Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają szybciej, gdy jest się w dobrym nastroju

Strona 1 / 2

Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie, bo ostatnio zaczynam z afirmacjami i zauważam u siebie coś dziwnego. Kiedy jestem w złym nastroju i próbuję powtarzać afirmacje, to czuję jakiś opór, jakby słowa szły w próżnię. Ale gdy jestem w lepszym humorze, wydaje mi się, że to działa szybciej. Czy to w ogóle ma sens, czy się tylko sugeruję? Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
138 odpowiedzi
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

To ma sens i nie jesteś jedynym, który to zauważa. Stan emocjonalny faktycznie wpływa na to, jak głęboko afirmacja 'trafia'. Kiedy jesteś w dołku, umysł jest bardziej sceptyczny i każde pozytywne zdanie odbija się od wewnętrznego oporu. Ja to nazywam murem niedowierzania. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych, bo sama nie jestem pewna: czy to znaczy, że w złym nastroju afirmacje są w ogóle bez sensu, czy może działają inaczej, wolniej?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Nie powiedziałabym, że są bez sensu. Raczej zależy, jaką afirmację stosujesz w danym momencie. Jeśli jesteś w złym miejscu emocjonalnie i powtarzasz coś w stylu 'jestem szczęśliwa i spełniona', to umysł natychmiast to odrzuca, bo wie, że to nieprawda. To nie jest afirmacja, to konfrontacja z rzeczywistością, którą przegrywasz. Lepiej wtedy sięgnąć po coś bliższego prawdy, na przykład 'jestem w stanie przez to przejść' albo 'powoli się poprawia'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Kianitka82 a czy to nie jest trochę jak obniżanie poprzeczki? Bo ja chcę szybkich efektów, nie chcę tygodniami powtarzać, że 'może jakoś będzie'. To trochę mało ambitne.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest obniżanie poprzeczki, tylko praca z tym, co jest, a nie z tym, czego chcesz. Umysł ma wbudowany filtr spójności, i jeśli serwujesz mu twierdzenie, w które w danej chwili nie wierzy ani trochę, to aktywujesz odwrotny mechanizm. Sam możesz to sprawdzić: powiedz sobie głośno coś kompletnie sprzecznego z tym, co czujesz, i obserwuj, co się dzieje w ciele. Pojawia się napięcie, coś na kształt wewnętrznego 'nie'. I właśnie to napięcie blokuje efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Rozumiem, co piszecie, ale mam wrażenie, że dobry nastrój to trochę błędne koło, prawda? Żeby afirmacje działały, trzeba być w dobrym nastroju. A żeby być w dobrym nastroju, potrzeba właśnie takich afirmacji. Skąd więc w ogóle zacząć, jeśli na starcie jest się w dołku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Bertramka Dokładnie to samo pytanie zadawałam sobie dużo wcześniej. I odpowiedź, którą wypracowałam z czasem, jest taka: nie zaczynasz od afirmacji, zaczynasz od stanu. Nawet minimalna zmiana fizyczna, kilka głębokich oddechów, krótki spacer, cokolwiek, co nieznacznie przesuwa nastrój w górę, robi różnicę. Afirmacje wchodzą wtedy na grunt, który jest choć trochę podatny. Próbowałaś kiedyś poprzedzać afirmacje jakimś małym rytuałem wyciszenia?


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Bryza Nie, nigdy tak nie myślałam o tym kolejności. Zawsze zaczynałam od razu od powtarzania. Może dlatego tak słabo to u mnie szło. Ale co to znaczy 'podatny grunt'? Chodzi o to, że jesteśmy wtedy bardziej otwarci na sugestię?


