Ostatnio coraz częściej wracam do tematu afirmacji i zastanawiam się, czy ktoś próbował je stosować konkretnie na lęk przed samotnością. ojej, nie mówię o ogólnym "jestem wystarczająca" albo "zasługuję na miłość", bo te działają na tyle różnych osób, że ciężko ocenić czy w ogóle chodzi o samotność jako taką. Mam na myśli coś bardziej celowanego. Sama zaczęłam od prostych, codziennych afirmacji rano, ale zauważyłam że jesienią i zimą jakoś inaczej to działa, jak by energia była cięższa i słowa nie docierały tak samo. Czy ktoś miał podobne doświadczenie z sezonowością? Bo nie wiem czy to psychologia czy coś więcej.
Ojej,właśnie o tym myślałam ostatnio! Prowadzę notatki od kilku miesięcy i naprawdę widze różnicę między latem a jesienią jeśli chodzi o skuteczność. Latem afirmacje jakoś szybciej "wchodzą", jesienią mam wrażenie jakby coś je tłumiło. Nie wiem jak to wyjaśnić racjonalnie, ale jest. Próbowałam też łączyć z kartami, żeby zobaczyć co się dzieje na poziomie energetycznym i zawsze w październiku-listopadzie wychodziły mi karty związane z izolacją. Może to zbieżność, może nie.
Ten wątek z sezonowością jest trochę naciągany, żeby nie powiedzieć wprost - to po prostu jesień i krótszy dzień. Melatonina, mniejsza ilość słońca, naturalne obniżenie nastroju. Nie trzeba od razu przyklejać do tego "pola energetycznego". Afirmacje przy lęku przed samotnością to temat wart uwagi, ale efekty sezonowe mają dużo prostsze wyjaśnienie niż zmiana wibracji otoczenia 😀
Wtrącę się bo mam inne doświadczenie. Pracowałam z kilkoma osobami które miały silny lęk przed samotnością i żanda z nich nie wyszła z tego przez samo powtarzanie zdań. Afirmacje mogą być pomocne jako element czegoś szerszego ale jeśli lęk jest głęboki, to powiedzenie sobie "jestem ok sama ze sobą" sto razy dziennie może nawet pogłębić problem, bo zderzasz słowo z tym co naprawde czujesz i to zderzenie boli. Nie mówię że afirmacje są złe, mówię że przy lęku przed samotnością muszą być dobrane inaczej niż standardowe "jestem warta miłości".
Czytam to i zastanawiam się, czy lęk przed samotnością to nie jest czasem problem z czakrą serca, a nie z afirmacjami jako metodą? Bo jeśli Anahata jest zamknięta albo zablokowana, to żadne słowa nie przebiją się przez tę blokadę, nie? Spotkałam sie z tym podejściem i wydaje mi się logiczne, ale nie wiem czy to działa osobno czy trzeba łączyć.
Wiele tu mówi się o czakrach i energii, a wróciłabym do pytania które Michalinka postawiła na początku, bo jest ważne. Sezonowość nie jest wymysłem. W starszych tradycjach, w tym nordyckich, przejście w ciemną połowę roku to czas gdy to co wewnętrzne staje się bardziej widoczne, bo zewnętrzne cichnie 🙂 Lęk przed samotnością w tym czasie nie jest przypadkowy... Jeśli ktoś chce pracować z afirmacjami w tym okresie, to warto je formułować z uwzględnieniem tego że ciemność jest częścią cyklu, a nie wrogiem. "Jestem całością także w ciszy", "ciemność jest dla mnie miejscem, nie więzieniem". Coś w tym stylu.
Dobra, ale ile czasu to właściwie zajmuje zanim coś poczujesz? Bo ja próbowałam przez dwa tygodnie i nic. Serio, nic. Mówię sobie rano te zdania, zapisuję, a potem wieczór i jest tak samo jak było. Może robię coś źle ale nie wiem co.
Szczerze, to trochę sceptycznie do tego podchodzę. Jeśli ktoś ma głęboki lęk, to czy na prawdę samo mówienie do siebie coś zmieni? Pytam bo chciałabym wierzyć że tak, ale nie rozumiem mechanizmu. Jak to ma działać na coś tak mocno zakorzenionego? 🙂
Sceptycyzm jest tu jak najbardziej na miejscu. afirmacje nie "naprawiają" lęku, zmieniają wzorzec myślowy który lęk podtrzymuje. To nie jest działanie bezpośrednie, bardziej pośrednie. Wyobraź sobie ścieżkę w lesie - im częściej nią chodzisz, tym bardziej jest wydeptana i mózg zaczyna ją preferować. przy lęku przed samotnością chodzi o to żeby ścieżka "mogę być ze sobą bezpiecznie" była bardziej wydeptana niż "samotność jest zagrożeniem". Ale to wymaga czasu i tego że ta ścieżka w ogóle w sobie ma sens emocjonalny, nie tylko słowny.
A czy ktoś łączy afirmacje z czymś fizycznym? czytałam że powtarzanie przed lustrem działa inaczej niż zapisywanie, i inaczej niż mówienie na głos w ciszy. Zastanawiam sie czy to ma znaczenie przy takim konkretnym leku jak samotnosc, czy to juz jest bez różnicy
