy zgody, choćby domyślnej.


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam inne zdanie. Moim zdaniem afirmacja wysłana z miłością i czystą intencją nigdy nie zaszkodzi. Energia miłości jest neutralna, ochronna, nie może "programować" kogoś wbrew jego woli - ona tylko tworzy przestrzeń. Jeśli koleżanka jest na nią otwarta, przyjmie. Jeśli nie - odbije. Nie widziałabym tu żadnego problemu etycznego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Plejada Nie zgadzam się z tezą, że "energia miłości zawsze odbije jeśli ktoś nie chce". Skąd ta pewność? To jest przekonanie, nie fakt, i moim zdaniem daje zbyt łatwe alibi dla działania bez pytania. Ludzie potrafią robić bardzo nieprzemyślane rzeczy "z miłości" - właśnie dlatego że uznali, że dobre intencje wystarczą.


Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Sybilka Dobry punkt. Trochę mnie to zatrzymuje, bo właśnie na tym argumencie budowałam swoje poczucie, że "to na pewno nie zaszkodzi". Ale chyba masz rację, że to tylko moje przekonanie, nie weryfikowalna zasada.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy ktoś w ogóle próbował? Bo ta dyskusja jest bardzo teoretyczna. Ciekawi mnie, czy ktoś tu pisał afirmacje dla kogoś i widział jakiś efekt - dobry albo zły.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Ja raz próbowałam czegoś podobnego dla mamy. Pisałam afirmacje zdrowotne z jej imieniem, codziennie przez tydzień. Nie robiłam żadnego rytuału, po prostu pisałam. Nie wiem czy to cokolwiek zmieniło, mama nie ma pojęcia że to robiłam. Ale czułam się trochę dziwnie - jakbym wchodziła w coś, o czym ona nie wie. Ten dyskomfort jest chyba ważną wskazówką?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Dagma A to uczucie dziwności - jak byś je opisała? Bo mnie to interesuje, bo dokładnie na tym polega pytanie Barwinek53. Nie tyle czy zadziałało, ile czy czułaś, że robiłaś coś, do czego masz prawo.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Faddi No właśnie, trochę jakbym wchodziła w coś bez zaproszenia. Ale jednocześnie przecież chciałam dobrze, to nie był żaden zły zamiar. Nie wiem, może po prostu przesadnie to analizuję.


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Dagma To uczucie, które opisujesz, jest ważne. Intuicja często sygnalizuje przekroczenie granicy zanim rozum to nazwie. Nie oceniam tego co zrobiłaś, ale warto do niego wracać przy podejmowaniu podobnych decyzji. Skoro czułaś niepokój - skąd brałaś pewność, że mimo to było dobrze?


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Czeslawa08 Właściwie nie miałam pewności. Powiedziałam sobie, że chcę dobrze, więc chyba można. Ale to trochę słabe uzasadnienie, jak tak teraz patrzę.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No dobra, ale wróćmy do sedna - czy ktoś w ogóle widział konkretny efekt po takich afirmacjach dla kogoś innego? Bo ta rozmowa kręci się trochę w kółko wokół etyki, a ja cały czas czekam na jakieś realne doświadczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Honoratka A co dla ciebie byłoby 'konkretnym efektem'? Bo to jest ważne pytanie, zanim ktoś odpowie. Skąd wiedziałabyś, że to właśnie te afirmacje coś zmieniły, a nie zwykły zbieg okoliczności albo twoje własne inne nastawienie?


Odpowiedz
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Sybilka No nie wiem, jakaś wyraźna zmiana w zachowaniu tej osoby? Poprawa humoru, coś się ruszyło w jej życiu? Rozumiem, że nie można tego zmierzyć, ale chodzi mi o poczucie że to miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 237
Rozpoczynający temat
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie przez to trudno mi podjąć decyzję. Nie mam jak sprawdzić czy to cokolwiek zmieni. Działam trochę w ciemno i może właśnie dlatego mam ten dylemat - bo nie wiem nawet, czy to ma jakikolwiek sens poza moim własnym poczuciem robienia czegoś dla kogoś bliskiego.


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale może właśnie to poczucie robienia czegoś dla kogoś jest tu najważniejsze? Mam na myśli, że samo skupienie się na dobrostanie tej osoby, pisanie o jej spokoju, zdrowiu - to zmienia twój stosunek do niej, twoje nastawienie. I może to jest właśnie prawdziwy mechanizm.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Plejada Jeśli tak to ujmiesz, to właściwie wracamy do tego, co Dobrusia_60 powiedział wcześniej - że afirmacja działa głównie na piszącego. I wtedy problem etyczny rzeczywiście maleje. Ale powiedziałaś wcześniej, że energia miłości tworzy przestrzeń i koleżanka przyjmie albo odrzuci. To jednak brzmi jak działanie na zewnątrz, nie tylko na siebie. Nie możesz mieć jednocześnie obu wersji - bo albo to zmienia tylko ciebie, albo też działa na drugą osobę.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 530

@Sybilka Racja, widzę tę sprzeczność. Chyba powiedziałam dwie różne rzeczy i nie zauważyłam. Zastanowię się nad tym.


Odpowiedz
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 222

@Sybilka Bardzo ci dziękuję za to wskazanie, bo ja też nie widziałam tej sprzeczności, a teraz nagle wszystko jest jaśniejsze. To znaczy, że zanim zacznę cokolwiek robić dla kogoś innego, powinnam sobie odpowiedzieć na to jedno pytanie - w co właściwie wierzę, jak to działa?


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Walentyna78 Dokładnie to masz na myśli. I to nie jest pytanie, na które musisz szukać odpowiedzi w książkach - to kwestia spójności twoich własnych przekonań. Bo jeśli wierzysz, że to działa wyłącznie na piszącego, praktykuj spokojnie. Jeśli wierzysz, że dosięga drugiej osoby - wtedy pojawia się konieczność pytania o zgodę.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale chwila, bo chcę dopytać. Mówicie o zgodzie - ale jaka to miałaby być zgoda w praktyce? Powiedzieć wprost: 'Hej, zamierzam pisać dla ciebie afirmacje'? Wyobraźcie sobie tę rozmowę z kimś, kto nie interesuje się ezoteryczną stroną rzeczy. Brzmiałoby to co najmniej dziwnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Dobrusia_60 I to jest właśnie realna przeszkoda, a nie tylko teoretyczna. Większość osób, dla których chcielibyśmy coś zrobić, nawet nie wie, że takie działania istnieją. Więc pytanie o zgodę wymagałoby najpierw całego wyjaśniania, czym w ogóle są afirmacje z intencją - a to zmienia całą dynamikę relacji.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Faddi A może wystarczy ogólna zgoda? Coś w stylu - ta osoba wie, że jej życzysz dobrze, powiedziała kiedyś 'mam nadzieję że mi się poprawi' albo 'chciałabym żeby w moim życiu było spokojniej'. Czy to nie jest jakiś rodzaj wyrażonej intencji z jej strony, do której możemy się odnieść?


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Nastie To ciekawy pomysł, ale ryzykowny. Pomiędzy 'chciałabym mieć spokój' a 'zgadzam się żebyś działała na moje pole energetyczne' jest jednak duża różnica. Możesz interpretować czyjeś słowa jako zgodę, bo tak jest wygodniej - ale to nadal twoja interpretacja, nie jej decyzja.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, wracam do pytania które tu gdzieś przepadło - czy ta koleżanka Barwinek53 w ogóle ma jakiś problem, z którym ona sama chce sobie poradzić, czy Barwinek53 po prostu uważa, że tej osobie przydałoby się coś zmienić? Bo to są dwie kompletnie różne sytuacje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Basienka Ona ma trudny czas, sama mi o tym mówiła. Nie jest w dobrej kondycji psychicznej. Ale nie prosiła mnie o nic konkretnego - podzieliła się, że jej ciężko. I właśnie z tej rozmowy wziął mi się pomysł, żeby zrobić coś z mojej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest akurat kontekst, który zmienia trochę obraz sytuacji. Podzielenie się z tobą swoim stanem to gest zaufania, ale niekoniecznie zaproszenie do działania na jej rzecz. Mogłabyś po prostu zapytać - nie o afirmacje, bo to może brzmieć obco, ale po ludzku: czy jest coś, co możesz dla niej zrobić. I zobaczyć, co odpowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Czeslawa08 Masz rację, że to był gest zaufania. Ale właśnie ta rozmowa z nią sprawiła, że poczułam bezsilność - nie wiedziałam co jej powiedzieć, jak pomóc. I stąd wziął się ten pomysł z afirmacjami. Może to był błąd, że zamiast zapytać co mogę zrobić, poszłam w kierunek który znam i który daje mi poczucie działania.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest bardzo szczere wyznanie i myślę, że wielu tu rozpoznaje ten mechanizm. Pytanie tylko - czy pisanie afirmacji dla niej zaspokaja twojądotrzebę zrobienia czegoś, czy naprawdę jest nastawione na nią? To nie jest atak, po prostu to rozróżnienie jest tu chyba kluczowe.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Sybilka Ale czy jedno wyklucza drugie? Mogę chcieć pomóc i jednocześnie czuć ulgę, że coś robię. Ludzie pomagają innym też dlatego, że sami potrzebują poczucia sprawczości. To nie znaczy, że pomoc jest wtedy fałszywa.


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Dobrusia_60 Zgadzam się z tym, ale jest różnica między pomocą, która odpowiada na rzeczywistą potrzebę drugiej osoby, a pomocą, która odpowiada na naszą potrzebę pomagania. Jeśli koleżanka potrzebuje rozmowy, wysłuchania, może konkretnej rady - a my zamiast tego piszemy afirmacje - to pytanie, komu tak naprawdę ta czynność służy.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Czeslawa08 Ale skąd mamy zawsze wiedzieć, czego ktoś potrzebuje? Ona powiedziała że jest jej ciężko. Nie zawsze jest tak, że ktoś wprost powie czego mu brakuje. Barwinek53 nie zamiast czegoś pisze te afirmacje - ona chce to robić dodatkowo, obok normalnego kontaktu z koleżanką, prawda?


Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Faddi Tak, dokładnie. Nie zamierzam rezygnować z bycia dla niej, z rozmów. To miało być coś, co robię sama, po cichu, jakby wsparcie energetyczne. Teraz zaczynam rozumieć, że może problem leży właśnie w tym 'po cichu'.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie zastanawia od początku tej rozmowy. Mówisz 'po cichu' - ale czy to oznacza, że sama czujesz, że powiedzenie jej o tym byłoby kłopotliwe? Bo jeśli coś trzeba ukrywać, to może instynktownie czujemy, że ta osoba mogłaby się nie zgodzić?


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam że wtrącę, ale ta rozmowa zaczyna mi przypominać psychoterapię a nie wątek o afirmacjach. Czy ktoś może powiedzieć wprost - pisać czy nie pisać? Ja rozumiem niuanse, ale ktoś kto tu trafi po raz pierwszy i ma taki sam dylemat jak Barwinek53 wyjdzie z pustymi rękami.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Honoratka Rozumiem tę niecierpliwość, ale to nie jest temat gdzie można dać odpowiedź 'tak' albo 'nie' bez kontekstu. To właśnie ta rozmowa jest odpowiedzią - każdy musi sam dojść do wniosku biorąc pod uwagę swoje przekonania. Inaczej poradziłabym komuś kto wierzy tylko w efekt na piszącym, a inaczej komuś kto wierzy w działanie na pole energetyczne.


Odpowiedz
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 222

@Sybilka Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, bo ja właśnie zaczęłam to rozumieć czytając tę rozmowę. Mam do ciebie pytanie - czy według ciebie da się w ogóle oddzielić te dwa przypadki? Znaczy, czy ktoś kto zaczyna pisać afirmacje 'tylko dla siebie' może nieświadomie wierzyć że one docierają do tej osoby?


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Walentyna78 Bardzo dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: tak, to się zdarza. Deklarujemy jedno przekonanie, a działamy zgodnie z innym. Dlatego właśnie warto sobie to postawić jasno przed rozpoczęciem - bo inaczej działamy w niespójności, a to nie służy ani sobie, ani tej drugiej osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@mageczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A mnie zastanawia zupełnie inna rzecz. Czy afirmacje dla kogoś innego to w ogóle jeszcze afirmacje? Bo z tego co czytałam, afirmacja jest zawsze w pierwszej osobie - 'ja jestem', 'ja mam', 'ja czuję'. Jak piszesz 'Marta jest spokojna, Marta ma siłę', to to jest już bardziej wizualizacja albo intencja, nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Mageczka Dobry punkt. Technicznie masz rację - klasyczna afirmacja jest pierwszoosobowa. Ale w praktyce dużo osób pisze je dla innych właśnie w trzeciej osobie i traktuje to jako formę intencji. Czy to działa inaczej niż afirmacja - pewnie tak, ale ludzie stosują to zamiennie i nie zawsze rozróżniają.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Mageczka Ja w ogóle nie wiedziałam że jest taka zasada. Myślałam że afirmacja to po prostu pozytywne stwierdzenie, niekoniecznie 'ja'. To znaczy, że przez cały czas myliłam pojęcia?


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Dagma Niekoniecznie myliłaś - to jest kwestia definicji, która różni się w zależności od tradycji i podejścia. W klasycznym ujęciu afirmacja jest rzeczywiście pierwszoosobowa i dotyczy tego, kto ją stosuje. Ale termin bywa używany szerzej i obejmuje też pozytywne stwierdzenia pisane dla innych. Problem polega na tym, że kiedy zacieramy tę granicę, łatwiej nam nie zauważyć że robimy coś, co wykracza poza pracę nad sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

To otwiera kolejne pytanie. Skoro afirmacje tradycyjnie dotyczą siebie, to może Barwinek53 zamiast pisać o koleżance, mogłaby pisać afirmacje o sobie jako osobie wspierającej - coś w stylu 'jestem przy niej', 'daję jej przestrzeń', 'mój spokój przenosi się na nasze relacje'. Czy to nie byłoby i etyczniejsze i skuteczniejsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Dobrusia_60 O, to jest kierunek, o którym w ogóle nie myślałam. To by rozwiązało mój problem bo działałabym na siebie, nie na nią. Tylko nie wiem czy to wciąż miałoby ten sam sens - mi zależy żeby jej było lepiej, a nie tylko żebym ja była lepszą przyjaciółką.


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to nie są wykluczone cele. Jeśli ty jesteś spokojniejsza, cieplejsza, bardziej obecna - ona to odczuje w kontakcie z tobą. Nie bezpośrednio przez afirmacje, ale przez ciebie. To jest pośrednie działanie, które nie wymaga żadnej zgody.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Plejada To brzmi rozsądnie, ale mam wrażenie, że gdzieś tu znikł oryginalny dylemat. Barwinek53 pytała czy wolno jej pisać afirmacje dla kogoś bez jego wiedzy. Skończyłyśmy na tym, że ma pisać afirmacje dla siebie. To jest inna odpowiedź niż 'tak wolno' albo 'nie wolno'.


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Basienka Może właśnie ta odpowiedź jest najuczciwsza - nie 'wolno' ani 'nie wolno', tylko 'jest sposób, który omija cały problem etyczny'. I moim zdaniem to jest wartościowy wniosek z tej rozmowy. Pytanie do Barwinek53 - czy taka wersja daje ci to, czego szukałaś kiedy zaczynałaś ten wątek?


Odpowiedz
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Sybilka To pytanie mnie zatrzymało. Szczerze - chyba nie do końca. Zależy mi na tym, żeby jej było lepiej, nie tylko na tym, żebym ja była spokojniejsza przy niej. Rozumiem, że to pośrednie działanie ma sens, ale czuję, że to nie odpowiada na to, co pierwotnie chciałam zrobić. Choć może właśnie na tym polega problem, który tu wyszedł - że mój cel był niekoniecznie właściwie sformułowany od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wydaje mi się, że ta rozmowa dotarła do czegoś ważnego, o czym rzadko się mówi przy afirmacjach - że zanim zaczniemy pisać cokolwiek, powinniśmy być jaśni co do tego, *dla kogo* to robimy. Barwinek53 mówiła 'chcę żeby jej było lepiej', ale czy afirmacje są właściwym sposobem do tego celu, czy raczej sposobem na radzenie sobie z własną bezsilnością wobec jej sytuacji? To nie jest zarzut, tylko pytanie, które warto postawić sobie szczerze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Czeslawa08 A czy jest w ogóle coś złego w tym, że ktoś robi coś żeby poradzić sobie z własną bezsilnością? Ja jak komuś bliskiemu jest ciężko to też szukam czegoś do zrobienia, bo inaczej po prostu siedzę i się martwię. To chyba lepsze niż nicnierobienie?


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Dagma Nie twierdzę, że złe - twierdzę, że warto być świadomą co się tak naprawdę robi i po co. Jeśli piszesz afirmacje żeby sobie pomóc w radzeniu sobie z bezsilnością - to uczciwa, świadoma praktyka. Jeśli piszesz afirmacje z przekonaniem, że zmienisz czyjś stan wewnętrzny bez jej wiedzy - to jest inne działanie z innym zestawem pytań etycznych. Różnica leży w tym, co sobie deklarujesz jako cel.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No dobrze, ale my wciąż kręcimy się w kółko. Co z tą zgodą? Czy ktoś w tej rozmowie powiedział wprost - potrzebujesz zgody czy nie? Bo rozumiem, że to jest skomplikowane, ale chyba da się powiedzieć chociaż czy w praktyce ludzie pytają o zgodę przed pisaniem afirmacji dla kogoś?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Honoratka W praktyce - nie pytają. Zdecydowana większość osób, które piszą afirmacje dla bliskich, nie pyta o zgodę, bo traktuje to jako prywatną praktykę, coś w rodzaju modlitwy za kogoś. Nikt nie pyta, czy można się za kogoś pomodlić. Pytanie o zgodę pojawia się raczej w środowiskach, gdzie afirmacje traktuje się jako energetyczną interwencję z prawdziwym skutkiem dla drugiej osoby - tam ta kwestia jest poważniej traktowana.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Faddi I właśnie tu jest mój problem z tym porównaniem do modlitwy. Jak się modlisz za kogoś, to zazwyczaj prosisz o coś wyższą siłę, a nie próbujesz bezpośrednio przepisać czyjejś rzeczywistości. Afirmacje w tej optyce gdzie 'słowo tworzy rzeczywistość' brzmią inaczej - bardziej jak ingerencja. Czy to nie zmienia tej analogii?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Nastie To zależy od tego, w co wierzysz. Jeśli ktoś wierzy, że afirmacje działają przez prawo przyciągania i zmieniają energię osoby, której dotyczą - to masz rację, to inna kategoria. Jeśli ktoś traktuje je bardziej jak intencję czy życzenie - różnica się zaciera. Ale to dobry punkt, bo Barwinek53 nie powiedziała nam wprost jak ona rozumie mechanizm działania tych afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 237
Rozpoczynający temat
(@barwinek53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właściwie sama nie wiem jak to sobie wyobrażam. Myślałam o tym bardziej jako o skupieniu energii, wysyłaniu czegoś dobrego w jej kierunku. Nie sądziłam, że to jest tak wyraźna interwencja. Teraz jak to czytam to rozumiem, że może podchodziłam do tego zbyt niewinnie - jakby pisanie pozytywnych słów było zawsze nieszkodliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to jest kluczowe - słowa 'wysyłanie energii' i 'pisanie pozytywnych słów' to nie to samo, choć mogą wyglądać podobnie na papierze. Jeśli afirmacje traktujesz jako formę skupionej intencji, czyli coś co ma działać na zewnątrz ciebie, to wchodzisz w obszar, gdzie pytanie o zgodę ma realne znaczenie. Natomiast jeśli to dla ciebie raczej medytacja nad czyimś dobrostaninem - analogia z modlitwą jest bliższa i kwestia zgody jest mniej ostra.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 222

@Sybilka Dziękuję, to bardzo mi rozjaśniło różnicę między tymi dwoma podejściami, bo czytając wcześniej miałam wrażenie, że te granice się mieszają. Mam pytanie - czy osoba, która pisze te afirmacje, musi sama wiedzieć, które z tych dwóch robi? Czy może to być coś płynnego?


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Walentyna78 Może być płynne, ale płynność często idzie w parze z nieświadomością, a nieświadomość sprzyja temu, że działamy inaczej niż myślimy że działamy. Dlatego pytanie 'co właściwie robię' jest warte postawienia, nawet jeśli odpowiedź nie będzie zerojedynkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dorzucę jeszcze jeden kąt, który mi tu przyszedł do głowy. Czy nie jest tak, że problem z afirmacjami dla kogoś bez jego wiedzy jest podobny do problemu z wizualizowaniem czegoś za kogoś? W pracy ze snami i intencjami często pojawia się temat - czy mogę wizualizować czyjeś zdrowie, czyjeś powodzenie? I odpowiedź, którą najczęściej słyszałam brzmi: możesz wizualizować tę osobę otoczoną dobrostanem, ale nie możesz wizualizować *jakim* ona konkretnie ma być.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mageczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Plejada To jest ciekawe rozróżnienie, ale nie do końca rozumiem skąd ono wynika. Co jest złego w tym, że ktoś wyobraża sobie, że bliska osoba jest spokojna albo zdrowa? Czy ta osoba nie chciałaby żeby tak było? Skąd założenie, że to narusza coś?


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 530

@Mageczka Bo spokój i zdrowie dla jednej osoby mogą wyglądać inaczej niż dla innej. Ty możesz wizualizować spokój jako wyciszenie, a dla niej spokój może oznaczać że musi przejść przez jakiś burzliwy etap, żeby dojść do własnego balansu. Kiedy decydujesz za nią co jej służy - nawet z dobrych intencji - odbierasz jej prawo do własnej ścieżki. To brzmi może filozoficznie, ale w praktyce tego rodzaju myślenie ma realne konsekwencje.


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Plejada Moment - to jest argument który można zastosować do niemal wszystkiego. Nie mów choremu że wyzdrowiejesz, bo może jego ścieżka to choroba. Nie mów smutnemu że będzie lepiej, bo może smutek jest częścią jego drogi. Mam wrażenie, że ten tok rozumowania idzie za daleko i w pewnym momencie utrudnia zwykłą ludzką życzliwość.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 530

@Basienka Jest różnica między wypowiedzianym życzeniem a intencją energetyczną skierowaną na kogoś bez jego wiedzy. Jak mówisz choremu 'wyzdrowiejesz' - on to słyszy, może przyjąć albo odrzucić. Jak siedzisz i skupiasz energię żeby zmienić czyjś stan wewnętrzny bez jej wiedzy - ona nie ma tej możliwości. I o to mi chodziło, nie o samą życzliwość.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: