A wracając do tego, o czym pisała Adeptka - to czytanie starych notatek jak cudzego tekstu, to jak to wygląda w praktyce? Czy po prostu siadasz i czytasz, czy robisz z tym coś konkretnego?
Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu w tym wątku - mówicie dużo o afirmacjach jako o narzędziu pracy z przeszłością, ale co z tymi, którzy mają wiele różnych historii do przepracowania naraz? Czy w ogóle można to robić równocześnie, czy lepiej skupić się na jednej rzeczy?
rozumiem, ale pytam też o coś innego - czy da się pracować równocześnie np. z afirmacjami dotyczącymi poczucia wartości i z afirmacjami dotyczącymi konkretnej straty? Bo to są dla mnie zupełnie różne ciężary i zastanawiam się, czy jedno nie zagłusza drugiego.
Ja czytałam, że najlepiej pracować z afirmacjami w grupach po trzy, bo liczba trzy ma znaczenie wibracyjne i wzmacnia intencję. Czy ktoś próbował tego schematu?
Mam tu pytanie z zupełnie innej strony - czy afirmacja dotycząca przeszłości powinna być w czasie przeszłym, teraźniejszym czy przyszłym? Bo widzę, że każdy tu mówi inaczej i nie bardzo wiem, co z tym zrobić.
Ale jak długo można siedzieć przy takich wstępnych afirmacjach? Bo mam wrażenie, że te bezpieczniejsze afirmacje mogą stać się wygodnym miejscem, żeby nie ruszyć głębiej.