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przy tym pytaniu warto zatrzymać się trochę dłużej, bo 'otwarci na sugestię' brzmi, jakby to była autosugestia i nic więcej. Możemy na to patrzeć inaczej: w wielu tradycjach afirmacja to forma intencji, a intencja ma moc tylko wtedy, gdy nie jest blokowana przez sprzeczne emocje. Gniew, lęk, smutek to nie są złe stany same w sobie, ale działają jak zakłócenia sygnału. Afirmacja wysłana przez 'zakłócenia' dociera słabiej albo w ogóle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Aether A masz jakiś sposób na to, żeby ocenić, kiedy zakłócenia są za duże, żeby w ogóle pracować z afirmacjami? Pytam, bo słyszałam różne podejścia, jedni mówią, że trzeba poczekać aż emocje opadną, inni, że właśnie w trudnych momentach afirmacja ma największy potencjał zmiany.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Obserwatorka To zależy od tego, co rozumiemy przez 'działanie'. Jeśli mierzysz efekt doraźnym uczuciem ulgi, to tak, w ostrej emocji afirmacja raczej nie przyniesie ulgi szybko. Ale jeśli patrzysz długofalowo, regularność ważniejsza jest od idealnego nastroju. Nie sądzę, żeby dało się wyznaczyć jedno kryterium. Co raczej rejestrujesz, kiedy obserwujesz te relacje na forum, czujesz, że jest jakiś wzorzec?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ja wiem z własnego doświadczenia, że nastrój absolutnie musi być pozytywny, inaczej afirmacje po prostu nie wchodzą do podświadomości. Czytałam o tym, że podświadomość przyjmuje programowanie tylko w stanie relaksu i dobrego samopoczucia, więc jeśli jesteś smutna czy zdenerwowana, to tracisz czas. Lepiej poczekać na dobry moment.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Nikodema.pl Chcę tu trochę sprostować, bo to za duże uproszczenie. Podświadomość nie ma przełącznika 'dobry nastrój on/off'. Stan relaksu faktycznie sprzyja temu, bo redukuje aktywność krytyczną umysłu, ale to nie znaczy, że jedyną furtkę otwiera dobry nastrój. Stan tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu to naturalne okno receptywności, niezależnie od tego, czy dzień był dobry czy zły. Regularność robi więcej niż czekanie na idealny moment.


Odpowiedz
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 46

@Szaman No ale jeśli idziesz spać z głową pełną problemów, to i tak te afirmacje przepadają, nie?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Nikodema.pl Nie przepadają, tylko konkurują z dominującym przekazem emocjonalnym. To różnica. Przepadają, jeśli w ogóle ich nie robisz. Nawet przy przegadanej głowie część z tych treści zostaje. Dlatego wielu praktyków nagranej afirmacji używa właśnie do zasypiania, słucha przez słuchawki na pętli. Głowa robi swoje, a dźwięk robi swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, mam trochę inne spojrzenie na to całe 'dobry nastrój kontra zły nastrój'. Myślę, że to pytanie z pominięciem jednej ważnej zmiennej, czyli wiary w to, co się powtarza. Można być w świetnym nastroju i recytować afirmacje jak wiersz na lekcji, bez żadnego zaangażowania. I można być w neutralnym, spokojnym stanie i naprawdę poczuć każde słowo. Co działa szybciej według was, nastrój czy właśnie ta jakość uwagi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Karolciaa To bardzo dobre rozróżnienie. Sama zauważam, że kiedy powtarzam mechanicznie, nie ma znaczenia jak się czuję, nic nie drga. Ale kiedy zatrzymuję się przy jednym zdaniu i naprawdę próbuję je poczuć w ciele, coś się zmienia nawet wtedy, gdy nie jestem w najlepszym humorze. Może chodzi o tę jakość obecności?


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że może głupie pytanie, ale co to znaczy 'poczuć afirmację w ciele'? Jak to wygląda w praktyce? Mówi się ją i jednocześnie coś wyobraża? Kompletnie nie wiem, od czego zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Sylwunia98 Nie ma głupich pytań. Chodzi o to, żeby nie mówić afirmacji jak zdania z książki, tylko próbować wywołać uczucie, które by towarzyszyło, gdyby ta afirmacja już była prawdą. Na przykład, jeśli mówisz 'czuję się spokojna', to na chwilę wyobraź sobie sytuację, w której naprawdę tak się czujesz, i spróbuj złapać choćby cień tego uczucia. To jest ten 'kontakt z ciałem', o którym pewnie pisała Irenka.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, naprawdę dużo tu ciekawych rzeczy. Mam jedno pytanie, bo trochę zgubiłem wątek: czy z tego, co piszecie, wynika, że nastrój pomaga, ale nie jest warunkiem koniecznym? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Tadek Tak, dobrze to ujesz. Nastrój pomaga, bo obniża opór. Ale nie jest warunkiem koniecznym w tym sensie, że bez niego afirmacje są całkowicie bezużyteczne. Powiedziałbym raczej: dobry nastrój skraca drogę, zły ją wydłuża. I to tyle. Reszta zależy od regularności i od tego, czy w ogóle angażujesz się w to, co powtarzasz.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Szaman Dziękuję, teraz mam to znacznie jaśniej. To znaczy, że nawet w trudniejszych dniach nie powinienem rezygnować z afirmacji, tylko może wtedy mniej oczekiwać od razu efektu?


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Tadek Mniej oczekiwać to może i tak, ale powiedziałabym inaczej: trudniejszy dzień to nie jest dzień odpuszczenia, tylko dzień, kiedy trzeba wybrać inny rodzaj afirmacji. Nie rzucać się na 'wszystko jest cudowne', tylko coś, co jest do przyjęcia w tamtym momencie. To nie jest mniej ambitne, to jest po prostu skuteczniejsze.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Karolciaa To mnie zastanawia, bo skąd wiesz, która afirmacja jest 'do przyjęcia'? Masz jakieś kryterium? Bo ja jak próbuję ocenić, to nie wiem, czy coś odrzucam dlatego, że to nie działa, czy dlatego, że po prostu mi się nie chce.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Bertramka To dobre pytanie i szczerze mówiąc, sporo czasu zajęło mi to odróżnienie. Kryterium jest jedno: czy twoje ciało lekko odpuszcza przy tym zdaniu, czy zaciska. Odrzucenie to napięcie, opór fizyczny. 'Nie chce mi się' to co innego, to lenistwo, nie odrzucenie. Jak mówię coś, co mnie gryzie, to coś w środku krzyczy 'nieprawda' i to czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co napisała Karolciaa, bardzo mi pasuje do moich doświadczeń z medytacją. Jak siedzę i próbuję coś poczuć, a ciało się nie poddaje, to wiem, że jestem za daleko od punktu, w którym afirmacja ma sens. Wtedy wracam do oddechu i próbuję zejść o stopień niżej, do czegoś mniejszego, bardziej konkretnego.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Irenka.1 A co rozumiesz przez 'zejść o stopień niżej'? Chodzi o zmianę treści afirmacji na łagodniejszą, czy o zmianę techniki?


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Obserwatorka Zmianę treści. Zamiast 'jestem pełna energii i spokoju', mówię sobie 'mam prawo do spokoju'. Jedno jest twierdzeniem, drugie jest pozwoleniem. To drugie jest łatwiejsze do przyjęcia, kiedy jestem zmęczona albo zestresowana.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Irenka.1 To rozróżnienie między twierdzeniem a pozwoleniem jest naprawdę istotne i rzadko się je explicite wymienia. W niektórych podejściach do pracy z umysłem mówi się o tym jako o przejściu od stanu docelowego do stanu przyzwolenia. Twierdzenie zakłada, że coś już jest. Pozwolenie zakłada, że coś może być. Dla umysłu w opresji to całkiem inna propozycja.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Aether Rozumiem tę różnicę w teorii, ale jak to wygląda kiedy ktoś zaczyna od zera? Bo mnie to ciągle gubi, nie wiem czy mówić w czasie teraźniejszym, przyszłym, czy jakoś inaczej układać te zdania.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Sylwunia98 Na początku czas gramatyczny to drugorzędna sprawa, naprawdę. Ważniejsze jest to, żeby zdanie nie wywoływało natychmiastowego wewnętrznego 'to kłamstwo'. Czas teraźniejszy działa dla wielu osób, ale jeśli mówisz 'jestem zdrowa' i jesteś chora, to umysł protestuje. Wtedy 'wracam do zdrowia' albo 'moje ciało wie, jak się leczyć' jest bliższe prawdy i mniej oporne.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwilę, bo mi się coś kręci w głowie. Jeśli ciągle dopasowujemy afirmacje do nastroju i schodzimy coraz niżej, żeby było 'bezpieczniej', to kiedy w ogóle dochodzimy do tych ambitnych celów? Wydaje mi się, że można tak w kółko ostrożnościować i nigdy nie wyjść z przeciętności.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Mylisz dwie rzeczy: dostosowanie punktu wejścia z rezygnacją z celu. Możesz mieć ambitny cel i wchodzić do niego stopniowo, zamiast szturmować mur głową. Mur nie pęka szybciej od siły uderzenia, jeśli ta siła trafia w opór. Zaczynasz od miejsca, gdzie opór jest mniejszy, i budujesz stamtąd. To nie jest ostrożnościowanie, to jest strategia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Szaman No dobrze, ale jak długo to trwa? Pytam wprost, bo czytałem, że są ludzie, którzy przez trzy tygodnie codziennie robią afirmacje i widzą efekty, a inni latami i nic.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma jednej odpowiedzi na 'jak długo', i każdy kto ci poda konkretny termin, po prostu zgaduje. Zależy od tego, jak głęboko zakorzenione jest przekonanie, które chcesz zmienić, jak konsekwentny jesteś, jak bardzo angażujesz się emocjonalnie. Trzy tygodnie to często słyszany próg, bo tyle przeciętnie zajmuje zmiana nawyku, ale to nie jest prawo natury.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

A mnie zastanawia coś innego - czy to ma znaczenie, o jarej porze robimy te afirmacje? Bo słyszałem że rano po przebudzeniu to najlepszy czas, ale nie wiem czy to prawda czy mit.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Wrozbiarz06 To nie jest mit w całości. Bezpośrednio po przebudzeniu mózg przez kilka do kilkunastu minut jest w stanie o obniżonej aktywności krytycznej, przejście ze snu do czuwania przebiega stopniowo. Ten czas bywa nazywany hipnagogicznym lub hipnopompicznym, zależnie od kierunku. Sugestie trafiają wtedy łatwiej, bo filtr analityczny jeszcze w pełni nie działa. Podobnie tuż przed zaśnięciem. To nie magia, to fizjologia.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, rano i wieczór to złoty czas, zawsze tak mówiłam. Najlepiej wstać, nie patrzeć w telefon, od razu powiedzieć swoje afirmacje, to wtedy jeszcze sen jest blisko i podświadomość jest otwarta.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Nikodema.pl Mechanizm jest podobny jak to, co opisała Aether, ale upraszczasz go trochę. 'Podświadomość jest otwarta' to metafora, która może prowadzić do mylnego wniosku, że wystarczy pora. Ta niższa aktywność krytyczna po przebudzeniu to jedna z wielu możliwych bram wejścia, nie jedyna i nie magiczna. Ktoś kto wstaje z silnym lękiem o poranku, nie ma tej 'otwartości', bo emocja dominuje nad porą dnia.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Szaman To wraca nas do sedna całego tematu, bo właśnie o to chodzi w tytule. Nastrój vs. pora, nastrój vs. regularność - chyba nie da się tego oddzielić. Pytanie Gabrysia z początku wątku wydaje mi się teraz prostsze niż na początku i jednocześnie trudniejsze. Czy ktoś z was próbował robić to w złym nastroju świadomie, żeby sprawdzić, co się dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

To co powiedziała Obserwatorka na końcu mnie uderzyło - że pytanie jest jednocześnie prostsze i trudniejsze. Bo ja zacząłem ten temat z konkretnym pytaniem: czy dobry nastrój przyspiesza, czy nie. I po czterdziestu kilku postach mam wrażenie, że odpowiedź brzmi 'to zależy' i że to zależy od tylu rzeczy naraz, że w zasadzie nie wiem, od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Ale to jest normalne przy takich tematach. Złożone zjawisko daje złożoną odpowiedź. Problem z pytaniem 'czy dobry nastrój przyspiesza' polega na tym, że zakłada liniową zależność, a tu jej nie ma. To nie jest reostat, który kręcisz w górę i wszystko działa szybciej.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Bryza Ale to trochę tak, jakbyś mówiła, że w ogóle nie ma związku między nastrojem a efektem. Bo chyba jest? Jak ktoś płacze i mówi 'wszystko będzie dobrze', to chyba trudniej mu w to uwierzyć niż komuś, kto jest spokojny.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Bertramka Związek jest, nie twierdzę, że go nie ma. Mówię, że nie jest liniowy. I że 'dobry nastrój' to zbyt gruby pojęciowo worek. Spokój to jeden stan, euforia to inny, delikatna nadzieja to jeszcze inny. Każdy z nich inaczej wpływa na pracę z afirmacją.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Bertramka To co napisałaś o płaczu i mówieniu 'wszystko będzie dobrze' - to jest akurat przypadek, gdzie afirmacja może zadziałać jak kotwica, nie jak kłamstwo. Zależy od intencji i od tego, czy osoba traktuje to jako opis stanu, czy jako kierunek. Nie każda afirmacja musi być wiarygodna tu i teraz, żeby miała sens.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Kianitka82 A jak odróżnić, kiedy afirmacja jest kotwicą, a kiedy po prostu okłamywaniem siebie? Bo to brzmi podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Sylwunia98 Różnica jest w intencji i w tym, co czujesz w środku. Kotwica to coś, do czego wracasz, bo chcesz się przypomnieć o kierunku. Okłamywanie siebie to zamiatanie pod dywan - mówisz 'jest dobrze', żeby nie musieć patrzeć na to, że jest źle. Jedno jest aktem woli, drugie jest ucieczką.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Karolciaa To ważne rozróżnienie, choć powiedziałabym, że granica między nimi bywa dla samej osoby niewidoczna w danym momencie. Psychologicznie, kiedy ktoś jest w silnym stanie negatywnym, mechanizmy obronne działają tak samo jak kotwice - z zewnątrz i z wewnątrz wyglądają identycznie. Dlatego część badaczy pracy poznawczej sugeruje, żeby w najtrudniejszych momentach w ogóle nie używać afirmacji wprost, tylko technik akceptacji stanu - powiedzieć 'czuję się źle i to jest teraz moja rzeczywistość', zanim w ogóle sięgnie się po afirmację kierunkową.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Aether Czyli wychodzi na to, że afirmacja jest de facto drugorzędna - że najpierw musi być akceptacja stanu, a dopiero potem afirmacja może w ogóle zacząć działać? Jeśli tak, to tytuł tematu powinien brzmieć inaczej - nie 'czy dobry nastrój przyspiesza', tylko 'czy bez akceptacji obecnego stanu afirmacja w ogóle ma szansę'.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Obserwatorka Niekoniecznie. Akceptacja jest pomocna, ale nie jest warunkiem koniecznym. Są praktyki, w których celowo pracuje się z oporem, nie pomijając go ani nie akceptując, tylko używając go jako paliwa. Wymuszone pozytywne sformułowanie w momencie oporu może paradoksalnie zwiększyć intensywność pracy, bo napięcie między tym, co mówisz, a tym, co czujesz, generuje energię. To ryzykowna metoda, ale istnieje.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Szaman Jak to działa w praktyce? Bo brzmi jakbyś mówił, że można celowo sobie mówić rzeczy, w które się nie wierzy, i to ma sens. To mnie zaskakuje, bo myślałam, że brak wiary w afirmację to największa jej słabość.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Irenka.1 Uproszczę. Wyobraź sobie, że ciągnie cię guma do tyłu. Im bardziej ją naciągasz, tym mocniejszy wyrzut, kiedy puścisz. Napięcie między stanem faktycznym a afirmowanym to jest ta guma. Jeśli jest za małe, bo afirmacja jest zbyt blisko tego, gdzie jesteś, impuls też jest słabszy. Jeśli jest za duże, możesz nie wytrzymać i się urwać. Kluczem nie jest wiara tu i teraz, tylko intencja i wytrzymanie w tym napięciu. To nie dla każdego i na pewno nie na co dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Ale to trochę brzmi jak coś dla zaawansowanych, nie? Jak ktoś zaczyna z afirmacjami, to chyba lepiej żeby tak nie eksperymentował i raczej trzymał się prostych zasad?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wrozbiarz06 Tak, zdecydowanie. To co opisuje Szaman to specyficzna technika, nie punkt wejścia. Dla kogoś, kto zaczyna, ważniejsze jest żeby w ogóle utrzymać regularność i żeby afirmacja nie wywoływała natychmiastowego buntu. Zaawansowane metody pracy z oporem to już osobny temat.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

To wróćmy do punktu wyjścia, bo mi się tu coś gubi. Pytałem, czy dobry nastrój przyspiesza efekty. Na razie rozumiem tyle, że i dobry i zły nastrój mogą być punktem wejścia, tylko różnymi. Ale czy to znaczy, że nastrój w ogóle nie ma znaczenia? Bo to by było dziwne.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Nastrój ma znaczenie, ale nie jako warunek. Raczej jako informacja. Kiedy jesteś w dobrym nastroju, twój system poznawczy łatwiej akceptuje nowe przekonania, bo nie ma aktywnych zagrożeń do przetworzenia. Kiedy jesteś w złym nastroju, mózg jest zajęty gdzie indziej. Afirmacja dostaje mniej zasobów uwagi. To nie jest metafizyka, to jest po prostu jak działa uwaga selektywna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Barni Czekaj, bo to brzmi jak argument za tym, żeby afirmacje robić tylko kiedy jest się dobrze. Czy właśnie o to ci chodzi?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Bertramka Nie, chodzi mi o to, że w złym nastroju musisz dać afirmacji więcej czasu i być może zmniejszyć jej amplitudę, żeby w ogóle dostała się przez filtr. Nie rezygnować, tylko dostosować dawkę. Dobry nastrój nie jest przepustką do lepszych wyników - jest warunkiem, który wymaga mniej kalibracji.


Odpowiedz
Wpisy: 320
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę dodać jedno. Wszyscy mówicie o nastroju jak o zmiennej, którą się ma albo nie ma. A czy nie jest tak, że sama praktyka afirmacji, konsekwentna, może ten nastrój stopniowo modelować? Że nie pytamy 'czy dobry nastrój przyspiesza', tylko 'czy afirmacje mogą być metodą na budowanie stanu, w którym afirmacje działają lepiej'? Trochę z siebie robimy środowisko dla siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Almandynka.pl To jest ciekawa pętla zwrotna. Ale jak zacząć tę pętlę, jeśli wchodzisz do niej w złym punkcie? Bo to brzmi jak argument dla kogoś, kto już ma jakiś fundament, nie dla osoby, która zaczyna od zera ze słabym nastrojem i chce wiedzieć czy w ogóle ma sens próbować.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Obserwatorka Dobry punkt. Dla kogoś, kto zaczyna od zera w złym miejscu, powiedziałbym tak: najpierw nie afirmacja, tylko redukcja szumu. Krótka, neutralna praktyka - spokojny oddech, chwila ciszy, cokolwiek co obniża poziom aktywacji układu nerwowego. Dopiero potem afirmacja, i to bardzo ostrożna, blisko tego gdzie jesteś. Nie 'mam wszystko czego pragnę', tylko 'powoli się stabilizuję'. Pętla zaczyna się od małego obrotu, nie od pełnego biegu.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Barni A jak długo trwa taki 'mały obrót', zanim pętla zacznie napędzać sama siebie? Bo to brzmi jak coś, co wymaga czasu, a Gabryś na początku pytał właśnie o szybkość.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, bo wszystko co tu czytam jest logiczne, ale trochę mi to mówi 'poczekaj, nie spiesz się', a ja pytałem konkretnie - czy dobry nastrój daje szybsze efekty. Czy ktoś może po prostu odpowiedzieć tak albo nie, i dlaczego?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Tak, przy założeniu że 'dobry nastrój' oznacza spokój i otwartość, nie euforię. Euforia może paradoksalnie zablokować efekty, bo umysł nie czuje potrzeby zmiany. Spokojny, pozytywny stan to najlepsza gleba. Ale to nie znaczy, że w złym nastroju nie ma sensu pracować - tylko że trzeba inaczej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Szaman Euforia blokuje? To mnie zaskakuje. Myślałam, że im wyższe wibracje, tym lepiej. Czy to znaczy, że jak jestem bardzo podekscytowana i robię afirmacje, to mogę sobie zaszkodzić?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Bertramka 'Zaszkodzić' to za mocne słowo. Chodzi raczej o to, że w euforii uwaga jest rozproszona i powierzchowna. Mózg przetwarza szybko i płytko. Afirmacja potrzebuje czegoś więcej niż przejechania po niej w biegu. Nie szkodzisz sobie, po prostu marnujesz okazję.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Bryza To ma sens, ale chciałabym doprecyzować - czy mówisz o euforii spontanicznej, czy o tej wywołanej celowo przed praktyką? Bo widziałam podejście, gdzie ludzie celowo podnoszą nastrój muzyką, ruchem, żeby potem wejść w afirmację z wysoką energią. I podobno działa.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kianitka82 Mówię głównie o spontanicznej. Celowe podniesienie nastroju, które potem ląduje w spokojniejszej fazie, gdzie właściwie robisz afirmację - to co innego. Tu kolejność ma znaczenie. Szczyt pobudzenia to nie jest moment na afirmację, ale zejście z tego szczytu już tak.


Odpowiedz
Wpisy: 320
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisuje Bryza przypomina mi strukturę niektórych rytuałów runicznych - kulminacja energii, a potem praca wykonywana w chwili opadania, nie w szczycie. Podobna logika: energia unosi, ale praca dzieje się w ciszy po. Ciekawe, że tak różne podejścia dochodzą do podobnych wniosków w kwestii momentu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Almandynka.pl Czyli wzorzec jest powtarzalny niezależnie od tradycji? To mnie zastanawia - czy to znaczy, że mamy do czynienia z czymś, co wynika po prostu z mechaniki ludzkiego umysłu, nie z konkretnego systemu?


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Obserwatorka Można to tak postawić. W psychologii mówi się o 'oknie tolerancji' - stanie, w którym układ nerwowy jest wystarczająco aktywny, żeby być obecnym, ale wystarczająco spokojny, żeby przetwarzać nowe informacje. Zarówno zbyt niskie pobudzenie jak i zbyt wysokie wyrzuca poza to okno. Afirmacje prawdopodobnie działają najskuteczniej właśnie w tym oknie, co tłumaczy dlaczego ani depresyjny bezruch, ani euforia nie są optymalne.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Aether A jak w praktyce sprawdzić, czy jest się w tym oknie? Bo to brzmi jak coś, co trudno wyczuć, szczególnie na początku.


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Sylwunia98 Najprościej: możesz myśleć spokojnie o czymś trudnym bez natychmiastowej paniki lub całkowitego odrętwienia? Jeśli tak, prawdopodobnie jesteś w oknie. To nie jest precyzyjny pomiar, ale jako orientacja dla codziennej praktyki wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś ma tak, że prawie nigdy nie ma dobrego nastroju? Nie z jakiegoś powodu, po prostu tak jest. Czy to znaczy, że afirmacje po prostu nie zadziałają? Bo trochę smutno to brzmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Wrozbiarz06 Nie, nie znaczy. To znaczy, że punkt wejścia jest inny. Jeśli ktoś chronicznie jest w niskim nastroju, to tym bardziej afirmacje mogą być sensowne jako praktyka regulacji, a nie jako turbo-doładowanie dla kogoś, kto już dobrze funkcjonuje. Tylko muszą być inne - mniejsze, bliżej aktualnego stanu, mniej odległe od rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym dodała, że w takim wypadku dobrze jest połączyć afirmacje z czymś fizycznym - na przykład pisaniem ręcznym albo chodzeniem. Ruch pomaga wyjść z niskiego nastroju i wtedy afirmacja jakby lepiej wchodzi. Sama tak robię i czuję różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Nikodema.pl To jest praktyczna obserwacja i ruch faktycznie może obniżać poziom kortyzolu, więc jest w tym logika. Natomiast 'lepiej wchodzi' to opis subiektywny - ostrożnie z wnioskowaniem, że konkretny mechanizm to gwarantuje. Różne ciała reagują różnie i nie ma jednej fizycznej kotwicy, która działa na wszystkich tak samo.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: