Forum

Asystent AI
Afirmacje dla intro...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla introwertów praktykujących na głos - jak przełamać dyskomfort

Strona 1 / 2

Wpisy: 150
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Praktykuję afirmacje od jakiegoś czasu i mam z nimi taki problem, że kiedy mówię je na głos, to czuję się... sztucznie. Jakbym grała w teatrze przed samą sobą. Czytałam, że wypowiadanie na głos działa lepiej niż tylko myślenie, ale u mnie działa dokładnie odwrotnie. Im głośniej, tym bardziej mój umysł się buntuje i zaczyna mi podpowiadać 'no przecież to nieprawda'. Zastanawiam się, czy to typowe dla introwertyków, czy może po prostu źle to robię. Czy ktoś miał podobnie i jakoś to przeskoczył?


Odpowiedz
90 odpowiedzi
Wpisy: 135
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Mnie też to dotyczy. Przez długi czas w ogóle odpuściłam mówienie na głos, bo czułam się po prostu głupio. Teraz robię tak, że szepczę, nie mówię pełnym głosem, i jakoś ten opór jest mniejszy. Ale nie wiem, czy szept działa tak samo dobrze jak normalne mówienie. Ktoś wie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Kunisia97 słyszałam, że chodzi głównie o to, żeby ciało fizycznie uczestniczyło w procesie, czyli żeby wibracje głosu były. Szept podobno też angażuje struny głosowe, więc może być skuteczny. Ale nie jestem pewna, czy to potwierdzone czy tylko teoria z sieci.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Brzozka81 tu trzeba ostrożnie. To co opisujesz to rzeczywiście krąży w różnych źródłach, ale bywa mieszane z koncepcjami, które nie mają pokrycia. Sam efekt wypowiadania na głos ma uzasadnienie raczej w mechanizmach skupienia uwagi niż w 'wibracjach'. Kiedy mówisz coś głośno, angażujesz więcej kanałów percepcji jednocześnie, słyszysz siebie, czujesz ruch ust. To utrudnia umysłowi ucieczkę w rozproszenie. Szept działa podobnie, choć słabiej, bo słuchowy sygnał jest cichszy. Ale jeśli komuś szept pomaga obejść opór, to jest to całkowicie sensowna strategia przejściowa.


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Runolog70 strategia przejściowa, czyli zakładasz, że docelowo powinno się jednak mówić pełnym głosem? Pytam, bo mam wrażenie, że ten dyskomfort u mnie nie mija, nawet po dłuższym czasie praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam podobnie i szczerze nie wyobrażam sobie, żeby mi kiedyś przestało być głupio mówić na głos 'jestem pewny siebie i spokojny' do lustra o siódmej rano. Może to kwestia treści? Bo te klasyczne afirmacje brzmią jak hasła z kalendarza.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

niekoniecznie. Jeśli ktoś konsekwentnie uzyskuje efekty przez szept albo przez pisanie, to nie ma sensu na siłę forsować mówienia pełnym głosem tylko dlatego, że 'tak powinno być'. To co ty opisujesz, ten wewnętrzny głos mówiący 'to nieprawda', to jest normalny efekt, gdy afirmacja jest za daleko od aktualnego przekonania. Można próbować łagodniejszych form, np. 'wybieram myślenie o sobie lepiej' zamiast 'jestem wspaniały'. Mniejszy skok, mniejszy opór.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

To co pisze Runolog70 o dystansie między afirmacją a przekonaniem ma sens. Ja to sprawdzałam na sobie i rzeczywiście, kiedy afirmacja jest zbyt odległa od tego, w co faktycznie wierzę, to zamiast łagodzić opór, nakręca wewnętrzną polemikę. Ale mam pytanie do Joli92: czy ten dyskomfort pojawia się też kiedy jesteś sama, czy bardziej gdy masz wrażenie, że ktoś mógłby usłyszeć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Perzyna zdecydowanie bardziej kiedy ktoś mógłby usłyszeć. Nawet jeśli jestem sama, ale wiem, że za ścianą jest ktoś z rodziny, to ten dyskomfort rośnie. Sama ze sobą, w zamkniętym pokoju o pewności że nikt nie usłyszy, jest trochę lepiej. Ale nie znika.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Jola92 brzmi bardziej jak wstyd społeczny niż opór przed treścią afirmacji. To dwie różne rzeczy chyba? Bo jedno to 'nie wierzę w to co mówię', a drugie to 'wstydzę się, że ktoś mnie przy tym przyłapie'. Zastanawiam się, czy one nie nakładają się na siebie i przez to trudniej je rozdzielić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 83

@Bursztynka_G u mnie to zdecydowanie to drugie. Jak sobie wyobrażę, że ktoś otwiera drzwi w połowie mojej afirmacji, to dostaję zimnych potów. I wtedy przestaję, bo sama myśl o tym blokuje. Jak to w ogóle obejść?


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Ignas ja przez pewien czas mówiłam afirmacje pod prysznicem. Woda zagłusza, nikt nie słyszy, można mówić normalnym głosem. Wyszło z tego trochę przez przypadek, ale podziałało na ten wstyd. Po jakimś czasie przeniosłam to też poza prysznic i było łatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@wera_k)
Połączone: 7 miesięcy temu

A można w ogóle mówić afirmacje tylko w głowie i mieć z tego efekty? Bo ja nie mam warunków, żeby mówić na głos, mieszkam z ludźmi i naprawdę nie da rady.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Wera_K myślę, że można, tylko pewnie wymaga większego skupienia, bo łatwiej odpłynąć myślami. Sama czasem robię w głowie, kiedy jestem w komunikacji albo gdzieś czekam. Ale szczerze nie wiem, czy efekt jest taki sam jak przy mówieniu.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Wera_K afirmacje w myślach działają, ale faktycznie wymagają większej dyscypliny uwagi. Klucz jest w tym, żeby naprawdę skupić się na słowach, a nie mechanicznie je przewijać w tle myśli. Jeśli możesz choćby szeptać, na tyle cicho, że nikt nie usłyszy, to jest dobry kompromis. Ale pisanie, np. w notatniku, angażuje podobne mechanizmy co mówienie na głos i dla wielu osób bywa nawet skuteczniejsze niż samo myślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co mówiła Jola92 na początku, ten opór 'to nieprawda' mnie też prześladował. Zaczęłam inaczej formułować, nie 'jestem', tylko 'staję się' albo 'uczę się być'. I nagle ta wewnętrzna polemika trochę ucichła, bo trudno kłócić się z procesem. Ktoś jeszcze tak próbował?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 21 godzin temu

Wpisy: 239

@Domicela05 słyszałam o tym podejściu i wydaje mi się sensowne. Ale czy to nie zmienia trochę charakteru afirmacji? Bo klasycznie afirmacja ma być stwierdzeniem, że coś już jest, a nie że dopiero będzie. Czy 'staję się' nie działa słabiej właśnie dlatego?


Odpowiedz
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Marcysia86 to jest dobry trop. Rzeczywiście część źródeł kładzie nacisk na czas teraźniejszy, bo ma on sygnalizować umysłowi obecny stan. Ale jeśli afirmacja w czasie teraźniejszym wywołuje taki opór, że w ogóle jej nie stosujemy, to i tak nie ma z niej pożytku. Forma 'staję się' jest pewnym kompromisem. Pytanie, co komu działa, bo to jednak bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował łączyć afirmacje z jakimś przedmiotem, np. trzymać kamień podczas mówienia? Mnie to pomaga się skupić i jakoś mniej myślę o tym, że brzmię dziwnie. Kamień daje czemuś skupić dłonie i uwagę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Witchling80 nie próbowałam z kamieniem, ale pomysł mi się podoba. Coś konkretnego w dłoni mogłoby rzeczywiście przenieść część uwagi. Jaki kamień stosujesz, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

używam różowego kwarcu albo ametystu, zależy od nastroju. Różowy kwarc jakoś naturalnie uspokaja ten wewnętrzny głos oceniający, a ametyst pomaga mi się skupić, kiedy myśli zaczynają uciekać. Nie wiem, czy to przez kamień jako taki, czy po prostu przez sam gest trzymania czegoś w dłoni, ale efekt jest.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

A czy to musi być kamień? Pytam, bo nie mam żadnych, ale mam taki stary różaniec po babci, który trzymam czasem jak mi nerwowo. Czy to mogłoby działać podobnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Blazej76 myślę, że przedmiot nie musi być z kategorii 'magicznych'. Chodzi chyba o skupienie uwagi i jakiś rodzaj kotwicy sensorycznej. Różaniec ma jeszcze tę zaletę, że kojarzy się z powtarzaniem, co jest bliskie afirmacjom strukturalnie.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Kunisia97 to dobra obserwacja, choć powiedziałbym inaczej. Przedmiot nie działa sam z siebie, tylko jako punkt skupienia uwagi. Badania nad technikami powtórzeniowymi pokazują, że dodatkowy bodziec sensoryczny, dotykowy, może utrudniać 'odpływanie' myśli podczas mechanicznych powtórzeń. Dlatego różaniec Blazeja może spełniać dokładnie tę funkcję.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wróćmy do tego co mówiła Bursztynka_G o wstydzie społecznym. Bo mi to siedzi w głowie. Rozumiem, że można ćwiczyć pod prysznicem albo szeptać, ale czy to znaczy, że ten wstyd kiedyś przechodzi, czy tylko go omijamy? Bo omijanie to nie to samo co przepracowanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Ignas to dobre pytanie i trochę zależy od tego, skąd ten wstyd pochodzi. Jeśli to lęk przed oceną, to ekspozycja stopniowa faktycznie może go zmniejszać, jak to opisała Kunisia97 z prysznicem. Ale jeśli chodzi głębiej, o coś w rodzaju wstydu za 'głupotę' samej praktyki, to samo mówienie pod prysznicem nic z tym nie zrobi.


Odpowiedz
Wpisy: 150
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

U mnie chyba to drugie. Mam poczucie, że gdybym powiedziała na głos 'jestem pewna siebie i spokojna' i ktoś by to usłyszał, to bym się wstydziła nie tyle że mnie przyłapano na mówieniu do siebie, ale że ktoś pomyśli, że wierzę w coś naiwnego. Jakbym się bała oceny samej praktyki, nie formy.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

i to jest właśnie ta różnica, o którą pytałam wcześniej. Bo jeśli wstyd dotyczy treści, czyli samego faktu, że robisz afirmacje, to pytanie, czy w ogóle sama przed sobą akceptujesz tę praktykę. Jak sam wobec siebie masz opory, to głos na zewnątrz będzie tylko wierzchołkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Bursztynka_G wydaje mi się kluczowe. Ja przez długi czas robiłam afirmacje jakby z poczuciem winy, jakby to była słabość. I te afirmacje nie działały, bo cały czas mentalnie je podważałam. Dopiero kiedy przestałam to traktować jako coś wstydliwego, efekty się pojawiły. Ale jak to zrobić, żeby to nie była tylko kolejna afirmacja o sobie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 21 godzin temu

Wpisy: 239

@Domicela05 jak to przeszłaś u siebie konkretnie? Bo to brzmi łatwo, ale zmiana podejścia do własnej praktyki to nie jest coś, co się po prostu postanawia. Co ci pomogło przestać traktować to z poczuciem winy?


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

@Marcysia86 szczerze? Trochę przez czytanie o mechanizmach działania, przez rozumienie dlaczego to w ogóle ma sens. Kiedy przestałam to traktować jak magię, a zaczęłam jak trening umysłu, coś się zmieniło. Ale nie powiem, że to działało natychmiast.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@wera_k)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, ale mam inne pytanie. Powiedziałam, że mieszkam z ludźmi i nie mogę mówić na głos. Szept też trudny, bo cieniutkie ściany. Jeśli robię to tylko w głowie, to jak w ogóle mam zadbać o to skupienie, o którym mówił Runolog70? Jakaś technika?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Wera_K jedną z metod jest bardzo powolne 'wymawianie' słów w myślach, z wyobrażeniem własnego głosu, tempo wolniejsze niż normalne myślenie. To angażuje inny rodzaj uwagi niż zwykłe myślenie. Można też spróbować zsynchronizować z oddechem, jedna afirmacja na jeden wydech, to daje rytm i utrudnia rozproszenie.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Wera_K ja w podobnej sytuacji zaczęłam pisać afirmacje zamiast mówić. Wiem, że to zupełnie inny temat, ale efekt skupienia jest podobny do mówienia na głos, bo ręka i oczy są zaangażowane. Może nie idealne, ale daje radę kiedy naprawdę nie ma warunków.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Nawiązując do tego co mówi Brzozka81 o pisaniu, ja przez jakiś czas łączyłam pisanie z trzymaniem kamienia drugą ręką. Brzmi dziwnie, wiem, ale to takie podwójne zakotwiczenie uwagi. Nie wiem czy to sens ma z jakiegoś głębszego powodu, ale nie odpływałam myślami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 83

@Witchling80 to brzmi jak coś, co można zrobić bez żadnych specjalnych przygotowań. Ale mam pytanie, czy to pisanie odręcznie, czy na klawiaturze? Bo intuicyjnie czuję, że powinno być odręcznie, ale nie wiem dlaczego tak sądzę.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Ignas odręcznie. I myślę, że ten twój instynkt ma podstawy, pisanie ręką jest wolniejsze, bardziej fizyczne, wymaga większego skupienia na każdym słowie. Na klawiaturze można pisać prawie automatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@tosieczka95)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ja mam takie głupie pytanie może, ale jak długo trzeba robić te afirmacje żeby poczuć jakaś zmianę? Bo zaczynam i po tygodniu nie widzę różnicy i przestaje. Może właśnie dlatego u mnie nie działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Tosieczka95 to nie jest głupie pytanie, tylko bardzo praktyczne. Problem z oczekiwaniem efektów po tygodniu jest taki, że afirmacje nie działają jak lek, gdzie masz dawkę i skutek. Trudno powiedzieć konkretny czas, bo zależy od tego jak głęboko zakorzenione jest przekonanie, które próbujesz zmienić. Tydzień to zdecydowanie za krótko, żeby cokolwiek ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 150
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest trudne dla introwertów moim zdaniem. Nie chodzi tylko o dyskomfort przy mówieniu, ale też o cierpliwość do procesu, który jest niewidoczny i niespektakularny. Nie ma żadnego zewnętrznego potwierdzenia że idziesz dobrze, nie ma etapów, nie ma kogoś kto powie 'tak, robisz to właściwie'. I chyba właśnie to mnie napędza do szukania jakichś modyfikacji, bo sama cisza po tygodniu mówienia do ściany jest naprawdę demotywująca.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

i właśnie to mnie zastanawia. Mówisz o braku etapów, o niewidoczności procesu. Ale czy nie jest tak, że introwerty w ogóle mają tendencję do wewnętrznej obserwacji i może ta obserwacja jest właśnie etapem? Tylko że zamiast 'zrobiłam to', jest 'coś inaczej zareagowałam'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 21 godzin temu

Wpisy: 239

@Bursztynka_G ale to chyba wymaga jednak jakiegoś punktu odniesienia. Bo jeśli nie masz skąd wiedzieć, jak reagowałaś przed, to skąd wiesz, że teraz jest inaczej? Mam na myśli, czy prowadzisz jakiś zapis, czy to bardziej takie czuciowe porównanie?


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Marcysia86 u mnie to jest właśnie problem. Nie prowadzę żadnego zapisu, więc polegam na tym czuciowym porównaniu, które jest bardzo zawodne. Mogę po prostu mieć lepszy dzień i przypisać to afirmacjom, albo gorszy i myśleć, że nic nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

to jest znaczący problem metodyczny. Jeśli nie ma żadnego punktu bazowego, każda ocena efektów jest obarczona błędem potwierdzenia. Nie mówię, że prowadzenie dziennika jest konieczne dla każdego, ale bez jakiegoś zewnętrznego śladu trudno ocenić, czy coś się zmienia, czy nam się tylko wydaje. Krótkie notatki, nawet jedno zdanie po sesji, mogą dużo dać po kilku tygodniach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 83

@Runolog70 a nie jest tak, że samo prowadzenie dziennika zmienia obserwatora? Tzn. zaczynam zapisywać i już przez to więcej uwagi przykładam do własnych reakcji, więc nie wiem, czy to afirmacje, czy fakt zapisywania powoduje zmianę.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Ignas tak, to klasyczny problem obserwatora. Ale z punktu widzenia praktyki afirmacji, jeśli efektem jest większa uważność na własne reakcje, to też można to uznać za zmianę w dobrym kierunku. Nie musisz rozdzielać, co konkretnie to wywołało, jeśli celem jest zmiana nastawienia, a nie udowodnienie skuteczności metody.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@tosieczka95)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ja jeszcze wrócę do tego mojego pytania bo nie do końca rozumiem. Mówicie o zmianie nastawienia ale jak ona się objawia? Tzn. jak w ogóle poznaję że moje nastawienie się zmieniło jeśli nadal czuje się tak samo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Tosieczka95 to nie jest złe pytanie, ale odpowiedź jest trochę nieoczekiwana. Zmiana nastawienia rzadko jest odczuwalna od środka, przynajmniej na początku. Częściej to zewnętrzne rzeczy zaczynają wyglądać inaczej, reagujesz spokojniej na coś, co poprzednio cię rozkręcało, albo nie zauważasz w pewnym momencie, że nie zrobiłaś tego co zwykle. Jakiś drobiazg zachowania, nie wielkie olśnienie.


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

@Perzyna to się zgadza z moim doświadczeniem. U mnie pierwsza zauważalna zmiana była taka, że przestałam automatycznie odmawiać sobie pewnych rzeczy. Nie myślałam 'mam afirmacje, teraz będę inna', po prostu parę tygodni później stwierdziłam że zrobiłam coś, czego normalnie nie robię. I dopiero wtedy coś zaskoczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@wera_k)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że znowu wchodzę z bokiem, ale mam pytanie do Runolog70 o tę technikę z wyobrażaniem głosu. Próbowałam i mi się miesza z normalnym myśleniem. Tzn. nie wiem kiedy 'mówię' afirmację a kiedy po prostu o niej myślę. Czy to w ogóle ma znaczenie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Wera_K ma znaczenie, choć nie absolutne. Wyobrażenie własnego głosu angażuje inne obszary uwagi niż zwykłe myślenie, dlatego jest skuteczniejsze przy skupieniu. Jeśli nie możesz tego rozróżnić, spróbuj wymawiać każdą sylabę osobno w wyobraźni, bardzo wolno, jakbyś uczyła się nowego słowa. Zwykłe myślenie tak nie przebiega, więc granica staje się wyraźniejsza.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Wera_K ja miałam podobny problem i pomógł mi oddech. Jedna afirmacja na jeden wydech, dosłownie. Ciało daje wtedy taki rytm, który odróżnia ten moment od reszty myśli. Nie wiem czy to ma jakieś głębsze uzasadnienie, ale praktycznie działa.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Kunisia97 to ciekawe, że wychodzisz od rytmu oddechu, bo ja zaczęłam podobnie i skończyłam na tym, że afirmacja musiała się mieścić w jednym wydechu, więc mimowolnie uprościłam ją do kilku słów. I okazało się, że te krótsze wersje działają na mnie lepiej niż długie zdania. Może nie przez długość, ale przez to, że musiałam wybrać co jest naprawdę ważne.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Witchling80 a ile słów mniej więcej? Bo ja mam teraz dość długie afirmacje i zastanawiam się, czy nie powinnam ich skrócić. Tylko nie wiem jak wybrać które słowa zostawić.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Brzozka81 u mnie wyszło od trzech do pięciu słów. Ale myślę, że chodzi o to, żeby zostało samo sedno, bez tłumaczenia i uzasadniania. Zamiast 'jestem spokojna i radzę sobie ze stresem w codziennych sytuacjach' zostaje 'jestem spokojna' albo 'spokój jest mój'. Próbuj i czuj, co brzmi bardziej jak ty.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@marcysia86)
Połączone: 21 godzin temu

To co mówi Witchling80 o skracaniu przypomina mi coś, o czym czytałam przy okazji afirmacji dla osób z dużym wewnętrznym krytykiem. Że długie zdania dają krytykowi za dużo miejsca żeby je rozmontować, a krótkie trudniej podważyć. Nie wiem czy to ma uzasadnienie, ale logicznie brzmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Marcysia86 to by się zgadzało z tym, co wcześniej mówiłam o akceptacji praktyki. Jeśli sam siebie nie przekonujesz, to krótsze zdanie zostawia mniej miejsca na 'ale czy to prawda'. Choć z drugiej strony, dla kogoś z bardzo silnym krytykiem nawet jedno słowo wystarczy żeby zacząć kwestionować.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tego, co mówiła Jola92 o wstydzie i o tym, że ktoś mógłby usłyszeć, chciałem zapytać, czy ten wstyd dotyczy też własnego głosu? Bo dla mnie mówienie na głos jest dziwne nie dlatego, że ktoś usłyszy, ale że słyszę siebie i brzmię dla siebie jakoś nienaturalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Ignas tak, to jest oddzielna warstwa. Słyszę swój głos i brzmi jak aktor, który nie wierzy w rolę. To jest chyba jeszcze bardziej dezorientujące niż lęk przed byciem usłyszaną przez kogoś. Nie wiem jak to przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

to co opisujesz z głosem, który brzmi jak aktor, jest bardzo znane i ma nawet swoją nazwę w psychologii, nie pamiętam dokładnie jak, ale chodzi o to, że własny głos słyszany z zewnątrz jest nam nieznajomy, bo normalnie słyszymy go przez kości czaszki. Nagranie siebie i przesłuchanie kilka razy potrafi ten efekt zmniejszyć, bo mózg przestaje traktować ten dźwięk jako obcy.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@tosieczka95)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówi Perzyna o własnym głosie mnie trochę uspokaja, bo ja też słyszę siebie i mam wrażenie że brzmię sztucznie. Ale chciałam zapytać, czy to z czasem przechodzi? Znaczy, czy po jakimś czasie zaczynasz brzmieć dla siebie normalnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Tosieczka95 tak, ale nie dlatego że głos się zmienia, tylko że przestajesz go tak analizować. To jak ze zdjęciami siebie, na początku każde zdjęcie wygląda dziwnie, potem po prostu jest. Mechanizm jest podobny.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Perzyna a nie myślisz, że to może być też kwestia tego, że po prostu przywykniesz do samej czynności, nie do głosu? Tzn. przestaje być dziwne samo mówienie, więc głos przy okazji też przestaje przeszkadzać?


Odpowiedz
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Kunisia97 możliwe, i pewnie jedno z drugim idzie razem. Nie da się tego tak łatwo rozdzielić. Ale praktycznie nie ma znaczenia, co dokładnie odpada pierwsze, jeśli efektem jest to, że przestaje przeszkadzać.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: