Forum

Asystent AI
Afirmacje a procesy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a procesy biologiczne - czy mogą wpłynąć na poziom hormonów

Strona 1 / 2

Wpisy: 444
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Czytałam ostatnio o badaniach nad kortyzolem i zastanawiam się, czy ktoś tu próbował świadomie używać afirmacji właśnie w kontekście stresu i sprawdzał, czy coś się faktycznie zmieniło fizycznie. Nie mówię o odczuciach, tylko o konkretnych objawach. Bo z jednej strony jest sporo mówienia o tym, że afirmacje 'zmieniają chemię mózgu', a z drugiej nigdy nie widziałam żadnego badania, które by to potwierdzało w sposób, który by mnie przekonał. Czy ktoś wchodził głębiej w ten temat?


Odpowiedz
157 odpowiedzi
Wpisy: 255
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest pytanie, przy którym naprawdę warto oddzielić kilka rzeczy. Afirmacje jako takie nie działają bezpośrednio na hormony — to nie jest tak, że powtarzasz zdanie i przysadka zaczyna inaczej pracować. Mechanizm jest pośredni. Regularne powtarzanie afirmacji może zmieniać wzorce myślenia, a te z kolei wpływają na to, jak ciało reaguje na stres. Kortyzol rzeczywiście spada, kiedy obniża się subiektywne poczucie zagrożenia. Ale to nie afirmacja jako dźwięk działa, tylko zmiana interpretacji sytuacji przez umysł.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Blanka_D a skąd ta zmiana interpretacji pochodzi, jeśli nie z samej afirmacji? Pytam, bo to trochę brzmi jak: afirmacje działają, bo działają, tylko przez coś innego. Czy nie jest tak, że równie dobrze można by robić cokolwiek innego, co obniża poczucie zagrożenia — i efekt byłby taki sam?


Odpowiedz
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Blanka_D mam podobne pytanie jak Selenka. Chodzi mi o to, że w numerologii dużo pracuję z przekonaniami i powtarzalnością — to ma tam sens strukturalny. Ale z afirmacjami nigdy nie byłem przekonany, bo nie rozumiałem mechanizmu. Jeśli mówisz, że chodzi o interpretację, to czy to znaczy, że afirmacja musi być 'uwierzona', żeby zadziałała? Bo przecież jak ktoś mówi 'jestem zdrowy' a ma gorączkę, to mózg to chyba odrzuca?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Stachu07 dokładnie o to chodzi i tu jest sedno, które wielu ludzi pomija. Afirmacja sprzeczna z aktualnym stanem rzeczy rzeczywiście może generować opór — i badania nad self-affirmation theory Steele'a mówią właśnie o tym, że skuteczne afirmacje odwołują się do wartości i tożsamości, nie do stanów faktycznych. Zamiast 'jestem zdrowy' — 'dbam o swoje zdrowie'. Zamiast 'jestem bogaty' — 'podejmuję decyzje, które mnie wzmacniają finansowo'. Mózg nie odrzuca tego drugiego, bo nie jest to sprzeczne z rzeczywistością.


Odpowiedz
Wpisy: 447
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam, bo jestem tutaj raczej by się uczyć, ale chciałam zapytać — czy to znaczy, że wszystkie afirmacje, które się normalnie spotyka w internecie, są złe? Takie w stylu 'pieniądze płyną do mnie'? Bo widzę je wszędzie i teraz nie wiem, co o tym myśleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Kasia_W nie tyle złe, co po prostu mało skuteczne dla większości ludzi. Jeśli ktoś mocno wierzy w daną afirmację, to ona zadziała nawet jeśli jest naiwnie sformułowana — bo wiara redukuje opór. Problem jest wtedy, kiedy ktoś mechanicznie powtarza coś, czemu nie wierzy, i czeka na efekty. Wtedy to jest tylko szum.


Odpowiedz
Wpisy: 421
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy z ciekawością, bo jestem raczej sceptyczna wobec tego typu rzeczy. Ale to, co mówi Blanka_D, brzmi dla mnie już bardziej jak psychologia niż ezoteryka. Czy to nie jest po prostu efekt placebo i zmiana nastawienia, którą można osiągnąć jakimkolwiek innym ćwiczeniem mentalnym? Co w afirmacjach jest takiego specyficznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Grazynka myślę, że to jest dobre pytanie, ale może nie ma jednej odpowiedzi. Sama pracuję też z kartami i tam też 'nic nie ma fizycznego', a ludzie i tak coś z tego wynoszą. Może chodzi o to, że afirmacje dają strukturę dla czegoś, co inaczej byłoby rozmyte? Tzn. zamiast ogólnego 'chcę się lepiej czuć' masz konkretne zdanie, do którego wracasz. Nie wiem czy to hormonalne, ale emocjonalnie coś to robi.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wtrącę się, bo ta rozmowa zmierza w ciekawym kierunku. Grazynka ma rację, że to jest efekt psychologiczny, ale to nie umniejsza jego realności. Kortyzol obniżony przez medytację to też 'tylko psychologia' — a nikt nie kwestionuje, że medytacja wpływa fizjologicznie. Problem z afirmacjami jest moim zdaniem inny: większość ludzi używa ich bez żadnej pracy z oddechem, ciałem ani stanem emocjonalnym. Mówią te zdania mechanicznie, jakby zamawianie pizzy. I potem dziwią się, że nic się nie zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

@Zywiena78 to ma sens. Ale to wtedy to chyba nie afirmacja robi robotę, tylko medytacja czy skupienie, a afirmacja jest przy tym tylko treścią, którą sobie powtarzamy? Jestem ciekawa, czy ktokolwiek widział coś bardziej konkretnego — czyli badanie, które mówi: po X tygodniach regularnych afirmacji poziom danego hormonu zmienił się o Y?


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Nie znam konkretnego badania z hormonami i afirmacjami, ale widziałem opracowania o tym, że pozytywna autonarracja — czyli mówienie do siebie w określony sposób — zmienia aktywność w przedniej korze zakrętu obręczy. To jest obszar związany z regulacją emocji i reakcją stresową. Nie twierdzę, że to tożsame z hormonami, ale jest jakiś ślad fizjologiczny. Grazynka, jak znajdę to źródło to wrzucę nazwę tutaj.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Kajus.1 byłbym zainteresowany tym źródłem. A poza tym — czy ta zmiana aktywności w korze była obserwowana przy samej afirmacji jako ćwiczeniu, czy przy szerszej praktyce poznawczej? Bo to robi sporą różnicę. Jeśli samo powtarzanie zdania coś robi w mózgu, to jedno. Jeśli trzeba do tego całej pracy terapeutycznej, to afirmacja jest tylko jednym elementem.


Odpowiedz
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 36

@Stachu07 z tego co pamiętam, chodzi o samą praktykę powtarzania — ale w warunkach skupienia, nie mechanicznie. To był kontekst badań nad self-affirmation, gdzie ludzie pisali afirmacje związane z wartościami przed stresującym zadaniem. I mierzyli kortyzol. Efekt był, ale niewielki i znikał przy osobach o bardzo niskiej samoocenie. Czyli nie działa na każdego tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo czytałam, że afirmacje mogą też podnieść poziom oksytocyny jak się robi je z uczuciem miłości do siebie. Podobno to dlatego te afirmacje przed lustrem, kiedy patrzysz sobie w oczy, są skuteczniejsze. Czy to ma jakieś podstawy, czy to kolejny mit z internetu? Ja próbowałam tak robić przez kilka tygodni i miałam wrażenie ze faktycznie czuję się inaczej, ale nie wiem czy to oksytocyna czy po prostu nawyk.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Ewelinka72 oksytocyna to hormon związany z bliskością i zaufaniem, wydziela się przy kontakcie fizycznym, karmieniu piersią, ale też przy pewnych stanach emocjonalnych. Technicznie możliwe jest, że silne poczucie emocjonalnej akceptacji siebie coś uruchamia. Ale nie ma badań, które by to potwierdzały konkretnie dla afirmacji przed lustrem — to jest raczej narracja coachingowa. To, co czułaś, jest realne, ale mechanizm może być inny niż oksytocyna. Może po prostu zmniejszyłaś poziom negatywnej autooceny i ciało odpowiedziało rozluźnieniem.


Odpowiedz
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Zywiena78 czyli to co czułam jest realne ale przyczyna niekoniecznie ta, którą podają? Rozumiem. A jak ty podchodzisz do afirmacji w swojej praktyce, jeśli nie przez ten typ ćwiczeń?


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Ewelinka72 ja pracuję głównie z kartami i obrazem, więc afirmacje słowne są dla mnie uzupełnieniem, nie podstawą. Używam ich jako zakotwiczeń po pracy z rozkładem — kiedy karta coś odkrywa, piszę jedno zdanie, które podsumowuje kierunek zmiany. I to zdanie powtarzam przez kilka dni. Ale nie jako mantrę, tylko jako przypomnienie, do czego zmierzam. Działa to inaczej niż mechaniczne powtarzanie.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam wrażenie, że mówimy o dwóch różnych rzeczach naraz. Jedno to afirmacje jako technika zmiany myślenia, a drugie to pytanie, czy one fizycznie coś robią z hormonami. Te dwa pytania mogą mieć różne odpowiedzi. Bo może afirmacje działają na myślenie, ale nie bezpośrednio na biochemię — i to jest całkowicie w porządku, nie odbiera im sensu. Albo ktoś uważa, że jak nie ma efektu hormonalnego, to afirmacje są bezwartościowe. To też jest osobna pozycja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Leszczynka masz rację, że to dwa pytania. Ale myślę, że pierwotnie chodziło mi właśnie o to drugie — bo to drugie jest trudniejsze. Bo gdyby okazało się, że afirmacje naprawdę i mierzalnie zmieniają np. poziom kortyzolu, to byłoby coś rewolucyjnego w sensie dowodowym. A na razie mam wrażenie, że większość tego, co się mówi na ten temat, to ekstrapolacja z badań nad medytacją albo CBT, a nie badania nad afirmacjami jako takie. Kajus.1, czekam na to źródło 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

to jest właśnie ta granica, przy której nauka jeszcze nie stanęła wyraźnie. Badania, które znam, pokazują korelację między praktyką afirmacyjną a zmianami biologicznymi, ale nie mówią, że sama afirmacja jako technika jest tu przyczyną sprawczą. Może to być mechanizm stresu, może intencja, może skupienie. Nie wiem, czy da się to w ogóle rozplątać metodologicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Kajus.1 i to jest uczciwa odpowiedź, której brakuje w większości poradników o afirmacjach. Nikt tam nie pisze 'nie wiemy dokładnie dlaczego to działa'. Piszą: 'powtarzaj 21 dni i zmienisz życie'. A mechanizm pozostaje niejasny nawet dla badaczy, którzy się tym zajmują zawodowo.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

@Blanka_D ale jeśli nikt nie wie dlaczego działa, to skąd pewność, że w ogóle działa? Pytam szczerze, bo to dla mnie ważne. Mam wrażenie, że w tej rozmowie wszyscy zakładają, że efekt jest, i tylko dyskutujemy o przyczynie. A może samo założenie jest zbyt pochopne?


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Grazynka to nie jest zakładanie bez podstaw. Są wyniki z badań nad self-affirmation, które mierzyły konkretne wskaźniki — reakcję na zagrożenie, aktywność kory, poziom kortyzolu po stresie. Efekt był. Pytanie o mechanizm to osobna sprawa od pytania, czy cokolwiek się w ogóle dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 444
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

To jest ciekawe rozróżnienie. Bo można powiedzieć, że coś działa, nawet jeśli nie wiemy dlaczego. Tak jak z akupunkturą — wyniki bywają, mechanizm sporny. Tylko że przy afirmacjach jeszcze trudniej oddzielić efekt samej techniki od efektu generalnego skupienia się na sobie przez kilka minut dziennie.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

właśnie to miałam na myśli wcześniej. Może te kilka minut skupienia to jest zmienna, a nie sama treść afirmacji. Jakbyś medytowała przez te same pięć minut, efekt byłby taki sam albo lepszy. Skąd wiemy, że słowa coś dodają do tego równania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Leszczynka pytam siebie to samo. Bo ja kiedy robię afirmacje, to robię je z jakimś obrazem w głowie — i nie wiem, co tu robi robotę. Obraz, słowa, oddech, skupienie? Wszystko na raz? Czy da się to w ogóle rozdzielić w praktyce?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Tunia właśnie dlatego część badań próbuje izolować zmienne — jedna grupa pisze afirmacje, inna siedzi cicho tyle samo czasu, inna pisze coś neutralnego. I tu wyniki są niejednoznaczne. Czasem różnica jest, czasem nie ma. Zależy od protokołu i od grupy badanej.


Odpowiedz
Wpisy: 447
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że przerywam, ale chciałam się upewnić czy dobrze rozumiem. Mówicie, że nawet w badaniach nie wiadomo, czy to afirmacja robi efekt, czy samo siedzenie i skupianie się? Jeśli tak, to właściwie jak ktokolwiek może polecać afirmacje jako konkretną technikę, a nie po prostu 'rób coś dla siebie codziennie'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 36

@Kasia_W to jest bardzo dobre pytanie i myślę, że wielu specjalistów od samorozwoju po cichu wie, że tak właśnie jest. Afirmacje są konkretne, łatwe do opisania i sprzedania jako technika. 'Rób coś dla siebie codziennie' jest zbyt ogólne, żeby z tego zrobić kurs.


Odpowiedz
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Kajus.1 to brzmi cynicznie, ale prawdopodobnie masz rację. W numerologii podobnie — ludzie chcą konkretnych kroków, nie 'pracuj nad sobą'. Więc dostają listy z konkretnymi ćwiczeniami. Skuteczność ćwiczenia staje się drugorzędna wobec poczucia, że wiesz co robić.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Ale to chyba nie jest bez wartości? Jeśli ktoś codziennie przez 10 minut skupia się na sobie, bo mu powiedziano żeby powtarzał zdania, to i tak coś zyskuje. Nawet jeśli mechanizm jest inny niż myślał. Efekt jest realny, tylko opis przyczyny był nieprecyzyjny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

@Ewelinka72 to prawda, ale to też trochę jak mówienie, że homeopatia działa, bo ludzie odpoczywają przy wizycie u homeopaty. Efekt nie pochodzi z tego, z czego myślisz że pochodzi. Czy to jest uczciwe wobec osoby, która wierzy że 'słowa przeprogramowują hormony'?


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Grazynka to jest etyczne pytanie, nie empiryczne. I uważam, że warto je oddzielić. Empirycznie: efekt istnieje, mechanizm niejasny. Etycznie: czy komunikować prostą narrację, wiedząc że jest uproszczona? Tu mogę się zgodzić, że branża samorozwoju często przesadza z pewnością siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 444
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wracając do tytułu — bo trochę odpłynęliśmy. Pytanie było o hormony konkretnie. Czy ktoś wie, czy są badania, które mierzyły np. kortyzol albo oxytocynę po regularnej praktyce afirmacyjnej przez kilka tygodni, a nie tylko jednorazowo przed stresowym zadaniem?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

tak, jest kilka takich prób. Jedno z bardziej cytowanych pochodzi z kontekstu badań nad self-compassion — Kristin Neff i jej zespół mierzali kortyzol i zmienność rytmu serca przy praktykach obejmujących pozytywną autonarrację. Wyniki sugerowały obniżenie reaktywności na stres, ale to nie była izolowana afirmacja jako technika, tylko szerszy protokół.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 36

@Blanka_D zmienność rytmu serca to już bardzo konkretny wskaźnik biologiczny. Czy pamiętasz, czy mierzyli to po jednej sesji, czy po jakimś czasie regularnej praktyki? Bo to robi ogromną różnicę dla interpretacji.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Kajus.1 z tego co pamiętam, protokoły obejmowały kilka tygodni regularnej praktyki, nie jednorazowe ćwiczenie. Ale nie dam głowy za szczegóły, to był poboczny wątek w szerszej lekturze. Warto byłoby sięgnąć do oryginalnych publikacji Neff, bo streszczenia mogą przekształcać wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś może wyjaśnić, czym jest zmienność rytmu serca w tym kontekście? Słyszałam o tym przy medytacji, ale nie wiem jak to się przekłada na hormony. Czy to jest wskaźnik kortyzolu, czy coś innego mierzy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Ewelinka72 zmienność rytmu serca to nie jest bezpośredni wskaźnik kortyzolu — to oddzielna miara aktywności układu nerwowego autonomicznego. Większa zmienność zwykle oznacza lepszą regulację emocjonalną i mniejsze obciążenie stresem. Kortyzol mierzy się osobno, z krwi lub śliny. Ale oba mogą być podwyższone przy chronicznym stresie, więc są powiązane pośrednio.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

@Zywiena78 okej, rozumiem że to oddzielne miary. Ale jak kortyzol spada po kilku tygodniach praktyki, to skąd wiadomo że to nie jest po prostu efekt tego, że ktoś miał spokojniejszy okres w życiu? Czy te badania jakoś kontrolują co się dzieje poza sesjami?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Grazynka to jest jedno z podstawowych wyzwań w tym typie badań. Żeby to kontrolować, trzeba mieć grupę porównawczą, która żyje w podobnych warunkach ale nie robi afirmacji. Czasem jest randomizacja, czasem nie ma. Bez niej trudno cokolwiek przypisać konkretnie praktyce.


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Grazynka dobre pytanie, bo właśnie dlatego wyniki z badań laboratoryjnych są mocniejsze niż te z obserwacji długoterminowych. W laboratorium możesz wywołać stres kontrolowany, zmierzyć kortyzol przed i po, i porównać grupy. W terenie za dużo zmiennych swobodnych.


Odpowiedz
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 36

@Zywiena78 ale czy jest sens mierzyć kortyzol w laboratorium po jednej sztucznej sesji afirmacyjnej? Warunki są tak oderwane od codzienności, że nie wiem, czy wynik cokolwiek mówi o tym, co dzieje się u kogoś, kto praktykuje regularnie w domu przez miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 444
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

To jest właśnie to napięcie, które mnie tu interesuje od początku. Badania laboratoryjne dają kontrolę, ale gubią kontekst. Badania terenowe mają kontekst, ale tracą kontrolę. I do pytania z tytułu — czy afirmacje wpływają na hormony — żadne z tych podejść samo w sobie nie daje pełnej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

czyli właściwie nie mamy dobrego dowodu ani w jedną, ani w drugą stronę? Bo jak dobrze rozumiem, to nawet wyniki, które są, można podważać metodologicznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Ewelinka72 mamy dowody na efekty pośrednie — zmiany w aktywności kory przedczołowej, obniżenie reaktywności na zagrożenie, zmiany w zmienności rytmu serca. To są realne dane. Problem zaczyna się, kiedy ktoś stąd wyciąga wniosek, że 'afirmacje przeprogramowują gospodarkę hormonalną'. To jest nadinterpretacja danych, które są słabsze, niż się je przedstawia.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Blanka_D właśnie to zdanie chcę zapamiętać. Bo bardzo często widzę w kursach zdania w stylu: 'afirmacje zmieniają twój kortyzol i poziom dopaminy'. Jakby to była ustalona fizjologia. A tu wychodzi, że to jest spore uproszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

W numerologii podobne rzeczy się zdarzają — ktoś opisze, że po odkryciu swojej liczby życia poczuł się spokojniej, i już z tego robi się: 'numerologia reguluje układ nerwowy'. Jeden krok narracyjny za daleko i już brzmi jak fakt. Rozumiem dlaczego tak się dzieje, ale rozumiem też dlaczego to irytuje.


Odpowiedz
Wpisy: 447
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że dopytam, bo się uczę — mówiłaś o korze przedczołowej. Co to znaczy, że afirmacje zmieniają jej aktywność? Ona odpowiada za coś konkretnego związanego z hormonami, czy to zupełnie inny tor?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Kasia_W kora przedczołowa jest zaangażowana w regulację emocji i ocenę zagrożeń, ale nie produkuje hormonów bezpośrednio. Połączenie z gospodarką hormonalną jest pośrednie — przez oś HPA, która łączy mózg z nadnerczami i reguluje kortyzol. Jeśli kora przedczołowa lepiej hamuje reakcję stresową, oś HPA jest mniej aktywna, kortyzol niższy. Ale to kilka ogniw, nie jedno.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 447

@Zywiena78 okej, to znaczy że te ogniwa pośrednie mogą się nie domknąć? Że aktywność kory może się zmienić, ale kortyzol niekoniecznie?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Kasia_W tak, i właśnie dlatego pomiar samej aktywności korowej to nie to samo co pomiar kortyzolu. To różne poziomy analizy. Część badań kończy się na mózgu, część idzie dalej do krwi albo śliny. Wyniki nie zawsze idą w parze.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ja mam pytanie trochę z innej strony — czy ktoś tu praktykuje afirmacje regularnie i zauważył coś, co można by opisać jako zmianę fizyczną? Niekoniecznie mierzoną, ale odczuwaną. Spokojniejszy sen, inny poziom energii, coś w tym stylu. Bo ta rozmowa jest dużo o badaniach, a mało o tym co ludzie faktycznie czują.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Leszczynka ja tak. Przez jakiś czas robiłam afirmacje rano razem z oddechem i rzeczywiście inaczej wchodziłam w dzień. Ale szczerze nie wiem, czy to były afirmacje, czy po prostu te kilka minut ciszy przed telefon. Nie potrafiłam tego oddzielić, o czym tu mówiliśmy wcześniej.


Odpowiedz
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Leszczynka u mnie było podobnie, ale z innym efektem. Zaczęłam, zauważyłam że śpię lepiej po tygodniu, ale potem przestałam regularnie i nie wiem co zostało. Nie mam porównania, bo nie prowadziłam żadnych notatek. Żałuję tego teraz słuchając tej rozmowy.


Odpowiedz
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 36

@Ewelinka72 notatki to jest klucz. Ja przy numerologii prowadzę od dawna i to jedyna metoda, żeby w ogóle ocenić czy coś się zmienia. Bez zapisu wszystko zlewa się w 'ogólnie mi lepiej lub gorzej' i niczego nie można z tego wyciągnąć. Przy afirmacjach to samo by działało.


Odpowiedz
Wpisy: 421
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy nie byłoby uczciwie powiedzieć: nie wiemy, czy afirmacje zmieniają hormony, ale wiemy, że coś zmieniają w funkcjonowaniu. I to wystarczy, żeby praktykować, jeśli ktoś chce. Bez wielkiej narracji o 'przeprogramowaniu biochemii'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Grazynka to dla mnie uczciwe podsumowanie. Tylko że ta 'wielka narracja' jest właśnie tym, co przyciąga ludzi do afirmacji. Sprzedaje się obietnica konkretnego mechanizmu. I tu wracamy do tego, co mówił wcześniej Kajus — czy uproszczenie jest dozwolone, jeśli działa motywacyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

i to jest pytanie bez dobrej odpowiedzi. Bo z jednej strony uproszczenie przyciąga, z drugiej — jak ktoś się dowie, że mechanizm był zmyślony, to traci zaufanie do całej praktyki, nawet jeśli efekt był realny. Nie wiem czy to jest dobre wyjście na dłuższą metę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 36

@Stachu07 ale czy to jest problem samych afirmacji, czy raczej tego, jak się je sprzedaje? Bo mechanizm może być nieprecyzyjnie opisany, a efekt i tak realny. Trochę jak z placebo — wiemy, że działa, ale nie zawsze wiemy dokładnie jak. Czy to odbiera mu wartość?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Kajus.1 placebo to akurat dobry przykład, ale uwaga — placebo działa najlepiej, kiedy osoba nie wie, że to placebo. Jak ktoś odkryje, że mechanizm był uproszczony albo zmyślony, efekt często spada. Nie zawsze, ale często. I właśnie dlatego uczciwe opisywanie afirmacji ma znaczenie praktyczne, nie tylko etyczne.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Blanka_D to mnie zatrzymało. Czyli de facto — im bardziej ktoś wierzy w konkretny mechanizm biochemiczny, tym bardziej ten mechanizm 'działa', nawet jeśli jest nieprawdziwy? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Tunia nie do końca tak to ujęłam. Wiara w efekt może wzmacniać efekt — to jest udokumentowane przy nocebo i placebo. Ale to nie znaczy, że fałszywy opis mechanizmu jest nieszkodliwy. Jeśli ktoś zbuduje całą praktykę na przekonaniu, że codzienne afirmacje 'ustawiają kortyzol', a potem trafi na rzetelne opracowanie, które temu zaprzecza — może odrzucić całą praktykę razem z dzieckiem przy wylewaniu wody. I to jest realna strata.


Odpowiedz
Wpisy: 421
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę dopytać o jedną rzecz, bo trochę mi umknęło w tej dyskusji. Czy jest jakaś różnica między afirmacjami wypowiadanymi głośno a tymi tylko myślanymi? Intuicyjnie mi się wydaje, że głos robi coś więcej, ale nie wiem czy to ma jakieś uzasadnienie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Grazynka to jest pytanie, które pojawia się w kilku badaniach nad samooceną i regulacją emocji. Mowa wewnętrzna i mowa głośna angażują częściowo inne obszary mózgu — mówienie głośno aktywuje dodatkowo obszary motoryczne i słuchowe, co może wzmacniać przetwarzanie. Ale czy to przekłada się na większy efekt hormonalny — tego nie wiem i nie spotkałam badania, które by to bezpośrednio porównywało.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 447

@Zywiena78 a co z afirmacjami nagrywanymi własnym głosem i odsłuchiwanymi? Bo widziałam dużo polecanych ćwiczeń w tym stylu. Czy to ma jakieś inne działanie niż zwykłe powtarzanie?


Odpowiedz
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Kasia_W ja robiłam tak przez jakiś czas i subiektywnie mi odpowiadało bardziej niż samo mówienie. Ale to może być kwestia tego, że nagranie wymusza bardziej skupioną uwagę przy słuchaniu. Ciężko powiedzieć co tu faktycznie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy ktoś próbował afirmacji w połączeniu z ruchem? Chodzi mi o to, że słyszałam o podejściu, gdzie afirmację łączysz z jakimś prostym gestem albo chodzeniem. Zastanawiam się, czy ciało dodaje tu coś do równania czy to tylko sposób na skupienie uwagi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Leszczynka to ma uzasadnienie w badaniach nad somatycznym przetwarzaniem emocji. Ruch, szczególnie rytmiczny, wpływa na aktywność układu nerwowego autonomicznego. Połączenie z afirmacją może wzmacniać efekt przez to, że angażujesz więcej kanałów jednocześnie — wzrokowy, słuchowy, kinestetyczny. Ale znowu — to są dane pośrednie. Bezpośredniego pomiaru hormonalnego dla tej kombinacji raczej nie znajdziemy.


Odpowiedz
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 36

@Leszczynka i przy okazji to odpowiada na wcześniejszy wątek o metodologii. W badaniu laboratoryjnym trudno kontrolować zmienną 'chodzę i mówię afirmacje', bo każdy chodzi inaczej, w innym tempie, z inną intensywnością. To kolejny powód, dla którego takie efekty złożone są słabo zbadane.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Słuchając tej dyskusji zaczynam się zastanawiać, czy problem nie leży gdzie indziej. Może kwestia nie brzmi 'czy afirmacje zmieniają hormony', ale 'przy jakich warunkach i u kogo'. Bo jeśli ktoś ma wysoki poziom wyjściowego napięcia i afirmacje pomagają mu zejść z niego, to efekt hormonalny może być wyraźny. Ale u kogoś, kto już funkcjonuje spokojnie, nie ma się od czego odbić. Czy to jest stawiane w badaniach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Stachu07 tak, to jest stawiane i to jest jedna z bardziej solidnych obserwacji w tym obszarze. Efekty interwencji psychologicznych są generalnie większe u osób z wyższym wyjściowym poziomem stresu lub niższą samooceną. To się pojawia też przy afirmacjach — osoby, które ich najbardziej potrzebują, mogą reagować inaczej niż te, u których wszystko już jakoś gra.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Zywiena78 to ciekawe odwrócenie. Czyli afirmacje mogą być najmniej skuteczne u tych, którzy czują się dobrze, i najbardziej u tych, którzy czują się źle — ale jednocześnie te osoby mogą być bardziej podatne na fałszywe obietnice i nadmierne oczekiwania?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Tunia dokładnie i to jest ten etyczny węzeł, o który mi chodzi od początku tej rozmowy. Im bardziej ktoś jest w trudnym miejscu, tym bardziej szuka konkretnego wyjaśnienia dlaczego coś zadziała. I tym bardziej jest podatny na narrację o 'przeprogramowaniu biochemii', która daje złudzenie kontroli. To nie jest argument przeciwko afirmacjom — to jest argument przeciwko określonym sposobom ich promowania.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca się zgadzam z tym, że każde uproszczenie jest złe. Większość ludzi nie potrzebuje wiedzieć o osi HPA żeby skorzystać z afirmacji. Jeśli ktoś zaczyna praktykę z myślą 'to mi poprawi nastrój', a potem faktycznie mu poprawia — to jest wystarczające uzasadnienie. Czy naprawdę musimy wszystko rozkładać na czynniki pierwsze?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Heksanka60 nie twierdzę, że każde uproszczenie jest złe. Twierdzę, że konkretne fałszywe twierdzenia — jak 'afirmacje regulują kortyzol i dopaminę' prezentowane jako fizjologia — są czymś innym niż zwykłe uproszczenie. To nie jest kwestia stopnia skomplikowania, tylko rzetelności tego, co się mówi.


Odpowiedz
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 81

@Blanka_D okej, to rozumiem. Granica jest między 'to działa na nastrój' a 'to działa na konkretny hormon'. To drugie brzmi jak fakt medyczny i człowiek może go szukać w badaniach albo przekazywać dalej jako pewnik. Zgadzam się, że to jest problem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: