Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają szybciej, gdy jest się w dobrym nastroju

Strona 2 / 2

Wpisy: 539
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do pytania Gabrysia, bo chyba mamy już dość materiału żeby na nie odpowiedzieć. Dobry nastrój skraca czas potrzebny na to, żeby afirmacja przeszła przez filtr poznawczy. Ale nie skraca czasu potrzebnego na trwałą zmianę przekonania. Te dwie rzeczy to nie to samo, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Irenka.1 Tak, to dobre rozróżnienie. Dobry nastrój obniża opór przy wejściu. Nie przyspiesza samego procesu przebudowy przekonania, który potrzebuje powtórzeń niezależnie od stanu. Można powiedzieć, że dobry nastrój skraca start, ale nie skraca dystansu.


Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Barni OK, to chyba najlepsza odpowiedź jaką tu dostałem. Skraca start, nie dystans. To rozumiem. Ale teraz mam nowe pytanie - jak długi jest ten dystans? Czy to w ogóle da się oszacować?


Odpowiedz
Wpisy: 1919
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego, co rozumiesz przez 'dystans'. Jeśli mówisz o czasie do pierwszej zauważalnej zmiany w zachowaniu - to może być kilka tygodni regularnej praktyki. Jeśli mówisz o trwałej zmianie przekonania na poziomie automatycznym, bez świadomego wysiłku - to miesiące. Badania nad neuroplastycznością nie dają jednej liczby, bo to zależy od głębokości zakorzenionego przekonania, które chcesz zastąpić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Barni Kilka tygodni to rozumiem. Ale miesiące brzmi dla mnie jak 'może nigdy'. Serio, ile to realnie znaczy? Dwa miesiące, sześć, dwanaście?


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

To nie jest pytanie, na które ktokolwiek uczciwie odpowie konkretną liczbą. Zależy od wieku przekonania - im wcześniej zostało zapisane, tym dłużej trwa zmiana. Przekonanie z dzieciństwa to co innego niż coś, co nabrałeś rok temu. Możesz mieć efekty po sześciu tygodniach i możesz pracować rok bez wyraźnego przełomu. Obie sytuacje są możliwe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Aether A da się jakoś rozpoznać, że przekonanie jest 'stare' czy 'nowe'? Pytam serio, bo nie wiem jak to sprawdzić u siebie.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Sylwunia98 Jeden sygnał: jak mocno reagujesz emocjonalnie, gdy ktoś kwestionuje to przekonanie. Silna, natychmiastowa reakcja obronna zwykle sugeruje głębsze zakorzenienie. Ale to orientacja, nie diagnoza.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co powiedział Barni o tygodniach i miesiącach, bo chcę dodać jeden praktyczny element. Nie ma sensu liczyć dni od momentu kiedy 'zacząłeś'. Ma sens patrzeć na konsekwencję. Dziesięć dni codziennej praktyki robi więcej niż miesiąc z przerwami. To nie jest odkrycie, ale ludzie o tym zapominają, szczególnie gdy czekają na efekty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Karolciaa Zgoda co do konsekwencji, ale chciałabym dodać - sama liczba dni to też nie wszystko. Można robić afirmacje mechanicznie przez miesiąc i niewiele się zmieni. To nie jest jak tabletki, gdzie połykasz i czekasz. Zaangażowanie w to, co się mówi, ma znaczenie - i tu wracamy do tego, co było wcześniej o nastroju i oknie tolerancji.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ja z doświadczenia powiem, że u mnie przełom zwykle przychodził po jakimś zewnętrznym zdarzeniu, które przypadkowo potwierdzało afirmację. Jakby rzeczywistość dawała sygnał, że to zaczyna działać. Może to przypadek, może nie, ale kilka razy tak było.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Nikodema.pl To co opisujesz to efekt torowania - mózg zaczyna zauważać potwierdzenia, które wcześniej filtrował. To nie jest magia zewnętrzna, to zmiana filtra uwagi. Świat się nie zmienił, zmieniło się to, na co patrzysz. Co nie znaczy, że jest mniej realne - zmiana uwagi to zmiana doświadczenia.


