Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dla l...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje dla ludzi starszych powinny być inne niż dla młodych

Strona 2 / 2

Wpisy: 247
Rozpoczynający temat
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo celne pytanie i myślę, że wiek sam w sobie nie jest tu główną zmienną. Wiek koreluje z pewnymi wzorcami, bo pokolenia były wychowywane w określony sposób, ale wzorzec może wystąpić w każdym wieku. Różnica, o której warto mówić, to raczej gęstość doświadczeń potwierdzających dane przekonanie. Im dłużej ktoś żyje z przekonaniem 'nie powinienem się chwalić' i im więcej sytuacji to potwierdziło, tym głębiej jest zakorzenione. Więc technicznie czterdziestolatka z takim wzorcem powinna pracować podobnymi metodami, tylko intensywność oporu może być inna.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@baska_t)
Połączone: 7 miesięcy temu

a czy jest jakaś górna granica, po której afirmacje po prostu nie działają, bo wzorzec jest zbyt zakorzeniony? Pytam szczerze, bo mam wrażenie, że czasem słyszę od starszych osób coś, co brzmi jak absolutne zamknięcie i zastanawiam się, czy to jest bariera do przekroczenia, czy po prostu inny rodzaj pracy niż afirmacje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Baska_T nie ma takiej twardej granicy, ale jest coś innego. Afirmacje nie są metodą dla każdego stanu. Jeśli ktoś jest w głębokim zamknięciu, afirmacja może działać jak próba wbicia gwożdzia w beton bez wiercenia. Najpierw musi być jakaś szczelina. Dla niektórych osób starszych tą szczeliną nie jest pozytywne zdanie o sobie, tylko coś dużo prostszego, na przykład notowanie jednej rzeczy dziennie, która nie była zła. Bez wartościowania, bez 'byłam dobra', tylko 'to się wydarzyło i nie było złe'. To może być punkt wejścia. Dopiero stamtąd można iść dalej.


Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Gebda dobra, ale jak długo to może trwać, zanim przejdzie się od tego notowania do właściwych afirmacji? Bo mam mamę i naprawdę nie mam nieskończonej cierpliwości do obserwowania, że nic się nie zmienia. Czy to jest kwestia tygodni, miesięcy?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Sylweria rozumiem tę niecierpliwość, naprawdę. Ale nie mogę ci podać terminu, bo to zależy od rzeczy, których nie znam: od tego, jak głęboko zakorzeniony jest wzorzec, czy twoja mama ma jakiś własny motyw do zmiany, czy robi to dla siebie czy dlatego że ty chcesz. To ostatnie jest ważne. Jeśli osoba starsza pracuje z afirmacjami dlatego, że ktoś bliski tego chce, a sama nie czuje potrzeby, to nie ruszy z miejsca niezależnie od metody. Czy twoja mama sama mówi, że chciałaby coś zmienić, czy to bardziej twoja inicjatywa?


Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Gebda to trudne pytanie. Chyba moje i jej razem. Ona mówi, że chciałaby się czuć lepiej, ale w praktyce odpycha wszystko, co proponuję. Nie wiem, jak to interpretować.


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 61

@Sylweria to, co opisujesz, to bardzo częsty wzorzec i wcale nie musi znaczyć, że chęć jest pozorna. Czasem 'chcę się czuć lepiej' i 'odpycham konkretne propozycje' idą w parze, bo osoba nie wie, czego właściwie chce, tylko wie, że to, co proponujesz, nie jest tym. Może warto zapytać mamę, jak wyobraża sobie to lepsze samopoczucie, bez proponowania metod. Czego by chciała, co by się musiało zmienić. Odpowiedź może ci powiedzieć więcej niż jakikolwiek zestaw afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@rafalek00)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się z czymś konkretnym, bo ta dyskusja o oporze bardzo mi się zgadza z tym, co sam przeżywałem. Przez długi czas myślałem, że jeśli afirmacja mi nie idzie, to znaczy że jest zła albo że ja coś robię nie tak. A potem ktoś mi powiedział, że opór sam w sobie jest informacją, a nie przeszkodą. To znaczy, że trafiłeś w coś realnego. Pustka to problem, bo oznacza że zdanie jest dla ciebie bez znaczenia. Opór to paradoksalnie dobry znak. Nie wiem, czy to ma zastosowanie do starszych osób, ale u mnie zmieniło podejście kompletnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunaria58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Rafalek00 ma zastosowanie, ale z zastrzeżeniem. U osoby, która ma jakiś kontakt z pracą nad sobą, opór jako informacja to użyteczna perspektywa. Ale u kogoś, kto nigdy o sobie nie myślał w takich kategoriach, interpretowanie własnego oporu wymaga już pewnego poziomu samoobserwacji. Nie można założyć, że ktoś to zrobi intuicyjnie. Dlatego przy pracy z osobami starszymi czasem lepiej nie tłumaczyć 'ten opór jest dobry', tylko po prostu towarzyszyć temu, co się pojawia, bez wartościowania.


Odpowiedz
(@ziemowit)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 60

@Lunaria58 a czy towarzyszenie, o którym mówisz, to jest coś, co może robić ktoś bliski, czy raczej potrzeba tu kogoś z zewnątrz? Bo część z nas tu rozmawia o mamach, dziadkach, bliskich osobach. Zastanawiam się, czy bliskość pomaga, czy raczej przeszkadza, bo ta osoba ma wobec nas jakieś oczekiwania i to może zniekształcać proces.


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Ziemowit bliskość i to jednocześnie przeszkadza i pomaga, zależnie od relacji. Jeśli między wami jest dużo dawnych napięć, oczekiwań, niezamkniętych spraw, to towarzyszenie przez bliską osobę może być bardzo obciążone tym wszystkim. Osoba starsza może nie chcieć być 'projektem' kogoś, kogo kocha. To zmienia dynamikę. Z drugiej strony zaufanie do bliskiej osoby może obniżać opór, którego obca osoba by nie obniżyła. Nie ma jednej odpowiedzi, ale warto to przemyśleć przed podjęciem decyzji, czy robić to samemu, czy może zachęcić do czegoś poza rodziną.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@tamarka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

A wróćmy na chwilę do samych afirmacji dla starszych, bo trochę odpłynęliśmy. Rozumiem, że forma powinna być inna, że nie można powiedzieć 'nie', że powinna być zakorzeniona w prawdziwym doświadczeniu. Ale co ze skalą? Czy starsze osoby lepiej reagują na afirmacje bardzo ogólne, jak 'czuję spokój', czy na bardzo konkretne, jak 'potrafię zrobić herbatę i to mi idzie dobrze'? Bo z jednej strony ogólne brzmią pusto, a z drugiej konkretne mogą się wydawać trywialne.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Tamarka_79 z doświadczenia powiem, że konkret wygrywa prawie zawsze, ale musi być konkret z godnością, nie trywialny. 'Potrafię zadbać o siebie' jest lepsze niż 'potrafię zrobić herbatę', ale gorsze niż 'przez tyle lat radziłam sobie z trudnymi sytuacjami i to coś mówi o mnie'. Im bardziej zdanie odnosi się do czegoś, czego osoba nie może zaprzeczyć, bo sama to przeżyła, tym mniej oporu. To trochę wraca do tego, co Lipowa00 mówiła wcześniej o budowaniu afirmacji z własnych wspomnień. Ogólne zdania mają za dużo miejsca na wewnętrzne zaprzeczenie.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Ballen to zdanie o radzeniu sobie przez lata mnie trafia. Myślę, że właśnie tego brakuje w gotowych zestawach afirmacji dla seniorów, które można znaleźć w internecie. Są napisane tak, jakby wiek był tylko liczbą, a nie całym życiem za plecami. A jeśli ktoś ma siedemdziesiąt lat, to ma siedemdziesiąt lat materiału, na którym można budować, i to jest przewaga, nie przeszkoda. Tylko nikt jej tak nie nazywa.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Ballen to zdanie o radzeniu sobie przez lata mnie trafia. Myślę, że właśnie tego brakuje w gotowych zestawach afirmacji dla seniorów, które można znaleźć w internecie. Są napisane tak, jakby wiek był tylko liczbą, a nie całym życiem za plecami. A jeśli ktoś ma za sobą trudne doświadczenia, to 'jestem silna i radosna' brzmi jak żart. Czy jest jakiś sposób, żeby wyjść od tego, co się przeżyło, i zbudować afirmację na tym fundamencie, a nie na pustym zapewnieniu?


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 61

@Honorata to, co opisujesz, ma nawet swoją nazwę w podejściu narracyjnym. Chodzi o to, żeby afirmacja była zakorzeniona w dowodach z przeszłości, a nie była tylko życzeniem na przyszłość. Różnica jest zasadnicza. 'Jestem silna' wymaga od umysłu, żeby w to uwierzył z niczego. 'Przez tyle lat radziłam sobie z tym, co przychodziło, i to jest moja siła' jest stwierdzeniem faktu. Umysł nie musi w to wierzyć, bo to się po prostu stało. Dla starszych osób to podejście jest moim zdaniem dużo bardziej uczciwe i dużo skuteczniejsze właśnie dlatego, że mają materiał do budowania. Młodszy człowiek często tego materiału ma mniej, musi bardziej projektować w przód.


Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Oleandra02 to jest ciekawe rozróżnienie, ale mam pytanie. Jeśli ktoś ma za sobą dużo trudnych rzeczy, ale interpretuje je jako porażki, a nie jako dowody siły, to jak ta afirmacja na bazie przeszłości ma zadziałać? Bo można mieć przeżyte sześćdziesiąt lat i wyjść z tego z przekonaniem, że przez sześćdziesiąt lat wszystko szło nie tak. Wtedy sięganie do przeszłości nie buduje, tylko zakopuje głębiej.


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 61

@Pyromanta masz rację i to jest ten moment, w którym praca z afirmacją wymaga wcześniejszego kroku. Nie można wejść z gotowym zdaniem, jeśli interpretacja materiału jest odwrócona. Ale to nie znaczy, że historia jest bezużyteczna, tylko że potrzebna jest najpierw reinterpretacja. Bardzo małe kroki. Nie 'byłam silna przez całe życie', tylko 'zrobiłam to konkretne jedno, co wydawało się niemożliwe'. Jeden fakt, nie narracja o całości. Dopiero potem budowanie szerszego obrazu. Dla kogoś z dominującym wzorcem porażki skakanie od razu do wielkiej afirmacji o sile jest rzeczywiście bez sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@rafalek00)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że mówimy de facto o dwóch różnych zastosowaniach afirmacji. Jedno to praca z przekonaniami, drugie to utrzymywanie stanu, który już istnieje. Dla młodszej osoby to pierwsze jest częstsze, bo dużo się zmienia, szuka. Dla starszej może być ważniejsze to drugie, żeby nie tracić tego, co się ma, nie wpadać w rezygnację. Czy ktoś kiedyś myślał o afirmacjach w takim kluczu, nie jako zmianie, ale jako kotwicy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Rafalek00 tak, i to jest bardzo konkretne zastosowanie, szczególnie u osób po dużych stratach. Po śmierci współmałżonka, po przejściu na emeryturę, po wyprowadzce dzieci. Wtedy afirmacja nie ma przeprogramować przekonań, tylko utrzymać tożsamość w momencie, kiedy zewnętrzne ramy zniknęły. 'Wiem, kim jestem' zamiast 'stanę się kimś nowym'. To jest zupełnie inny mechanizm i inny cel. Młodszy człowiek rzadko potrzebuje kotwicy tego rodzaju, bo ma jej dużo dookoła.


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Ballen to, co napisałeś o stracie zewnętrznych ram, bardzo mi przemawia. Mój tata od kilku lat na emeryturze i wygląda to właśnie tak, jakby nie wiedział, kim jest bez pracy. Czy takie kotwiczące afirmacje można komuś zaproponować wprost, czy to musi wyjść od tej osoby samej?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Gruszanka54 to zależy, jak ta osoba reaguje na bezpośrednie propozycje. Jeśli proponujesz komuś 'spróbuj tego', a on słyszy 'coś z tobą jest nie tak, napraw się', to opór jest niemal automatyczny. Lepiej zacząć od rozmowy o tym, co on sam ceni w sobie, co uważa za trwałe mimo zmiany sytuacji. Z tego można wyciągnąć coś, co stanie się zalążkiem afirmacji jego własnym językiem. Narzucony gotowiec od kogoś bliskiego rzadko kiedy się przyjmuje.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@tamarka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do całej tej rozmowy o kotwicy i tożsamości. Czy to nie jest trochę tak, że mówimy o afirmacjach, ale tak naprawdę mamy na myśli coś szerszego, jakąś ogólną pracę z przekonaniami? Bo z tego, co tu czytam, coraz bardziej mi wychodzi, że afirmacja dla starszej osoby to nie jest jedno zdanie powtarzane rano przed lustrem, tylko cały proces. Czy to nie jest trochę poza zasięgiem kogoś, kto sam w domu chce spróbować czegoś prostego?


Odpowiedz
Wpisy: 247
Rozpoczynający temat
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

To ważna obserwacja. Afirmacja sama w sobie to nadal może być jedno zdanie, ale żeby zadziałała, musi być osadzona w odpowiednim gruncie. Dla młodej osoby ten grunt często jest, bo jest entuzjazm, nadzieja, otwartość na zmianę. Dla starszej ten grunt trzeba czasem najpierw przygotować. Ale to nie znaczy, że proces musi być prowadzony przez kogoś z zewnątrz. Wystarczy, że zdanie jest uczciwe wobec tego, co się naprawdę przeżyło. Jedno konkretne, prawdziwe zdanie zrobi więcej niż dziesięć ogólnych.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

a co z osobami, które mają problem z tym, żeby w ogóle sformułować takie zdanie? Pytam, bo znam kogoś bliskiego, kto jak prosi go o opisanie czegoś dobrego w sobie, to albo milczy, albo zaraz dodaje 'ale'. Jak wtedy zacząć, skoro nawet ten punkt wyjścia jest zablokowany?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@lunaria58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Inwokacja_D to 'ale' jest bardzo ważną informacją, nie przeszkodą. Pokazuje, że jest coś, co chce się powiedzieć, tylko natychmiast pojawia się cenzura. Można zacząć od samego 'ale': co to 'ale' zakrywa? Czasem wystarczy powiedzieć 'wiem, że robię to dobrze, ale...' i zatrzymać się na chwilę przed drugą częścią. Co było przed 'ale'? To jest materiał do pracy, nie to, co po.


Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Lunaria58 to bardzo praktyczne, ale mam wrażenie, że to wymaga dużo czasu i rozmowy, a nie każda starsza osoba chce rozmawiać o sobie w ten sposób. Moja mama na przykład uważa, że 'psychologizowanie siebie' to głupota. Jak do niej dotrzeć z czymkolwiek, skoro sama rozmowa o przekonaniach jest dla niej podejrzana?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Sylweria jeśli rozmowa o przekonaniach jest podejrzana, to nie zaczynaj od rozmowy o przekonaniach. Zacznij od działania. Można ułożyć proste zdanie razem przy okazji, jakby mimochodem, nie nazywając tego afirmacją. 'Przez tyle lat wychowałaś dwójkę dzieci sama' to jest fakt, nie psychologizowanie. Z takich faktów można budować bez wywoływania oporu, który wyzwala samo słowo 'praca nad sobą'.


Odpowiedz
(@jasnowidka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 30

@Gebda to naprawdę ma sens. Tylko mam pytanie, może naiwne: czy takie zdanie powiedziane przez kogoś innego, a nie przez samą osobę, w ogóle działa jako afirmacja? Bo rozumiem, że afirmacja ma być wewnętrzna, powtarzana przez samą osobę. Jeśli mama tego nie powtarza sama, tylko słyszy od córki, to czy cokolwiek to zmienia?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Jasnowidka to jest dobre pytanie i odpowiedź nie jest jednoznaczna. Zdanie usłyszane od kogoś bliskiego ma inny mechanizm niż afirmacja powtarzana samemu. Ale nie jest bezużyteczne. Jeśli słyszysz coś wielokrotnie od osoby, której ufasz, i nie protestujesz wewnętrznie, tylko przyjmujesz, to stopniowo wchodzi to do obrazu siebie. To nie jest klasyczna afirmacja, ale działa na podobnym gruncie, tylko wolniej i przez relację, nie przez samodzielną praktykę. Dla osób, które same nie będą pracować z afirmacjami, to może być jedyna dostępna droga.


Odpowiedz
(@ziemowit)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 60

@Anastazy56 skoro mówisz o relacji jako drodze, to mam pytanie. Czy jest jakiś wiek, przy którym ta droga przez relację jest lepsza niż samodzielna praktyka? Bo słuchając całej tej dyskusji mam wrażenie, że dla bardzo starszych osób, może osiemdziesiąt plus, samodzielna codzienna praktyka afirmacji może być po prostu za dużym wymaganiem. Nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że to wymaga pewnej regularności i skupienia, które z wiekiem mogą być trudniejsze do utrzymania.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 226

@Ziemowit myślę, że tu wiek rzeczywiście robi różnicę, ale inaczej niż się wydaje. Czytałam, że afirmacje działają najlepiej przy wysokiej alfa mózgu, czyli przy stanie zbliżonym do snu, tuż po przebudzeniu albo przed zaśnięciem. Starsze osoby często budzą się wcześnie i leżą chwilę przed wstaniem, to jest idealny moment. Może więc regularność jest mniejszym problemem niż wybór momentu.


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Baska_T o falach alfa i afirmacjach mówi się dużo, ale chcę tu doprecyzować, bo to może być mylące. To, że umysł jest bardziej otwarty w stanach między snem a jawą, to jest rzetelna obserwacja. Natomiast nie ma solidnych dowodów na to, że afirmacja powtarzana w tym stanie działa fundamentalnie inaczej niż powtarzana w innych chwilach skupienia. Co naprawdę robi różnicę, to emocja towarzysząca zdaniu i to, czy człowiek wierzy w to, co mówi, a nie pora dnia. Nie chciałabym, żeby ktoś myślał, że wystarczy zmienić moment na poranny, a treść nie ma znaczenia.


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 185

@Lunaria58 ale ta pora tuż po przebudzeniu ma chyba jeszcze inną zaletę, bez związku z falami mózgu. Rano, zanim człowiek wejdzie w codzienność i zanim znowu uruchomią się stare nawyki myślenia, jest chwila, gdzie wszystko jest trochę otwarte. To nie jest żaden mistycyzm, tylko kwestia tego, że jeszcze nie zaczął się codzienny szum. Dla starszej osoby, która ma utrwalone wzorce od dekad, ta chwila ciszy może być jedynym momentem, kiedy nowe zdanie wchodzi bez natychmiastowego odrzucenia. Nie dlatego, że mózg jest w alfie, ale dlatego, że opór jeszcze się nie uruchomił.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Rafalek00 zgadzam się z tym, co piszesz o porannej otwartości, ale chcę to trochę rozwinąć w kontekście wieku. U starszych osób ten 'otwart chwilę' przed wejściem w dzień może być krótszy, bo one często budzą się już z listą rzeczy do zrobienia, trosk, bóli. Nie ma tego samego buforu co u dwudziestolatka, który wstaje i ma pół godziny beztroski. Więc jeśli mamy afirmację poranną dla starszej osoby, to może warto zbudować jakiś rytuał wokół niej, coś, co ten bufor sztucznie tworzy. Kilka oddechów, łyk herbaty, cisza. A dopiero potem zdanie.


Odpowiedz
(@gabrysia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Ballen a ten rtuał wokół afirmacji, to on musi być codziennie taki sam? Bo pytam, bo czytałam gdzieś że powtarzalność jest ważna, ale nie wiem czy chodzi o samą afirmację, czy o cały otoczkę wokół niej.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Gabrysia98 powtarzalność rytuału wokół afirmacji to dobra intuicja, ale nie jest wymogiem. Ważniejsza jest powtarzalność samego zdania i stanu, w jakim je wypowiadasz. Jeśli herbata dziś, a jutro cisza przed oknem, to nie psuje efektu, o ile za każdym razem wychodzisz z podobnego miejsca wewnętrznie. U starszych osób ta otoczka może się zresztą naturalnie ustabilizować, bo ich poranki są bardziej przewidywalne niż u ludzi w środku życia.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@tamarka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tego, o czym pisała wcześniej Lunaria58, że nie ma solidnych dowodów na afirmacje w stanach alfa. Mam pytanie, które mnie gryzie od dłuższego czasu: czy w takim razie jest w ogóle jakaś różnica między afirmacją a zwykłym pozytywnym myśleniem? Bo jeśli zedrę wszystkie teorie o falach mózgowych i podświadomości, to zostaje mi po prostu 'myśl dobrze o sobie'. I zastanawiam się, czy dla starszej osoby ta różnica ma znaczenie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@lunaria58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Tamarka_79 to dobre pytanie i nie ma się co wstydzić, że je zadajesz, bo wiele osób ją pomija. Różnica między afirmacją a 'po prostu pozytywnym myśleniem' leży w intencjonalności i powtarzalności. Pozytywne myślenie jest spontaniczne, zmienne, zależy od humoru. Afirmacja jest świadomym aktem, który się powtarza niezależnie od humoru. I właśnie to powtarzanie w opozycji do aktualnego nastroju jest tym, co ją odróżnia. Dla starszej osoby może to być istotne, bo ona nie zawsze ma 'dobry dzień', żeby pozytywnie myśleć, ale może mieć trzydzieści sekund rano na jedno zdanie.


Odpowiedz
(@ziemowit)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 60

@Lunaria58 a jeśli ta starsza osoba powtarza to zdanie bez przekonania, bo właśnie boli ją kolano i nie ma siły wierzyć w cokolwiek, to czy to zdanie działa, czy jest jak recytacja bez sensu?


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 61

@Ziemowit to jest jedno z najczęściej pojawiających się pytań i odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż tak albo nie. Część badań nad autosugestią sugeruje, że samo powtarzanie zdania, nawet bez emocjonalnego zaangażowania, może z czasem zmieniać sposób, w jaki oceniamy siebie, bo umysł przyzwyczaja się do narracji, którą słyszy. To nie jest wiara w magię, to bliższe mechanizmowi, który znamy z reklam. Słyszysz coś wielokrotnie i zaczyna wydawać się prawdziwe. Problem pojawia się wtedy, gdy zdanie jest zbyt odległe od tego, co czujesz, bo wtedy uruchamia się opór zamiast adaptacji. Dlatego dla kogoś w bólu lepiej coś przyziemnego: 'dałam radę w trudniejszych chwilach', niż 'jestem pełna radości'.


Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Oleandra02 no dobrze, ale jak długo trzeba to powtarzać, żeby cokolwiek poczuć? Bo rozumiem teorię, tylko chcę wiedzieć czy to kwestia tygodnia, miesiąca, czy to jest w ogóle niemierzalne.


Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Sylweria z tego, co czytałem, to często podaje się 21 lub 66 dni jako te przełomowe okresy, ale szczerze mówiąc, ta liczba 21 dni pochodzi z obserwacji Maxwella Maltza sprzed kilkudziesięciu lat i była trochę nadinterpretowana. Badanie z 2010 roku z University College London wskazało, że kształtowanie nawyku trwa średnio 66 dni, ale z ogromnymi odchyleniami między osobami. Więc nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 226

@Pyromanta 66 dni to jest dla nawyków behawioralnych, nie dla zmiany przekonań. Afirmacja to coś innego niż nawyk picia wody rano. Przy przekonaniach jest tak, że im głębiej zakorzenione, tym dłużej trwa. Starsze osoby mają dekady pewnych schematów myślenia, więc u nich ten czas może być po prostu dłuższy.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Baska_T to rozróżnienie jest słuszne, choć nie do końca rozłączne. Afirmacja jest też w pewnym sensie nawykiem, nawyk wypowiadania zdania, który z czasem przeciera ścieżki w ocenie siebie. Ale masz rację, że samo badanie o 66 dniach dotyczyło czynności, nie myśli. Przy głęboko zakorzenionych wzorcach u starszych osób czas może być rzeczywiście inny, ale warto też powiedzieć, że nie musi oznaczać 'dłużej niż u młodych'. Znam przypadki, gdzie starsze osoby zmieniały narrację o sobie szybciej niż trzydziestolatki, bo miały mniej oporu, mniej potrzeby udowadniania czegoś na zewnątrz.


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Anastazy56 to ostatnie zdanie mnie zaskoczyło i chcę dopytać. Mówisz, że starsze osoby mogą mieć mniej oporu. Ale wcześniej w rozmowie było dużo o tym, jak trudno im zacząć, jak mają cenzurę, jak dodają 'ale'. To trochę sprzeczne, nie?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Gruszanka54 nie ma tu sprzeczności, tylko różne rodzaje oporu. To, co opisywała wcześniej Lunaria58, czyli cenzura i 'ale', to opór wobec samego sformułowania, wobec przyznania sobie wartości. To kulturowe, wyuczone. Ale kiedy ta bariera zostanie przekroczona, kiedy osoba starsza już zaczyna, to często nie ma już potrzeby porównywania się, udowadniania innym, walki o pozycję. To daje inne, spokojniejsze podłoże. Dlatego te dwa opisy mogą być prawdziwe jednocześnie, start jest trudniejszy, ale sam proces potem może być spokojniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego wszystkiego i zastanawiam się nad czymś innym. Mówimy dużo o tym, jak afirmacja powinna brzmieć dla starszej osoby, ale czy ktoś zastanawiał się nad tym, w jakiej formie ją przekazać? Znaczy czy pisemnie, czy mówiona na głos, czy może nagrana własnym głosem? Dla mnie intuicyjnie wydaje się, że głos własny jest silniejszy, ale nie wiem, czy u starszych osób nie ma z tym jakiegoś problemu, bo wiele z nich nie lubi słuchać swojego głosu z nagrania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Inwokacja_D własny głos z nagrania ma tę przewagę, że omija aktywny umysł, który przy cichym czytaniu od razu zaczyna oceniać. Ale masz rację, że bariera estetyczna jest realna, dużo osób, nie tylko starszych, reaguje niechęcią na swój głos. W takiej sytuacji pisanie może być lepszym rozwiązaniem niż nagranie. Jest też trzecia opcja: mówić zdanie na głos do lustra. Nie nagrywać, nie czytać, tylko powiedzieć sobie. To jest intensywne, bo trudno nie spotkać się ze sobą przy lustrze, ale u niektórych działa lepiej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Gebda a to z lustrem jest jakąś konkretną techniką, czy to twoja własna obserwacja? Pytam, bo gdzieś widziałam coś podobnego opisanego jako część terapii poznawczej, ale nie pamiętam dokładnie.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Honorata to jest spotykane w różnych kontekstach. W terapii ACT jest coś podobnego, chodzi o konfrontację z własną narracją przez bezpośredni kontakt. Louise Hay bardzo promowała pracę z lustrem jako element afirmacji. Nie jest to jej autorska technika, ale ona ją spopularyzowała. W nurcie terapeutycznym też się pojawia, choć pod innymi nazwami. Więc to nie moja obserwacja, raczej coś, co funkcjonuje od lat w kilku równoległych tradycjach.


Odpowiedz
Wpisy: 247
Rozpoczynający temat
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Przy całej tej dyskusji o formie chcę wrócić do pytania z tytułu, bo nam trochę umyka. Mówimy o formie, czasie, rytuałach wokół. Ale czy sama treść afirmacji dla starszej osoby powinna być inna niż dla młodej? Bo z rozmowy wyłania mi się odpowiedź: tak, bo punkt odniesienia jest inny. Młoda osoba afirmuje przyszłość, starsza afirmuje teraźniejszość i potwierdzenie przebytej drogi. Ale to moje podsumowanie, czy ktoś widzi to inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@rafalek00)
Połączone: 2 lata temu

Widzę to podobnie, ale dodałbym jeszcze jeden wymiar, który tu się nie pojawił. Starsza osoba może mieć potrzebę afirmowania nie tylko siebie, ale też relacji, ciągłości, bycia ważną dla konkretnych ludzi. Coś jak 'jestem potrzebna mojej rodzinie' albo 'mam coś do przekazania'. To inny kierunek niż u młodych, którzy zwykle afirmują własny potencjał. Tu chodzi o zakorzenienie w sieci, nie w indywidualnym sukcesie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Rafalek00 ale czy to nie jest ryzykowne? Afirmacja oparta na byciu potrzebnym dla kogoś uzależnia poczucie wartości od zewnętrza. Co jeśli rodzina nie odpowiada tak, jak osoba oczekuje, albo relacje się zmieniają? Czy to nie jest stawianie fundamentu na czymś, na co nie ma się wpływu?


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Pyromanta masz rację, że uzależnianie afirmacji od zewnętrznego odbioru jest ryzykowne, ale myślę, że to zależy od tego, jak ta afirmacja jest sformułowana. 'Mam coś do zaoferowania bliskim' a 'jestem potrzebna rodzinie' to zupełnie inny kaliber. Pierwsze odwołuje się do wewnętrznego zasobu, drugie do cudzej reakcji. To jest właśnie jeden z powodów, dla których treść afirmacji dla starszej osoby powinna być inaczej przemyślana, nie tylko skrócona czy uproszczona. Młody człowiek może afirmować 'osiągnę sukces zawodowy' i to ma sens, bo jest przed nim. Osiemdziesięciolatka potrzebuje czegoś, co nie jest projektowaniem w przyszłość, tylko zakotwiczeniem w tym, co już jest.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@rafalek00)
Połączone: 2 lata temu

dobra distinkcja. Ale zastanawiam się, czy to 'zakotwiczenie w tym, co jest' nie jest czasem zbyt statyczne. Człowiek w każdym wieku może chcieć czegoś więcej albo inaczej, nie tylko potwierdzenia status quo. Nie wiem, czy afirmacja 'mam w sobie spokój' nie zamyka pewnych drzwi, które starszy człowiek mógłby jeszcze otworzyć.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: