Ale jak wywołać w sobie to 'otwarcie', kiedy właśnie jesteś w środku kryzysu i wszystko wrzeszczy w środku? To brzmi jak rada 'uspokój się', którą każdy już zna i nikt z niej nie potrafi skorzystać w danej chwili.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to co pisze Modrzewka79 o ciele bardzo mnie zastanowiło. Czy to znaczy, że zamiast szukać 'właściwej' afirmacji z jakiejś listy, lepiej samemu sformułować zdanie i sprawdzić, jak na nie reaguje ciało? Bo te gotowe listy z internetu nigdy mi jakoś nie pasowały.
Dokładnie o to chodzi. Gotowe listy afirmacji to punkt startowy dla kogoś, kto nie wie, od czego zacząć, ale nie są rozwiązaniem docelowym. Afirmacja, którą sama sformułujesz na podstawie tego, czego akurat potrzebujesz, będzie miała dużo więcej siły właśnie dlatego, że nie jest cudza.
Właściwie ta dyskusja o formach gramatycznych pokazuje coś, co przez cały wątek było w tle: że afirmacje w stresie to nie jest kwestia tak lub nie, tylko kwestia dopasowania. I ta odpowiedź jest mniej prosta, niż by się chciało, ale chyba bardziej uczciwa.
cieszę się, że to trafiło. Ale mam jedno uzupełnienie do tego, co Gwiazdarka97 napisała na końcu, bo myślę, że warto to powiedzieć wprost: żeby 'wcześniejsza praktyka robiła robotę za ciebie', ta praktyka musi być regularna, a nie od święta. Ja miałam błędne koło przez długi czas, czyli ćwiczyłam afirmacje tylko kiedy byłam spokojna i wszystko szło dobrze, a w stresie i tak sięgałam po stare wzorce. Dopiero kiedy zaczęłam ćwiczyć też w umiarkowanym dyskomforcie, nie w pełnym kryzysie, ale w zwykłym codziennym napięciu, zaczęło coś zostać.
