Szukałam ostatnio afirmacji do różnych sytuacji i trafiłam na temat lęku przed zobowiązaniami. Sama mam z tym problem od dawna, każda poważniejsza decyzja mnie paraliżuje, czy to w związku, czy w pracy. Czy afirmacje w ogóle mogą tu pomóc? Coś konkretnego co działało u was?
Ojejciu, to jest temat, który znam od środka. Lęk przed zobowiązaniami to często nie jest zwykłe lenistwo czy ucieczka od odpowiedzialności, bo gdzieś w środku jest głębszy strach, że jak się zwiążemy z czymś na dłużej, to stracimy siebie albo zostaniemy uwięzieni. Afirmacje mogą tu działać, ale muszą trafiać w sam rdzeń tego przekonania, nie w jego objawy. Pracowałam z czymś w stylu: "moje zobowiązania są wyrazem mojej siły, nie jej ograniczeniem". Na początku brzmiało sztucznie, ale po kilku tygodniach coś zaczęło puszczać.
Powiem szczerze, zawsze byłam sceptyczna wobec afirmacji, ktore brzmią jak naklejki motywacyjne. Ale jest różnica między "jestem odważna i wspaniała" a czymś co na prawdę celuje w konkretny schemat myślenia. Jak ty Julitka65 doszłaś do tej swojej afirmacji? Wymyśliłaś ją sama czy gdzieś wyczytałaś?
Ok, to ma sens. Czyli nie ma jednej afirmacji dla wszystkich bo lęk przed zobowiązaniami morze mieć różne korzenie. Zastanawiam się tylko czy to nie jest za prosto postawione, bo skoro ktoś ma głęboki strach, to powtarzanie zdanek raczej tego nie ruszy bez jakiejś głębszej pracy, nie?
Tekla ma rację i chciałbym to rozwinąć, bo widzę tu częsty błąd. afirmacja sama w sobie nie jest lekarstwem na głęboki lęk. ona jest raczej jak regularne podlewanie rośliny, nie jak przeszczep korzeni. oj jeśli ktoś ma autentyczny, ukorzeniony lęk przed zobowiązaniami, często wywodzący się z doświadczeń z dzieciństwa albo wczesnodziecięcych wzorców przywiązania, to sama afirmacja nie przeprogramuje tego schematu bez towarzyszącej pracy, czy to terapeutycznej, czy medytacyjnej, czy innej. afirmacje mogą jednak skutecznie pracować na poziomie powierzchniowym, czyli wyciszać ten wewnętrzny głos który mówi "uciekaj". I to jest juz konkretna wartość, bo z wyciszonym głosem łatwiej podjąć decyzję i sprawdzić w praktyce że zobowiązanie nie niszczy.
Dobre pytanie. Uproszczony test: wyobraź sobie konkretne zobowiązanie, nieduże, np. że obiecujesz komuś że zadzwonisz w środę. Jak się czujesz? jeśli pojawia się spokój, to lęk jest raczej przy dużych decyzjach i morze być poznawczy, czyli kwestia nawyku myślenia. jeśli nawet małe obietnice wywołują fizyczny dyskomfort, napięcie w ciele, chęć ucieczki, to sygnał że schemat jest głębszy i sama afirmacja może być niewystarczająca jako jedyne sposób
A jak długo trzeba powtarzać te afirmacje żeby poczuć jaąkś zmianę? 🙂 bo ja mam cierpliwość jak kot do kąpieli i jak słyszę że kilka tygodni albo miesięcy to od razu mnie odrzuca.
No kilka dni to jeszcze przeżyję,trzy tygodnie to już wyzwanie 😀 A czy pora ma znaczenie? Rano, wieczorem, przed snem?
Słyszałam że rano i wieczorem przed snem to najlepsze momenty bo umysł jest w stanie między snem a jawą i podobno jest wtedy bardziej podatny na sugestię. Ale nie wiem na ile to potwierdzone, to co tu wyczytałam i z innych źródeł, nie testowałam systematycznie. Czy ktoś faktycznie testował różne pory?
Próbowałam rano i wieczorem przez jakiś czas i powiem że rano mi wychodziło lepiej, tzn byłam bardziej skupiona. Wieczorem byłam zmęczona i afirmacje albo robiłam automatycznie, albo zasypiałam w połowie. Więc może nie ma jednej reguły, tylko każdy musi sprawdzić co mu pasuje do rytmu dnia.
Wchodzę z boku,bo temat mnie wciągnął. Jestem sceptyczna co do afirmacji wogóle, bo trochę to brzmi jak autooszukiwanie, no bo powtarzam coś w co nie wierzę i mam uwierzyć? Ale ten watek z Tobiaszem o schematach mnie zastanowił... Czy jest jakaś wersja afirmacji która nie jest tak... naiwna? Coś bardziej w stylu stwierdzenia faktu niż życzenia?
Wracając do sedna, bo trochę odpłynęłyśmy. Czy ktoś ma konkretne przykłady afirmacji które działały przy lęku przed zobowiązaniami w związku? Bo przy pracy to jeszcze rozumiem, ale w relacji to jest chyba trudniejsze, bo tam w grę wchodzi druga osoba i nie tylko własny lęk.
Cały czas tu zaglądam i mam pytanie może trochę z boku ale skąd wiecie co jest tym waszym konkretnym strachem? No bo ja na przykład jak myślę o zobowiązaniach to poprostu czuję że nie chcę i tyle, nie wiem skąd to pochodzi ani jak to nazwać.
I to jest chyba najczęstszy punkt startowy, że czujemy skutek ale nie widzimy przyczyny. Mnie pomogło pisanie, tzn siadałam i pisałam co konkretnie sobie wyobrażam że się stanie złego jak się zobowiążę. Jak to się rozpisało na papierze to zobaczyłam że boje się konkretnych rzeczy, np że ktoś mnie zawiedzie albo że sama nie dotrzymam słowa i będę się wstydzić... I dopiero wtedy można szukać afirmacji do tego konkretnego scenariusza.
Ojej no, A to rozpisywanie, to piszecie dosłownie listę rzeczy których sie boicie? Czy bardziej coś w stylu pisania swobodnego, bez cenzury? Bo probowalam raz pisać o swoich lękach i skończyłam na tym że napisałam trzy słowa i nie wiedziałam co dalej 🙂
Mnie też nurtuje co Krzeslawa pyta, ale dorzucę jeszcze jedno. ojejciu, julitka pisała wcześniej o tej afirmacji "mogę być blisko i zachować siebie" i to mnie uderzyło, bo u mnie chyba jest dokładnie ten strach, ta utrata siebie w relacji. Tylko właśnie nie wiem jak sformułować coś dla siebie, bo jak mówię "zachowam siebie w związku" to brzmi płasko i nie czuję tego. Jak wy dochodzicie do brzmienia które actually do was trafia?
