Forum

Asystent AI
Afirmacje a autokry...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a autokrytycyzm - jak przerwać wewnętrzny dialog negatywny

Strona 1 / 2

Wpisy: 404
Rozpoczynający temat
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Siedzę od jakiegoś czasu z jednym problemem i nie mogę go przepracować sama. Stosuję afirmacje regularnie, już kilka miesięcy. Rankiem, wieczorem, czasem w ciągu dnia. I działa — tzn. przez chwilę po powtórzeniu czuję się lepiej, spokojniejsza. Ale potem wraca ten głos. Taki wewnętrzny krytyk, który mówi, że to wszystko nieprawda, że powtarzam sobie bajki. I nie wiem, czy afirmacje w ogóle mogą to zmienić, czy właśnie z tym głosem trzeba pracować osobno. Bo może sama afirmacja to za mało?


Odpowiedz
123 odpowiedzi
Wpisy: 413
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie też to dotyczy. Przez długi czas myślałam, że jak będę powtarzać wystarczająco długo, to głos sam ucichnie. Ale on nie cichnie — on się jakby chowa na chwilę, a potem wraca głośniej. Zastanawiam się, czy to nie jest kwestia tego, że afirmacja i wewnętrzny krytyk działają na różnych poziomach. Jakby jedna była w głowie, a drugi gdzieś głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest jeden z najczęstszych błędów w pracy z afirmacjami. Afirmacja to nie jest zagłuszenie krytyka — to jest budowanie nowego kanału. Jeśli powiesz sobie 'jestem spokojna i pewna siebie', a jednocześnie masz silne przekonanie, że to nieprawda, twój umysł natychmiast to zweryfikuje i odrzuci jako fałsz. Efekt jest odwrotny do zamierzonego — krytyk dostaje argument. Problem leży w tym, że większość ludzi zaczyna od afirmacji zbyt odległych od swojego obecnego stanu. Zamiast 'jestem najpiękniejsza', lepiej 'mogę nauczyć się widzieć w sobie coś dobrego'. To mniejszy skok i umysł go nie odrzuca.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Anastazy56 a skąd wiadomo, że afirmacja jest 'za daleko'? Mam na myśli — jak wyczuć ten próg, gdzie umysł jeszcze przyjmuje, a gdzie już odrzuca? Bo to, co mi wydaje się realne, niekoniecznie musi być tym samym dla kogoś innego.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Anastazy56 zgadzam się z tym, co piszesz o odległości. Ale chciałabym dodać jeden wątek, który mi się wydaje istotny. Ten wewnętrzny krytyk często nie jest wrogiem — on się ukształtował jako ochrona. Najczęściej bardzo wcześnie, w dzieciństwie, kiedy krytykowanie siebie pierwsze było bezpieczniejsze niż bycie skrytykowanym przez kogoś innego. Jeśli traktujemy go wyłącznie jako przeszkodę do 'wyciszenia', to walczymy sami ze sobą. Może zanim zaczniemy go afirmować na śmierć, warto zapytać: skąd się wziął i czego się boi?


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Elwirka92 to jest coś, o czym rzadko się mówi w kontekście afirmacji. Że krytyk ma swoją historię. Ja pracuję głównie z runami i tam jest podobna logika — nie wymazujesz tego, co trudne, tylko integrujesz. Nie wiem, czy to da się przełożyć jeden do jednego, ale jakoś mi to współgra. Czy Ty pracujesz z krytykiem aktywnie, np. dialogiem wewnętrznym, czy tylko przez afirmacje?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Jowitka to już jest inne sposób — dialog wewnętrzny to bardziej praca terapeutyczna niż afirmacyjna. Sama korzystałam z czegoś, co można by nazwać 'odwróconą afirmacją' — zapisujesz, co mówi krytyk, a potem pytasz: czy to na pewno prawda? Nie zaprzeczasz mu z marszu, tylko spokojnie sprawdzasz. Dopiero po tym budujesz afirmację jako odpowiedź na konkretny zarzut, nie jako ogólne hasło.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Elwirka92 to jest interesujące. Czyli afirmacja ma być odpowiedzią na konkretne zdanie krytyka, a nie ogólnym 'jestem wartościową osobą'? Jak to wygląda w praktyce — zapisujesz to dosłownie, zdanie po zdaniu?


Odpowiedz
Wpisy: 595
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobry wątek. Ja pracowałem z afirmacjami przez jakiś czas i też miałem ten problem. Ale mi pomogło coś prostego — zacząłem pisać afirmacje w notesie zamiast tylko powtarzać na głos. Jak to widzę na papierze, to jakoś inaczej to wchodzi. Może to kwestia czakry gardła, że samo mówenie to za mało? Piszę i jednoczesnie czuję że to jest moje. Choc nie zawsze oczywiscie.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

to jest dobre pytanie. Najprostszy test — powiedz afirmację na głos i obserwuj reakcję ciała. Jeśli czujesz lekki opór, ale coś mimo wszystko drgnęło pozytywnie, to jest dobry dystans. Jeśli natychmiast pojawia się wewnętrzny śmiech albo coś w środku mówi 'nie kłam' — afirmacja jest za daleka. To jest kwestia czucia, nie intelektu. Umysł analityczny zawsze będzie znajdował powody do sprzeciwu, więc nie on jest tu wskaźnikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać — a co jeśli w ogóle nie wiem, co mówi mój wewnętrzny krytyk? Tzn. czuję, że coś jest nie tak, że mi nie wychodzi, ale nie słyszę konkretnych zdań, tylko takie ogólne złe przeczucie. Czy w takim przypadku afirmacje w ogóle mają sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Celinka to jest bardzo częste. Krytyk nie zawsze mówi słowami — czasem to jest właśnie to 'złe przeczucie', napięcie w ciele, unikanie pewnych tematów. W takim razie zamiast szukać konkretnych zdań, zacznij od pytania: w jakiej sytuacji to przeczucie jest najsilniejsze? Kiedy coś planujesz? Kiedy ktoś cię chwali? To stopniowo wyłoni wzorzec i wtedy łatwiej sformułować afirmację, która trafia w sedno.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co pisał Anastazy56 o odległości afirmacji — ja próbowałam kiedyś techniki pomostowej. Czyli zamiast skakać od 'nienawidzę siebie' do 'kocham siebie', idę małymi krokami. 'Uczę się być dla siebie łagodniejsza', 'coraz lepiej rozumiem swoje potrzeby'. Ale mam pytanie do kogoś bardziej doświadczonego — czy istnieje ryzyko, że te pomostowe afirmacje zostaną w nas za długo i nie przejdziemy do tych mocniejszych? Czy to się samo reguluje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Brzozka81 tak, to ryzyko istnieje, ale jest mniejsze niż ryzyko odwrotne — czyli blokady po zbyt silnej afirmacji. Pomostowe afirmacje działają, bo budują wiarygodność wewnętrzną. Kiedy twój umysł zacznie naprawdę wierzyć w 'uczę się być łagodniejsza', sam zacznie szukać dowodów na to, że to prawda. I wtedy kolejny krok staje się naturalny, nie wymuszony. Problem pojawia się tylko, jeśli afirmacje pomostowe stają się wygodnym miejscem do tkwienia bez zmian. Czyli kluczowe jest: czy coś realnie zmienia się w twoim zachowaniu, czy tylko słowa brzmią ładnie?


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@syriana67)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam trochę inne spojrzenie. Ja podchodzę do tego astrologie przez pryzmat tranzytów i przez ten czas zauważyłam, że skuteczność afirmacji bardzo zależy od momentu, w którym je zaczynamy. Jak ktoś ma trudny Saturn na ascendencie albo ciężki tranzyt, to żadna afirmacja nie przebije się przez to, co wtedy myślimy o sobie. Czy ktoś z was brał pod uwagę cykl księżyca albo osobistą astrologię przy pracy z afirmacjami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Syriana67 mnie to akurat nie dziwi. Przy czakrach jest podobna logika — jakbyś miała zablokowaną czakrę serca to żadna pozytywna afirmacja tam nie trafi, bo przekaz nie ma jak dotrzeć. Przynajmniej tak mi to wyglada. Ale co w takiej sytuacji radzisz — czekać na lepszy tranzyt czy jakoś inaczej to ominąć?


Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Syriana67 rozumiem ten punkt widzenia, ale trochę ostrożnie podeszłabym do wniosku, że zły tranzyt blokuje pracę wewnętrzną. Saturn bywa trudny, ale to często właśnie w najtrudniejszych momentach najgłębiej docieramy do przekonań, które wymagają zmiany. Jeśli ktoś odkłada pracę z krytykiem wewnętrznym na lepszy czas astrologiczny, to może czekać bardzo długo. Afirmacje w trudnym czasie mogą wyglądać inaczej — bardziej 'jestem w stanie przez to przejść' niż 'wszystko jest cudowne' — ale to nie znaczy, że nie działają.


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Filomena.1 to mnie trochę uspokaja, bo właśnie teraz mam wrażenie, że jestem w jednym z trudniejszych momentów. I zaczęłam myśleć, że może dlatego afirmacje nie działają — bo po prostu zły czas. Ale jeśli dobrze rozumiem to, co piszesz, to właściwie ten trudny czas może być paradoksalnie najlepszym momentem, żeby pracować z krytykiem?


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chciałam zapytać o coś praktycznego, bo trochę zgubiłam się w tej dyskusji. Czy afirmacje trzeba powtarzać na głos, czy wystarczy myśleć? I ile razy dziennie? Bo gdzieś czytałam, że minimum 21 dni, ale nie wiem, czy to ma jakieś podstawy, czy to taki mit.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Poludnica liczba 21 dni to uproszczenie, które pochodzi z błędnej interpretacji badań nad formowaniem nawyków. William James pisał o kilku tygodniach, ale chodzi o zmianę zachowania, nie przekonania — to dłuższy proces. Co do głośnego mówienia versus myślenia: głos angażuje ciało, słyszysz siebie inaczej niż tylko myślisz. Większość praktyków zgadza się, że mówienie na głos ma silniejszy efekt, ale jeśli środowisko nie pozwala — szept albo zapis też działają. Kluczowe nie jest forma, tylko regularne, świadome powtarzanie z jakimkolwiek zaangażowaniem emocjonalnym.


Odpowiedz
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Anastazy56 okej, to rozumiem co do liczby 21 dni. Ale wróćmy do tego głośnego mówienia — pytałam też o to, czy wystarczy myśleć. Bo ja np. mam współlokatorkę i po prostu nie mogę mówić na głos bez skrępowania. Czy to mocno obniża skuteczność?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Poludnica skrępowanie podczas mówienia afirmacji na głos to osobny problem, o którym rzadko się wspomina. Samo wypowiadanie głośno angażuje korę ruchową i słuch jednocześnie, co wzmacnia ślad pamięciowy. Ale jeśli towarzyszymu temu wstyd albo napięcie, to ten ślad ma domieszane emocje negatywne. W takim układzie pisanie może być lepsze niż mówienie przez zaciśnięte zęby. Nie chodzi o technikę samą w sobie, tylko o stan, w którym ją stosujesz.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Anastazy56 to ciekawe, co mówisz o stanie. Ja zawsze myślałam, że ważna jest regularność ponad wszystko. Czyli rozumiem, że lepiej pominąć jeden dzień niż robić to na siłę w złym nastroju?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Romcia03 to zależy od tego, co rozumiesz przez zły nastrój. Drobne zmęczenie czy gorszy dzień — to nie przeszkoda, robisz i tyle. Ale jeśli jesteś w środku ostrego kryzysu emocjonalnego i powtarzasz sobie afirmacje przez zaciśnięte zęby, to twój układ nerwowy zapamiętuje zestawienie: 'jestem spokojna' + silny stres. To nie jest neutralne. Więc tak — czasem krótka przerwa jest lepsza niż mechaniczne odhaczanie.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Romcia03 dodam do tego, że regularność ma sens jako budowanie nawyku, ale nie powinna być celem samym w sobie. Widziałam osoby, które przez miesiące sumiennie powtarzały afirmacje i jednocześnie żyły w przekonaniu, że i tak nic z tego nie wyjdzie — bo przecież 'trzeba to robić'. Mechanizm jest wtedy obrócony przeciwko sobie.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Elwirka92 mnie to przypomina coś z medytacji. Jak medytujesz, bo musisz odfajkować na liście, to często siedzisz przez dwadzieścia minut i nic nie czujesz. A jak siadasz bo chcesz — nawet na pięć minut — to coś drga. Nie wiem czy to ma sens porównywać z afirmacjami, ale mi się tak kojarzy.


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Celtyk ma sens. Intencja robi dużo. W pracy z runami jest podobnie — możesz wyciągnąć runę każdego ranka z przyzwyczajenia i nic z tego nie wyjąć, albo wyciągnąć ją raz na jakiś czas z realnym pytaniem i to zostanie z tobą przez cały dzień. Chodzi o jakość uwagi, którą wnosisz.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do tego, co pisała Elwirka92 wcześniej o szukaniu sytuacji, gdzie to złe przeczucie jest najsilniejsze. Próbowałam to zrobić i zauważyłam, że to najczęściej chodzi o kontakt z ludźmi — rozmowy, gdzie czuję, że mówię coś głupiego albo za dużo. Tylko co z tym dalej robić? Jak to przełożyć na konkretną afirmację?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Celinka dobry trop. Jeśli sytuacja jest konkretna — kontakt z ludźmi, poczucie, że mówisz za dużo lub głupio — to zamiast szerokiego 'akceptuję siebie', spróbuj czegoś bliższego temu konkretnemu lękowi. Na przykład: 'moje słowa mają wartość', albo 'mogę mówić i słuchać jednocześnie'. Musi być na tyle prawdopodobne, żeby umysł tego nie odrzucił. A ty sama jak reagujesz, gdy mówisz sobie coś takiego? Drgnie coś czy raczej pusty dźwięk?


Odpowiedz
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 51

@Elwirka92 trochę drgnie, ale zaraz pojawia się taki głos w głowie, który mówi 'no tak, mów sobie'. Czyli właśnie ten krytyk od razu odpowiada. Jak go uciszyć?


Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Celinka tu bym ostrożnie podeszła do słowa 'uciszyć'. Jeśli traktujesz krytyka jak kogoś, kogo trzeba wyłączyć, to masz w sobie dwa głosy w trybie walki — i to kosztuje dużo energii. Ten głos, który mówi 'no tak, mów sobie', nie robi tego złośliwie. On sprawdza, czy to bezpieczne. Można mu odpowiedzieć, zamiast go tłumić.


Odpowiedz
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 51

@Filomena.1 odpowiedzieć mu jak? Tzn. dosłownie rozmawiać z nim w głowie?


Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Celinka niekoniecznie dosłowna rozmowa, chociaż niektórym to pomaga. Chodzi o to, żeby go zauważyć zamiast przeskakiwać do kolejnej afirmacji. 'Słyszę cię, wiem że się boisz' — i nie zatrzymywać się na tym, tylko iść dalej. To zupełnie inna dynamika niż zagłuszanie.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Filomena.1 to co opisujesz brzmi jak techniki z pracy z częściami siebie — coś w stylu IFS albo dialogu wewnętrznego. Czy to nie wykracza już poza afirmacje? Pytam, bo sama zaczęłam to stosować i nie wiem, gdzie jest granica między samorozwojem a czymś, co wymaga już wsparcia terapeutycznego.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Brzozka81 to ważne pytanie. Afirmacje i dialog wewnętrzny mogą iść razem, ale ich zakres jest różny. Afirmacje działają na poziomie przekonań i budują nowe wzorce. Praca z częściami siebie sięga głębiej — do źródeł tych przekonań. Granica, o której pytasz, jest dość prosta: jeśli zauważasz, że praca wewnętrzna zawsze kończy się silnym pobudzeniem emocjonalnym, rozpadem koncentracji albo flashbackami — to jest sygnał, że warto mieć przy tym kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Anastazy56 a co jeśli nie ma flashbacków, ale jest takie tępe przygnębienie przez cały dzień po takiej pracy? Czy to znaczy, że coś zostało 'otwarte' i nie zamknięte?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Romcia03 to możliwe. Tępe przygnębienie po głębszej pracy z przekonaniami może oznaczać, że dotknęłaś czegoś realnego, ale bez dostatecznego zamknięcia sesji. Przy afirmacjach to się zdarza rzadziej, ale przy dialogu wewnętrznym — tak. Zwróć uwagę: czy to przygnębienie zanika po kilku godzinach i zostawiasz coś lżejszego, czy ciągnie się kilka dni? To rozróżnienie jest tu kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 404
Rozpoczynający temat
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do wątku Celinki i tego krytyka — mnie uderzyło coś, co napisała Filomena.1, o tym żeby go zauważyć zamiast wyciszać. Próbowałam czegoś podobnego, ale problem w tym, że mój krytyk jest bardzo hałaśliwy. Tzn. jak tylko zaczynam afirmację, on zaczyna wyliczać wszystkie dowody na to, że to nieprawda. Konkretne sytuacje, konkretne przykłady. I wtedy afirmacja brzmi jak kłamstwo przy tych wszystkich kontrprzykładach. Ktoś miał coś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@jowitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

tak, i to jest jeden z trudniejszych wariantów. Ten krytyk, który podaje dowody, jest szczególnie przekonujący, bo operuje faktami. Mnie pomogło nie zaprzeczanie tym faktom, tylko zmiana ramy — tzn. 'tak, to się zdarzyło, i mimo to...'. Nie wiem czy afirmacje są na to najlepszym narzęd... no, najlepszym rozwiązaniem. Może ktoś inny miał inne podejście do tego?


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@syriana67)
Połączone: 12 miesięcy temu

u mnie było podobnie. I w którymś momencie pomogło mi podejście, które gdzieś wyczytałam — zamiast mówić 'jestem', mówić 'wybieram'. Czyli nie 'jestem pewna siebie', tylko 'wybieram pewność siebie w tej sytuacji'. Umysł mniej się opiera, bo to nie jest twierdzenie o faktach, tylko deklaracja intencji. Krytykowi trudniej to obalić kontrprzykładem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 51

@Syriana67 to z tym 'wybieram' — próbowałam dziś rano i rzeczywiście coś jest inaczej. Krytyk nie odzywa się tak szybko. Ale czy to nie jest trochę jak ominięcie problemu zamiast rozwiązanie go?


Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Celinka nie sądzę, że to omijanie. Raczej zmiana punktu wejścia. Krytyk atakuje twierdzenia, bo twierdzenia można obalić. Wyboru trudniej zakwestionować, bo to twoja decyzja, nie stan faktyczny. Choć przyznam, że sama nie jestem w stu procentach pewna, czy to działa długofalowo, czy tylko na początku jest łatwiej.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Syriana67 to dobre spostrzeżenie, ale zwróciłbym uwagę na jedno. Formuła 'wybieram' może być pomocna jako wejście, ale jeśli zostanie tylko technicznym trikiem, szybko traci moc. Krytyk jest sprytny — z czasem nauczy się, że to tylko inna forma afirmacji i zacznie odpowiadać tak samo. Kluczowe jest to, co robisz po tym wyborze. Czy idziesz w to, czy zatrzymujesz się na słowie.


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Anastazy56 czyli rozumiem, że samo sformułowanie afirmacji to tak naprawdę mniejsza część sprawy? Że ważniejsze jest to, co się dzieje w środku po jej powiedzeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

dokładnie. Słowa są punktem startowym, nie efektem końcowym. Efekt końcowy to zmiana reakcji — jak twoje ciało i emocje odpowiadają na sytuację, która wcześniej wywoływała krytyka. Afirmacja bez tej zmiany to trochę jak etykieta przyklejona na stare słoiki.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@jowitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam wątpliwość do tej metafory ze słoikami. Etykieta przyklejona na stary słoik to jednak coś — pokazuje, w którą stronę chcesz iść. Czy nie ma wartości w samym kierunku, nawet zanim cokolwiek się zmieni w środku?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Jowitka ma wartość jako orientacja, zgoda. Ale nie myl kierunku z ruchem. Można stać z etykietą przez lata i nie ruszyć z miejsca. To jest właśnie pułapka, w którą wpada dużo osób — mają właściwe afirmacje, powtarzają je regularnie i nic się nie zmienia, bo nie dotknęły tego, co jest pod spodem.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Anastazy56 a jak to 'pod spodem' w ogóle rozpoznać? Pytam serio, bo mam wrażenie, że u mnie krytyk działa tak automatycznie, że zanim zdążę zauważyć co mówi, to już mi psuje nastrój. Jak złapać coś, co jest szybsze niż moja uwaga?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Romcia03 to co opisujesz to klasyczny automat — przekonanie działa szybciej niż refleksja, bo jest głęboko wbudowane. Jedna z metod to nie łapanie go w czasie rzeczywistym, tylko praca wstecz. Coś ci zepsuło nastrój — siadasz wieczorem i pytasz: co dokładnie się stało? Co pomyślałam ułamek sekundy przed tym, jak poczułam się źle? Zwykle da się to odtworzyć.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Elwirka92 i co potem z tym robisz? Jak już to odtworzysz?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Romcia03 to zależy od tego, co wyłapiesz. Jeśli to konkretne przekonanie — np. 'jak mówię za dużo, ludzie się nudzą' — to możesz do niego dobrać afirmację, która adresuje akurat to, nie ogólne 'kocham siebie'. Ogólne afirmacje przy konkretnym krytyku działają słabo właśnie dlatego, że są za szerokie.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Elwirka92 brzmi sensownie, ale mam pytanie — czy ktoś próbował tego na sobie i może powiedzieć, ile czasu zajęło, zanim zaczął zauważać różnicę? Nie chodzi mi o gwarancję, tylko o jakieś realne odczucia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Brzozka81 u mnie to był może miesiąc takiej wieczornej pracy wstecz zanim zacząłem łapać te myśli na gorąco. I to nie tak, że nagle wszystko się zmienilo, bardziej że zaczołem mieć jakies pół sekundy przerwy między sytuacją a reakcją. Mała rzecz, ale czuć różnicę.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Celtyk okej, to jest konkretne. I ta przerwa — co z nią robiłeś? Wchodziła jakaś afirmacja w tym momencie, czy coś innego?


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Brzozka81 różnie. Czasem afirmacja, ale krótka, prawie jak zaklęcie — jedno zdanie, które miało sens dla tej konkretnej sytuacji. Czasem po prostu oddech i pytanie do siebie: 'czy to prawda?'. Afirmacja pomagała bardziej, jak już wiedziałem co chce powiedzieć zamiast krytyka. Jak jeszcze nie wiedziałem — to samo pytanie robiło więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i chcę dopowiedzieć jedną rzecz, bo myślę, że wątek się nieco przesuwa. Mówimy dużo o tym, jak reagować na krytyka w trakcie albo po fakcie. Ale jest jeszcze jedna warstwa — intencja przed afirmacją. Zanim powiesz cokolwiek, warto się zatrzymać i sprawdzić: czy powtarzam to, bo wierzę że może być prawdą, czy powtarzam żeby zagłuszyć strach? To dwa zupełnie różne stany startowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Filomena.1 i jak to sprawdzić w praktyce? Bo na poziomie myślowym mogę sobie powiedzieć 'wierzę w to', a ciało i tak może być w trybie strachu.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

właśnie dlatego ciało jest lepszym barometrem niż umysł w tym miejscu. Powiedz afirmację i zanim zaczniesz ją oceniać — co czujesz fizycznie? Ulga, nawet mała, to dobry znak. Napięcie, ścisk, przyśpieszony oddech — to znak, że afirmacja jest za daleko od tego, gdzie jesteś teraz. Nie musisz jej porzucać, ale może potrzebujesz kroku pośredniego.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@szalwiowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co to jest ten krok pośredni? Coś między tym co czuję teraz a tą afirmacją? Trochę się gubię w tej całej drabince.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Szalwiowa na przykład, jeśli afirmacja brzmi 'jestem pewna siebie' i to wywołuje ścisk — krok pośredni to coś jak 'uczę się ufać sobie' albo 'pozwalam sobie być pewna siebie'. Mniej twierdzące, bardziej procesowe. Umysł mniej się opiera, bo nie czuje się zmuszony do przyjęcia czegoś, co wydaje mu się nieprawdą.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@szalwiowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Okej, rozumiem to z tym krokiem pośrednim, ale jak wiem, że wybrałam dobry krok pośredni? Bo mogę się chyba okłamać i wybrać coś, co brzmi lepiej, ale dalej nie jest moje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Szalwiowa to samo kryterium — ciało. Krok pośredni powinien dawać lekkie rozluźnienie, nie euforię, nie ścisk. Jeśli sformułowanie wywołuje coś w rodzaju 'no, to już trochę bliżej prawdy' — jest dobrze. Jeśli nadal czujesz opór, zejdź jeszcze o poziom niżej. Nie ma jednego właściwego kroku dla każdej osoby.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Filomena.1 a czy ten opór zawsze znaczy, że afirmacja jest zła? Bo czasem mam wrażenie, że opór to właśnie to, co trzeba przełamać, nie ominąć.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Romcia03 to ważne rozróżnienie i myślę, że dużo osób tu wpada. Opór przy afirmacji może być dwóch rodzajów. Pierwszy — to sygnał, że afirmacja jest po prostu za daleko od twojego obecnego przekonania, umysł jej nie przyjmuje, bo brzmi jak kłamstwo. Drugi — to dyskomfort wynikający z realnej zmiany, coś jak ból mięśnia, który zaczyna pracować po długim czasie bezczynności. Problem w tym, że z zewnątrz wyglądają tak samo i ludzie często biorą pierwszy rodzaj za drugi i tkwią przy afirmacji, która nigdy nie trafi.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Anastazy56 i jak odróżnić który to rodzaj? Bo jeśli oba wyglądają tak samo, to jak mam wiedzieć, czy mam odpuścić afirmację, czy przy niej zostać?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Romcia03 pytanie, które mi pomaga: czy po kilku tygodniach regularnego używania tej afirmacji ta sama sytuacja wywołuje jakąś, choćby minimalną, inną reakcję? Jeśli absolutnie nic się nie przesuwa — to pierwszy rodzaj oporu, nie drugi. Drugi rodzaj daje postęp, nawet powolny.


Odpowiedz
Wpisy: 595
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dorzucę coś z własnego doświadczenia do tego oporu. Przez długi czas myslałem, że jak afirmacja wywołuje złość, to znaczy że działa, że dotyka czegoś prawdziwego. I to był błąd. Złość była sygnałem, że mówie sobie coś, w co kompletnie nie wierze. Jak zacząłem schodzic niżej z tym sformułowaniem, złość zniknęła i zacząłem mieć spokojniejszą reakcję, nie euforyczną, ale po prostu spokojniejszą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jowitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Celtyk to ciekawe, że złość. Bo ja bym chyba złość zinterpretowała inaczej, jako sygnał, że afirmacja dotyka jakiegoś prawdziwego bólu. Nie że jest za daleko, tylko że jest bardzo blisko czegoś czułego. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Jowitka myślę, że oba mogą być prawdą jednocześnie i nie ma tu sprzeczności. Złość przy afirmacji 'jestem wystarczająca' może znaczyć i to, że to za duży skok, i to, że przekonanie o niewystarczalności jest bardzo głęboko zakorzenione i boli. Pytanie, co z tą złością robisz dalej — czy ją obserwujesz i dajesz jej minąć, czy nakręcasz się nią. Samo pojawienie się emocji nie jest jeszcze informacją, to co z nią potem robisz jest.


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Elwirka92 czyli emocja przy afirmacji to bardziej dane do analizy niż wyrok o tym, czy afirmacja działa? Bo mam tendencję, żeby każdą silną emocję traktować jako znak, że coś robię źle.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

dokładnie tak. Emocja to informacja, nie ocena. Silna reakcja mówi tylko tyle, że dotknęłaś czegoś ważnego — w którym kierunku to idzie, musisz sprawdzić sama. Błąd polega na tym, żeby reagować na emocję zamiast ją czytać.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do czegoś, co Anastazy56 mówił wcześniej o tym, że krytyk nauczy się omijać techniki. Czy to znaczy, że trzeba stale zmieniać metody? Bo to brzmi trochę wyczerpująco — jakby nigdy nie można było po prostu osiąść przy czymś, co działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Brzozka81 nie chodzi o ciągłą zmianę metod, raczej o to, żeby nie popaść w automatyzm. Krytyk traci siłę nie dlatego, że zmieniasz technikę, tylko dlatego, że za każdym razem jesteś obecna — słyszysz co mówi, nie działasz na autopilocie. Możesz pracować tą samą metodą latami, jeśli robisz to świadomie. Problem pojawia się, gdy recytujesz afirmacje jak wiersz na lekcji i przestajesz słyszeć, co do siebie mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale zostałam tu wciągnięta przez ten temat. Czy te afirmacje i praca z krytykiem mają jakiś związek z energią, którą rozsyłamy? Bo wydaje mi się, że jak mam silnego wewnętrznego krytyka, to muszę też jakoś inaczej oddziaływać na ludzi wokół mnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Poludnica to jest temat, który łączy kilka warstw naraz. Z perspektywy pracy z czakrami — wewnętrzny krytyk siedzi bardzo często w obszarze czakry gardła i splotu słonecznego. Jak te centra są zablokowane krytykiem, to tak, energia na zewnątrz jest inna. Ale uwaga — nie zaczynałbym od energii na zewnątrz, tylko od pracy do wewnątrz. Zewnętrzne efekty przychodzą później, jako skutek, nie jako cel.


Odpowiedz
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Celtyk a jak ta blokada w gardle i splocie słonecznym się objawia na co dzień? Pytam, bo nie wiem czy u mnie to właśnie to.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Poludnica z mojego doświadczenia z czakrami — blokada w gardle to często trudność z mówieniem tego, co się naprawdę myśli, połykanie słów, mówienie 'tak' kiedy chce się powiedzieć 'nie'. A splot słoneczny to raczej brak poczucia sprawczości, takie uczucie, że i tak nic nie zależy od ciebie. Ale każda z nas może to czuć trochę inaczej, więc nie bierz tego jako pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@szalwiowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, ale wracając do tych afirmacji — czy jest jakaś różnica między powtarzaniem afirmacji głośno a w głowie? Bo ja mam wrażenie że jak mówię głośno, to bardziej mi to ucieka, jakbym słyszała zewnętrzny głos i od razu go krytykowała. W głowie jest jakoś bliżej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Szalwiowa to indywidualna sprawa i nie ma jednej odpowiedzi. Niektórzy właśnie potrzebują głosu zewnętrznego, bo inaczej afirmacja 'ślizga się' po wewnętrznym monologu i nic nie zostawia. Inni, tak jak ty opisujesz, słyszą własny głos z zewnątrz i od razu włącza się ocena. Możesz spróbować czegoś pośredniego — mruczeć, szeptać, pisać ręcznie. Pisanie ręcznie działa inaczej niż mówienie i inaczej niż myślenie, bo angażuje więcej ciała.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Filomena.1 pisanie ręcznie to coś, o czym nie pomyślałam w kontekście afirmacji. Masz na myśli po prostu przepisywanie afirmacji, czy coś bardziej złożonego?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@filomena-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pisanie ręcznie to po prostu przepisywanie — bez udziwnień. Siadasz z zeszytem i przepisujesz afirmację, powiedzmy dziesięć razy. Ale chodzi o to, żebyś przy każdym zapisie była obecna, nie żeby ręka jeździła automatycznie. Kiedy piszesz, słyszysz afirmację inaczej niż gdy ją tylko myślisz albo mówisz — masz ją przed oczami, widzisz każde słowo oddzielnie. Dla osób, które słyszą własny głos z zewnątrz i od razu go atakują, to bywa skuteczniejsze wejście.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 138

@Filomena.1 a jeśli podczas tego pisania krytyk i tak przejmuje — siedzę, piszę i jednocześnie w głowie słyszę komentarz 'po co to robisz, i tak nie działa'? Czy to znaczy, że mam wtedy przerywać i coś z tym robić, czy pisać dalej mimo wszystko?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Brzozka81 nie przerywaj. Ten komentarz to jest właśnie to, na co czekasz, bo pojawił się na powierzchnię zamiast działać w tle. Możesz po prostu zapisać go obok — dosłownie, na tej samej kartce, innym kolorem albo w nawiasie — i wrócić do afirmacji. Nie walcz z nim, nie ignoruj, tylko zanotuj i jedź dalej. Zobaczysz z czasem, że te komentarze krytyka stają się coraz krótsze i rzadsze.


Odpowiedz
(@szalwiowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 11

@Anastazy56 czyli de facto prowadzić coś jakby dialog na kartce? Bo brzmi jakby można było jednocześnie pisać afirmację i odpowiadać krytykowi na piśmie. Nie mieszało by sie to za bardzo?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 284

@Szalwiowa nie tyle dialog, co zapis bez oceniania. Nie odpowiadasz krytykowi — tylko odnotujesz że się odezwał, żeby go nie tłumić. Różnica jest istotna: dialog to zaproszenie do kłótni, a sam zapis to obserwacja. Jak zaczniesz odpowiadać krytykowi zdanie po zdaniu, to on wygra, bo jest starszy i lepiej wytrenowany.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@jowitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie do tego, co Anastazy56 napisał o tym, że krytyk jest 'starszy i lepiej wytrenowany'. Czy to znaczy, że zawsze będzie szybszy od afirmacji? Bo jeśli tak, to jak w ogóle afirmacja ma szansę zbudować coś trwalszego, skoro krytyk ma taką przewagę startową?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Jowitka to nie jest wyścig na szybkość. Krytyk jest szybki, bo działa automatycznie — to są wyrobione ścieżki myślowe. Afirmacja nie próbuje go prześcignąć, tylko stopniowo buduje alternatywną ścieżkę obok. Z czasem ta nowa ścieżka staje się równie automatyczna. To trwa, ale to nie jest przegrana z góry.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: