Hej, mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czytałam że afirmacje działają przez powtarzanie i przeprogramowanie umysłu, ale zastanawiam się czy to nie jest trudniejsze dla osób z wysoką empatią. Chodzi mi o to że empaci podobno bardzo mocno "czują" otoczenie i przejmują emocje innych, więc czy afirmacje w ogóle mają szansę się "przebić" przez te wszystkie zewnętrzne energie? Albo może działają jakoś inaczej? Nie wiem czy dobrze to rozumiem, bo dopiero zaczynam się tym interesować ^^
O, ciekawe ptanie 🙂 Ja jestem raczej empatyczna i afirmacje stosowałam z różnym skutkiem. Mój problem był taki, że rano robiłam afirmacje, czułam się super, a potem wychodziłam do pracy i po kontakcie z kilkoma osobami miałam wrażenie, że całą tę pozytywną energię po prostu straciłam. Jakby ktoś odkręcił korek. Nie wiem czy to kwestia empatii czy może po prostu nie robiłam tego wystarczająco długo?
Empatia to nie jest blokada dla afirmacji, to troochę bardziej złożone. Empaci mają często otwarte czakry, szczególnie sercową i solarną, i to sprawia, że są bardziej przepuszczalni na energie zewnętrzne. joj, ale to nie znaczy, że afirmacje nie działają - działają, tylko trzeba najpierw zadbać o to, żeby się choć trochę "uszczelnić" energetycznie. Afirmacja bez żadnej pracy nad granicami energetycznymi może rzeczywiście dawać słabsze efekty, bo to co budujesz rano, może być rozmywane przez energię innych w ciągu dnia.
No i tu mam pewien problem z tym co piszesz Marzenka98. "Uszczelnić energetycznie" - okej, ale co to konkretnie znaczy w kontekście afirmcaji? Bo jak ktoś pyta czy afirmacje działają, to trochę od tematu odpowiadać że najpierw trzeba zająć się czakrami. To morze być dla osoby pytającej dość przytłaczające. Sama odpowiedź na pytanie z tytułu też nie padła.
Powiem szczerze, jest we mnie sporo niepewności co do całego tego wątku. Empatia to jedno, ale "wysoka empatia" w ezoterycznym sensie to bardzo pojemne pojęcie i każdy rozumie to inaczej. Jedna osoba mówi że jest empatykiem bo szybko wchodzi w nastrój innych, a druga mówi to samo bo dosłownie fizycznie odczuwa cudzy ból. To są dość różne rzeczy i odpowiedź na pytanie czy afirmacje działają może być zupełnie inna w obu przypadkach.
To co pisze Zofijka wydaje mi się ważne. Sam przez jakiś czas myślałem że jestem empatykiem bo mocno reaguję na atmosferę w miejscu, a potem ktoś mi powiedział że to morze być poprostu wrażliwość na energie miejsca, nie empatia jako taka.. :/ Dla mnie afirmacje działały lepiej kiedy robiłem je w izolacji, nie bezpośrednio przed wyjściem do ludzi.
Ja mam pytanie trochę z boku - czy afirmacje robione wieczorem, np. przed snem, nie działałyby lepiej dla empatyka? Bo w nocy nie ma tego "rozpraszania" przez innych ludzi. Albo to bez różnicy kiedy? 😉
Pytanie o porę nie jest bez sensu, ale zanim odpowiem - chciałem się zatrzymać przy czymś co pojawiło się wyżej... Jest pewien błąd w założeniu, że empatia "przeszkadza" afirmacjom przez "zewnętrzne energie". Afirmacje działają przez powtarzanie i stopniową zmianę wzorców myślowych, to mechanizm bliższy neuroplastyczności niż pracy energetycznej. Empatia w sensie psychologicznym - czyli silna reaktywność emocjonalna i tendencja do przejmowania stanów innych - morze utrudniać utrzymanie efektu, ale nie dlatego, że "energię wypłukuje", tylko dlatego że empatyk częściej wpada w nastroje niezgodne z afirmacją. To jest inna diagnoza i inny lek. nie mówię że praca energetyczna jest bez sensu, mówię tylko żeby nie mieszać tych dwóch poziomów bez zaznaczenia że to różne podejścia
Właśnie o to mi chdoziło, chociaż morze użyłam innego języka 😀 to co Teodorek opisuje od strony neurologicznej, ja opisuję od strony energetycznej, ale efekt jest podobny - empatyk potrzebuje więcej regularności i świadomych przerw. Nie wycofuję się z tego co pisałam o czakrach, bo dla mnie to są dwa poziomy tego samego zjawiska, ale rozumiem że dla kogoś kto patrzy od strony czysto psychologicznej to brzmi jak mieszanie jabłek z pomarańczami.
Hmm,"dwa poziomy tego samego zjawiska" to mocne stwierdzenie. ojejku, czy masz jakieś argumenty za tym że to nie są dwie rozne rzeczy które przez przypadek wyglądają podobnie? 🙂 Mam wrażenie że dość często w ezoteryce mapujemy pojęcia z różnych systemów na siebie i zakładamy że "to samo", a niekoniecznie tak jest.
Mhm, żeby troche wyjść z tego sporu - bo widzę że zaraz rozmowa pójdzie w filozofię poznania - chciałem wrócić do pytania Wieduni o porę. Pora ma znaczenie, ale nie dlatego że wieczór jest "energetycznie lepszy". Bardziej chodzi o stan umysłu. Przed snem mamy naturalnie obniżoną aktywność krytycznego myślenia, co sprawia że sugestia trafia głębiej. To działa dla każdego, nie tylko dla empatyków. Dla empatyka dodatkowym plusem jest to o czym mówił Teodorek - mniejsze ryzyko że od razu po afirmacji zaburzysz jej efekt kontaktem z trudną energią ludzką.
Czytam całą tę rozmowę i mam pytanie może trochę z innej strony - a co jeśli ktoś dopiero sprawdza czy jest empatykiem? Tzn. jak w ogóle sprawdzić czy ten mechanizm który tu opisujecie mnie dotyczy,zanim zacznę stosować afirmacje? bo nie chcę z góry zakładać że jestem empatykiem i potem dostosowywać całą praktykę pod coś co może nie jest moim przypadkiem.
Ja czytam to forum od jakiegoś czasu i mam pytanie - wspomnieliście o regularności, ale ile to jest "regularnie"? Codziennie, dwa razy dziennie? Czy jest jakaś minimalna liczba powtórzeń żeby w ogóle cokolwiek działało? Pytam bo słyszałam różne rzeczy, jedni mówią 21 dni, inni że to mit
To "21 dni" to jest uproszczenie które pochodzi z nieprecyzyjnie cytowanego badania Maxwella Maltza z lat 60. On napisał że potrzeba minimum 21 dni, a z czasem "minimum" wypadło. Późniejsze badania - Phillippa Lally i jej zespołu z 2010 roku - pokazały że kształtowanie nawyku zajmuje średnio 66 dni, ale z bardzo dużym rozrzutem. Dla afirmacji nie ma jednej liczby, bo to zależy od tego jak głęboko zakorzenione jest przekonanie które chcesz zmienić. Codzienność jest ważniejsza niż liczba dni - lepiej robić krótko ale każdego dnia niż intensywnie przez tydzień i potem przerwa.
Dobra,to te 21 dni to mit, rozumiem. ale Teodorek, czy możesz powiedzieć czy jest jakaś liczba którą Lally podała jako "typową"? bo to 66 dni ktore gdzieś słyszałam to dużo i trochę mnie to zniechęca szczerze mówiąc
I właśnie tu wychodzi problem z całą tą rozmową, bo mieszamy ze sobą neuroplastyczność, nawyki behawioralne i energetykę czakr i każdy z nas może mieć rację w swoim systemie, ale to nie znaczy że te systemy opisują to samo. mnie bardziej interesuje pytanie praktyczne: jeśli ktoś jest silnie reaktywny emocjonalnie i afirmacje mu "zsuwają się", to co konkretnie ma zmienić w praktyce? bo póki co słyszę żeby robić regularniej i wieczorem, ale to trochę mało
To co Capellaa opisuje to jest właściwie technika zbliżona do afirmacji warunkowych, czyli nie "jestem spokojna" tylko "jestem otwarta na spokój" albo "uczę się spokoju". dla kogoś z wysoką empatią te miękkie formy mogą być lepsze właśnie dlatego że nie ma dysonansu między afirmacją a tym co czuje w danej chwili. silny dysonans to trochę jak mówienie sobie czegoś w co nie wierzysz i mózg to po prostu odrzuca 😀
Ok, ale to "mózg odrzuca" wymaga chyba jakiegoś doprecyzowania. czy masz na myśli że efekt jest słabszy, czy że jest zerowy, czy że morze być wręcz odwrotny? bo gdzieś czytałam o czymś takim jak efekt odwrotny przy silnym dysonansie poznawczym i jeśli to prawda to afirmacje mogą być nie tylko nieskuteczne ale w pewnych sytuacjach wręcz szkodliwe. to by zmieniało całą dyskusję
Czyli rozumiem że dla kogoś takiego jak ja, kto dopiero zaczyna i nie wie czy jest empatykiem czy nie, bezpieczniej jest zacząć od tych "miękkich" afirmacji? żeby nie ryzykować tego efektu o którym pisze Zofijka? bo hyba właśnie to mi się przydarzyło, powtarzałam sobie że jestem pewna siebie i czułam się z tym jakoś... fałszywie. i przestałam 🙂