Odpowiedz
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 27

@Szaman No ale czy to nie jest właśnie to, o co chodzi? Jeśli zaczynam widzieć potwierdzenia, to zaczynam też inaczej działać. A jak inaczej działam, to rzeczywistość faktycznie się zmienia. Dla mnie to i tak jest skuteczność afirmacji, nawet jeśli mechanizm jest psychologiczny.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Nikodema.pl Nie kwestionuję skuteczności, tylko ważna jest precyzja. Jeśli ktoś czeka na 'znak z zewnątrz' jako dowód działania, może się skończyć tym, że będzie szukał potwierdzeń i znajdzie je wszędzie - nawet gdy nic się nie zmienia. To może prowadzić do złudnego poczucia postępu bez realnej zmiany.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 535

@Barni To ciekawe rozróżnienie. Czyli jak odróżnić zmianę filtru uwagi, która jest prawdziwa i konstruktywna, od selektywnego zbierania potwierdzeń, które daje tylko dobre samopoczucie? Czy w ogóle da się to odróżnić od środka?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Obserwatorka Jedno kryterium: czy zmiana uwagi prowadzi do innego działania. Jeśli zaczynam zauważać okazje i zaczynam na nie reagować - to znak, że coś realnie drgnęło. Jeśli tylko czuję się lepiej ale zachowanie pozostaje takie samo, to prawdopodobnie mamy do czynienia z tym drugim.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 149

@Bryza Ale czy nie jest tak, że najpierw przychodzi zmiana odczucia, a potem zmiana zachowania? Tzn. czy można wymagać od kogoś, żeby od razu działał inaczej, skoro jeszcze jest w procesie?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Bertramka Oczywiście, że kolejność jest właśnie taka - odczucie, potem zachowanie. Mówiłam o tym jako kryterium oceny z perspektywy czasu, nie jako wymóg natychmiastowy. Jeśli po kilku miesiącach masz tylko lepsze samopoczucie podczas afirmacji, ale poza tym nic się nie ruszyło - warto zapytać co tak naprawdę pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanko trochę z boku - czy jeśli afirmacje są po angielsku (takie gotowe, z internetu), to działają tak samo? Bo dużo takich widzę i nie wiem czy tłumaczyć na polski czy zostawić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Wrozbiarz06 To temat rzeka. Krótko: język, w którym myślisz i czujesz, ma przewagę. Afirmacja ma trafić głębiej niż rozumienie słów - ma wywołać odczucie. Jeśli angielski jest dla ciebie językiem emocji, zostaw. Jeśli myślisz po polsku, przetłumacz, nawet jeśli tłumaczenie brzmi mniej 'cool'.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

A mnie ciekawy jest ten wątek z nastrojem i euforią, bo wcześniej ktoś napisał że euforia nie jest dobra. To ja mam pytanie - a co z radością? Bo euforia i radość to chyba nie to samo, a ja kiedy jestem radosna to wydaje mi się ze wszystko idzie mi lepiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Helenka51 Masz rację, to nie jest to samo. Radość to stan stabilny, często spokojny. Euforia to stan szczytowy, intensywny, z tendencją do opadania. W kontekście afirmacji radość jest właśnie tym stanem, o którym mówiliśmy wcześniej - otwiera bez rozpraszania. Euforia może rozpraszać, bo uwaga skacze.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@cisowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przeglądam ten wątek i mam wrażenie, że tak naprawdę doszliście do wniosku, że ważniejsza jest regularność niż nastrój. Czy dobrze rozumiem? Bo jeśli tak, to może tytuł wątku jest trochę mylący 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@cisowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale to chyba nie jest takie zero-jedynkowe? Bo z jednej strony macie rację, że regularność robi robotę, ale z drugiej - tytuł wątku pyta o nastrój i moim zdaniem ta odpowiedź jeszcze nie padła wprost. Regularność i nastrój to są dwie różne zmienne, nie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 246

@Cisowa Nie, nie doszliśmy do wniosku, że nastrój nie ma znaczenia. Doszliśmy do tego, że nie musi być idealny. To jest różnica. Regularność bez żadnego zaangażowania emocjonalnego to recytacja. Nastrój nadal ma znaczenie, tylko nie taki, jakiego intuicyjnie szukamy.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Karolciaa A jak nazwałabyś to 'minimalne zaangażowanie emocjonalne', które wystarczy? Bo to brzmi jak bardzo rozmyta granica. Jedna osoba powie, że jest zaangażowana, bo powtarza z uwagą, inna powie to samo o sobie i obydwie mogą mieć rację albo obydwie się mylić.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Barni To zależy od tego, co rozumiemy przez 'zaangażowanie'. Ja to mierzę bardzo prosto - czy po afirmacji coś we mnie drgnęło? Nawet małe. Nie euforia, nie łzy, ale jakiś odzew. Jeśli jestem kompletnie płaska i nic nie czuję, to zwykle to też widać potem w braku efektów.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Irenka.1 A jak wywołać ten odzew, jeśli się jest po prostu zmęczona i nic się nie chce? Pytam serio, bo nie wiem jak to zrobić wtedy kiedy nastrój jest neutralny, nie zły, ale też nie dobry.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Sylwunia98 Zmęczenie i neutralność to zupełnie różne stany. Zmęczenie fizyczne nie blokuje afirmacji tak, jak blokuje je aktywny opór psychiczny. Możesz być wyczerpana i mimo to mieć stan receptywny. Neutralność jest czasem nawet lepsza niż wymuszona radość, bo nie ma w niej napięcia. Pytanie tylko, czy neutralność to brak oporu, czy brak kontaktu z sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wracam tu po kilku dniach i widzę, że rozmowa poszła w bardzo ciekawe rejony. Ale mam jedno pytanie, które mnie nurtuje od początku - czy ktoś z was miał konkretną sytuację, że zaczął w złym nastroju, zmusił się do afirmacji i potem faktycznie coś się zmieniło? Nie teorię, tylko konkretne doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

U mnie tak było kilka razy. Byłam naprawdę w dołku, nie miałam ochoty na nic, ale zaczęłam mówić afirmacje prawie z przekąsem. I po jakimś czasie to przekąsanie zniknęło. Nie wiem czy to była afirmacja czy po prostu czas, ale efekt przyszedł. Więc myślę, że zły nastrój to nie jest przeszkoda.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Nikodema.pl To akurat jest coś, co warto rozróżnić. Opisujesz coś, co w psychologii nazywa się 'acting as if' - działanie jakby. Mózg rzeczywiście może modyfikować stan emocjonalny przez powtarzane zachowanie, niezależnie od wyjściowego nastroju. Ale to nie to samo co efekt afirmacji jako przeprogramowania przekonania. Możliwe, że poprawiłaś nastrój samym faktem robienia czegoś, a nie treścią.


Odpowiedz
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 27

@Szaman Ale jeśli efekt końcowy jest ten sam, to czy to ważne, który mechanizm zadziałał?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Nikodema.pl Tak, jest to ważne, jeśli chcemy rozumieć co robimy. Jeśli myślisz, że zmieniłaś przekonanie przez afirmację, a tak naprawdę po prostu poprawiłaś nastrój przez działanie, to możesz mieć fałszywe wyobrażenie o tym, jak działa twoja praktyka. A to prowadzi do błędnych wniosków kiedy coś nie działa.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 149

@Barni Ale czy to naprawdę ma znaczenie praktyczne? Mam na myśli - jeśli ktoś robi afirmacje, poprawia sobie nastrój, a przez to zaczyna działać inaczej, to cel jest osiągnięty. Czy nie przykładamy zbyt dużej wagi do 'jak', skoro 'co' jest ważniejsze?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Bertramka Ma znaczenie wtedy, gdy technika przestaje działać i nie wiesz dlaczego. Jeśli rozumiesz mechanizm, wiesz gdzie szukać problemu. Jeśli tylko wiesz, że 'działało', to przy pierwszym kryzysie nie masz żadnych narzędzi, żeby wrócić na tor. Dlatego warto rozumieć, a nie tylko stosować.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale właściwie to wrócę do tego co pytał Gabryś na początku - chodzi o to, czy w dobrym nastroju afirmacje działają szybciej, a my teraz rozmawiamy o tym czy w złym nastroju też można. To trochę inne pytanie, nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Helenka51 Masz rację, to jest inne pytanie i dobrze, że to wyłapałaś. 'Dobry nastrój przyspiesza' to nie to samo co 'zły nastrój przeszkadza'. Ja skłaniam się do tego, że dobry nastrój - w rozumieniu spokojnej otwartości - tworzy lepsze warunki. Ale 'dobry' w sensie euforyczny może wręcz rozpraszać.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 535

@Kianitka82 Czyli de facto mamy tu coś w rodzaju optymalnego okna nastrojowego? Nie za nisko, nie za wysoko. Brzmi trochę jak strefy aktywacji w psychologii sportowej - za mało pobudzenia i nie działasz, za dużo i też nie działasz. Czy coś takiego da się świadomie regulować przed praktyką?


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Obserwatorka Da się, choć to wymaga trochę samoświadomości. Najprostsze techniki to kilka minut spokojnego oddechu przed afirmacją - żeby zejść z wysokiego pobudzenia, albo lekki ruch czy muzyka - żeby wyjść z apatii. Nie ma tu nic mistycznego, to po prostu regulacja układu nerwowego przed praktyką.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

A jak ktoś ma tak, że w sumie nigdy nie jest ani smutny ani szczególnie radosny, taki stan pośredni na co dzień? Czy to jest ten dobry stan do afirmacji czy trzeba jakoś to najpierw zmienić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Wrozbiarz06 Taki stan pośredni jest prawdopodobnie bardzo dobrym punktem wyjścia. Brak silnych emocji w żadną stronę to właśnie ta 'spokojna otwartość', o której pisała Kianitka82. Nie musisz niczego zmieniać - wystarczy nie wnosić do praktyki rozproszenia ani aktywnego oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno dopowiedzenie. Dużo mówicie o nastroju jako stanie chwilowym, ale nastrój to też tło - jak ktoś przez tygodnie jest w chronicznym pesymizmie, to nawet w 'dobrych chwilach' afirmacja trafia na grunt pełen oporu. Nie da się pracować z afirmacjami bez patrzenia na to, jaki jest ogólny klimat wewnętrzny, nie tylko stan w danej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

A tak mnie jeszcze nurtuje jedno - Almandynka.pl napisała o chronicznym pesymizmie jako tle, które blokuje nawet w dobrych chwilach. Ale jak to rozpoznać, że jest się w tym chronicznym pesymizmie, a nie po prostu w złym dniu? Bo to chyba ważne, żeby wiedzieć, z czym się ma do czynienia, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Dobra obserwacja. Różnica jest w czasie trwania i w tym, czy masz momenty, kiedy się naprawdę wyciągasz z tego stanu. Zły dzień ma koniec, chroniczny pesymizm to bardziej rodzaj soczewki, przez którą patrzysz na wszystko. Ale szczerość wobec siebie tu jest kluczowa - dużo ludzi mówi 'po prostu mam zły dzień', a to trwa od lat.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Kianitka82 I to właśnie jest to, o czym wspomniała Almandynka.pl - grunt. Jak podlewasz roślinę, która jest w ubita, suchą ziemię, woda spływa po wierzchu. Afirmacja ląduje podobnie. Nie mówię, że nie ma sensu jej robić, ale efekty mogą być po prostu odroczone, dopóki coś się na głębszym poziomie nie ruszy. Czy ktoś próbował łączyć afirmacje z czymś, co ten grunt jakoś rozluźnia?


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 149

@Irenka.1 A co mogłoby ten grunt rozluźniać? Mam na myśli jakieś konkretne praktyki. Bo czytałam o medytacji, ale nie wiem czy to nie jest po prostu kolejna rzecz do codziennej listy.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Bertramka Nie chodzi o listę. Chodzi o to, że niektóre techniki naprawdę zmieniają stan fizjologiczny, a nie tylko nastrój. Głęboki oddech, świadome rozluźnienie ciała przed afirmacją - to nie jest magia, to po prostu uruchomienie układu parasympatycznego. Kiedy ciało jest mniej spięte, umysł też lepiej przyjmuje nowe treści. Pytanie do Ciebie - czy próbowałaś kiedyś robić afirmacje po kilku minutach spokojnego siedzenia, bez telefonu, bez niczego?


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 149

@Aether Szczerze? Nie. Zawsze gdzieś w biegu. Może to jest właśnie ten problem u mnie, że nie tworzę żadnych warunków, tylko liczę, że słowa zrobią swoje.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Bertramka To jest bardzo częsty błąd - traktowanie afirmacji jak zaklęcia, które działa niezależnie od kontekstu. Ale jeśli wchodzisz w to bez żadnego przygotowania, twój umysł jest prawdopodobnie w trybie reaktywnym, czyli przetwarza bodźce zewnętrzne, a nie buduje nowe ścieżki. Stan przed praktyką ma naprawdę duże znaczenie i tu wracamy do pytania Gabrysia - dobry nastrój działa właśnie dlatego, że obniża ten reaktywny tryb.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to znaczy, że trzeba za każdym razem robić jakiś rytuał przed afirmacją? Bo to brzmi jak dużo zachodu. Myślałam, że wystarczy powtarzać zdania i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Helenka51 Nie musi to być rytuał w żadnym uroczystym sensie. Trzy głębokie oddechy to już różnica. Ale masz rację, że nikt na początku nie mówi, że jest jakikolwiek warunek wstępny. Większość poradników pisze 'powtarzaj każdego ranka' i nie dodaje nic o stanie, w którym to robisz. Stąd rozczarowania.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

A jak ktoś robi afirmacje rano zaraz po budzeniu, to który to jest stan? Bo ja wiem, że niby nie myślę jeszcze o niczym złym, ale tez nie jestem jakoś rozbudzony. Czy to jest ten dobry moment czy lepiej poczekać?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Wrozbiarz06 Stan tuż po przebudzeniu jest jednym z ciekawszych momentów, bo mózg jest jeszcze w fazie przejściowej między snem a pełną aktywnością. Nie ma jeszcze nawarstwionych myśli z dnia, reaktywność jest niska. Wielu praktyków właśnie ten moment uważa za szczególnie dobry. Ale uwaga - to nie znaczy, że sięgając po telefon od razu, masz ten stan zachowany.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Szaman To znaczy, że telefon zaraz po wstaniu to błąd? Ja zawsze najpierw sprawdzam wiadomości i dopiero potem próbuję cokolwiek robić.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Sylwunia98 Każda stymulacja z zewnątrz, wiadomości, media społecznościowe, nagłówki, uruchamia reakcję oceny i porównania. Mózg wchodzi w tryb 'co się dzieje, co mam zrobić'. I wtedy afirmacja trafia na grunt zajęty przez zupełnie inne procesy. Nie mówię, że to niemożliwe, ale trudniejsze. Gdybyś spróbowała choćby przez tydzień robić afirmacje przed pierwszym sięgnięciem po telefon, co byś straciła?


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Aether Pewnie nic, ale to wymaga zmiany nawyku, a to u mnie zawsze trwa. Spróbuję, zobaczymy.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słuchając tej rozmowy, mam wrażenie, że przekłada się to na szersze pytanie: czy afirmacje wymagają jakiejkolwiek dyscypliny środowiskowej, czy naprawdę mogą działać w dowolnych warunkach? Bo jeśli każdy z wymienionych tu czynników - pora, nastrój, poprzedzające czynności - ma znaczenie, to zaczyna z tego wyłaniać się całkiem konkretny protokół, a nie tylko 'pozytywne zdanie powtarzane rano'.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Obserwatorka Właśnie i to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost. Afirmacje nie działają w próżni. Są częścią szerszego podejścia do stanu umysłu. Pytanie do Ciebie - czy uważasz, że to dyskwalifikuje je jako prostą technikę, czy raczej daje im głębsze uzasadnienie?


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 535

@Kianitka82 Raczej to drugie, ale widzę ryzyko: im więcej warunków wstępnych, tym więcej powodów, żeby powiedzieć sobie 'dziś nie te warunki, zrobię jutro'. I jutro się nie robi. Może prostota jest celowa?


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Obserwatorka To jest właśnie pułapka perfekcjonizmu w praktyce. Czekanie na idealny nastrój, idealną porę, idealne warunki to jedna z najskuteczniejszych form odkładania. Lepszy zrobiony w złych warunkach niż niezrobiony w idealnych. Tylko że to nie odpowiada na pytanie Gabrysia - bo jeśli dobry nastrój przyspiesza, to pytanie brzmi o przyspieszenie, nie o to, czy w ogóle.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Almandynka.pl I tu jest sedno, które trochę gdzieś nam uciekło w tej rozmowie. 'Szybciej' zakłada jakiś punkt odniesienia - szybciej niż kiedy? Niż w złym nastroju? Niż w neutralnym? Niż bez żadnego przygotowania? Bo jeśli nie ma punktu wyjścia do porównania, to samo słowo 'szybciej' jest dość puste. Czy ktoś z was naprawdę próbował to jakoś porównać na sobie, świadomie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: