Mam pytanie które trochę mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Robię afirmacje regularnie, powtarzam je rano i wieczór, zapisuję w zeszycie. problem w tym że ja w ogóle nie czuję emocji podczas tego. Serio, mówię "jestem spokojna i pewna siebie" i... nic. Ani dreszczu, ani radości, ani czegokolwiek. Koleżanka mówiła że trzeba to czuć żeby działało, ale ja po prostu nie potrafię się nakręcić emocjonalnie na zawołanie. Czy to znaczy że moje afirmacje są bezużyteczne? Może ktoś miał podobnie i wie czy w ogóle warto kontynuować bez tego "czucia"? 🙂
O matko, ja mam dokładnie ten sam problem! Powtarzam afirmacje od paru tygodni i tesz czuję sie jak automat który czyta z kartki. Myślałam że to kwestia tego że za słabo wierzę albo że jestem jakoś zablokowana energetycznie. Zastanawiam się czy to może mieć związek z czakrą serca, bo jak czytałam to tam siedzi zdolność do odczuwania i otwartości. Ale nie wiem jak to sprawdzić na sobie.
To zależy co rozumiecie przez "czucie". Emocje podczas afirmacji to nie jest warunek konieczny, to częsty mit. Ważniejsza jest regularność i to żeby umysł nie odrzucał zdania jako oczywistego kłamstwa. Jeśli mówisz "jestem bogata" a masz zero na koncie to twój mózg to po prostu blokuje, bo to sprzeczność. Ale jeśli afirmacja jest sformułowana jako kierunek, np. "coraz lepiej radzę sobie z..." to opór jest mniejszy i morze diałać nawet bez emocji.
Forma ma znaczenie ale nie przesadzałabym z tym. Słyszałam różne podejścia i ludzie mają efekty przy różnych formach. Mnie bardziej zastanawia to co napisałaś o braku emocji w ogóle, bo to może być ważniejsza informacja niż samo słownictwo afirmacji. Czy ty generalnie masz trudność z odczuwaniem emocji czy tylko podczas afirmacji?
Nie chce być sceptyczny ale... czy ktokolwiek widział jakis dowód że afirmacje bez emocji działają? bo ja próbowalem i nic. morze po prostu nie działają na każdego i tyle
A no, chwila moment, wracając do oryginalnego pytania - dystans od emocji to nie jest przeszkoda, to morze być wręcz zaleta. Osoby które nie wchodzą w silne emocje podczas afirmacji często unikają jednej konkretnej pułapki: nie wchodzą w stan desperacji i nie nadpisują afirmacji podświadomym "ale wiem że to nieprawda". Emocja euforii przy afirmacji jest ładna ale emocja lęku lub pustki po niej robi więcej szkody niż brak emocji w ogóle.
Jedno i drugie. Efekty zalleżą głównie od konsekwencji i od tego czy afirmacja ma w sobie jakiś kierunek działania, a nie tylko stan bycia. "Jestem spokojna" to deklaracja stanu. "Wybieram spokój w trudnych sytuacjach" to deklaracja zachowania. Drugie jest bardziej mierzalne i łatwiej zauważyć czy sie zmienia cokolwiek
Hej, ja mam troche inne doswiadczenie. pracowalem nad soba przez jakis czas i na poczatku tez nie czulem nic przy afirmacjach. Ale po jakims czasie zauwazylem ze zaczynam inaczej reagowac na pewne sytuacje w zyciu, no wiesz, mniej wybucham, spokojniej reaguję. dopiero z perspektywy czasu złapałem ze to chyba od tych afirmacji. Moze efekty są opóźnione i nie czuć ich podczas praktyki tylko w życiu?
Zastanawiam się nad czymś innym w tym temacie. czytałam że w niektórych tradycjach słowo wypowiedziane na głos ma własną moc, niezależnie od emocji towarzyszących. jak mantry - mnisi powtarzają je bez emocjonalnego pobudzenia, to jest bardziej jak wibracja dźwięku niż uczucie 😛 Może afirmacje działają podobnie, jako dźwięk a nie jako emocja?
A ja mam głupie pytanie może ale czy afirmacje wypowiedziane w głowie działają tak samo jak na głos? bo ja w pracy powtarzam w myslach i nie wiem czy to wogle ma sens czy muszę do siebie mowic na glos
Są rozne szkoły. Część uważa że głos na zewnątrz angażuje więcej zmysłów i przez to wchodzi głębiej... Inni twierdzą że wewnętrzny dialog jest nawet lepszy bo bezpośrednio działa na ten głos w głowie który normalnie cię krytykuje. niema na to jednoznacznej odpowiedzi, szczerze mówiąc próbuj i obserwuj co u ciebie dziaał lepiej.
Wracając do tematu - mnie zastanawia czy to że ktoś ma dystans od emocji to jest jakaś cecha stała czy można ją jakoś zmieniać. Bo może ci ludzie nie tyle nie chcą czuć co po prostu nie wiedzą jak to u siebie uruchomić. I może afirmacje to nie sposób do zmiany przekonań w takim przypadku, tylko najpierw trzeba zająć się tym blokiem emocjonalnym?
A czy jest jakaś minimalna liczba powtórzeń dziennie? bo czytałam że 21 dni i 3 razy dziennie ale gdzieś indziej było że wystarczy raz wieczorem przed snem. nie wiem czemu tyle sprzecznych informacji jest w tym temacie
Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się czy przypadkiem nie mylimy dwóch rzeczy. bo można nie czuć emocji podczas samej afirmacji, ale jednak mieć jakieś głębsze przekonanie że to idzie w dobrą stronę. i moze to przekonanie jest ważniejsze niż to czy się wzruszasz przy powtarzaniu. albo się mylę i to jest to samo co emocja tylko inaczej nazwane, nie wiem
