Forum

Asystent AI
Czy afirmacje mogą ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje mogą być szkodliwe - kiedy lepiej porzucić praktykę

Strona 2 / 2

Wpisy: 2584
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Pytanie Dzikitaurusa jest w sumie uczciwe, bo rzeczywiście dużo twierdzeń w tej dziedzinie krąży bez solidnego oparcia. Ale kwestia dysonansu poznawczego jest opisana dość szeroko i niekoniecznie pochodzi od guru. Problem polega na tym, że większość dyskusji o afirmacjach pomija pytanie o indywidualny próg tego oporu, a to on decyduje, która formuła jest dla kogo odpowiednia.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

to jak w takim razie ten próg sprawdzić? Czekasz aż poczujesz opór, czy jest jakiś sposób żeby to ocenić zanim zaczniesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Karrot słuchasz reakcji po pierwszym powtórzeniu. Jeśli po 'mam prawo odmawiać' w ciągu kilku sekund pojawia się wewnętrzna replika z kontrprzykładem, to sygnał, że formuła jest za daleko od obecnego stanu. Jeśli jest spokój albo lekki niesmak bez argumentu, to zazwyczaj ok. Nie ma tu metody naukowej, tylko uważność na własną odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

A co jeśli nie wiesz czy to jest opór czy po prostu sceptycyzm wobec całej praktyki? Bo u mnie zawsze jest jakiś głos, który mówi 'to bez sensu', niezależnie od formuły. Nigdy nie byłam pewna, czy to problem z treścią afirmacji, czy z tym że w ogóle nie wierzę że to działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Emilka to jest ważna różnica i dobrze że to wyraziłaś. Sceptycyzm wobec metody i opór wobec treści to dwa różne zjawiska, które mogą wyglądać identycznie od środka. Sceptycyzm mówi 'ta praktyka jest bez sensu'. Opór wobec treści mówi 'ta konkretna rzecz o mnie nie jest prawdą'. Jeśli nie wiesz które to, warto sprawdzić czy głos milknie przy innych tematach, albo jest równie głośny bez względu na treść.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co pisze Mistralka ma sens, ale mam jedno pytanie do tego. Czy można w ogóle skutecznie pracować z afirmacjami, jeśli ten sceptycyzm wobec metody jest duży? Czy nie lepiej wtedy po prostu jej nie używać i szukać czegoś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Darka myślę że to jest właśnie sedno tytułu tego wątku. Czasem porzucenie praktyki jest lepszą decyzją niż próba przezwyciężenia oporu przez samo powtarzanie. Jeśli ktoś zmusza się do afirmacji, czując przy tym fałsz i napięcie, to prawdopodobnie efekt netto jest ujemny, bo dołącza jeszcze frustrację ze sobą. Nie każde sposób pasuje do każdej osoby i każdego momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie na tym polegał mój błąd przez pierwsze kilka miesięcy. Traktowałam opór jako coś do pokonania siłą powtórzeń, jakby miało kiedyś samo przejść. Nie przeszło. Zmieniło się dopiero gdy przestałam walczyć z oporem, a zaczęłam go traktować jako informację o tym, co naprawdę myślę o sobie w tym miejscu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Tamarka80 a kiedy zaczęłaś to traktować jako informację, to co z tą informacją zrobiłaś? Bo to brzmi jak dobra zmiana perspektywy, ale zastanawiam się co jest kolejnym krokiem po tym rozpoznaniu.


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Adept zaczełam pytać skąd pochodzi to przekonanie, ktore afirmacja kwestionuje. Nie w sensie głębokiej analizy, po prostu: kiedy pierwszy raz pomyślałam że nie mam prawa odmówić? Nie zawsze miałam odpowiedź, ale samo pytanie coś zmieniało. Afirmacja przestała być przyklejaniem plastra, a stała się bardziej rozmową z tym co było wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest inne podejście niż to, o którym się najczęściej czyta. Większość opisów afirmacji zakłada że po prostu powtarzasz i z czasem to wchodzi. A tu wychodzi, że afirmacja może być punktem wyjścia do czegoś głębszego. Czy to nadal są afirmacje, czy to już coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Karrot dobre pytanie o granice pojęcia. To co opisuje Tamarka jest bliższe pracy z przekonaniami niż klasycznej afirmacji. Afirmacja w wąskim sensie to powtarzanie zdania. To co ona opisuje to raczej używanie zdania jako lustra, które coś ujawnia. Oba mogą być użyteczne, ale mają inną logikę i różne ryzyka.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No i w tym miejscu wracamy do tego co mówiłem wcześniej, że ludzie mieszają różne rzeczy pod jedną nazwą i potem nie wiadomo o czym w ogóle rozmawiamy. Afirmacje to jedno, praca z przekonaniami to drugie, mindfulness to trzecie. Jak wszystko nazywamy afirmacją, to każda dyskusja kręci się w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Dzikitaurus to jest słuszna uwaga, naprawdę. Tylko że na tym forum i w większości praktyk ludzie używają tych technik w pakiecie, nie w laboratoryjnym rozdzieleniu. Pytanie o szkodliwość afirmacji w realnym użyciu musi uwzględniać to, że w praktyce granice są rozmyte. Ale jeśli chcesz rozmawiać o definicjach, to może warto zacząć od tego, co rozumiesz przez afirmację ty.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do całej tej rozmowy o szkodliwości, bo chyba umknął mi jeden wątek. Mówiliśmy o afirmacjach dotyczących granic i mówienia 'nie'. Czy ta szkodliwość, o której rozmawiamy, jest specyficzna dla tego tematu, czy dotyczy afirmacji w ogóle? Bo intuicja mi mówi że afirmacje o granicach mogą mieć inną dynamikę niż afirmacje o czymkolwiek innym.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Darka myślę że masz rację, że tu jest coś specyficznego. Afirmacje o granicach dotykają bezpośrednio relacji z innymi ludźmi, nie tylko własnego obrazu siebie. Jeśli pracujesz afirmacjami nad poczuciem własnej wartości, to efekt pojawia się stopniowo i masz czas na adaptację. Jeśli pracujesz nad granicami, to w pewnym momencie musisz je postawić wobec konkretnej osoby w konkretnej sytuacji. I tu pojawia się ryzyko, które nie dotyczy afirmacji w oderwaniu od kontekstu: można dojść do momentu, gdy przekonanie się zmienia, ale brakuje umiejętności i to właśnie wtedy może być trudno.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 241

@Nyja czyli mówisz że afirmacje o granicach mogą być takim trochę podkręcaniem czegoś, bez zbudowania tego co potrzebne żeby to utrzymać? Trochę jakbyś ćwiczyła bieg, ale nigdy nie wyszła pobiegać?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Emilka dokładnie taki obraz. Afirmacja daje impuls, ale jeśli za nim nie ma żadnego doświadczenia z realnym powiedzeniem 'nie' i przeżyciem tego w ciele, to impuls gdzieś się ulatnia. Możesz mieć w głowie pięćdziesiąt razy wdrukowane 'mam prawo odmawiać' i w konkretnym momencie rozmowy nadal się zaciąć, bo twój układ nerwowy tego jeszcze nie zna. Pytanie do Nyja: czy według ciebie afirmacja może w ogóle poprzedzić doświadczenie, czy raczej powinna iść razem z nim?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Mistralka myślę, że może poprzedzać, ale z bardzo konkretnym zastrzeżeniem. Afirmacja jako przygotowanie mentalne ma sens wtedy, gdy sytuacja jest blisko i realna. Powtarzasz 'mogę powiedzieć nie bez wyjaśnienia' w tygodniu, kiedy wiesz, że czeka cię trudna rozmowa z kimś, kto zwykle cię rozgrywa. Wtedy afirmacja toruje coś konkretnego. Ale jeśli nie ma żadnej nadchodzącej sytuacji, żadnego kontekstu, to rzeczywiście zostaje w głowie i nie ma gdzie zejść. To trochę jak rozgrzewka przed biegiem, który nigdy się nie zaczyna.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Nyja to znaczy, że skuteczność afirmacji o granicach jest w dużej mierze zależna od tego, czy w tym samym czasie aktywnie ćwiczysz te granice w życiu? Bo jeśli tak, to rozumiem dlaczego tyle osób mówi, że 'afirmacje nie działają' - może po prostu robią jedną połowę, a drugiej nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się nad jedną rzeczą, którą trochę pominęliśmy. Mówiliśmy dużo o tym co się dzieje gdy afirmacja jest za daleka od stanu obecnego. Ale co z sytuacją odwrotną, czyli gdy jest za bliska? Ktoś, kto w sumie potrafi odmawiać, tylko ma z tym lekki dyskomfort, i zaczyna pracować z bardzo intensywnymi afirmacjami o 'pełnym prawie do siebie' i 'nikt nie ma władzy nad moją decyzją'. Czy to też może być szkodliwe, tylko w innym kierunku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Adept to jest pytanie, które rzadko pada, a moim zdaniem warte uwagi. Nadmierne wzmacnianie afirmacjami czegoś, co w zasadzie już działa, może przejść w kierunku sztywności. Jeśli ktoś powtarza 'nie potrzebuję niczyjej zgody' wystarczająco długo i intensywnie, może zacząć traktować każdą prośbę o wyjaśnienie decyzji jako atak na granicę, zamiast jako zwykłą komunikację. Nie twierdzę, że tak zawsze się dzieje, ale widziałem opisy takich sytuacji. Granica między asertywnością a izolacją jest naprawdę cienka i afirmacje jej nie widzą.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: