Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają na osoby które mają niski próg tolerancji stresu


Wpisy: 207
Rozpoczynający temat
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie, bo szukałam już trochę w sieci ale nie znalazłam czegoś konkretnego. Czy afirmacje w ogóle mają sens dla kogoś kto bardzo łatwo się stresuje? 😉 Pytam bo sama mam problem ze stresem, mały drobiazg i już czuję że serce mi wali, nie moge skupić się na niczym. Próbowałam kilka razy robić afirmacje rano, ale jak tylko zaczynam mówić "jestem spokojna i zrelaksowana" to coś mi nie gra, jak by to było kłamstwo i mam tylko większy dyskomfort. Może to nie dla mnie? I jeszcze jedno - czy to prawda że niektóre praktyki wymagają konkretnego czasu żeby zadziałać? Słyszałam o jakichś 21 dniach, 40 dniach, ale nie wiem skąd to się bierze.


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 50
(@groszek)
Połączone: 4 lata temu

Ojej, ja mam dokładnie ten sam problem! zaczęłam jakiś czas temu i na początku czułam się głupio gadając do siebie przed lustrem 😀 ale potem jakoś przeszło. Nie wiem czy to działa na stres konkretnie, bo ja używam bardziej do pewności siebie. Ale to co piszesz o tym dyskomforcie to ciekawe, u mnie też tak było na początku że nie wierzyłam w to co mówię.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Ten dyskomfort o którym piszesz ma swoją nazwę - w psychologii to się nazywa reaktancja... Mówisz coś co jest sprzeczne z tym co twój umysł uważa za prawdę i mózg się broni. Dlatego afirmacje w stylu "jestem idealna i spokojna" często działają odwrotnie dla osób z wysokim poziomem lęku 😉 To nie znaczy że afirmacje jako takie są bez sensu, tylko że trzeba je iaczej dobrać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@Kianitka82 a jak je inaczej dobrać? Czy są jakieś konkretne przykłady afirmacji które działają wlasnie dla takich osób jak ja? Bo te które znajdowałam w internecie to zawsze takie bardzo pozytywne i zdecydowane, właśnie "jestem" a nie "staję się" czy coś takiego.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Kianitka82 to co mówi Kianitka to prawda, ale dodam jeszcze jedną rzecz. Przy niskim progu tolerancji stresu ważne jest żeby zanim w ogóle zaczniesz afirmacje, ciało było w miarę spokojne 😛 Afirmacja wchodzi głębiej kiedy jesteś w lekkim relaksie, nie kiedy jesteś spięta. Dlatego wielu ludzi łączy to z oddechem albo krótką medytacją przed. Sama tak robiłam przez długi czas i różnica jest naprawdę spora.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Nasturcja hmm zgadzam się z oddechem ale z tym "wchodzi głębiej" to bym ostrożnie. To brzmi trochę jak coś nieweryfikowalnego. Mechanizm jest prostszy - jeśli jesteś rozluźniona to nie masz tej natychmiastowej reakcji obronnej i łatwiej przyjmujesz nowe przekonanie. To kwestia fizjologii, nie energii.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

No ale przecież to nie jest tak że albo energia albo fizjologia, to nie jest sprzeczne. Oddech wpływa na układ nerwowy, układ nerwowy wpływa na to jak pracuje umysł, a umysł decyduje czy przyjmuje afirmację czy nie. Można to nazywać różnymi słowami i oba opisy będą miały rację po swojemu.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@astrea)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie trochę z boku - skąd w ogóle wiadomo że afirmacja "zadziałała"? Jak ktoś po miesiącu jest spokojniejszy to skąd pewność że to przez afirmacje a nie przez to że np. skończyła się jakaś trudna sytuacja w pracy albo po prostu czas zrobił swoje? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilmistrz06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 92

@Astrea oj no właśnie, Sama się nad tym zastanawiałam. Ja sam ćwiczę regularnie i na prawdę nie wiem zawsze co zadziałało. Prowadzę notatki, zapisuję jak się czuje przed i po, ale i tak ciężko to rozdzielić. Chyba najuczciwsza odpowiedź to że nie wiadomo na 100% ale część osób widzi zmiany których wcześniej nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Eh, to pytanie o czas, 21 dni i 40 dni - to nie jest przypadkowe. 21 dni pochodzi z obserwacji plastycznego chirurga z lat 60. który zauważył że pacjenci potrzebują mniej więcej tyle żeby przyzwyczaić się do nowego wyglądu. Potem to poszło w popularną psychologię i przyklejono do wszystkiego. 40 dni to z kolei tradycja duchowa, pojawia sie w wielu praktykach od sadhany w jodze do postów religijnych. To dwa zupełnie rozne źródła, więc nie ma jednej odpowiedzi skąd ta liczba.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@groszek)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 50

@Marianka o,nie wiedziałam że 21 dni to od chirurga 😀 myślałam że to jakieś naukowe badania nad mózgiem 🙂 to w takim razie to jest pewne czy nie?


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Groszek nie, nie jest pewne jako twardy wynik badań. Nowsze badania mówiły o średnio 66 dniach żeby nowe zachowanie stało się automatyczne ale to tez mocno zależy od osoby i od tego jak złożone jest zachowanie. Nie ma jednej liczby która działa dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@wroniec98)
Połączone: 3 lata temu

Ale czy to znaczy że jak ktos przerwie po 15 dniach to wszystko przepada? mnie się to zdarza, zaczynam z zapałem i potem gdzieś mi to ucieka na kilka dni. Zastanawiam się czy muszę wtedy zaczynać od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie, nie zaczynasz od zera. to nie jest tak że mózg liczy dni jak jakiś licznik i kasuje wynik przy przerwie... Efekty są kumulatywne, przerwa tylko spowalnia, nie zeruje. Wróć i kontynuuj, tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@talizmania)
Połączone: 3 lata temu

Oj tam,właśnie chciałam zapytać, bo wydaje mi się że afirmacje to trochę jak wiara - jelśi robisz je z przymusu i bez przekonania to nie ma co liczyć na efekty, prawda? 😀 Jak ktoś jest spięty i zestresowany i na siłę mówi że jest spokojny, to chyba tylko się nakręca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Talizmania z tym "wiarą" to bym była ostrożna bo to słowo robi dużo roboty i morze prowadzić do błędnego koła - nie wierzę więc nie działa, nie działa więc nie wierzę. Prawda jest że powtarzanie bez wiary może na początku wystarczyć zeby zacząć budować ślad w nawykach myślenia. Ale masz rację że przy dużym stresie i bardzo dużym oporze emocjonalnym samo powtarzanie może być za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Uff,ja bym tu wrzuciła jeszcze kwestię ciała. Mam koleżankę która przez długi czas miała bardzo silny stres i powiedziała jej terapeuta zeby zanim zacznie jakiekolwiek afirmacje to najpierw pobyła trochę z oddechem. Przez kilka tygodni tylko to, żaden tekst, tylko oddech i obserwowanie jak ciało się uspokaja. Dopiero potem zaczęła powoli dołączać afirmacje i wtedy to miało sens. Może warto to rozważyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@Ethereal_52 oj tam to bardzo ciekawa opcaj, nie myślałam żeby to rozdzielać na etapy. Muszę przemyślec. A jakie afirmacje potem wybrała, tesz te standardowe czy inne?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@astrea)
Połączone: 3 lata temu

No cóż, A wracając do pytania z początku, bo myślę że nikt tego nie powiedział wprost - czy jest jakaś granica od której po prostu afirmacje nie mają sensu bo stres jest zbyt silny? 😛 Chodzi mi o to czy to jest tylko kwestia techniki i podejścia czy jednak są sytuacje w których to naprawdę nie jest dobry moment na afirmacje?


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@sigilmistrz06)
Połączone: 3 lata temu

Myślę że tak, są takie momenty 🙂 Jak ktoś jest w ostrej fazie kryzysu to raczej potrzebuje czegoś co go ustabilizuje tu i teraz, a nie pracy z przekonaniami na dłuższą metę. ojej no, afirmacje to praca raczej na spokojniejszy grunt, nie na gaśnicę. Ale nie jestem specjalistą, to moje obserwacje z własnej praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Sigilmistrz06 no dobra no właśnie, i to jest chyba najuczciwsza odpowiedź jaką można tu dostać. Nie jesteś specjalistą ale to co mówisz jest spójne z tym co wiem z praktyki. W ostrej fazie - stabilizacja najpierw, przekonania potem 😛 Afirmacje to nie jest sposób do gaszenia pożaru, to jest praca na spokojnym gruncie. tylko chciałam doprecyzować jedno - ta "ostra faza" to nie musi być kryzys psychiczny, to może być zwykły bardzo stresujący tydzień. Też warto wtedy odpuścić albo przynajmniej zejść do czegoś bardziej neutralnego, nie walczyć z afirmacją na siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Oho, wracam do pytania Astrei bo myślę że to jest klucz do całej dyskusji i jakoś ugrzęzło. Czy jest granica po której afirmacje nie mają sensu - tak, mysle że jest. Ale ta granica to nie jest poziom stresu sam w sobie, tylko to czy dana osoba ma jakikolwiek dostęp do chwili spokoju w ciągu dnia. Nawet pięć minut. Jeśli ktoś jest w takim napięciu że nie ma żadnej przerwy, żadnego okienka, to wtedy faktycznie sensowniej jest zacząć od czego innego. Ale jeśli to jest "normalny" stres, taki codzienny - to afirmacje przy odpowiednim podejściu mogą pomóc, tylko nie te z internetu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@groszek)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 50

@Kianitka82 a co to znaczy "te z internetu"? Bo ja wlasnie stamtąd biorę i teraz sie trochę martwie 🙂 czy to znaczy że to złe? Skąd brać te właściwe afirmacje jeśli nie z sieci?


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Groszek nie chodzi o to że wszystko co w internecie jest złe, tylko że większość gotowych list jest pisana pod kogoś kto już jest w miarę stabilny i chce się "pompować" na lepsze. Dla kogoś z niskim progiem tolerancji stresu takie coś jak "jestem pełna spokoju i radości" może zupełnie nie pasować. lepsze będą afirmacje które sama sobie ułożysz, blisko własnego doświadczenia. Coś w stylu "dam radę przez ten dzień" albo "uczę się być spokojniejsza". Bliżej prawdy, mniej oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 207
Rozpoczynający temat
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

O, to jest właśnie odpowiedź na moje pytanie z początku, o które prosiłam i nikt tak wprost nie powiedział. Że mam je sama ułożyć a nie szukać gotowych. oj tam, trochę mnie to przeraża bo nie wiem od czego zacząć, boje sie że zrobię to źle. Ale rozumiem logikę, coś bliskiego temu co już trochę wierzę będzie łatwiej przyjąć niż cos co brzmi jak bajka.


Odpowiedz
Udostępnij: