Chciałam zapytać o coś co mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Czy afirmacje w ogóle mają szansę zadziałać u kogoś, kto ma bardzo niskie poczucie agencji? Czyli taki człowiek, który w kółko czuje że nic od niego nie zależy, że cokolwiek zrobi to i tak nic z tego nie wyjdzie. Bo ja właśnie tak mam i próbowałam różnych afirmacji, ale zawsze gdzieś z tyłu głowy jest ten głos że "po co, skoro i tak nic nie zmienię". Interesuje mnie czy ktoś przez to przechodził i czy w ogóle jest sens zaczynać, jak się ma takie nastawienie od środka
Szczere pytanie, dobra 😛 ale muszę powiedzieć wprost: afirmacje u osób z głębokim poczuciem bezsilności mogą działać odwrotnie do zamierzonego. Powtarzasz sobie "jestem sinla, wszystko mi wychodzi" a twój mózg w tym samym momencie generuje odpowiedź "nieprawda" i to "nieprawda" wchodzi głębiej niż sama afirmacja. To nie jest moja teoria, to jest dość dobrze opisane w literaturze z zakresu psychologii poznawczej. Wiec zanim ktokolwiek tu napisze "po prostu afirmuj i zobaczysz", to warto to wiedzieć.
Ojej, bardzo dziękuję za to! To znaczy że nie jestem skazana na to żeby po prostu siedzieć i czekać aż "poczuję się gotowa" na normalne afirmacje? Bo zawsze mi się wydawało że może muszę najpierw jakoś osiągnąć lepszy stan, a potem zacząć. A tu słyszę że właściwie można zacząć gdzie się jest, tylko inaczej to sformułować.
To co opisuje Epidot50 dotyczy tylko jednego mechanizmu, ale tu jest kilka warstw. Poczucie agencji to nie jest jeden przełącznik który albo masz albo nie. Można mieć niskie poczucie agencji w jednej dziedzinie życia, a zupełnie inne w drugiej. Znam osoby które mówią "nic ode mnie nie zależy" ale jednocześnie doskonale organizują swoją przestrzeń, gotują z pasją, opiekują się kimś... To jest agencja, tylko jej nie widzą jako takiej 😉 I od tego można zacząć praę z afirmacją, od obszaru gdzie ta agencja już istnieje, nawet jeśli mała.
Dokładnie o to mi chodziło. Zacznij od obszaru gdzie agencja już jest. Afirmacja "dbam o siebie i swoje otoczenie" jest prawdziwa jeśli masz zdrowe rośliny w domu. Mózg to przyjmuje, bo ma dowód. I to jest punkt startowy, od ktrego można stopniowo rozszerzać.
A czy to nie jest trochę tak, że takie podejście to bardziej praca psychologiczna niż ezoteryczna? Pytam szczerze, bo zastanawiam się jaka jest różnica między afirmacją a poprostu pozytywnym myśleniem które zaleca każdy psycholog. co afirmacja daje extra?
To nie jest takie proste rozróżnienie. Psychologia poznawcza i praca z afirmacją mają część wspólną, ale afirmacja w podejściu ezoterycznym zakłada też że słowo wypowiedziane z intencją ma ciężar energetyczny, nie tylko informacyjny 😉 Chodzi o to że regularnie powtarzane stwierdzenie zmienia nie tylko przekonanie, ale też to co przyciągasz. Natomiast żeby to działało, afirmacja musi być wiarygodna dla osoby która ją stosuje. Jeśli nie jest, to działa tylko na pierwszą warstwę, poznawczą, i to słabo.
Hmm, a jak to jest z tym przyciąganiem? Bo ja slyszalem ze niskie poczucie agencji to wlasnie przyciaga sytuacje w ktorych czlowiek nie ma wplywu. Jakby petla sie zacisnela. Czy afirmacje moga ta petle przeciac czy raczej tylko troche zmniejszyc?
No wlasnie to jest pytanie czy u kogos z bardzo niskim poczuciem ze ma wplyw w ogole jest realna szansa na pierwsze dzialanie. bo z tego co pamietam z jakiegos artykulu ktory czytalem, jest cos takiego jak wyuczona bezradnosc i tam osoba dosłownie przestaje probowac bo ma za duzo doswiadczen ze probowanie nic nie daje. i wtedy afirmacje sa jak by za pozno? czy moge sie myle
Dobra ale ile czasu to tak naprawdę zajmuje, bo Przeglądam ten temat i wszystko brzmi sensownie ale chciałabym wiedzieć czy to jest kwestia tygodni czy miesięcy. bo jak mam czekać pół roku na efekty to szczerze nie wiem czy mam cierpliwość
Dziękuję za ten wątek, dużo tu ciekawych rzeczy. zastanawiałam sie tylko czy ktoś próbował łączyć afirmacje z medytacją właśnie w kontekście tej bezsilności, czy to pomaga czy raczej jedno przeszkadza drugiemu
