Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co nie daje mi spokoju. Czytałem sporo o afirmacjach i zauważyłem, że w wielu opracowaniach mówi się o nich jakby działały tak samo na wszystkich. A ja obserwuję u siebie i u znajomych, że efekty są bardzo różne. Konkretnie chodzi mi o osoby, które określają siebie jako wysoce wrażliwe — HSP, jeśli ktoś zna ten termin. Mam wrażenie, że dla nich afirmacje albo działają dużo mocniej, albo wręcz odwrotnie, wywołują coś w rodzaju oporu wewnętrznego. Czy ktoś miał podobne obserwacje? Czy to w ogóle ma sens, że czułość emocjonalna zmienia sposób, w jaki pracujemy z afirmacjami?
To jest bardzo konkretne pytanie i cieszę się, że ktoś je tutaj postawił. Elaine Aron, która opisała koncepcję HSP, wskazywała że osoby wysoce wrażliwe przetwarzają bodźce głębiej na poziomie neurologicznym. To nie jest tylko kwestia emocji, ale sposobu, w jaki mózg analizuje informacje. I to ma bezpośredni wpływ na afirmacje. Klasyczna afirmacja w stylu 'jestem silna i pewna siebie' u osoby HSP może uruchomić natychmiastową konfrontację z wewnętrznym krytykiem, bo taki umysł od razu szuka niespójności z bieżącym doświadczeniem. To nie jest słabość praktyki, to jest po prostu inny tryb pracy poznawczej. Czy u ciebie ten opór pojawia się od razu przy wypowiadaniu afirmacji, czy dopiero po jakimś czasie?
Ten opór, o którym piszesz, to właśnie dowód, że afirmacja trafia w czułe miejsce. Tak to działa — im silniejszy opór, tym bardziej potrzebna jest ta afirmacja. Osoby wrażliwe po prostu intensywniej to odczuwają, ale to dobry znak, bo znaczy że pracuje.
Mam to samo co Wolchw i o dziwo nigdy nie słyszałam żeby ktoś o tym mówił wprost. Próbowałam różnych zestawów afirmacji i najlepiej działały te, które nie były kategoryczne. Coś między stwierdzeniem a pytaniem. Mam zanotowane konkretne przykłady jeśli kogoś interesuje. Ale ciekawi mnie co Irga ma na myśli mówiąc 'architektura przekazu'. Czy to kwestia samych słów, czy też np. tonu głosu, rytmu?
Przepraszam że wchodzę, bo jestem tu nowa w tym temacie. Czy HSP to coś, z czym się rodzisz, czy można się 'stać' wysoce wrażliwą? Pytam bo od jakiegoś czasu po prostu wszystko na mnie mocniej działa i nie wiem czy to związane z wiekiem, z przeżyciami, czy to jest stałe.
Bardzo dziękuję za to, co tu piszecie, bo szukałam właśnie czegoś takiego. Zawsze myślałam, że coś ze mną nie tak, że afirmacje 'nie działają', a tu okazuje się, że może chodzi o to, jak je stosuję. Czy ta metoda z pytaniami zamiast stwierdzeń ma jakąś nazwę? Żebym mogła poszukać więcej.
Właśnie o tym mówiłam wcześniej trochę inaczej. Ten opór, który opisuje Wolchw, to jest podświadomość, która broni starych wzorców. I pytanie zamiast stwierdzenia omija ten strażnik, bo mózg zaczyna szukać odpowiedzi zamiast blokować. Tak to działa u wrażliwych osób.
Mam tu kilka własnych notatek. Próbowałam przez trzy miesiące afirmacji klasycznych, potem przez dwa miesiące pytających. U mnie różnica była wyraźna, ale nie tam gdzie myślałam. Klasyczne działały lepiej rano, kiedy byłam świeżo po przebudzeniu i jeszcze nie w pełni 'na jawie'. Pytające lepiej działały wieczorem, kiedy umysł był już zmęczony i nie miał energii na opór. Zastanawiam się, czy to jest coś specyficznego dla HSP, czy po prostu ogólna zasada związana z rytmem dobowym.
Wchodzę tu z boku bo Zwykle piszę o astrologii ale to mnie zainteresowało. Czy jest jakaś zależność miedzy znakami zodiaku a tą wrażliwością HSP? Bo np. Ryby albo Rak sa z natury 'czulsze' i zastanawiam się czy wodne znaki będą miały większy problem z afirmacjami niż ogniowe?
Neptun mocny to jedno, ale ja bym patrzył przede wszystkim na Księżyc w znakach wodnych lub w 12. domu, ewentualnie w ścisłym aspekcie z Neptunem albo Chironem. To mapa receptywności, nie sam znak słoneczny. Ale uczciwie powiem — nie znam badań, które by to wprost łączyły z koncepcją HSP. To moje obserwacje z wielu lat analizy map, nie twarda korelacja.
Wracając do tego, co pisał Wolchw o afformations — próbowałam przez kilka tygodni i mam mieszane odczucia. Pytania działają u mnie dobrze wieczorem, kiedy jestem już zmęczona i analityczny umysł siada. Ale rano, w tym stanie hypnopompii o którym pisał Heniek59, klasyczne stwierdzenia nadal wypadają lepiej. Jakby rano mój mózg był gotowy na pewniki, a wieczorem potrzebuje otwartej formy.
A ja mam inne doświadczenie i nie wiem, czy to kwestia HSP, czy po prostu tego, jak pracuję. U mnie rano jest za dużo szumu — myślę o liście rzeczy do zrobienia, o tym co się śniło, o kawie. Afirmacje ranne są u mnie zupełnie bez sensu. Dopiero po południu, jak mam chwilę ciszy, czuję że coś wchodzi.
Tak, Aron pisze o przeciążeniu sensorycznym jako jednym z kluczowych mechanizmów u HSP i ma to przełożenie na pracę afirmacyjną. Kiedy system nerwowy jest już zaangażowany w przetwarzanie bodźców zewnętrznych, nowe wejście słowne ma mniejszą szansę na głębsze zakorzenienie. To nie jest kwestia 'złej pory dnia' jako takiej, tylko indywidualnego progu przeciążenia. Dlatego nie ma jednej właściwej godziny — jest właściwy stan.
Też chciałam zapytać o to samo co Nagietka. Czy jest jakiś prosty sposób żeby to ocenić? Bo ja czytam to co pisze Wolchw o tym natychmiastowym oporze i to jest dokładnie to, co czuję od lat. Myślałam, że po prostu jestem negatywna z natury.
Mam pytanie trochę z innej strony. Cały wątek zakłada, że HSP jest czymś, do czego afirmacje trzeba dostosować. Ale czy ktoś myślał o tym odwrotnie — że może afirmacje są po prostu dla HSP złym podejściem do samorozwoju i lepiej szukać czegoś innego? Medytacja, praca z ciałem, inne metody?
To co pisze Irga ważne, bo sam przez długi czas myślałem, że jeśli będę wystarczająco wytrwały z afirmacjami, to w końcu przestanę czuć ten opór. I to nie działało. Dopiero jak zmieniłem formę na pytającą i przestałem traktować opór jako błąd, zaczęło się coś zmieniać.
Czy możliwe, że ta wrażliwość, o której mówicie, ma też jakiś wymiar energetyczny? Tzn. nie tylko układ nerwowy, ale też otwartość na subtelniejsze energie? Bo jak czytam o HSP i o tym jak silnie reagują na słowa i otoczenie, to brzmi trochę jak opis osoby o otwartych czakrach albo z cienką powłoką energetyczną.
Wracam do wątku afirmacji, bo on mi umknął w tej dyskusji o czakrach. Wolchw pisał wcześniej, że przestał traktować opór jako błąd i coś się zmieniło. Mam pytanie praktyczne — co konkretnie zmieniłeś poza formą pytającą? Bo sama zmiana na pytanie nie wystarczyła u mnie w każdej sytuacji.
To ciekawe co piszesz o tempie. Ja też miałam wrażenie, że muszę to zaliczyć i tyle. Może dlatego nic nie czułam. Czy to znaczy, że lepsza jest jedna afirmacja dziennie, ale naprawdę powolna, niż dwadzieścia szybko?
Zastanawiam się, czy dla HSP nie ważniejszy jest kontekst fizyczny niż liczba czy tempo. Tzn. czy siedzisz w cichym miejscu, czy jest jakiś hałas w tle, czy ciało jest napięte. Jak mam za sobą stresujący ranek, żadna afirmacja nie wchodzi bez względu na formę.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale wróćcie do tego co Heniek59 pisał o kwestii odróżniania HSP od lęku. Jak to się robi w praktyce? Bo jak teraz czytam, to nie wiem czy moje reakcje na afirmacje to właśnie HSP, czy po prostu lęk i lepiej byłoby się tym zająć inaczej.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, które może być podstawowe — czy te afirmacje dla HSP różnią się zasadniczo formą od tych zwykłych, czy tylko sposobem używania? Bo widzę, że dużo mówicie o tempie, porze dnia, kontekście, ale nie bardzo rozumiem, czy sama treść powinna być inna.
A czy ktoś próbował pisać afirmacje zamiast mówić? Bo ja mam wrażenie, że mówienie na głos jest dla mnie za bardzo eksponujące, nawet jak jestem sama. Pisanie wydaje mi się spokojniejsze.
Ja łączyłam afirmacje z trzymaniem kamienia — zazwyczaj kwarcu różowego albo ametystu. Nie wiem czy to ma uzasadnienie w tym co tu piszecie, ale miałam wrażenie, że fizyczny obiekt w dłoni daje mi zakotwiczenie, które zatrzymuje te uciekające myśli. Dla HSP może coś takiego robić różnicę?
Nie do końca rozumiem tego wątku. Mówicie o HSP — to jest jakiś konkretny stan, który trzeba zdiagnozować, czy po prostu bycie wrażliwą osobą? Bo jak czytam, to brzmi jakbyście mówili o bardzo różnych rzeczach pod jedną nazwą.
Wracając do pytania Sylwester75 z poprzedniej strony, które trochę nam uciekło — on pytał czy treść afirmacji też powinna być inna dla HSP, nie tylko forma. I właśnie to uważam za sedno całego wątku. Bo można mówić wolno, cicho, w spokojnym miejscu, a i tak trafiać w ścianę, jeśli sama treść jest skrojona pod kogoś innego.
No właśnie, bo ja próbowałem takich standardowych z książek i kursu i rzeczywiście czułem ten opór, o którym tu piszecie. Ale nie wiedziałem czy to dlatego że jestem HSP, czy po prostu afirmacje mi nie odpowiadają w ogóle. Jak odróżnić jedno od drugiego?
