Słyszałem kiedyś że lewą ręką pisze się przy rytuałach związanych z magią księżycową, bo lewa strona ciała jest po stronie Księżyca. Ale szczerze nie pamiętam skąd to mam i nie wiem czy to jest jakoś szerzej potwierdzane, czy to był jeden autor z jakiejś niszowej książki.
To ja mam pytanie może głupie — skoro tradycje mówią różnie, a efekt afirmacji i tak zależy od tego jak bardzo w to wierzysz, to czy w ogóle ma sens szukać 'właściwej' ręki? Czy nie jest tak że każda ręka zadziała jeśli wiesz po co jej używasz?
Ale właśnie — skąd wiadomo że nie działają tak samo? Wróćmy na chwilę do pytania Jasnowidza, bo mnie też to trapi. Jeśli dwie osoby robią różne techniki i obie mówią że działa, to może mechanizm naprawdę jest jeden — ty to nazywasz wiarą, ktoś inny skupieniem, ktoś trzeci energią ręki. Czy wynik nie jest ten sam?
Ja właśnie to robię od kilku tygodni. I mogę powiedzieć że zauważam różnicę, ale nie jestem pewna czy to jest efekt ręki, czy efekt tego że piszę w różnych porach dnia i przy różnym nastroju. Trudno wyizolować jedną zmienną.
Dokładnie ten problem miałem i nie rozwiązałem go do końca. Jedyne co pomogło to stałe warunki — ta sama pora, to samo miejsce, ten sam nastrój o ile to możliwe. Ale i tak dużo szumu pozostaje. Powiedz — jak długo trzymasz jedną rękę zanim przejdziesz do drugiej?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może naiwne — jak zaczynacie pisać afirmacje lewą ręką jeśli piszecie normalnie prawą? Chodzi mi o to czy to wymaga jakiegoś przygotowania, rozgrzewki, czy po prostu bierzecie kartkę i piszecie? Bo wyobrażam sobie że to musi być naprawdę mozolne.
A po ilu dniach pismo robi się w miarę czytelne? Pytam serio bo próbowałam kiedyś i po trzech dniach rzuciłam, wyglądało to koszmarnie i gubiłam się w treści.
A ja wróćę do tego co mówiła Konwalia o piśmie dziecka — czy ktoś miał tak że właśnie ta niezgrabność pisma sprawiła że afirmacja zaczęła działać inaczej? Chodzi mi o to że może ten wysiłek fizyczny powoduje że bardziej skupiasz się na słowach, bo nie lecisz z automatu.
Dobre spostrzeżenie. Ale z drugiej strony w tradycji bioenergoterapii lewa ręka to recepcja niezależnie od tego czy jesteś lewo czy praworęczna. Więc te dwa wyjaśnienia — psychologiczne i energetyczne — mogą współistnieć albo jedno z nich jest bliżej prawdy, tylko nie wiemy które.
Właściwie to pierwsze pytanie Wiciokrzew77 nadal mnie ciekawi — czy ktoś tu jest faktycznie leworęczny i porównywał obie ręce przy afirmacjach? Bo cała dyskusja trochę poszła w stronę praworęcznych piszących lewą ręką jako eksperyment, a nie o doświadczeniach osób naprawdę lewostronnych.
Dobry punkt. Ja jestem praworęczny więc mogę mówić tylko o eksperymentach. Ale zastanawiam się czy osoby leworęczne w ogóle dostają inny efekt z afirmacji mówionej kontra pisanej, bo może mowa jest u nich bardziej naturalna po lewej stronie mózgu... albo na odwrót, już sam nie wiem.
Mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu — czy jeśli ktoś jest oburęczny albo nauczył się pisać obiema, to znaczy że ta technika w ogóle go nie dotyczy? Jakby nie miał 'niedominującej' ręki w tradycyjnym sensie?
A wracając do tego co Konwalia mówiła wcześniej o recepcji i oddawaniu — jeśli lewa to recepcja, to pisamie lewą = przyjmowanie nowego przekonania = idealne do afirmacji. Ale co z afirmacjami które mają na celu oddanie czegoś, np. 'puszczam strach', 'rezygnuję z nawyku'? Wtedy może prawa?
Dziękuję za ten wątek, uczę się tu naprawdę dużo. Mam tylko małe pytanie — czy to rozróżnienie lewa recepcja prawa emisja to dotyczy obu rąk jednocześnie, czy zawsze chodzi o rękę którą aktywnie działasz? Bo słyszałam że w reiki dłonie pracują razem i nie ma jednej 'ważniejszej'.
Wracając do pytania Jasnowidza o faktycznie leworęcznych — ja właśnie jestem leworęczna i to był punkt wyjścia do tego wątku. U mnie pisanie prawą dało efekt który opisałam jako bardziej 'zewnętrzny', jakby afirmacja była deklaracją do świata, a nie dla siebie. Lewą piszę fluently więc nie mam efektu spowolnienia o którym mówiła Petronelka. I to właśnie mnie zastanawia — może dla leworęcznych mechanizm jest inny niż dla praworęcznych robiących eksperyment.
To jest naprawdę ciekawe rozróżnienie — 'dla siebie' kontra 'dla świata'. Czy to czujesz w treści zdania czy bardziej w samym akcie pisania? Bo zastanawiam się czy to nie jest kwestia tego że prawa ręka jest dla Ciebie trochę jak obca, więc dystans rośnie.
Ma sens i to właściwie zmienia trochę perspektywę całej dyskusji. Jeśli leworęczna pisze prawą i czuje dystans, a praworęczna pisze lewą i czuje spowolnienie — to może dla obu chodzi o to samo: wyjście z automatyzmu, tylko inną drogą. Różny mechanizm, podobny efekt.
Dobra to teraz mam konkretne pytanie praktyczne — jeśli jestem praworęczna i zaczynam pisać lewą, po ilu dniach ten efekt spowolnienia i skupienia zanika i staje się automatyczny? Bo jeśli po dwóch tygodniach lewa staje się równie płynna, to traci sens i trzeba szukać czegoś innego?
Okej, to znaczy że nie trzeba co dwa tygodnie zmieniać na jeszcze inną technikę? Bo trochę się bałam że to jest jak trening — że ciało się przystosuje i przestanie reagować. A Ty mówisz że efekt zostaje, tylko inaczej wygląda. To mi trochę ulżyło.
Wracając do pytania Mandragory — moim zdaniem nie chodzi o to żeby ręka była ciągle nieporadna, tylko żeby intencja była świadoma. Jak piszesz lewą i WIESZ że to dla Ciebie niezwykłe, to efekt jest. Jak zaczynasz pisać mechanicznie bez zastanowienia — to tak samo jak z afirmacjami mówionymi, które lecą z głowy bez zaangażowania. Sam mechanizm nie wystarczy.
