Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają na osoby które mają wysoką neurotyczność


Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Hej, mam pytanie które mnie trapi od jakiegoś czasu. Chodzi o afirmacje i o to czy w ogóle działają na kogoś kto jest z natury pesymistyczny i bardzo wrażliwy na stres. Czytałam że wysoka neurotyczność sprawia że ludzie silniej reagują na negatywne bodźce i mają tendencję do katastrofizowania. No i zastanawiam się czy powtarzanie "wszystko idzie ku dobremu" i podobnych zdań ma w ogóle sens jeśli mózg od razu krzyczy że to nieprawda. Czy ktoś tu ma doświadczenia z afirmacjami jako osoba która raczej widzi szklankę do połowy pustą?


Odpowiedz
21 odpowiedzi
Wpisy: 499
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Sama się nad tym zastanawiałam i zdecydowanie za mało się o tym mówi w kontekście afirmacji. Klasyczne afirmacje w stylu "jestem szczęśliwa i wszystko mi wychodzi" mogą u osób z wysoką neurotycznością działać dokładnie odwrotnie, niż zamierzono. Mechanizm jest prosty: jeśli świadomie wypowiadasz coś, w co głęboko nie wierzysz, twój umysł natychmiast generuje kontrargumenty. To się nazywa efekt odwrotny i jest udokumentowany. Zamiast standardowych afirmacji, dla takich osób lepiej sprawdzają się tak zwane afirmacje pomostowe, czyli zdania które nie twierdzą, że coś już jest, tylko że jest możliwe 🙂 Zamiast "jestem spokojna", mówisz "uczę się być spokojniejsza" albo "spokój jest dla mnie osiągalny". Mózg nie buntuje się, bo to zdanie jest prawdziwe


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Miętowa, mam pytanie bo to mnie ciekawi. Czy te afirmacje pomostowe to twój własny pomysł czy gdzieś to wyczytałaś? Pytam, bo sama próbowałam klasycznych afirmacji i rzeczywiście po kilku dniach rzucałam, bo czułam się jakbym sama siebie okłamywała. Jakby każde zdanie które wypowiadałam głosem brzmiało dla mnie fałszywie. morze o to chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Szarotka92 nie mój pomysł, to wywodzi się z prac Claudia Steinera i późniejszych badań nad autosugestią 🙂 Shai Davidai i Tom Gilovich też pisali coś w tym kierunku, choć nie pod tą konkretną nazwą. A To co u ciebie się dzieje to właśnie jest ten efekt: mózg wyłapuje niespójność między tym co mówisz a tym co faktycznie czujesz, i zamiast tworzyć nowe przekonanie, wzmacnia stare. Szczególnie u osób z wysoką neurotycznością ten mechanizm obronny jest mocniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@nekromantka98)
Połączone: 2 lata temu

Prowadzę notatki z różnych metod od kilku lat i mam trochę obserwacji na ten temat. Klasyczne afirmacje robiłam przez prawie trzy miesiące, codziennie, przed lustrem jak zalecają. Szczery efekt: zero, a nawet poczułam się gorzej, bo każdego ranka robiłam sobie listę rzeczy które "powinnam" czuć, a nie czułam. Potem zaczęłam robić je inaczej, bardziej w stylu ktory Miętowa opisuje, i to już miało jakiś sens 🙂 Nie cuda, ale przynajmniej przestałam się czuć jak aktorka w złym filmie.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, ja bym tu troche zwolniła z tym "klasyczne afirmacje nie działają". Bo zależy co się pod tym rozumie i jak się je stosuje... Sama jestem raczej spokojną osobą, ale mam w rodzinie kogoś kto lękiem oddycha i wiem że podejście mocno zależy od tego co konkretnie się robi. Samo powtarzanie zdań na sucho bez żadnego zakorzenienia w ciele ani emocjach, to faktycznie słabe :/ ale afirmacja z intencją, z wizualizacją albo połączona z oddechem, to już coś innego. To nie jest to samo co recytowanie formułki.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Rzadko piszę ale tu się nie powstrzymam, ale nie do końca rozumiem. Co znaczy "zakorzenienie w ciele"? Czy to jest jakaś technika którą trzeba się nauczyć czy chodzi o coś prostszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Wisia chodzi o to żeby nie mowic afirmacji jak robot, tylko faktycznie poczuć to zdanie. Niektórzy kładą rękę na klatce piersiowej i biorą wolny oddech przed każdym powtórzeniem... Inni robią to w ruchu, na przykład w trakcie spaceru. Idea jest taka że samo myślenie to za mało, bo ciało i umysł to jedno i reagują na siebie nawzajem. Nie jest to żadna wielka technika, po prostu uważność.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zdzislawa_h)
Połączone: 3 lata temu

Chcę tu coś doprecyzować, bo widzę że pojęcia się mieszają. Neurotyczność w sensie psychologicznym to cecha osobowości z modelu Wielkiej Piątki, nie jest to zaburzenie ani stan, który "blokuje" afirmacje jako takie 😀 Wysoka neurotyczność oznacza większą reaktywność emocjonalną i czulszy system wykrywania zagrożeń, co faktycznie ma znaczenie przy wyborze techniki. Ale nie oznacza, że afirmacje nie działają. Oznacza że trzeba dobierać je inaczej. Efekt ktory opisała Miętowa jest opisany w literaturze jako "psychological reactance", czyli opór psychologiczny: im bardziej coś próbujesz sobie narzucić, tym silniejszy jest wewnętrzny sprzeciw. To nie jest kwestia słabej woli, tylko mechanizmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Zdzislawa_H okej, rozumiem, ale mam pytanie. Czy w takim razie sama regularna praktyka afirmacji z czasem zmniejsza ten opór? Chodzi mi o to czy to jest coś co przechodzi samo z siebie im dłużej się to robi, czy zawsze trzeba stosować te "pomostowe" wersje?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zdzislawa_h)
Połączone: 3 lata temu

To zależy od tego co się zmienia w między czasie. Afirmacje same w sobie nie redukują neurotyczności jako cechy, bo to jest dość stabilna cecha temperamentalna. Natomiast regularna praktyka może stopniowo budować nowe skojarzenia i obniżać reaktywność na konkretne tematy. Kluczowe jest to, że afirmacja musi być zakorzeniona w choćby minimalnym doświadczeniu. Jeśli mówisz "radzę sobie ze stresem" i absolutnie nigdy nie miałaś takiego poczucia, mózg to odrzuca 😀 Ale jeśli przypomnisz sobie jeden moment kiedy faktycznie sobie poradziłaś, ta sama afirmacja ma punkt zaczepienia i działa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Nie chcę tu wszystkim psuć entuzjazmu, ale powiem wprost: większość poradnikowego szumu wokół afirmacji to uproszczenie które komuś z prawdziwą skłonnością do negatywizmu może zrobić więcej złego niż dobrego. Sama wielokrotnie obserwowałam, że osoby z silnym lękiem po kilku tygodniach "pracy z afirmacjami" czuły się winne że im "nie działa"... jak by do całej reszty dołożyły sobie jeszcze poczucie porażki z afirmacjami. Zanim ktoś zacznie, warto uczciwie sprawdzić czy to jest odpowiedni moment i czy nie potrzebuje najpierw czegoś innego, na przykład pracy z oddechem albo po prostu z jakimś specjalistą


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromantka98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Krokusik_53 masz rację i ja to czułam na własnej skórze, to "poczucie porażki z afirmacjami" jest bardzo realne. Ale nie wiem czy z tego wynika, że to zły pomysł. Może tylko źle podany. bo to co opisała Miętowa o tych zdaniach pomostowych, to mi faktycznie pomogło nie wpaść w tę pułapkę 🙂 Może chodzi o to żeby zaczynać od razu we właściwy sposób a nie potem naprawiać to co się popsuło klasycznym podejściem?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Nekromantka98 ojej no zgadzam się, że forma ma znaczenie. mam tylko problem z tym jak te rzeczy są komunikowane w sieci i na forach, włącznie z tym tutaj czasem. Ludzie przychodzą z pytaniem "czy to działa" i dostają odpowiedź "tak, ale musisz to robić inaczej". Dobra, ale skąd taka osoba ma wiedzieć jak "inaczej"? afirmacje pomostowe brzmią sensownie, Miętowa to dobrze opisała, ale to jedna koncepcja z wielu i nie musi pasować do każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Eh, wtrącę się z trochę innej strony. Czytałam o metodzie self-affirmation z badań Claude Steele'a i tam chodzi o coś innego niż powtarzanie zdań. tam chodzi o przypominanie sobie własnych wartości i rzeczy które się dla siebie ceni, nie o mówienie że jest się świetną. To brzmi mniej naiwnie i mam wrażenie że przy neurotyczności mogłoby mieć większy sens, bo nie wymaga okłamywania siebie. Ktoś próbował czegoś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Dobema tak, to jest wlasnie jeden z lepiej przebadanych nurtów i myślę że dobrze to nazwalas ^^ Różnica jest fundamentalna: zamiast mówić "jestem dobra w tym co robię", piszesz albo myślisz o tym co dla ciebie ważne, co ci daje poczucie sensu. To nie jest afirmacja w popularnym rozumieniu ale mechanizm jest podobny, tyle że oparty na czymś co jest autentyczne. Dla osób z wysoką reaktywnością emocjonalną to jest zwykle łagodniejszy punkt wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@gaudenty91)
Połączone: 3 lata temu

Przepraszam ze pytam bo chyba troche nie kumam, czy to o czym Dobema pisze to jest to samo co pisanie dziennika? Bo spotykalem sie z czyms takim ze pisanie o swoich wartościach rano to prawie jak afirmacja ale bez tej sztucznosci


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawa dyskusja, ale chcę wrócić do wątku z początku, bo mi umknęło. Epidot pytała konkretnie o osoby skłonne do negatywizmu i mam wrażenie że część odpowiedzi zakłada że wiemy o sobie "mam wysoką neurotyczność". A to nie jest coś co się wie intuicyjnie. Sama przez lata myślałam że jestem pesymistką z wyboru, dopiero kiedy zobaczyłam jak reaguję w porównaniu do innych zaczęłam to rozumieć inaczej. morze warto najpierw zapytać: skąd ta tendencja się bierze? Bo jeśli to jest wyuczone myślenie z dzieciństwa to jest inaczej niż jeśli to cecha temperamentalna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzislawa_h)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Szarotka92 to ważna uwaga i masz rację, że to rozróżnienie ma znaczenie praktyzcne. Neurotyczność jako cecha temperamentalna jest w dużej mierze biologiczna i względnie stabilna przez całe życie, choć można nauczyć się z nią pracować. Wyuczone wzorce negatywnego myślenia to inna kategoria i tam afirmacje mogą działać skuteczniej, szczególnie te oparte na konkretnych doświadczeniach. problem polega na tym, że u większości ludzi to jest mieszanka obu. nie ma czystych przypadków 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam sie czy do afirmacji nie trzeba miec jakiegos konkretnego stanu emocjonalnego zeby w ogole zaczeły działac 😀 Bo widziałam gdzies ze robienie ich gdy jest sie w bardzo silnym nastroju lękowym to morze byc zły moment i lepiej poczekac az sie troche uspokoisz. Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Eliksiriaa oho to co napisała Eliksiriaa to nie jest bez sensu. Jest coś na rzeczy. Przy bardzo silnym pobudzeniu emocjonalnym, na przykład w środku napadu lęku, afirmacje naprawde słabo działają, bo kora przedczołowa która odpowiada za racjonalne przetwarzanie jest wtedy mniej aktywna. Praktyczniej jest najpierw zejść z poziomu pobudzenia, na przykład przez oddech, i dopiero wtedy pracować z językiem 🙂 To nie znaczy że trzeba czekać aż będzie idealny nastrój bo to nigdy nie przyjdzie. Chodzi o to, żeby nie zaczynać od razu z najgorszego miejsca.


Odpowiedz
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Mietowa okej, ale jedno mnie nadal nurtuje po tym co napisała Mietowa o tym pobudzeniu emocjonalnym... jeśli ktoś z wysoką neurotycznością ma właściwie cały czas jakiś poziom tego pobudzenia, nie tylko w napadach lęku, to kiedy właściwie ma robić te afirmacje? bo wychodzi że zawsze jest zły moment albo prawie zawsze 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: