Ojejciu, zastanawiam się nad czymś, co mnie ostatnio gnębi. Robię afirmacje od jakichś trzech tygodni, codziennie rano, ale śpię może 5-6 godzin bo mam ciężki okres w pracy. I jakoś nie czuję żeby cokolwiek się zmieniało. Czytałam że afirmacje działają przez powtarzanie i stopniowe przeprogramowanie podświadomości, ale czy to w ogóle może działać jeśli człowiek jest niewyspany? Mózg zmęczony to chyba nie przetwarza informacji tak samo? czy ktoś miał podobnie?
Rzadko kto o to pyta i rzadko kto je zadaje wprost. Sen a afirmacje to temat który naprawdę ma znaczenie. Przy niedoborze snu kora przedczołowa pracuje inaczej, jest mniej aktywna, a to właśnie ona odpowiada za krytyczne myślenie i przetwarzanie nowych schematów. Z jednej strony można powiedzieć że zmęczony mózg jest bardziej podatny na sugestię, bo filtry krytyczne są słabsze. Z drugiej, jeśli człowiek jest w trybie przetrwania, afirmacja o spokoju i obfitości morze być po prostu niezgodna z tym co czuje ciało i zostanie odrzucona zanim dotrze głębiej
Ja mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia. Był taki czas że spałam bardzo mało, różne życiowe sprawy, i afirmacje robiłam bo wiedziałam że muszę jakoś utrzymać się psychicznie w pionie... I co ciekawe, tamte miesiące to były jedne z bardziej intensywnych jeśli chodzi o wewnętrzne przesunięcia. Nie twierdzę że niedobór snu pomagał ale nie przeszkadzał też aż tak bardzo jak można by myśleć. myślę że kluczowe było to że naprawdę chciałam żeby działało, bylam w tym szczera, a nie robiłam to z przymusu.
A to nie jest przypadkiem tak ze jak się jest niewyspany to lepiej trafia do podswiadomosci? Słyszałem gdzies że w stanach pomiędzy snem a jawą mózg jest bardziej otwarty na sugestię. Wiec moze te 5 godzin snu i potem afirmacje rano to nawet działa lepiej niz po 8 godzinach?
No właśnie, ja swoje afirmacje robię dosłownie zaraz po przebudzeniu, jeszcze przed wstaniem z łóżka. Myślałam że to dobry pomysł bo jestem jeszcze trochę w tym półśnie. Tylko że przy 5 godzinach snu to nawet nie wiem czy to jeszcze hipnopompia czy już po prostu zmęczenie.
Słuchajcie, mam wrażenie że mieszacie kilka różnych rzeczy na raz. Czas wykonywania afirmacji, jakość snu, stan mózgu to są zmienne które wpływają na siebie ale nie zastępują się nawzajem. Pytanie z tytułu jest o to czy afirmacje działają przy niedoborze snu, i odpowiedź brzmi: działają, ale słabiej i wolniej. To nie jest kwestia magii ani wiary, to kwestia fizjologii. Wyczerpany umysł konsoliduje informacje inaczej, a afirmacje to w dużej mierze praca na poziomie konsolidacji nowych przekonań.
Dobra ale skoro działają słabiej i wolniej, to co to znaczy w praktyce? Że po prostu trzeba dłużej? Czy że są jakieś pułapki których lepiej unikać kiedy się jest w tym wyczerpaniu?
O,wątek ciekawy. Ja kiedyś robiłam afirmacje przez dobrych kilka miesięcy i uczciwie powiem, efekty były, ale nie spektakularne. Wtedy też miałam dziecko małe, spałam może z 4 godziny, no dramat. I teraz zastanawiam się patrząc wstecz, czy gdybym wtedy spała normalnie to byłoby inaczej. Ale z drugiej strony, może właśnie ten upór mimo zmęczenia miał jakąś energię w sobie?
Ojej no, A czy w ogóle jest jakiś sposób żeby te afirmacje były skuteczniejsze jak się jest niewyspana? Coś co można zrobić żeby to bardziej działało mimo zmęczenia? 😛
Kilka rzeczy ma sens. Po pierwsze, krótsze afirmacje, jedno zdanie zamiast listy pięciu. Zmęczony umysł nie ogarnie długich sekwencji i zacznie błądzić. Po drugie, połącz z oddechem, trzy głębokie oddechy przed, to na prawdę coś zmienia w gotowości. Po trzecie, nie rób ich na siłę kiedy jesteś w środku kryzysu emocjonalnego, bo wtedy ten dysonans który wspominałam jest najsilniejszy. Lepiej poczekać nawet pół godziny
Ojej, to tyle można zepsuć robiąc afirmacje? myslałam ze to proste, powtarzasz i tyle.. 😀 a tu sie okazuje ze zly czas, zly sen, zly nastroj i juz nie działa... troche mnie to zniecheca szczerze mówiac
No właśnie trochę mam podobne poczucie jak Hela. Chciałam żeby to była prosta praktyka a tu wychodzi że trzeba pilnować mnóstwo rzeczy. Chociaż z drugiej strony to co powiedziała Drakona o krótszych afirmacjach bliżej aktualnego stanu, to mnie troche odblokowanie. bo moje brzmią bardzo odlegle od tego gdzie jestem teraz.
Hej Hela, nie zniechęcaj się bo to nie jest tak że musisz mieć idealne warunki żeby wogóle zacząć. Chodzi bardziej o to żeby rozumieć co robisz i nie być zdziwiona że coś nie działa gdy wszystko gra przeciwko tobie. Afirmacje to nie jest magiczny przycisk, to regularna praca, i tak samo jak z ćwiczeniami, robione w trudnych warunkach dają mniejszy efekt ale nie zerowy
Mnie zastanawia jedno,czy ktoś próbował robić afirmacje wieczorem zamiast rano, właśnie pod koniec dnia kiedy mózg jest już zmęczony i ma słabsze filtry? Teoretycznie powinno być podobnie do tego stanu między snem a jawą. Czy to w ogóle sensowne?
