Oj, chciałam założyć ten temat bo od jakiegoś czasu szukam afirmacji które działają konkretnie na to poczucie... no, uwięzienia. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Masz życie, wszystko jakby jest, praca, dom, ludzie wokół, a i tak czujesz ze stoisz w miejscu i nie możesz się ruszyć. Jakby szyba między tobą a resztą świata. Zaczęłam pracować z afirmacjami kilka miesięcy temu i coś drgnęło, ale mam wrażenie że brakuje mi tych właściwych sformułowań. Szczególnie dla kogoś kto gdzieś głęboko nie ufa sobie albo wręcz siebie nie lubi... Bo standardowe "jestem wolna i szczęśliwa" brzmi jak kłamstwo i mózg to odrzuca. Czy ktoś tu pracował z czymś takim, szczególnie jeśli chodzi o czytanie run do takich stanów?
Tak,dokładnie to samo. Te ogólne afirmacje z internetu to jest totalna strata czasu jak ktoś ma głęboki problem z akceptacją siebie. Mózg wie że kłamiesz i po prostu to odrzuca. Ja zawsze mówię, zeby budować afirmacje stopniowo, zaczynać od czegoś co jest do przyjęcia, np. "jestem gotowa na zmiany" albo "otwieram się na nowe możliwości". Nie od razu "kocham siebie i wszystko jest cudowne" bo to nie przejdzie. Poza tym ważna jest numerologia dnia w którym zaczynasz praktykę, dzień 1 lub 8 w numerologii osobistej to najlepszy start, daje napęd.
O tym strachu przed sobą to jest ciekawa rzecz bo runy akurat do tego stanu mają dużo do powiedzenia. Przy takich blokadach wewnętrznych zazwyczaj chodzi o Isa - zamrożenie, stan zawieszenia. Ale Isa sama w sobie nie jest zła, to czas zatrzymania który moze być potrzebny przed zmianą. Problem zaczyna się kiedy ktoś utknął w Isa za długo i nie morze przejść do Naudiz, czyli nauki przez trudność, a potem do Kenaz - tego wewnętrznego płomienia. Czytanie run dla kogoś z takim profilem właśnie powinno szukać gdzie jest zablokowanie między tymi energiami. Utopca, czy próbowałaś kiedyś wyciągać runę pytając wprost "co mnie trzyma"?
Wracam do samych afirmacji bo mi Baska coś przemknęła. To co powiedziała o stopniowaniu to jest akurat sensowne, tylko że uzasadnienie jest złe. Nie chodzi o to że mózg "wie że kłamiesz", to nie jest tak. Chodzi o to że zbyt duży dysonans między przekonaniem a afirmacją powoduje opór i afirmacja staje się autosugesta której nie przyjmujemy bo jest za daleko od naszego obecnego stanu. Stopniowanie to dobra strategia, ale z innego powodu. Zaczynasz od afirmacji które brzmią prawdopodobnie, nie od tych które brzmią jak bajka 😛 "Uczę się ufać sobie" zamiast "ufam sobie w pełni".
A ja mam takie pytanie moze głupie ale, czy te afirmacje trzeba mówić głośno? bo ja jakoś nie moge zmusiś sie do mówienia do siebie na głos, troche głupio mi, i zastanawiam sie czy pisanie zamiast mówienia da taki sam efekt. I drugie pytanie, czy jest jakas roznica miedzy robieniem tego rano a wieczorem? 😛
Siedzę nad tym wątkiem od rana i mam co do tego wątpliwości. Afirmacje same w sobie ok, rozumiem logikę przestawiania myślenia. Ale co do run przy takich stanach, to już mam wątpliwości. Czy runy nie są jednak bardziej sposóbm do rozkładów i pytań o sytuację zewnętrzną niż do pracy z wewnętrznym blokiem? Nie mówię że to nie działa, pytam szczerze bo nie za bardzo widzę mechanizm. Co runy mają dać czego nie da samo sformułowanie właściwych afirmacji?
