Nie wiem czy dobrze trafiłam z tym tematem do tej kategorii ale chciałam zapytać o afirmacje konkretnie na granice. Mam w życiu osobę - właściwie kilka osób - które traktują mnie jak wolontariuszkę do wszystkiego. Proszę mnie o przysługi, a jak odmawiam to jest afera albo ciche dni. I ja potem czuję się winna, jakbym coś złego zrobiła... Słyszałam że afirmacje mogą pomóc przeprogramować to wewnętrzne przekonanie że muszę się zgadzać na wszystko. Czy ktoś próbował? Czy to w ogóle działa na coś takiego konkretnego?
Ja próbowałam afirmacji na pewność siebie i na prawdę działają! Mówiłam sobie codziennie rano przed lustrem "moje granice są respektowane" i "jestem wartościową osobą" - i po jakimś czasie rzeczywiście zaczęłam inaczej reagować... Polecam robić to przy pełni, bo wtedy energia jest mocniejsza i szybciej działa ^^ Powtarzaj minimum 21 razy, to jest magiczna liczba. Ważne żeby wierzyć w to co mówisz, bo jak tylko mechanicznie recytujesz to nic nie da.
Uff, rdzenne przekonania najlepiej atakować afirmacjami w pierwszej osobie i czasie teraźniejszym, np. "mam prawo mówić nie", "moje potrzeby są tak samo ważne jak potrzeby innych". Nie używaj przyszłości, bo podświadomość tego nie przyjmuje. I koniecznie rano, zaraz po przebudzeniu bo mózg jest wtedy bardziej podatny na sugestię - to sprawdzona metoda.
Mam wrażenie ze w tym temacie miesza się kilka rzeczy naraz. Afirmacje to jedno, ale problem który Tosia opisuje - poczucie winy przy stawianiu granic - to cos co samymi afirmacjami trudno przepracować, bo siega głębiej. Ja przez jakis czas robilem afirmacje i owszem, coś się zmieniało ale dopiero jak zacząłem łączyć z medytacją i pracy z czakrą splotu słonecznego (bo to tam siedzi poczucie własnej wartości i autonomii) to poczułem realną różnicę. Sam werbalizm bez pracy z ciałem i energią trochę sie ślizga po powierzchni.
Ja z kolei słyszałam że afirmacje wypisywane ręcznie działają lepiej niż mówione na głos, właśnie dlatego że angażujesz ruch i wzrok jednocześnie. uff, podobno ktoś to badał, ale nie pamiętam gdzie to czytałam. U mnie pisanie działa na spokój głowy, no ale nie wiem czy to przez afirmacje czy po prostu przez sam akt pisania i skupienia 🙂
No dobra, ten wątek z pisaniem to w sumie ważna obserwacja, ale chcę wrócić do początku - to że ktoś czuje winę gdy odmawia nie jest tylko kwestią brakującego narzędzia w postaci afirmacji. Afirmacje mogą pomóc utorować nowe myślenie, ale jeśli w życiu dalej są osoby które aktywnie wywierają presję i stosują ciche dni jako karę za odmowę, to żadna afirmacja tego nie zmieni sama z siebie. Tosia, czy chodzi ci bardziej o to żeby wewnętrznie nie czuć się winna czy o to żeby ci było łatwiej powiedzieć NIE na głos konkretnej osobie? Bo to są dwa różne problemy i inne afirmacje do nich pasują.
