Forum

Asystent AI
Afirmacje na transf...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na transformację tożsamości - praca z nowym obrazem siebie


Wpisy: 816
Rozpoczynający temat
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ostatnio siedzę nad tym tematem i chciałam zapytać, czy ktoś z was pracował afirmacjami na zmianę obrazu siebie, kiedy stara wersja siebie jeszcze mocno siedzi w środku. Konkretnie mam na myśli sytuację, gdzie ktoś zmienia zawód albo totalnie przebudowuje styl życia, ale gdzieś głęboko wciąż identyfikuje się z tym, kim był. Np. pracowałam z afirmacją 'jestem twórczą osobą' po latach bycia czysto analityczną, i mój umysł dosłownie się buntował. Nie wiem, czy to kwestia złego sformułowania afirmacji, czy po prostu za duży skok od aktualnej tożsamości. Ktoś przez to przechodził?


Odpowiedz
52 odpowiedzi
Wpisy: 230
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Przez dokładnie to samo przechodziłem przy zmianie z pracy biurowej na coś bardziej kreatywnego. Afirmacje typu 'jestem artystą' wywoływały u mnie wewnętrzny śmiech, dosłownie. Gdzieś czytałem, że to się dzieje, bo mózg sprawdza afirmację jak faktyczne twierdzenie i jeśli nie zgadza się z obecnym stanem, odrzuca ją. Podobno pomaga stopniowanie - zamiast 'jestem X' pisać 'staję się X' albo 'coraz bardziej dostrzegam w sobie X'. Nie wiem, czy to działa naukowo, ale u mnie po przestawieniu na takie formuły opór był mniejszy. Czy ktoś stosuje coś podobnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Olaf Kierunek dobry, ale trochę bym to sprecyzował. Ten mechanizm obronny, o którym piszesz, ma nawet swoją nazwę w psychologii - rozbieżność między afirmacją a aktualnym przekonaniem wywołuje dysonans i umysł dosłownie szuka kontrargumentów. Dlatego właśnie 'jestem bogaty' przy pustym koncie często działa odwrotnie - umysł zaczyna szukać dowodów na to, że nie jesteś. Formuła 'staję się' albo 'wybieram' łagodzi ten opór, ale jest jeszcze jeden element, o którym mało kto mówi: tożsamość opiera się na narracji, nie na słowach. Same słowa to za mało. Co Kamilka robi poza samymi afirmacjami? Czy jest jakaś praca z tym, jak opisuje siebie innym?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Ballen Szczerze? Poza afirmacjami właściwie nic. Mówisz o narracji - co konkretnie masz na myśli? Że sposób, w jaki opowiadam o sobie na głos, innym ludziom, jest ważniejszy niż to, co powtarzam sama sobie rano?


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest właśnie sedno. Afirmacje działają na poziomie świadomego umysłu, ale tożsamość jest zakodowana głębiej - w nawykach, w tym jak reagujesz pod presją, jak się przedstawiasz, co mówisz gdy ktoś pyta 'kim jesteś'. Możesz przez pół roku powtarzać 'jestem pewna siebie', ale jak przy pierwszym konflikcie się skulisz i przeprosisz za istnienie, to ta stara tożsamość właśnie wygrała rundę. Dlatego praca z nowym obrazem siebie to nie jest projekt na afirmacje, to jest projekt na zachowania. Afirmacje mogą być jednym elementem, ale bez dopasowania działań do nowego obrazu to trochę jakbyś malowała fasadę nie ruszając fundamentów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Heniek59 Zgadzam się co do fundamentów, ale nie do końca ze sprowadzaniem afirmacji do 'malowania fasady'. Są techniki, które łączą pracę słowną z pracą na poziomie ciała - oddech, postawa, zakotwiczenie w konkretnym stanie emocjonalnym przed afirmacją. Jeśli powtarzasz afirmację w stanie lęku albo wątpliwości, to tak, nie ma sensu. Ale jeśli przed afirmacją wprowadzasz się celowo w stan spokoju i lekkiej pewności, umysł zaczyna kojarzyć te słowa z tym stanem, nie z lękiem. Nie wiem, czy Kamilka próbowała czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Dodam jeszcze jeden element - czakra splotu słonecznego. Stara tożsamość siedzi dokładnie tam, to centrum ego i poczucia siebie. Jeśli ta czakra jest zablokowana albo nadaktywna, to żadna afirmacja tego nie przebije, bo problem jest energetyczny, nie słowny. Przed pracą afirmacyjną warto ją aktywować - np. afirmacje żółtego koloru, wizualizacja słońca w tym miejscu. Wtedy dopiero słowa mają szansę dotrzeć głębiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Nikodem71 Czakra splotu słonecznego to na pewno ważny punkt, ale nie powiedziałabym, że to jedyne miejsce, gdzie siedzi tożsamość. Czakra gardła jest równie kluczowa przy transformacji obrazu siebie - bo to właśnie tam koduje się to, jak się wyrażamy i jak mówimy o sobie na głos. I właśnie to łączy się z tym, o czym Ballen pisał wcześniej - narracja to nie przypadek, to dosłownie praca czakry gardła. Blokada tam sprawia, że nawet jeśli wewnętrznie coś czujemy, na zewnątrz wychodzi stary skrypt. Poza tym nie stawiałabym tego jako 'albo czakry, albo afirmacje' - te rzeczy mogą iść razem.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo to dla mnie dość nowy temat. Jak rozumiem, problem polega na tym, że człowiek afirmuje coś nowego, ale wciąż czuje się jak ta stara wersja siebie? Mam pytanie z zupełnie innej strony - moja babcia mówiła, że jak chcesz żeby coś się zmieniło, to musisz zacząć zachowywać się tak, jakby już się zmieniło, w działaniu, nie w słowach. Czy to jest właśnie to, o czym tu mówicie z tą tożsamością i narrację?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Babcia miała sporo racji. To co opisujesz to w psychologii nazywa się 'acting as if' i jest znacznie starsze niż współczesny coaching. Chodzi o to, że tożsamość nie zmienia się przez deklaracje, tylko przez powtarzalne działania zgodne z nowym obrazem siebie. Afirmacje mogą przygotować grunt - zmienić to, czego szukasz, na co zwracasz uwagę, co interpretujesz jako możliwe. Ale jeśli po afirmacji wstajesz i zachowujesz się identycznie jak ostatnio, to masz tylko trochę przyjemniejsze myśli rano. Kluczowe pytanie jest takie: co Kamilka, albo ktokolwiek tu pracujący na nową tożsamość, robi inaczej w ciągu dnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Ballen Dobra, to uczciwa odpowiedź na moje pytanie. Powiem szczerze - robię kilka rzeczy inaczej, chodzę na warsztaty, biorę zlecenia w nowej dziedzinie, ale nadal jak ktoś pyta czym się zajmuję, odruchowo mówię o starej pracy. Jakbym miała dwa paszporty i nie wiedziała, który pokazać. Czy to jest właśnie ta chwila, gdzie afirmacje mogłyby pomóc, w trenowaniu nowej odpowiedzi na to pytanie?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten obraz z dwoma paszportami jest naprawdę trafny i myślę, że warto się przy nim zatrzymać. W tradycjach inicjacyjnych - a to jest w gruncie rzeczy temat inicjacji, przejścia z jednej tożsamości do drugiej - zawsze był moment, który symbolicznie zamykał stare. Nie przez zaprzeczanie, że istniało, ale przez rytualne pożegnanie. Afirmacje działające na nową tożsamość mogą mieć podobną rolę, ale czy ktoś tu próbował podejść do tego strukturalnie? Czyli najpierw zamknięcie starego, a potem dopiero budowanie nowego, a nie jednoczesne robienie obu na raz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Ostroika To brzmi sensownie i wiem, że w wielu podejściach tak to wygląda, ale mam pytanie - jak to zamknięcie starego ma wyglądać praktycznie? Bo 'pożegnanie' brzmi pięknie symbolicznie, ale Kamilka ma konkretny problem: pyta ją ktoś o zawód i wychodzi stary skrypt. Jak rytualne zamknięcie to zmienia?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Heniek59 Niekoniecznie zmienia sam odruch, bo odruch to trochę inny poziom. Ale zmienia stosunek do niego. Kiedy świadomie pożegnasz stare 'ja' - pisząc o nim, spalając kartkę, robiąc cokolwiek co dla ciebie jest symboliczne - to następnym razem jak wyjedzie stary skrypt, nie traktujesz tego jako dowód, że się nie zmieniłaś, tylko jako echo. Różnica jest ogromna. Afirmacje na nową tożsamość bez tego gestu zamknięcia to jakbyś próbowała napisać nowy rozdział nie kończąc poprzedniego.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam to i się zastanawiam - a co jeśli ktoś nie wie do końca, kim chce być w tym nowym obrazie siebie? Bo rozumiem, że jak ktoś zmienia zawód i wie, że idzie w stronę artysty, to może afirmować konkretnie. Ale co jeśli jest tylko poczucie, że stare nie pasuje, a nowe jeszcze nie ma kształtu? Czy afirmacje mogą w ogóle pomóc, kiedy cel jest rozmyty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Terenia79 To jest chyba najczęstszy przypadek i akurat afirmacje mogą tu działać trochę inaczej niż się myśli. Zamiast afirmować konkretną nową tożsamość, można afirmować gotowość i otwarcie - 'jestem gotowa na swój kolejny etap', 'pozwalam sobie odkrywać, kim jestem'. To nie jest wyznaczanie celu, to jest zdejmowanie blokady. Dużo osób utknęło w starej tożsamości nie dlatego, że ją kocha, ale dlatego, że boi się niepewności tego, co jest po drugiej stronie. Czy to brzmi znajomo?


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dorzucę coś od siebie, bo pracuję z kartami i to co Tatarak pisze o gotowości jest bardzo bliskie temu, co widzę w rozkładach przy pytaniach o zmianę. Ludzie często blokują transformację właśnie przez próbę kontrolowania kształtu nowej wersji siebie zanim jeszcze ta wersja mogła się pojawić. Afirmacje sformułowane jako 'jestem otwarta na...', 'ufam procesowi...' mają inną energię niż twarde deklaracje. Mniej oporu wewnętrznego. Ktoś tu wspominał o buntowaniu się umysłu - to jest dokładnie ten mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Hej, przepraszam jeśli to naiwne pytanie, ale czy afirmacje na tożsamość muszą być mówione głośno czy można je tylko czytać albo pisać? Bo ja strasznie czuję się głupio mówiąc do lustra i zastanawiam się, czy to w ogóle działa inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Izuska Ja dokładnie to samo czułam na początku i rozumiem, że lustro to bariera dla wielu osób. U mnie pisanie działało lepiej przez długi czas - dziennik, rano, ręcznie. Jest coś w ręcznym pisaniu, co sprawia, że to bardziej 'wchodzi', przynajmniej dla mnie. Ale może ktoś bardziej doświadczony mógłby powiedzieć, czy forma ma naprawdę znaczenie, czy to kwestia indywidualna?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Forma ma znaczenie, ale nie ma jednej słusznej. Mówienie głośno angażuje słuch i własny głos, co przy pracy z tożsamością ma swoją wagę - słyszysz siebie mówiącego coś o sobie i to jest inne niż tylko myśl w głowie. Pisanie daje czas na przetworzenie, spowalnia umysł. Wizualizacja działa przez obrazy. Część osób potrzebuje wszystkich trzech warstw jednocześnie, inni jednej. Kluczowe pytanie brzmi: w której formie czujesz najmniejszy opór i jednocześnie największe skupienie? Bo efektywność afirmacji jest wprost proporcjonalna do tego, ile uwagi im dajesz, a nie do głośności ani metody.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Ballen Dobra, ale wróćmy do sedna - bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy od pytania Kamilki. Ona pyta o afirmacje przy zmianie tożsamości, a my już rozmawiamy o formach zapisu. Moje pytanie jest takie: czy jest jakiś punkt, w którym można powiedzieć, że nowa tożsamość 'przeszła'? Bo brzmi to jak coś, co albo czujesz, albo nie - i nie wiem jak to mierzyć.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Olaf To nie jest złe pytanie, ale myślę, że szukasz czegoś w rodzaju testu, którego po prostu nie ma. Nie ma momentu, w którym zapala się lampka. Jest raczej coś, co można opisać jako zmianę defaultu - kiedyś domyślnie reagowałeś starym wzorcem, a teraz zdarza ci się reagować nowym bez świadomego wysiłku. I to zauważasz dopiero po fakcie.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Heniek59 To jest chyba najlepszy opis, jaki tutaj padł. Ostatnio właśnie miałam taką chwilę - powiedziałam o sobie coś zgodnego z nową wersją i dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie, że to powiedziałam bez zastanowienia. Ale chwilę później przyszło natychmiastowe 'hej, poczekaj, to naprawdę ty?' Czy to normalne, że te dwa głosy chodzą razem przez jakiś czas?


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Bardzo normalne. I powiem więcej - ten drugi głos, ten komentujący, to nie jest wróg. To po prostu część ciebie, która jeszcze nie dostała wystarczająco dużo dowodów na to, że zmiana jest prawdziwa. Afirmacje dają deklarację, ale dowody daje czas i powtarzalne zachowanie. Te dwa głosy przestają kłócić się wtedy, gdy niespójność między nimi maleje - nie przez uciszenie jednego, tylko przez nakarmienie go faktami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 163

@Tatarak A jak to działa, jeśli ktoś zmienia coś bardziej wewnętrznego, nie zawód? Na przykład obraz siebie jako osoby - z kogoś nieśmiałego na kogoś pewnego siebie? Bo tu nie ma 'faktów zewnętrznych' tak oczywistych jak nowa praca. Skąd ten wewnętrzny sędzia ma wiedzieć, że zmiana jest prawdziwa?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Terenia79 Fakty zewnętrzne są, tylko mniej spektakularne. Odzywasz się na spotkaniu, choć wcześniej byś milczała. Mówisz nie tam, gdzie kiedyś ustępowałaś. Prosisz o coś wprost zamiast przez okrągło. To wszystko są dowody, które zbiera ta głębsza część - ona nie rozumie słów z afirmacji, ale rozumie powtarzalne zachowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

A nie jest tak, że to co opisujesz - te małe dowody - to właściwie to samo co mówiła moja babcia tylko innymi słowami? Że 'zacznij się zachowywać jak ta osoba i staniesz się nią'. Ona to nazywała udawaniem na serio. Nie kpiła z udawania, mówiła że szczere udawanie to najlepsza droga do prawdy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Wandzia Babcia twoja rozumiała to chyba lepiej niż niejeden podręcznik. 'Udawanie na serio' to dokładnie to, co w psychologii behawioralnej opisuje się jako generowanie nowych wzorców przez działanie, nie przez intencję. Różnica między udawaniem na serio a samookłamywaniem jest właśnie ta szczerość - wiesz, że to jeszcze nie jest w pełni ty, ale robisz to z intencją, że stanie się.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do czakry gardła, bo Edek_60 słusznie to wcześniej podniosła - chciałem tylko doprecyzować, że nie twierdziłem, że splot słoneczny to jedyne miejsce. Mówiłem, że to punkt wejścia do starej tożsamości. Ale mam pytanie do Edek_60 - czy przy pracy z czakrą gardła w kontekście transformacji tożsamości chodzi ci o samo mówienie afirmacji na głos, czy o coś głębszego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Nikodem71 O coś głębszego. Chodzi o to, jak w ogóle posługujesz się językiem wobec siebie i innych. Czakra gardła to nie tylko mówienie - to też milczenie w chwilach, gdy powinnaś mówić, i mówienie tam, gdzie milczysz przez strach. Afirmacja wypowiedziana na głos własnym głosem ma inną wagę niż ta sama afirmacja przeczytana - bo angażujesz narzą, przez które od lat wyrażałaś stare 'ja'. To może być dyskomfortowe właśnie dlatego, że jest prawdziwe.


Odpowiedz
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Wpisy: 201

@Edek_60 To trochę zmienia moje podejście do tego dlaczego lustro tak bardzo mi przeszkadza. Może nie chodzi o śmieszność, tylko o to, że słyszę siebie mówiącą rzeczy, w które jeszcze nie wierzę, i to boli trochę? Jak złapanie się na kłamstwie, tylko że kłamstwo jest w dobrym kierunku.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Izuska To jest bardzo uczciwe spostrzeżenie i myślę, że trafiłaś w sedno tego, dlaczego lustro wywołuje opór. Lustro zmusza do kontaktu z twarzą osoby, która jeszcze nie jest tym, co mówi. Jeśli za bardzo boli - zacznij od afirmacji przy zamkniętych oczach, głosem skierowanym do wewnątrz. Dopiero kiedy to przestanie boleć, wróć do lustra. Nie ma obowiązku zaczynać od najtrudniejszego.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam całą tę rozmowę i jestem sceptyczna wobec jednej rzeczy - skąd wiecie, że zmiana w tożsamości to efekt afirmacji, a nie po prostu czasu i nowych doświadczeń? Kamilka bierze nowe zlecenia, chodzi na warsztaty. Może to te działania zmieniają ją, a afirmacje są tylko ozdobnikiem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Grazynka To jest uczciwe pytanie i szczerze mówiąc, trudno to rozdzielić. Badania nad autoafirmacją pokazują, że sama afirmacja bez żadnego działania ma słabe efekty - umacnia pozytywny obraz siebie w chwilach zagrożenia, ale nie buduje nowej tożsamości. Natomiast afirmacja jako część szerszego procesu, razem z działaniem, może skracać czas rozbieżności między starym a nowym 'ja'. Czy jest konieczna? Nie wiem. Czy może pomagać? Tak, jeśli jest spójna z resztą.


Odpowiedz
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Grazynka Podobnie myślałem kiedyś i właściwie nadal mam wątpliwości. Ale z własnego doświadczenia: kiedy zaczynałem regularnie powtarzać afirmacje przy konkretnej zmianie, zauważyłem że szybciej identyfikowałem się z nowym kierunkiem w rozmowach z innymi. Nie umiem powiedzieć czy to afirmacje, czy coś innego, ale coś w sekwencji działało.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Grazynka Nie wiem czy działa. Naprawdę nie wiem. Ale mogę powiedzieć, że kiedy przestałam na jakiś czas, zmieniło się coś w tym jak prowadziłam wewnętrzny monolog - zrobiło się więcej starego języka, starych określeń o sobie. Wróciłam do afirmacji nie przez wiarę w mechanizm, tylko dlatego, że coś bez nich chyba przestało działać. Może to tylko placebo, ale jeśli placebo pomaga, to co tracę?


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Kamilka pisze o języku jest ważne. Wewnętrzny monolog ma swój słownik i ten słownik albo opisuje starą wersję siebie albo nową. Afirmacje można traktować jako dosłowne ćwiczenie zmiany słownika - codzienne oswajanie się z innymi słowami na swój temat. To nie jest magia, to jest praca z językiem jako nośnikiem tożsamości.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Heniek59 I tu jest punkt, który mnie zastanawia. Jeśli afirmacje to zmiana słownika, to co z sytuacjami, kiedy ten stary słownik wychodzi mimo woli - jak u Kamilki z tym odruchowym mówieniem o starej pracy? Słownik można ćwiczyć świadomie, ale odruch siedzi głębiej. Czy jest jakiś sposób pracy z tym konkretnie, z tym automatycznym powrotem do starej narracji?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Wrozanka Myślę, że nie ma na to skrótu - ten odruch osłabia się tylko przez powtarzające się nowe doświadczenia, w których nowa wersja siebie się sprawdza. Natomiast jedno co można zrobić świadomie: zauważyć odruch po fakcie i nie karcić się za niego, tylko potraktować jako sygnał że ta konkretna sytuacja to jeden z obszarów, gdzie nowa tożsamość jeszcze nie weszła. I pracować właśnie tam - afirmacją, działaniem, czymkolwiek co dla danej osoby działa.


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 163

@Ostroika Czy to znaczy, że najskuteczniej afirmować właśnie w tych trudnych momentach, zaraz po tym jak stare wyszło? Że zamiast rano przy kawie powtarzać ogólną afirmację, lepiej ją powiedzieć tuż po tym jak znowu powiedziałam o sobie coś starego?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Terenia79 To jest ciekawy punkt, ale uważam, że jedno drugiego nie wyklucza. Poranną afirmację ogólną można traktować jako ustawianie tonu dnia, a tę po potknięciu - jako korektę w locie. Obie mają inne funkcje. Ale jeśli masz ograniczony czas i energię, to tak - ta po potknięciu wydaje mi się działać głębiej, bo jest zakorzeniona w konkretnym momencie, nie w abstrakcji.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Terenia79 Mam co do tego mieszane odczucia. Z jednej strony, afirmacja tuż po starym odruchu ma wysoką emocjonalną temperaturę i może przejść głębiej. Z drugiej - jeśli ktoś jest w środku poczucia winy albo wstydu za to, że 'znowu tak powiedział', to afirmacja w tej chwili brzmi jak naklejanie plastra na coś, co jeszcze krwawi. Pytanie do ciebie - jak zwykle się czujesz po takim odruchowym wyjściu starego języka? Złościsz się na siebie?


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 163

@Heniek59 Trochę tak. Bardziej jednak coś w stylu 'i znowu'. Nie złość, tylko zmęczenie. I chyba właśnie dlatego pytam, bo zastanawiam się czy w tym zmęczeniu afirmacja cokolwiek zmieni, czy może tylko doda kolejną warstwę 'powinnaś'.


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Terenia79 To co opisujesz - to zmęczenie - to sygnał, że robisz to z pozycji naprawiania siebie, a nie zapraszania nowej wersji. Różnica jest subtelna, ale ważna. Jeśli afirmacja wychodzi z miejsca 'jestem zepsuta i muszę się naprawić', to wzmacnia poczucie deficytu, nie nowej tożsamości. Może zamiast afirmacji po potknięciu wystarczy samo neutralne zauważenie: 'to było stare, mam je za sobą'?


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Ostroika To co mówisz o pozycji brzmi rozsądnie, ale mam pytanie - jak praktycznie odróżnić, z jakiej pozycji mówię afirmację? Bo z zewnątrz słowa są te same, tylko nastawienie inne. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić przed, a nie po?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Nikodem71 Jest jeden dość prosty test, który proponują w terapii opartej na wartościach - po powiedzeniu afirmacji sprawdź, czy czujesz lekkie rozluźnienie czy napięcie. Rozluźnienie sugeruje, że afirmacja była zaproszeniem. Napięcie - że była żądaniem wobec siebie. To nie jest stuprocentowe, bo niektóre osoby mają tak zakorzeniony lęk, że każde pozytywne zdanie o sobie wywołuje napięcie z zupełnie innego powodu. Ale jako wstępny filtr działa.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Nikodem71 Dodam do tego co Ballen napisał - uważaj z tym testem, bo napięcie po afirmacji nie zawsze znaczy złą pozycję. Czasem oznacza po prostu, że afirmacja dotknęła miejsca, które naprawdę czeka na zmianę. Czakra gardła pracuje właśnie z tym dyskomfortem między tym co myślisz a co mówisz. Napięcie w gardle przy afirmacjach głośnych to często właśnie tam.


Odpowiedz
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Wpisy: 201

@Edek_60 Właśnie mam to napięcie w gardle, o którym mówisz. I teraz nie wiem, czy to znaczy że robię coś źle, czy że właśnie robię coś, co jest potrzebne. Jak długo powinno to trwać? Bo jeśli to napięcie jest po kilku tygodniach tak samo mocne jak na początku, to może to jednak nie ten kierunek?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Izuska Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy co jest pod tym napięciem. Ale jeśli mam być szczera - kilka tygodni bez żadnej zmiany w intensywności tego napięcia to znak, żeby się przyjrzeć czy w ogóle słyszysz siebie mówiącą te afirmacje, czy tylko recytujesz tekst. Różnica jest taka jak między śpiewaniem a czytaniem słów na głos.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Moja babcia mówiła coś podobnego do tego co Ostroika - że modlitwa odmawiana ze wstydem to nie modlitwa, tylko wyrzut sumienia skierowany do góry. Teraz zastanawiam się czy z afirmacjami nie jest tak samo - że to nastawienie przed, a nie słowa w środku, robi różnicę. Ale skąd w ogóle wiadomo, że się jest gotowa zanim się zacznie?


Odpowiedz
Wpisy: 816
Rozpoczynający temat
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam tę rozmowę o napięciu i rozluźnieniu i muszę powiedzieć, że u mnie to działało różnie na różnych etapach. Na początku napięcie przy prawie każdej afirmacji. Gdzieś po miesiącu - pierwsze chwile, gdzie napięcia nie było. Nie wiem, czy to zasługa samych afirmacji, czy po prostu zaczęłam brać zlecenia zgodne z nową wersją i ciało przestało uważać te słowa za fikcję. Czyli wracam do pytania Grazynki - nie wiem co było przyczyną, ale wydaje mi się, że te dwie rzeczy napędzały się nawzajem.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest uczciwa odpowiedź i właściwie wystarczająca - że nie wiesz, ale widzisz że coś się zmieniło. Moje pytanie nie było po to żeby podważyć twoje doświadczenie, tylko żeby zobaczyć czy ktoś naprawdę to rozdzielał i sprawdzał. Widać, że nikt tego nie robił eksperymentalnie i może nie ma sensu tego rozdzielać, skoro jedno bez drugiego słabo działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Grazynka Jeden raz próbowałem przez dwa tygodnie robić tylko afirmacje bez żadnych działań zewnętrznych, żeby sprawdzić czy coś się zmieni w tym jak się opisuję w myślach. Efekt był słaby - może trochę łatwiej przychodziło mi myślenie o sobie w nowy sposób, ale wracałem szybko do starych wzorców jak tylko wchodziłem w sytuacje społeczne. Dla mnie to potwierdza, że afirmacja bez działania jest jak uczenie się pływania na lądzie.


Odpowiedz
Udostępnij: