Nurtuje mnie to od miesięcy, nie wiem do końca czy dobrze trafiam z kategorią, ale wydaje mi się że afirmacje mogą tu pomóc... Mam taki problem że moja praca totalnie mnie pochłonęła. Nie chodzi o to że mam ciężką pracę - po prostu nie potrafię przestać myśleć o niej cały czas. Wieczorami sprawdzam maile, w weekendy planuję kolejny tydzień, a jak nie pracuję to mam wyrzuty sumienia że nie pracuję. To błędne koło i czuję że gdzieś po drodze zgubiłam siebie. Czytałam że afirmacje mogą pomóc zmienić nastawienie do pracy, żeby traktować ją jako część życia a nie całe życie. Ale nie mam pojęcia od czego zacząć. Czy ktoś pracował z afirmacjami właśnie w takim kontekście - nie żeby sobie coś zwizualizować czy przyciągnąć, ale żeby ODCIĄĆ się od czegoś co za bardzo rządzi głową?
O matko tak samo mam!!! pracuję na kasie w sklepie ale i tak po pracy nie mogę przestać myśleć o tym co zrobiłam źle, co powiedziałam klientowi czy szefowa była zadowolona itd. to jest nieznośne. myślałam że afirmacje to tylko do przyciągania rzeczy, nie wiedziałam że można to tak odwrócić i używać żeby właśnie odpuścić. bardzo mnie to ciekawi jak to działa w praktyce, czy mozna podac jakies przykładowe afirmacje na taki stan?
Mhm, temat ważny i rzadko poruszany w tym kontekście. Zazwyczaj ludzie używają afirmacji żeby coś przyciągnąć - pieniądze, awans, sukces... A tutaj mamy odwrotną sytuację - nadmiar, nie niedobór. To trochę zmienia podejście do konstruowania afirmacji. Kluczowa rzecz: afirmacja nie może być zaprzeczeniem. Jeśli napiszesz sobie "nie myślę o pracy po godzinach", to mózg i tak przetwarza słowo "praca" i "po godzinach" jako temat wiodący. Zamiast tego trzeba sformułować to od strony tego, co chcesz mieć 🙂 Na przykład "mój czas wolny należy do mnie i jest dla mnie wartościowy". Albo "jestem pełna człowiekiem poza pracą". To brzmi prosto, ale technicznie to ważna różnica.
A co z czakrami w tym kontekście? a no, bo mi sie wydaje ze workaholizm to często zablokowana czakra korony albo splotu słonecznego - człowiek szuka poczucia wartości przez pracę bo gdzie indziej nie potrafi go znaleźć. czy afirmacje same wystarczą bez pracy z czakrami? pytam bo sama kombinuję jak połączyć te dwie rzeczy
Przeczytałem to od początku i mam takie przemyślenie z boku. Znam kilka osób które próbowały afirmacji przy workaholizmie i efekt był taki że... afirmowały swój workaholizm. Serio. Robiły "afirmacje obfitości" i "afirmacje sukcesu" i nakręcały sie jeszcze bardziej. A te osoby naprawdę wierzyły że robią coś dobrego dla siebie. Czy nie jest tak że samo słowo "afirmacja" jest tutaj trochę mylące? Bo to co opisuje Fraida to bardziej przypomina terapię poznawczą niż klasyczne afirmacje w stylu Hay. Jedno i drugie morze działać, ale to są inne mechanizmy.
Chwila moment, moim zdaniem i jedno i drugie podejście ma sens, zależy od człowieka. Ja np. klasyczne afirmacje na mnie nie działają w ogóle - mówię zdanie i natychmiast mój mózg mi odpowiada "ale to nieprawda". Natomiast kiedy zaczełam pisac afirmacje w formie pytań - "dlaczego tak łatwo mi odpuścić po pracy?" albo "co sprawia że czuję się wartościowa niezależnie od osiągnięć?" - to coś się ruszyło. mózg zaczyna szukać odpowiedzi zamiast zaprzeczać. to sie chyba nazywa afirmacje transformacyjne albo jakos tak, nie pamiętam dokładnie nazwy. Czy ktoś tesz tak robi? Ciekawa jestem czy to jest jakiś konkretny system czy ludzie dochodzą do tego intuicyjnie.
Czytam ten temat i mam takie pytanie - czy afirmacje wogóle cokolwiek zmieniają jeśli nic poza nimi nie robisz? bo mam wrażenie że to trochę jak mówienie do siebie w lustrze że wszystko będzie dobrze kiedy masz realne problemy. no hyba że chodzi o to żeby zmienić myślenie a przez zmienione myślenie zmienić działanie - ale wtedy to raczej efekt działania a nie afirmacji samej w sobie, nie?
Wcinam się na moment czy to zależy od głębokości problemu czy od metody?
Ta liczba 21 dni pochodzi z bardzo nadinterpretowanego badania chirurga plastycznego z lat 60. który zaobserwował że pacjentom zajmuje tyle czasu przyzwyczajenie się do nowego wyglądu po operacji :/ Z afirmacjami nie ma to nic wspólnego. Nie ma żadnej magicznej liczby. Efekt zależy od głębokości przekonania, częstotliwości praktyki, tego czy afirmacja jest trafiona czy nie i od mnóstwa innych zmiennych. Trzy miesiące bez efektu to często sygnał że afirmacja jest źle skonstruowana albo że trafia w temat który wymaga głębszej pracy niż samo powtarzanie zdań
No dobra ale skąd mam wiedzieć że moja afirmacja jest "dobrze skonstruowana"? bo teraz się czuję jakbym musiała skończyć studia żeby zrobić sobie afirmację 😀 bez urazy dla ekspertów ale czasem mam wrażenie że im bardziej zgłębiam temat tym mniej wiem co konkretnie mam zrobic... moze ktoś mógłby po prostu podac przykład jednej afirmacji na ten temat - tej równowagi praca-życie - żebym miała punkt odniesienia?
To ćwiczenie które napisała Zbyslawa próbowałam teraz na szybko i wyszło mi coś w stylu "nie będę dość dobra". Chyba to jest ten rdzeń o którym pisała Fraida. Nie chodzi o pracę, chodzi o to że praca jest dowodem że jestem OK 😛 a no, to trochę smutne jak tak patrze na to zdanie.
Hej wiem ze to osobiste i nie chce wchodzić za bardzo ale właśnie to zdanie które napisałaś - "jestem OK niezależnie od tego co produkuję" albo "moja wartość nie zależy od wyników" - to chyba byłaby dobra afirmacja dla ciebie? bynajmniej brzmi jak bezpośrednia odpowiedź na to co napisałaś. sama mam podobny problem z poczuciem wartości i te zdania kiedy je piszę czuję opór, co chyba znaczy że są trafione 🙂
