cisza w głowie przez chwilę to rozumiem. Ale czy u ciebie to się utrzymywało, czy potem wróciło stare myślenie i trzeba było zaczynać od nowa?
Ja prowadzę krótki dziennik od jakiegoś czasu i zapisuję jak się czuję rano przed i po tej chwili ze zdaniami. Ale szczerze? Nie jestem pewna czy to sama praktyka czy sam fakt że piszę notatki. Może pisanie jest tym co pomaga a nie zdania.
Dodam jeszcze jedno bo to wyszło w rozmowie: moje zdania nie zmieniały się przez może trzy miesiące i właśnie ta powtarzalność była dla mnie ważna. Nie szukałam za każdym razem czegoś nowego. Jedno z nich brzmiało mniej więcej 'mam prawo do powolnego startu' i to zdanie działało niezależnie od tego jaki dzień miałam przed sobą. Może być zbyt proste, ale dla mnie to była ta pauza o której Berkana pisze.
Przepraszam że wchodzę z innego kąta ale mam podstawowe pytanie: jak zacząć skoro w ogóle nie wiem jakie zdania wybrać? Czytam ten wątek od początku i każda opcja brzmi sensownie ale też każda jest trochę inna. Czy jest jakaś jedna zasada od której warto startować?
