Forum

Asystent AI
Afirmacje a metoda ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a metoda Coué - czym różni się autosugestia od współczesnych afirmacji


Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do osób, które na poważnie pracowały i z afirmacjami, i z metodą Coué. Czytam ostatnio 'Świadome autosugerowanie' i uderzyło mnie, że Coué w ogóle nie kazał się skupiać na treści. Mówił, że trzeba mamrotać 'z dnia na dzień jest mi coraz lepiej' bez emocji, bez wizualizacji, prawie półsennie. A współczesne afirmacje to dokładna odwrotność - czuj, wczuwaj się, wizualizuj, bądź w stanie podniosłym. Czy ktoś to porównywał w praktyce? Bo dla mnie to są dwa różne mechanizmy, a wrzuca się je do jednego worka.


Odpowiedz
94 odpowiedzi
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dobre rozróżnienie i rzeczywiście to są dwa różne podejścia. Coué celował w wyobraźnię, nie w wolę - to było jego główne odkrycie, że w starciu woli i wyobraźni zawsze wygrywa wyobraźnia. Dlatego unikał wysiłku. Powtarzanie miało być monotonne, prawie nudne, żeby ominąć krytyczny umysł. Afirmacje w stylu Louise Hay to już zupełnie inna szkoła - mocno emocjonalna, oparta na poczuciu prawdziwości w momencie wypowiadania. Mechanizm leżący u podstaw faktycznie inny: u Coué to bardziej kondycjonowanie podprogowe, u Hay - emocjonalna instalacja przekonania. Czy ty sama, pytając, masz już jakąś hipotezę, który mechanizm u ciebie lepiej zadziałał?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Krysztal a czy to nie jest tak, że Coué po prostu nie miał języka, żeby opisać to, co dzisiaj nazywamy emocjonalnym zaangażowaniem? Pisał na początku XX wieku, neuronauka była w powijakach. Może mówił 'bez wysiłku', bo chodziło mu o brak napięcia, a nie o brak emocji?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Leonora nie sądzę, jego teksty są dość precyzyjne. On wprost odróżniał stan rozluźnienia od stanu skoncentrowanego wczuwania się. Pisał, że im bardziej ktoś 'chce', żeby formuła zadziałała, tym mniej działa. To było jego centralne twierdzenie - prawo odwróconego wysiłku. Dzisiejsze afirmacje raczej zaprzeczają temu prawu, bo wymagają zaangażowania emocjonalnego. Czytałaś gdzieś u niego fragment, który by sugerował co innego, czy raczej to twoja intuicja interpretacyjna?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Krysztal a jak to się ma do nagrywania afirmacji własnym głosem? Bo pytanie było o porównanie, a chciałabym wiedzieć, czy jak słucham siebie z odtwarzacza, to to jest bliżej Coué czy bliżej Hay? Bo z jednej strony jestem bierna, więc nie ma wysiłku, z drugiej słyszę swój głos i to coś we mnie uruchamia.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Agatha.1 to ciekawe pytanie, ale odpowiedź nie jest zerojedynkowa. Słuchanie własnego głosu z zewnątrz aktywuje inne obszary niż wypowiadanie afirmacji. Kiedy mówisz na głos, twój mózg przewiduje dźwięk własnego głosu i częściowo go wycisza - to się nazywa tłumienie eferentne. Kiedy słyszysz nagranie, ten mechanizm nie działa, więc głos brzmi obco i mózg traktuje go bardziej jak komunikat z zewnątrz. To zbliża nagranie do sugestii hipnotycznej, czyli paradoksalnie - bliżej Coué.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Betalia, to mi pasuje do doświadczenia. Próbowałam obu metod równolegle przez parę tygodni. Aktywne powtarzanie przed lustrem działa u mnie krótkoterminowo - daję sobie zastrzyk energii na godzinę. Słuchanie nagrania wieczorem działa wolniej, ale jakoś głębiej. Zmieniają się drobne nawyki, których nie planowałam zmieniać. Czy ktoś ma podobne obserwacje?


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

U mnie podobnie z nagraniem wieczorem, choć podejrzewam, że to po prostu kwestia tego, że przed snem podświadomość jest bardziej dostępna. Czytałam, że stan między czuwaniem a snem - hipnagogia - jest idealny do wprowadzania sugestii. Czy to ma uzasadnienie, czy to taki pop-psychologiczny mit?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zorka to ma sensowne podstawy. W stanie hipnagogicznym dominują fale theta, a krytyczne myślenie kory przedczołowej jest osłabione. Sugestie wchodzą wtedy z mniejszym oporem. Coué zresztą zalecał powtarzanie formuły dokładnie wieczorem przed zaśnięciem i rano tuż po przebudzeniu - z dokładnie tego powodu, choć nazywał to inaczej. Czyli intuicyjnie trafił w okno theta sto lat przed neurolożkami.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Sauwak a czy to znaczy, że słuchanie afirmacji w środku dnia, np. w pracy, jest mniej sensowne? Bo ja właśnie tak robię - w słuchawkach podczas spaceru w przerwie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Tarotka nie, ma sens, tylko działa inaczej. W ciągu dnia jesteś w pełnej aktywności kory, więc nagranie pracuje bardziej jako świadome przypomnienie i wzmocnienie wybranej narracji. To nie wchodzi tak głęboko jak hipnagogia, ale za to świadomie kształtuje to, jak interpretujesz wydarzenia w ciągu dnia. Inna funkcja, ale też przydatna - nie zamiennik, tylko uzupełnienie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sauwak chciałbym wrócić do różnicy aktywne kontra bierne, bo widzę, że szybko zjechaliśmy w stronę nagrań. W praktyce magicznej mamy ten sam podział - inkantacja głośna, dynamiczna, kontra bardian, czyli ciche, monotonne mamrotanie. Coué metodologicznie należy do tej drugiej szkoły. Afirmacje typu 'jestem dostatkiem, jestem miłością' to inkantacja. To nie jest przypadek, że oba podejścia istnieją równolegle od tysiącleci - bo działają na różne warstwy psychiki.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Hellan czyli sugerujesz, że nie chodzi o to, która metoda jest lepsza, tylko którą warstwę chcemy obrobić? Bo to by tłumaczyło, dlaczego u jednych ludzi działają afirmacje 'na ekstazie', a u innych monotonne mamrotanie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora dokładnie. I dorzucę jeszcze jedno - typ osoby też ma znaczenie. Ludzie z silną kontrolą wewnętrzną, dużo myślący, analityczni, częściej blokują się przy emocjonalnych afirmacjach, bo część umysłu mówi 'kłamiesz, nie czujesz tego'. Dla takich osób Coué jest lepszy, bo omija opór. Ludzie bardziej cieleśni, emocjonalni, dobrze reagują na afirmacje w stylu Hay, bo dla nich poczucie jest dowodem.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Hellan a jak to rozpoznać u siebie? Bo ja próbowałem afirmacji Hay i czułem się, jakbym sobie wmuszał coś, w co nie wierzę. Ale nie wiem, czy to znaczy, że jestem typem analitycznym, czy po prostu źle dobrałem treść.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Arat prosty test: powiedz na głos do siebie 'jestem kochany i obfity'. Jeśli pierwsza reakcja to wewnętrzny komentarz typu 'no jasne', 'akurat', albo poczucie sztuczności - to znak, że dla ciebie lepsza będzie metoda monotonna albo nagranie słuchane biernie. Coué świadomie używał formuły ogólnej i bezpiecznej - 'z dnia na dzień jest mi coraz lepiej' - bo to nie wywołuje protestu krytycznego umysłu. Nie ma się czego czepić, bo nie obiecuje konkretu.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hellan ta uwaga o formule ogólnej jest moim zdaniem najważniejsza w całej dyskusji. Współczesne afirmacje są często zbyt konkretne i zbyt aspirujące. 'Mam wymarzoną pracę', 'jestem w idealnym związku' - to wywołuje sprzeciw w każdym, kto nie jest. Coué celowo zostawiał lukę, w którą podświadomość mogła wsiąknąć po swojemu. Dziś nazwalibyśmy to bardziej ramą niż treścią.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Paradoxa to się zgadza z tym, co u mnie zadziałało. Próbowałam konkretnych afirmacji typu 'mam spokojną głowę w sytuacjach stresowych' i to wywoływało we mnie wewnętrzny ironiczny chichot. Przeszłam na bardziej ogólne 'coraz lepiej radzę sobie z tym, co przychodzi' i nagle przestałam się tego wstydzić. Czy to znaczy, że ogólne afirmacje są zawsze lepsze, czy są sytuacje, gdzie konkret wygrywa?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Konkret wygrywa wtedy, kiedy stoi za nim doświadczenie. Jeśli kiedyś miałeś spokojną głowę w stresie - choćby raz - afirmacja konkretu odwołuje się do realnego wspomnienia i nie wzbudza oporu. Jeśli nigdy nie miałeś, to konkret będzie kłamstwem dla podświadomości. Stąd technika 'mostów' - nie 'jestem spokojny', tylko 'uczę się być spokojny', 'coraz częściej zauważam momenty spokoju'. To są formuły procesualne i one omijają opór, a jednocześnie są konkretne.


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Czulu czyli forma 'coraz częściej' to jakby unowocześniony Coué? Bo on przecież dokładnie tak budował swoją formułę - 'z dnia na dzień'.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Tarotka tak, można tak to widzieć. 'Coraz częściej', 'coraz lepiej', 'z dnia na dzień' - to wszystko rodzina formuł procesualnych. One nie twierdzą stanu, tylko ruch w jego stronę. Dla podświadomości ruch jest łatwiejszy do przyjęcia niż gotowy fakt, bo nie wymaga zaprzeczenia obecnemu stanowi rzeczy.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Czulu wracając jednak do samego nagrywania własnym głosem - chcę dorzucić coś, czego jeszcze nikt nie podniósł. Liczy się ton, w jakim nagrywasz. Jeśli czytasz afirmacje sztywno, jak listę zakupów, mózg traktuje to jako informację. Jeśli czytasz je z pewnym ciepłem, jakbyś mówił do bliskiej osoby, włącza się układ przywiązania i sugestia siada głębiej. To nie jest aktorstwo, raczej zmiana adresata - nagrywasz dla siebie, ale tak, jakbyś mówił do kogoś, kogo chcesz pocieszyć.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Bryza a jak to się ma do tempa nagrania? Bo ja nagrywałam dość szybko i potem słuchałam, ale teraz się zastanawiam, czy nie lepiej byłoby wolniej, z większymi pauzami.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Agatha.1 pauzy są kluczowe. Po każdej afirmacji powinno być przynajmniej dwie, trzy sekundy ciszy, żeby umysł miał chwilę na samo przyjęcie. Jeśli walisz jedną za drugą, robi się z tego strumień, który mózg filtruje jako szum. Coué zresztą zalecał powtarzanie powoli, na granicy snu, żeby każda powtórka osiadała.


Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Bryza czy słuchanie nagrania w trakcie zasypiania nie niesie ryzyka, że treść wejdzie w sny i się jakoś zniekształci? Pytam, bo próbowałam tak robić i miałam dziwne, niespokojne sny przez kilka nocy.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Liki to się zdarza, zwłaszcza na początku. Mózg podczas REM przetwarza materiał z dnia i jeśli afirmacja zawiera coś, co się kłóci z twoimi przekonaniami, sen może to 'rozegrać' - czasem dosłownie, czasem symbolicznie. To nie jest szkodliwe, ale jest sygnałem, że treść wywołuje opór. Możesz wtedy złagodzić formułę albo skrócić czas nagrania, żeby się kończyło, zanim wpadniesz w głęboki sen.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Sauwak czyli lepiej, żeby nagranie się skończyło w fazie hipnagogii, a nie ciągnęło dalej? Bo ja mam ustawione w pętlę przez całą noc.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zorka pętla przez całą noc to przesada moim zdaniem. Po pierwsze, w fazach głębokiego snu i tak nic nie wchodzi, więc to strata. Po drugie, ciągły dźwięk fragmentuje sen i potem budzisz się rozbity, co paradoksalnie obniża skuteczność praktyki w dzień. Wystarczy nagranie na piętnaście, dwadzieścia minut, które kończy się w momencie zaśnięcia.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sauwak dodam, że w starszych podręcznikach autosugestii pojawia się jeszcze coś, o czym tutaj nie mówiliśmy - moment porannego przebudzenia. Coué traktował go jako symetryczny do wieczornego zasypiania. Tam też przez kilka minut jesteś w stanie pograniczonym, kora jeszcze nie pracuje na pełnych obrotach. Powtarzanie formuły w tym oknie, zanim wstaniesz z łóżka, jest moim zdaniem niedoceniane. Ktoś z was to robi rano?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Hellan a robisz to aktywnie powtarzając, czy odsłuchujesz to samo nagranie co wieczorem?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora rano powtarzam aktywnie, ale półszeptem, prawie bezgłośnie. Wieczorem słucham nagrania. Mam wrażenie, że poranne mamrotanie ma inny efekt - bardziej programuje nastrój dnia, podczas gdy wieczorne nagranie pracuje na warstwie głębszej, długoterminowej. Ale to moja prywatna obserwacja, nie chcę z tego robić reguły.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Hellan mam pytanie do tych, którzy nagrywają własnym głosem - czy słyszycie siebie tak, jak inni was słyszą, czy nadal odbieracie nagranie jako 'obcy głos'? Bo u mnie nawet po wielu odsłuchaniach mam ten dyskomfort, że to nie brzmi jak ja.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Taurus to fizjologia. Kiedy mówisz, słyszysz siebie przez przewodnictwo kostne plus powietrzne, więc twój głos ma niższe tony. Z nagrania słyszysz tylko przewodnictwo powietrzne, więc głos brzmi wyżej i obco. To się nie przyzwyczaja w pełni - można złagodzić, ale nie znika. Dla praktyki to wbrew pozorom plus, bo właśnie ta 'obcość' powoduje, że mózg słucha uważniej, jakby kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Paradoxa czyli ten dyskomfort jest częścią mechanizmu, nie błędem? To zmienia moje podejście, bo zawsze próbowałem go jakoś obejść, zmieniając ton albo szepcząc.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Taurus dokładnie. Szept zresztą jest osobnym sposobem - działa, ale inaczej. Szept jest intymny, więc obchodzi obronę krytyczną od drugiej strony niż 'obcy głos'. Możesz mieć dwie wersje nagrania - jedną zwykłą, drugą szeptaną - i używać ich w różnych momentach. Szept lepiej działa, kiedy jesteś w stanie lękowym.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Paradoxa, o, to coś, czego nie próbowałam. Czy szeptane afirmacje mają jakieś źródło w starszych tradycjach, czy to nowsza obserwacja?


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

szept jako forma sugestii jest stary jak hipnoza terapeutyczna. Erickson używał go celowo, żeby ominąć opór świadomy. W tradycjach magicznych szeptane formuły też się pojawiają, choć tam funkcja jest inna - nie chodzi o ominięcie krytyki, tylko o intymny kontakt z siłą, do której się zwracasz. Ale mechanizm fizjologiczny ten sam: szept przyciąga uwagę i obniża barierę krytyczną słuchacza, nawet jeśli słuchacz to ty sam.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Paradoxa skoro mówimy o różnych formach głosu, to czy ma sens nagrywać afirmacje cudzym głosem? Bliskiej osoby na przykład. Bo widziałem komercyjne nagrania, gdzie mówi jakiś lektor, i to mnie zawsze odrzucało.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Arat lektor zazwyczaj nie działa, bo nie ma związku z tobą. Głos bliskiej osoby - tak, ale uwaga, to wprowadza dynamikę relacyjną. Słuchając np. głosu matki przyjmujesz sugestię trochę jak dziecko, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Może być wzmacniające, ale może też reaktywować nieprzepracowane wzorce z dzieciństwa. Własny głos jest pod tym względem najczystszy.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Czulu wracając do różnicy Coué kontra współczesne afirmacje - jest jeszcze jedna rzecz. Coué miał jedną uniwersalną formułę dla wszystkiego. Współczesne afirmacje są tematyczne - osobne na pieniądze, osobne na związek, osobne na zdrowie. Czy to nie jest jakaś degradacja oryginalnej metody?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka nie nazwałabym tego degradacją, raczej zmianą paradygmatu. Coué pracował na założeniu, że problem zawsze jest jeden - brak wiary w siebie, a jego formuła była lekarstwem ogólnoustrojowym. Współczesne afirmacje wyrastają z innej szkoły, bliższej psychologii poznawczej, gdzie każde przekonanie ma swój kontekst i trzeba je adresować osobno. To dwa różne modele umysłu, nie lepszy i gorszy.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Paradoxa dodałbym, że formuła Coué była celowo na tyle ogólna, żeby umysł sam wypełnił ją treścią. To trochę jak pusta forma, w którą podświadomość wlewa swoje. Współczesne afirmacje są precyzyjne, bo zakładają, że umysł zostanie zaprogramowany konkretnie. Inna filozofia działania.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Krysztal czyli formuła Coué działa bardziej jak kontener, a współczesna afirmacja jak instrukcja? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zorka mniej więcej tak. Kontener pozwala podświadomości pracować autonomicznie, instrukcja stara się ją prowadzić za rękę. Oba podejścia mają sens, zależy co masz do przepracowania. Jeśli to ogólne poczucie, że coś nie działa - lepsza ogólna formuła. Jeśli konkretne przekonanie typu 'nie zasługuję na podwyżkę' - lepsza precyzyjna afirmacja.


Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Krysztal a czy mieszanie obu metod w jednej praktyce ma sens? Bo zastanawiam się, czy nie dałoby się rano powtarzać formuły Coué, a wieczorem słuchać tematycznego nagrania.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Liki ma sens, pod warunkiem że nie zlewają się w jeden blok. Najlepiej oddzielić je czasowo i intencyjnie. Rano formuła ogólna ustawia ton, wieczorem konkretna treść pracuje na warstwie głębszej. Tylko nie rób tego w trakcie tej samej sesji, bo umysł nie wie, czy ma się rozluźnić, czy skupić.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Sauwak a jak rozpoznać, że nagranie wieczorne faktycznie pracuje głębiej, a nie tylko mnie usypia? Bo mam wrażenie, że czasem zasypiam po pierwszych zdaniach i potem już nie wiem, co się działo.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Agatha.1 to, że zasypiasz, nie znaczy, że nie pracuje - wręcz przeciwnie. Hipnagogia to faza najlepszej chłonności. Sygnałem, że coś się dzieje, są zmiany w snach, w porannym nastroju, w tym, czego pierwszego doświadczasz po obudzeniu. Jeśli przez pierwsze sekundy po przebudzeniu masz w głowie myśl spójną z afirmacją - to działa.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Sauwak ciekawe, bo u mnie po kilku tygodniach słuchania zauważyłam, że budzę się z konkretnymi zdaniami w głowie, ale nie zawsze tymi z nagrania. Czasem to jakby przetworzona wersja. To dobry znak czy nie?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka świetny znak. To oznacza, że umysł nie tylko przyjął treść, ale ją zintegrował i zaczął przetwarzać własnym językiem. Coué nazywał to 'naturalizacją sugestii' - moment, w którym przestaje być obcym ciałem i staje się częścią twojego myślenia. Surowe powtórzenie zdania słowo w słowo to dopiero pierwszy etap.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Paradoxa dokładnie tak. I to jest moim zdaniem fundamentalna różnica między autosugestią a wkuwaniem afirmacji jak zaklęcia. Coué nigdy nie chciał, żeby człowiek mechanicznie powtarzał - chciał, żeby formuła weszła w krwiobieg myślenia. Współczesne podejście czasem o tym zapomina i robi się z tego rodzaj mentalnej recytacji bez głębi.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hellan, czyli w pewnym sensie sukces praktyki poznaje się po tym, że przestaje być świadoma? Bo jeśli wciąż siadam i mówię sobie zdania, to jeszcze nie weszły, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

trochę tak, choć nie do końca. Świadoma praktyka powinna trwać, ale jej charakter się zmienia. Na początku to wysiłek, potem rytuał, w końcu coś w rodzaju przypominania sobie tego, co już jest. Jeśli po pół roku afirmacja brzmi tak samo obco jak pierwszego dnia, coś nie zaskakuje - albo treść nie pasuje, albo forma blokuje.


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Hellan zgadzam się, ale dodałabym, że czasem 'obcość' wynika nie z błędu metody, tylko z tego, że afirmacja jest zbyt daleko od aktualnego stanu. Jeśli ktoś, kto czuje się bezwartościowy, powtarza 'jestem genialny i wszyscy mnie kochają', to jego umysł tego nie kupi w żadnej formie. Trzeba zacząć od zdań, które są na granicy wiarygodności, nie poza nią.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Bryza a jaką granicę stosujesz w praktyce? Bo zastanawiam się, jak rozpoznać, że zdanie jest jeszcze do przyjęcia, a nie już za daleko.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Leonora prosty test - powiedz zdanie na głos i sprawdź reakcję ciała. Jeśli czujesz lekki opór, ale potrafisz w to wejść myślą, to dobrze. Jeśli ciało się wzdraga, robi się ciasno w klatce, pojawia się odruchowe 'to nieprawda' - to za daleko. Wtedy obniż poziom. Zamiast 'jestem kochany' powiedz 'uczę się przyjmować miłość'. Coué zresztą używał takich miękkich form.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Bryza to tłumaczy, dlaczego u mnie nic nie działało przez długi czas. Brałem zdania z internetu, które brzmiały dobrze, ale były po prostu nie moje. Czy lepiej formułować afirmacje samemu, czy korzystać z gotowych szablonów i je modyfikować?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Arat samemu, zawsze. Gotowe szablony mogą służyć jako inspiracja, żeby zobaczyć strukturę zdania, ale słowa muszą być twoje. Inaczej to jak noszenie cudzych ubrań - może wygląda dobrze, ale nie pasuje. I to jest jeszcze jedna różnica względem Coué - on dał jedną formułę dla wszystkich, ale była na tyle ogólna, że każdy mógł ją uczynić swoją. Z konkretnymi afirmacjami tak się nie da.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Czulu chciałbym wrócić jeszcze do kwestii bierności kontra aktywności. Bo z perspektywy pracy z umysłem to nie jest opozycja zerojedynkowa. Aktywne powtarzanie angażuje korę przedczołową, słuchanie nagrania w stanie rozluźnienia obchodzi tę warstwę i schodzi niżej. Obie ścieżki mają wartość, ale działają na różnych poziomach. Coué intuicyjnie to wiedział, dlatego zalecał praktykę w stanie półsennym - to był jego sposób na ominięcie krytyka.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zengui i tu właśnie pojawia się pytanie, które chodzi mi po głowie od początku tej rozmowy. Czy w ogóle ma sens praktyka afirmacji w stanie pełnej czujności, w środku dnia? Bo jeśli aktywna warstwa kory tylko filtruje i ocenia, to powtarzanie w autobusie czy przy biurku może być czystą stratą energii.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Gebda nie do końca. Powtarzanie w środku dnia ma inną funkcję - to nie jest praca z podświadomością, tylko świadome ustawianie ramy interpretacyjnej. Coué zresztą zalecał powtarzanie i rano, i wieczorem, właśnie dlatego, że to dwie różne praktyki. Rano i wieczorem łapiesz stan hipnagogiczny, w ciągu dnia ustawiasz filtr, przez który widzisz wydarzenia. Jedno bez drugiego jest niepełne.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zengui czyli mówisz, że dzienne powtarzanie to bardziej przypomnienie niż wszczepianie? To brzmi sensownie, ale czy ma znaczenie, czy mówię to na głos, czy w myślach? Bo w autobusie raczej nie zacznę głośno mówić.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Gebda na głos jest mocniejsze, bo angażujesz dodatkowo aparat mowy i słuch. Ale w warunkach dziennych szept albo poruszanie ustami bez dźwięku też zadziała. Coué szeptał półgłosem, mówił, że tak formuła omija krytyczne ucho. W myślach też ma sens, tylko działa wolniej.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Zengui wracając do nagrań z własnym głosem - chcę dorzucić rzecz, o której się rzadko mówi. Nagrania działają inaczej w słuchawkach niż z głośnika. W słuchawkach głos brzmi jakby od wewnątrz, prawie jak myśli, i wtedy umysł szybciej przyjmuje to za swoje. Z głośnika jest zewnętrznym poleceniem i wzbudza większy opór. Ktoś testował obie wersje?


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Lady ja tylko w słuchawkach słucham, nie próbowałam z głośnika. Ale teraz mnie zaciekawiłaś. Myślisz, że słuchawki douszne i nauszne też się różnią?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Tarotka douszne dają silniejszy efekt 'wewnętrznego głosu', bo izolują od otoczenia i prowadzą dźwięk bezpośrednio do ucha. Nauszne zostawiają trochę przestrzeni, którą mózg odbiera jako zewnętrzną. Do pracy z afirmacjami przed snem polecam douszne, ewentualnie kostne. Do dziennej praktyki nauszne wystarczą.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Lady a co z prędkością nagrania? Słyszałem, że niektórzy spowalniają własny głos o 10-15 procent, bo wtedy brzmi spokojniej i mniej rozpoznawalnie. Robicie tak?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Arat ja robię i to ma sens. Lekko spowolniony głos jest mniej osobisty, mózg nie zaczepia się od razu na 'to ja mówię', tylko traktuje treść jak coś pomiędzy własnym a obcym. Ten półdystans właśnie pomaga - jest dość bliski, żeby uznać za swoje, i dość obcy, żeby nie wzbudzić wewnętrznego krytyka. Tylko nie przesadzaj, bo poniżej 80 procent oryginalnej prędkości robi się dziwacznie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Bryza a podkład muzyczny pod takim nagraniem pomaga czy przeszkadza? Bo widziałam, że na YouTube wszyscy puszczają afirmacje z muzyką 432 Hz albo szumem deszczu.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Leonora pomaga, jeśli jest naprawdę cicho i nie ma w niej zmian dynamiki. Szum deszczu, biały szum, prosty pad - tak. Muzyka z melodią i przejściami - nie, bo wciąga uwagę i osłabia treść. Częstotliwości to osobny temat, w który nie wchodzę, bo dowodów na konkretne herce jest mało. Ważniejsze, żeby tło nie przykrywało głosu i nie miało zaskakujących elementów.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Bryza a czy długość samego nagrania ma znaczenie? Bo mam jedno na 8 minut i drugie na 45, i nie wiem, które jest lepsze do wieczornego słuchania.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Agatha.1 zależy, co chcesz osiągnąć. 8 minut to dawka skoncentrowana, dobra do utrwalenia jednej, dwóch formuł. 45 minut to raczej praca z całym tematem życiowym - kilka warstw, różne ujęcia tego samego. Do zasypiania zwykle lepsze jest dłuższe, bo zasypiasz w środku i część leci dalej. Do porannego rytuału przed wstaniem - krótsze.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Sauwak chciałbym dorzucić rzecz, która często wraca w pytaniach o Coué a współczesne afirmacje. Coué pracował z chorymi, jego formuła miała wymiar terapeutyczny i zakładała, że organizm sam wie, co poprawić. Współczesne afirmacje przejęły mechanizm autosugestii, ale przesunęły cel - z uzdrawiania na osiąganie. To inna intencja i inna energia. I dlatego część osób czuje, że klasyczna formuła 'codziennie pod każdym względem' działa głębiej niż 'jestem milionerem'.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Krysztal, czyli różnica jest też w tym, że Coué nie chciał niczego konkretnego od umysłu, tylko dawał mu sygnał kierunkowy? Bo to brzmi prawie jak modlitwa, a nie afirmacja w dzisiejszym rozumieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

dokładnie. Bliżej tej formule do modlitwy bez adresata albo do mantry niż do współczesnej afirmacji. Stąd ten efekt 'kontenera', o którym wcześniej pisałem. Współczesna afirmacja jest deklaracją, Coué dawał wektor. To dwie różne logiki pracy z umysłem i ich mieszanie bez świadomości tego, co robisz, daje miałkie rezultaty.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Krysztal i to chyba odpowiada na pytanie sprzed kilku postów o to, kiedy praktyka 'przestaje być świadoma'. W modelu Coué nie ma takiego punktu, bo formuła z założenia jest tłem. W modelu afirmacyjnym ten moment ma znaczenie, bo zdanie konkretne ma kiedyś przejść w przekonanie. To dwa różne kryteria sukcesu.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hellan zgadzam się i dodałabym, że dlatego u osób, które łączą obie metody, najlepsze rezultaty widać przy podziale ról. Coué jako codzienne tło - rano i wieczorem, formuła ogólna. Afirmacje tematyczne jako interwencja na konkretny obszar, na kilka tygodni, potem pauza. Jak antybiotyk - nie bierzesz cały czas, tylko gdy jest po co.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Paradoxa ile tygodni zwykle trwa taka interwencja? Bo czytałam wszędzie od 21 do 90 dni i nie wiem, na czym się oprzeć.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Zorka te liczby z internetu są mocno umowne. U mnie cykle trwają zwykle 6-8 tygodni i wtedy jest wyraźny moment, w którym czuję, że dalsze powtarzanie tego samego zdania nic nie wnosi. Wtedy robię pauzę 2-3 tygodnie, sprawdzam co się utrwaliło, i albo wracam z tym samym tematem, albo idę dalej. Sztywne 21 dni to marketing, nie praktyka.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Paradoxa ten moment 'dalsze powtarzanie nic nie wnosi' jest moim zdaniem najważniejszym sygnałem w całej pracy z afirmacjami. Większość ludzi go przegapia, bo trzymają się harmonogramu zamiast czuć proces. A to właśnie ten moment odróżnia praktykę żywą od mechanicznej, niezależnie czy mówimy o Coué, czy o nagraniu z własnym głosem.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Czulu czyli mówisz, że ten sygnał 'koniec' przychodzi sam, niezależnie od tego, ile dni minęło? Bo ja właśnie próbuję się od kalendarza odkleić i nie wiem jeszcze, jak rozpoznać ten moment u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

u mnie to wygląda tak, że formuła zaczyna mnie nudzić w sensie energetycznym, nie tylko poznawczym. Powtarzam ją i nie ma w niej już żadnego oporu ani żadnego ciepła - jest po prostu pusta. To znak, że treść siadła w tle i dalsze powtarzanie tylko zużywa uwagę. W metodzie Coué tego się nie obserwuje, bo formuła jest ogólna i nigdy się nie 'wyczerpuje'. Konkret afirmacyjny ma swój moment dojścia, mantra Coué nie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Czulu właśnie to jest ciekawa różnica. Coué nie zakładał, że formuła ma dojść do końca, bo nie była celowana w konkret. Współczesne afirmacje są bliżej zadań niż mantr i dlatego mają datę ważności, której większość ludzi nie czuje.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Lady a jak to się ma do nagrań z własnym głosem, o których pisaliśmy wcześniej? Jeśli mam nagranie z konkretną afirmacją i ono mi 'siadło', to co dalej - kasować, nagrywać nowe, zmieniać formułę? Czy zostawić jako tło?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Arat z mojego doświadczenia lepiej nagrać nowe. Stare nagranie ma w sobie energię tego konkretnego okresu i kiedy go słuchasz po dojściu, to trochę jak czytanie starego pamiętnika. Może być sentymentalnie, ale roboczo już nie działa. Jeśli chcesz tła w stylu Coué, nagraj osobną ścieżkę z formułą ogólną i ją trzymaj na stałe. Tematyczne wymieniaj.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Bryza a tę ogólną formułę nagrywasz raz na zawsze, czy odświeżasz co jakiś czas? Bo głos się zmienia z wiekiem, ze stanem zdrowia, ze stresem - czy to ma znaczenie dla odbioru?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Zorka odświeżam mniej więcej co rok albo gdy mam wyraźnie inny okres w życiu. Głos w stresie brzmi inaczej i kiedy słuchasz go potem w spokoju, słyszysz to napięcie i ono się przenosi. Najlepiej nagrywać w stanie neutralnym albo lekko pozytywnym, nigdy w euforii ani w dołku.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Bryza chcę wrócić na chwilę do różnicy Coué kontra afirmacje, bo wątek nagrań trochę nas odciąga. U Coué był też ważny element niewysiłku - formuła miała być powtarzana mechanicznie, bez koncentracji na znaczeniu. Współczesne afirmacje często idą w odwrotną stronę, każą się 'czuć' w zdaniu, wizualizować, angażować emocje. To są dwie różne drogi i mieszanie ich bez świadomości może dawać sprzeczne efekty.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Hellan a jak rozpoznać, którą drogą iść w danej sprawie? Bo intuicyjnie wydaje mi się, że do spraw zdrowotnych bliżej mi do Coué, a do zawodowych do afirmacji z zaangażowaniem, ale nie wiem, czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

sens ma, choć nie do końca z tego powodu, o którym myślisz. Coué działa lepiej tam, gdzie świadome chcenie zwykle blokuje rezultat - czyli przy zasypianiu, regeneracji, odpuszczaniu napięć, drobnych dolegliwościach. Afirmacje z zaangażowaniem działają lepiej tam, gdzie potrzebujesz przesunąć tożsamość albo decyzję - sprawy zawodowe, relacyjne, finansowe. To podział na obszary, gdzie wola pomaga i gdzie wola przeszkadza.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hellan dobre rozróżnienie. Dodałabym, że są też obszary mieszane. Np. praca z lękiem społecznym - tam Coué pomaga rozluźnić podłoże fizjologiczne, a konkretna afirmacja pracuje nad obrazem siebie w sytuacji. Jedno bez drugiego daje połowiczne rezultaty.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Paradoxa a czy ktoś próbował nagrywać sobie samą formułę Coué własnym głosem, tak jak robimy z afirmacjami? Bo on chyba zalecał na żywo, szeptem, ale ciekawi mnie, czy nagranie też zadziała.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Tarotka próbowałem i działa, ale inaczej. Nagranie Coué słucha się dobrze tuż przed snem, bo monotonia formuły wprowadza w stan hipnagogiczny szybciej niż afirmacje tematyczne. Tylko musi być nagrane bardzo spokojnie, prawie nudno - żadnej intonacji, żadnego nacisku. Wtedy mózg nie zaczepia się na treści, tylko ją przyjmuje.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Sauwak a jaką godzinę uważasz za najlepszą do takich nagrań? Bo Coué pisał o momencie zasypiania i budzenia, ale wtedy nikt nie miał słuchawek. Teraz mamy więcej możliwości i nie wiem, czy te dwa okna są nadal najmocniejsze.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Leonora te dwa okna są najmocniejsze i to się nie zmieniło, bo to nie kwestia technologii, tylko fizjologii. Przejście między czuwaniem a snem to moment, w którym filtr krytyczny jest najsłabszy. Słuchawki tylko ułatwiają dostarczenie treści, ale samo okno jest takie samo jak za Coué. Można dorzucić trzecie okno - krótka drzemka po południu, jeśli komuś wychodzi - tam też filtr siada, choć słabiej niż przy nocy.


Odpowiedz
Udostępnij: